Słucham całej tej rozmowy i mam taką myśl, może trochę z boku: wy wszyscy traktujecie te placement jako coś co was definiuje i trzeba to rozumieć. Ale czy nie jest tak że po prostu ludzie są różni, a astrologia dostarcza języka do opisania tego co i tak byście odczuwali? Nie mówię że to złe, po prostu zastanawiam się czy wykres tworzy wzorzec czy tylko go nazywa.
Trochę chcę się wtrącić do tej Swietowita kwestii, bo ona akurat wraca do tytułu wątku. Jeśli Słońce w jedenastym jest czymś co odkrywamy, to może faktycznie ten wzorzec z grupą jest czymś realnym i niezależnym od tego co o nim myślimy. A jeśli tylko opisujemy siebie tym językiem, to może wystarczyłoby inne słowo i wzorzec by wyglądał inaczej. Mnie bardziej ciekawi praktyczne pytanie: czy ktoś z was próbował świadomie zachowywać siebie w grupie i co z tego wyszło?
Ja próbowałam i to jest naprawdę ciekawe ćwiczenie. Wchodziłam na spotkanie z takim założeniem że będę obserwować w którym momencie zaczynam dostosowywać się do grupy, a nie do siebie. I wiesz co, złapałam ten moment i to było zaskakująco szybko, chyba po kilkunastu minutach. Ale tu jest pytanie do Lucjan i wszystkich ze Słońcem w jedenastym: czy wy to robicie świadomie czy to się dzieje zanim zdążycie to zauważyć?
to co Perperuna pisze o tym że dowiaduje się po fakcie, to jest chyba klucz do całego tematu tego wątku. Bo jeśli to nie jest świadome, to trudno nad tym pracować. Tylko jak w ogóle zacząć to zauważać wcześniej? Astralna, ty mówiłaś o aspektach, czy są jakieś inne wskazania w wykresie które mogą pomagać w tej samoświadomości grupowej? Pytam serio, bo czuję że sama pozycja Słońca to za mało żeby to zrozumieć.
