Mam Plutona w szóstym domu i od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy to właśnie przez to mam taką obsesję na punkcie swojego zdrowia. Dosłownie każdy objaw interpretuję jako coś poważnego, robię badania co chwila, czytam o chorobach godzinami. Astrolodzy mówią różne rzeczy - jedni, że to dar do pracy w służbie zdrowia, inni, że to przekleństwo w postaci hipochondrii. Chciałabym usłyszeć, co wy o tym myślicie, szczególnie jeśli ktoś też ma taki układ w horoskopie.
Pluton w szóstym domu to jeden z tych układów, które mogą iść w dwie skrajności. Albo ktoś staje sie prawdziwym ekspertem od zdrowia, zna się na ziołach, dietach, terapiach alternatywnych, albo wpada w tę pułapkę, o której piszesz - wieczne poszukiwanie choroby. Moim zdaniem to kwestia tego, ile masz aspektów łagodzących ten Pluton. Bo sam w sobie to jeszcze nie wyrok.
Ja mam Plutona w szóstce i powiem szczerze - przez lata ta obsesja zdrowotna była bardzo realna. Ale zmieniła formę. Na początku rzeczywiście było to bieganie po lekarzach bez powodu, teraz bardziej przeistacza się w bardzo głębokie zainteresowanie tym, co jem, jak śpię, jak oddycham. Pytanie do was - czy to nie jest właśnie ten wyższy wyraz Plutona w szóstce? Że ta intensywność zostaje, ale zmienia kierunek?
Wiek i doświadczenie mogą pomóc ale raczej nie wystarczą same w sobie. Pluton w szóstce bardzo często wiąże się z nierozwiązanymi sprawami dotyczącymi kontroli - kontroli nad ciałem, nad zdrowiem, nad tym co się dzieje. I dopóki ktoś nie dotknie sedna tego, dlaczego ta kontrola jest tak ważna, to energia Plutona będzie szukała ujścia właśnie przez te obsesje. Czy macie jakieś przemyślenia o tym, skąd w ogóle bierze się ta potrzeba kontroli u siebie?
No, a czy to znaczy, że każdy z Plutonem w szóstce będzie miał takie lęki? Pytam, bo mój syn ma taki układ w horoskopie i zaczęłam się zastanawiać czy powinnam coś z tym robić teraz, kiedy jest jeszcze młody. Czy da się jakoś zapobiec tej obsesji?
Ten wątek z kontrolą rutyny mnie ciekawi - bo Pluton generalnie kojarzy się z transformacją, ze zmianą, a tu jest w miejscu które symbolizuje właśnie rutynę. Czy to nie jest wewnętrzna sprzeczność? Że z jednej strony Pluton chce wszystko przewracać do góry nogami, a z drugiej szósty dom chce stabilnej codzienności?
A jak wygdąda sprawa jeśli ktoś ma Plutona w szóstce ale w znaku, który już sam w sobiwe jest dość intensywny, np. Skropionie? Czy to podwaja ten efekt obsescji?
Ojej, przepraszam, że się wtrącam, bo nie jestem ekspertem od astrologii, ale ten wątek mnie wciągnął. Mam pytanie z podstaw - jeśli ktoś nie zna dokładnie godziny urodzenia i nie jest pewien czy Pluton jest w szóstym domu czy siódmym, to czy w ogóle można coś z tej rozmowy zastosować? Czy to wszystko odpada jeśli nie mam pewności co do domu?
Ja też jestem ciekaw,bo mam podobny problem z godziną. Znam tylko dzień urodzenia. To znaczy, że pół horoskopu jest dla mnie bezużyteczne?
Pytanie Romualdy jest naprawdę dobre, bo to jest jednak inne doświadczenie - obsesja bez powodu a choroba, przy której ta obsesja staje się po prostu rzeczywistością. Zastanawiam się czy przy Plutonie w szóstce choroba nie jest czasem tym momentem, kiedy cały ten lęk dostaje jakby... potwierdzenie? I czy to nie jest jeszcze trudniejsze do przepracowania?
Ciekawe,ze mówicie o tym zdieraniu warstw bo to brzmi dokładnie jak plutońska symbolika. ale mam konkretne pytanie - czy przy tym układzie obsesja na punkcie zdrowia *przed* chorobą jest w jakimś sensie przepowiednią? Czy raczej nie ma związku i to dwie oddzielne sprawy?
Przepraszam, że wracam do wątku o moim synu, ale to co piszecie o tej warstwie, która się zdziera, trochę mnie niepokoi. Czy to znaczy, że dzieci z tym układem będą musiały przejść przez jakąś poważną chorobę, żeby "aktywować" tego Plutona? Bo to brzmi przerażająco.
Myślę, że to jest sedno całego wątku. Pluton w szóstce daje intensywność w obszarze zdrowia - pytanie tylko, czy ta intensywność idzie w obsesję i lęk, czy w głęboką wiedzę i transformację. I wydaje mi się, że to nie jest wyłącznie kwestia horoskopu, ale właśnie tego, co robimy z tym układem. Jak do niego podchodzimy.
Wracając do pytania Romualdy o moment rzeczywistej choroby - mysle,ze najważniejsze to wtedy nie uciekać w kontrolę za wszelką cenę. Pluton w szóstce w kryzysie zdrowotnym może prowokować właśnie to: obsesyjne szukanie odpowiedzi, piątej opinii lekarskiej, cudownych kuracji. I to jest pułapka. Czy ktos miał doświadczenie z tym mechanizmem z pierwszej ręki?
Właśnie to jest coś, o co chciałam zapytać od początku tego wątku, ale jakoś nie umiałam sformułować. Jak odróżnić w praktyce - na co dzień, nie w teorii - kiedy moje zainteresowanie zdrowiem to jeszcze uważność, a kiedy to już obsesja? Bo czytanie o medycynie może być i jednym, i drugim. 🙂
Wow, to pytanie, które stawiasz, jest kluczowe i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale z mojego doświadczenia w pracy z czakrami i analizie energetycznej - kiedy zajmowanie się zdrowiem odbiera ci spokój, zamiast go dawać, to jest sygnał. Zdrowa uważność zostawia przestrzeń. Obsesja ją zabiera. 😀
Nie chcę odbiegać od astrologii ale to co opisujesz to u dzieci często pojawia się samoistnie i nie wymaga żadnego wyjaśnienia w horoskopie. Przy Plutonie w szóstce u dziecka raczej szukałabym sygnałów w tym, jak reaguje na chorobę - swoją albo innych. To jest bardziej diagnostyczne niż filozoficzne refleksje o śmiertelności
Słuchajcie, ale wracając do wątku Romualdy - ona pytała jak sobie z tym radzić, a my przez kilkanaście postów głównie analizujemy. czy ktoś ma konkretne wskazówki, co realnie pomaga przy tym układzie? Nie filozofię, ale praktykę
To pytanie o słuchanie kontra monitorowanie - trafiasz w sedno. U mnie zmieniło się to stopniowo, nie przez jakąś technikę, ale przez intencję przed samą medytacją. Zamiast wchodzić z nastawieniem "sprawdzam co się dzieje", próbowałam wchodzić z nastawieniem "jestem tu, cokolwiek jest". Brzmi banalnie, ale na prawdę robi różnicę. Czy twoja lista "co boli, co nie gra" pojawia się od razu na początku, czy dopiero po jakimś czasie siedzenia?
Wracając do tego co powiedziała Romualda - ten automatyzm, który opisujesz, że zanim wogóle zaczniesz, już masz listę - to mi się kojarzy z tym, co w numerologii widać przy pewnych układach 6 i 8. Ale zostawię to na bok, bo tu jesteśmy przy Plutonie w szóstce. Chcę zapytać: czy ta lista, którą tworzysz podczas medytacji, dotyczy zawsze tych samych miejsc w ciele, czy różnych za każdym razem?
Mnie też zastanawia ten punkt, który podniósł Bolek. Skoro szóstka to też rutyna, nawyki, codzienność - czy Pluton tam nie sugeruje właśnie zdolności do bardzo głębokiego przekształcania swoich nawyków? Romualda, czy zdarza ci się też tak, że zmieniasz coś w swoim stylu życia radykalnie, nie stopniowo? Bo to też by pasowało do tego układu.
