Przepraszam że wchodzę bo może to podstawowe pytanie, ale właśnie czytam cały wątek i mam wrażenie że Lilith w horoskopie to coś zupełnie innego niż Lilith z Biblii albo z mitologii. Czy to jest ta sama postać czy tylko pożyczona nazwa? Bo przez cały wątek piszecie o projekcjach i wyparciu, i bardziej to brzmi jak psychologia niż mitologia.
I tu właśnie mam problem z całą konstrukcją. Decyzja o tym żeby ten konkretny punkt nazywać Lilith i przypisywać mu te konkretne znaczenia jest arbitralna. Mógłby się nazywać inaczej i mieć inne konotacje. Więc kiedy mówimy 'Lilith w siódmym powoduje projekcję Cienia na partnera' to tak naprawdę mówimy 'my, astrolodzy, umówiliśmy się że ten punkt oznacza właśnie to'.
Słucham tej dyskusji i zastanawiam się czy nie gubimy Dziewanki trochę, bo ona pytała o konkretne doświadczenie, a my robimy z tego dyskusję filozoficzną. Czy ktoś mógłby powiedzieć po prostu jak to wygląda w praktyce, z doświadczenia, bez teorii?
Czytam ten wątek i mam jedno pytanie na które nie znalazłam odpowiedzi, może przegapiłam. Czy Lilith w siódmym to zawsze coś do przepracowania, czy może być po prostu neutralna albo nawet pozytywna? Bo przez cały wątek brzmi to jakby ta pozycja była problemem do rozwiązania, a nie czymś co może działać dobrze.
Lilith ogólnie w każdym domu wiąże się z jakąś energią której nie integrujemy łatwo, ale w siódmym ten efekt jest szczególnie widoczny społecznie bo relacje są z definicji widoczne dla innych. Inne domy Lilith działają bardziej wewnętrznie albo w ukryciu. Czy ktoś tutaj ma Lilith w innym domu i może porównać?
To co Erazm mówi o obsesji na samej relacji, a nie na konkretnej osobie, to jest bardzo celne i mnie to dotyczy chyba też. Że nie chodzi o jedną osobę tylko o pewien typ sytuacji który szukam. I to by pasowało do siódmego domu bo siódmy to wzorzec a nie konkretny partner. Tylko że to jest smutne trochę jak to tak ująć, że szukasz wzorca a nie człowieka.
Dziewanka ale czy to smutne czy raczej normalne? Bo chyba każdy szuka wzorca który zna z domu albo z pierwszych relacji? Tylko że Lilith ten wzorzec komplikuje? Albo może pytanie jest czy Lilith w siódmym sprawia że ten wzorzec jest trudniejszy do przełamania niż bez Lilith tam? Nie wiem czy dobrze to rozumiem.
@Monisia76 Zastanawiam się tylko czy nie robimy kółka w tej dyskusji. Już parę razy było to samo pytanie o to czy astrologia jest prawdziwa czy metaforą. Może warto zapytać Dziewankę czy dowiedziała się czegoś co jej pomaga, bo ona to zaczęła.
@Rozalinka63 Rozalinka ma rację, powiem co mi to dało. Jeszcze nie oblicyłam dokładnie mojego horoskopu bo czekam na potwierdzenie godziny urodzenia od mamy. Ale ta dyskusja dała mi coś ważnego niezależnie od pozycji, mianowicie że w relacjach szukam czegoś intensywnego i że ta intensywność może być moja, nie partnera. To jest nowe dla mnie i trochę trudne do przyjecia.
@Dziewanka Dziewanka to brzmi jakbyś zrobiła całkiem spory krok bez patrzenia w horoskop w ogóle. Trochę prowokacyjnie zapytam, czy potrzebujesz Lilith w siódmym żeby to wiedzieć? Nie chcę być złośliwa, po prostu ciekawa czy horoskop był tu potrzebny czy rozmowa sama w sobie wystarczyła.
Wróciłam żeby powiedzieć że w koncu zadzwoniłam do mamy i dostałam godzinę urodzenia. Wychodzi mi Lilith w siódmym domu, więc ta dyskusja była dla mnie bardzo realna 🙂 Ale mam pytanie bo czytam interpretacje w internecie i jedne piszą o obsesji, inne o strachu przed relacją, a jeszcze inne że to siła. Czy to jest tak że różne rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie zależnie od momentu życia?
Dziewanka to jest chyba najważniejsze pytanie w tym wątku od dłuższego czasu. I moim zdaniem tak, te trzy warstwy mogą być aktywne w różnych momentach, albo nawet naprzemiennie. Ale chciałbym zapytać czy ta godzina urodzenia jest pewna czy orientacyjna? Bo Lilith w siódmym versus szóstym albo ósmym to przy niepewnej godzinie może być błąd.
pół godziny na cusp może robić różnicę, zależy od tego jak blisko granicy domu jest ten punkt. W praktyce Lilith porusza się wolno więc nawet przy przesunięciu ascendentu o kilka stopni może zostać w tym samym domu. Ale cuspa siódmego domu musisz sprawdzić w obu wersjach. Policz dla 4:00 i dla 4:30 i porównaj w którym domu wypada Lilith w każdym przypadku.
Seba86 poruszył temat który wraca co kilka postów i rozumiem dlaczego, bo to jest naprawdę sedno. Ale może warto zapytać od innej strony. Czy ktokolwiek tutaj z Lilith w siódmym czuje że ta pozycja opisuje coś czego terapia ani praca z przywiązaniem nie potrafiła mu nazwać? Bo jeśli tak, to może to jest właśnie specyficzność tego symbolu.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie, może głupie. Czy jak ktoś ma Lilith w siódmym to znaczy że jego relacje będą złe? Czy można to jakoś 'zneutralizować'? Bo trochę się boję takich opisów że coś jest wypchnięte i nieuświadomione, jakby to była skazana wróżba.
właśnie chciałam napisać coś podobnego do Monisi. Jagusia, jak zaczęłam czytać o swojej Lilith to też się przestraszyłam, ale teraz myślę że to lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć. Tylko mam pytanie do Barni albo Mistrala, bo chcę zrozumieć. Czy 'integracja' Lilith to jest coś co po prostu przychodzi z wiekiem i doświadczeniem, czy trzeba aktywnie nad tym pracować? Bo Erazm wcześniej wspominał o terapii, ale nie każdy chodzi do terapeuty.
Pati_02 pytasz o integrację i to jest coś czego nie da się zamknąć w jednej odpowiedzi, ale spróbuję. Integracja Lilith w siódmym według mnie nie polega na tym że przestajesz mieć te wzorce, ale na tym że zaczynasz je rozpoznawać zanim zdominują sytuację. Zanim wejdziesz w relację z przekonaniem że 'ta osoba to mój los', masz sekundę refleksu żeby zapytać 'czy to jest prawda czy to jest Lilith'. Ale mam pytanie do całej dyskusji, bo Jagusia zapytała czy można to zneutralizować i wszyscy mówimy że nie o to chodzi. Ale czy ktoś może podać konkretny przykład kiedy ta świadomość faktycznie coś zmieniła w zachowaniu, nie tylko w rozumieniu?
Dziewanka, ta pauza chyba nie przychodzi sama z siebie i nie sądzę żeby wystarczyło samo czytanie o Lilith. Mam wrażenie że to jest bardziej kwestia tego ile razy się sparzysz zanim zaczniesz rozpoznawać zapowiedź oparzenia. Erazm, możesz powiedzieć ile tych relacji miałeś zanim ta pauza w ogóle stała się możliwa? Bo to chyba też jest część obrazu.
Zastanawiam się czy poczucie przymusu o którym Mistral mówi jest zawsze sygnałem alarmowym czy może być też czymś budującym. Bo słucham tej rozmowy i mam wrażenie że Lilith w siódmym jest tu opisywana jako coś głównie trudnego do opanowania. Ale czy nie ma sytuacji w których ta intensywność relacji jest po prostu siłą napędową?
Jagusia, jeden sygnał który pojawia się często w opisach tej pozycji to taki że kiedy partner zachowuje się niezgodnie z naszą wizją, reakcja jest nieproporcjonalna do zdarzenia. Nie chodzi o to że się złościsz albo czujesz zawód, ale że to wygląda jak runięcie całego świata. Jakby ta osoba naruszyła nie związek ale coś fundamentalnego. Czy ktokolwiek to rozpoznaje we własnym doświadczeniu?
Wtrącę się bo czytam ten wątek już od dłuższego czasu i mam inne spojrzenie. Lilith w siódmym domu to praca z czakrą splotU słonecznego, bo to jest centrum władzy i relacji. Kiedy ta czakra jest zablokowana przez traumę to Lilith w siódmym właśnie tak się objawia, jako niemożność utrzymania własnej energii w obecności partnera. Czy ktoś pracował z czakrą splotu w kontekście relacji?
Dziewanka, Saturn w Strzelcu a Lilith w siódmym to ciekawe zestawienie, bo Strzelec ma naturalną tendencję do rozszerzania i szukania sensu, a Saturn zwęża i wymaga struktury. Jeśli Saturn tworzy aspekt do Lilith, to nie tyle ją 'przykrywa' ile nakłada na te impulsy pewien hamulec, ale hamulec który kosztuje. Pytanie jest techniczne, czy Saturn jest w koniunkcji, kwadracie, a może trygonie do Lilith? Bo to robi zasadniczą różnicę w tym jak ten opór się przejawia.
kwadrat Saturna do Lilith to jeden z trudniejszych aspektów jeśli chodzi o relacje, dlatego że tworzy wewnętrzne napięcie między impulsem do całkowitego zaangażowania a równoczesnym lękiem przed tym co z tego zaangażowania wyniknie. Lilith chce przekroczyć granicę, Saturn mówi nie, i to nie jest dialog, to jest permanentna szarpanina. Ale mam pytanie, czy ten kąt dziewięćdziesiąt stopni jest dokładny, to znaczy czy orb jest mały czy to może być osiem, dziewięć stopni?
trzy stopnie orbu przy kwadraturze Saturna to jest aspekt bardzo ścisły, aktywny. To nie jest coś w tle, to jest coś co prawdopodobnie mocno kształtuje twoje doświadczenie w relacjach. Barni, jak oceniasz kwadrat Saturna do Lilith w Rybach? Ryby same w sobie dają inny smak tej Lilith niż powiedzmy Lilith w Baranku.
tak, to jest dokładnie to. Chcę żeby partner był blisko ale jak jest za blisko to zaczynam szukać powodów żeby go odpychać. A potem go nie ma i jest gorzej. Nie widziałam tego tak wyraźnie zanim tego nie napisałaś Barni.
Dziewanka, to co opisujesz brzmi jak klasyczny wzorzec przyciągania i odpychania, i ciekawi mnie czy ten odpychający ruch pojawia się kiedy partner zbliża się emocjonalnie czy raczej kiedy zaczyna zależeć od ciebie? Bo to by wskazywało na co innego.
Chcę się zatrzymać przy tym wątku bo on jest ciekawy niezależnie od Lilith. To co Erazm opisuje jako 'lęk przed pochłonięciem' to jest bardzo konkretne doświadczenie i wcale nie potrzebuje Ryb ani Lilith żeby istnieć. Ale nie chcę wchodzić w stary spór, tylko mam inne pytanie, czy ktokolwiek w tym wątku zauważył że ten wzorzec odpychania był mocniejszy z konkretnymi partnerami niż z innymi? Bo jeśli tak, to interesuje mnie co było w tych partnerach.
