Słuchajcie, ja tu jestem troche z boku tej dyskusji i mam głupie pytanie. Pluton w Byku w 1257 roku, Pluton teraz w Koziorożcu. To jak liczycie ten tranzyt? Czy Pluton musi wrócić do tego samego miejsca, czy chodzi o kąty między obecnym Plutonem a tamtym?
Byk i Wodnik to jest kwadrat, zgadza się. Kwadrat Plutona do Plutona radix to może być okres napięcia, przymusu transformacji, coś co miasto musi przepracować czy chce czy nie. Ale znowu, bez pewnego stopnia Plutona w mapie z 1257 nie możemy powiedzieć kiedy dokładnie ten aspekt będzie kulminował. Trzeba by policzyć w jakim stopniu Byka był Pluton w czerwcu 1257.
Policzyłam i Pluton 5 czerwca 1257 był około 28-29 stopnia Barana albo początku Byka,zależy od jakiego programu użyjesz, dane są troche rozbieżne dla tak odległych dat. Kwadrat z Wodnika byłby więc aktualny kiedy Pluton tranzytowy będzie na 28-29 stopniu Wodnika, a to jeszcze odległa sprawa, koniec lat trzydziestych może.
Mam takie może naiwne pytanie do całej tej dyskusji. Czy wy, kiedy patrzycie na mapę miasta i robicie te obliczenia, to czujecie, że miasto naprawdę ma jakiś charakter ktory odpowiada tej mapie? Bo ja byłam w kilku polskich miastach i Kraków faktycznie czuję inaczej niż Gdańsk, ale nie wiem czy to astrologia czy po prostu historia i architektura.
Ojej, ale skoro mówimy o charakterze miast, to mam takie pytanie. Czy nie jest tak, że Warszawa odbudowana po wojnie i Warszawa sprzed 1939 to w pewnym sensie dwa różne miasta? I czy mapa z 1300 roku opisuje dzisiejszą Warszawę czy tą sprzed zniszczenia? Bo to chyba zmienia wszystko w tej analizie.
Nowa Huta to jest naprawdę osobny temat, ale jest tu wątek który łączy się bezpośrednio z tym co omawiamy. Pluton rządzi transformacją i władzy, a miasto zaplanowane jako sposób ideologiczne to klasyczny plutoniański temat. Jeśli weźmiemy datę formalnego wmurowania kamienia węgielnego, bo to jest 22 czerwca 1949, to Pluton był wtedy w Lwie. I teraz mamy ciekawy obraz, bo Pluton w Lwie Nowej Huty kontra Pluton w Byku lub Baranie Krakowa to jest napięcie które miało swoje historyczne odbicie w tym co się między tymi dwoma organizmami działo.
Poczekajcie, troche mi się to miesza. Czy wy mówicie że samo zaplanowanie i zbudowanie nowego obszaru z określoną intencją wystarczy żeby miał własną mapę? Bo to by oznaczało że każde nowe osiedle ma swoją mapę, a to brzmi trochę... dużo.
Tu jest jeszcze jeden wątek który warto dorzucić. Warszawa ma kilka możliwych dat,są astrolodzy którzy pracują na dacie lokacji z 1300 roku, inni biorą nadanie praw miejskich, jeszcze inni datę ogłoszenia stolicą. I każda z tych map daje trochę inny obraz. Może to wcale nie jest problem ale cecha że miasto ma kilka warstw i każda coś opisuje?
Czytam tę dyskusję i mam może głupie pytanie, ale czy ktoś próbował porównać mapę Warszawy ze znaczącymi datami w jej historii i sprawdzić po fakcie czy Pluton robił coś konkretnego? Nie jako przepowiednia, tylko jako weryfikacja wsteczna. Bo to by chyba coś mówiło o tym czy metoda w ogóle działa?
Okej ale powróćmy może do Plutona konkretnie, bo trochę odpłynęliśmy. czy ktoś wie czy Pluton w Koziorożcu aktualnie robi już te aspekty do jakichś polskich miast które byłyby zauważalne? Nie chodzi mi o przepowiednię, raczej o to czy można by obserwować coś teraz i porównywać 🙂
Przepraszam że się wtrącę ale mam zupełnie podstawowe pytanie. Skąd w ogóle wiadomo że data nadania praw miejskich jest tą właściwą datą do zrobienia mapy? Dlaczego nie pierwsza osada, albo pierwszy kościół, albo pierwszy jarmark? Czy jest jakaś reguła?
A skoro mówimy o tożsamości, to chcę zapytać o coś co mi chodzi po głowie od początku tej dyskusji. Czy Pluton w mapie miasta wpływa na jego mieszkańców, czy na samo miasto jako strukturę? Bo to chyba różnica, prawda? Miasto to są ulice i budynki, ale też ludzie. I ci ludzie się zmieniają, wyjeżdżają, przyjeżdżają. Co tak naprawdę Pluton przemienia?
Przepraszam że wejdę z boku, ale to mnie troche niepokoi. Mówicie że miasto mogło mieć w mapie punkt który przyciągał własne zniszczenie? To brzmi jakby astrologia tłumaczyła zbrodnie siłą wyższą. Czy nie wpadamy tu w niebezpieczny teren?
Właśnie, myślę że Czeslawowi chodzi o to że łatwo tu o nadużycie interpretacyjne. Jak tłumaczycie te granicę między opisem a usprawiedliwianiem? Bo dla mnie jako dla kogoś kto dopiero wchodzi w astrologię mundialną to jest naprawdę ważne pytanie zanim zacznę traktować to poważnie.
Wracając do pytania Czeslawa z wcześniejszych postów o to co Pluton w Koziorożcu robi teraz z polskimi miastami bo to mi dało do myślenia. Kraków ma nadanie praw miejskich z 1257 roku, Słońce tam jest mniej więcej w Rybach, Pluton przechodzi teraz przez Koziorożca i robi sekstyl do tej pozycji. Czy ktoś sprawdzał takie rzeczy dla Krakowa?
Słuchajcie, mam może naiwne pytanie, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o kwadracie Plutona do Słońca i że to trwa lata, a potem co, po tym tranzycie miasto wraca do normy? Czy ta zmiana jest trwała? Bo jeśli Pluton oznacza transformację to chyba nie wraca się do tego samego co było przed??
Ale zaraz, jeśli Pluton robi taki tranzyt raz na kilkaset lat, to jak możemy w ogóle mówić o tym że coś obserwujemy? Żaden z nas nie żył przy poprzednim tranzycie. Skąd wiadomo jak to wygląda w praktyce?
Oj, czy to nie jest troche tak że astrologia mundalna jest zawsze interpretacją historii, a nie prognozą? Bo jak czytam tę dyskusję to mam wrażenie że najlepiej działa wstecznie. Bierze się już znane wydarzenie i szuka się dla niego uzasadnienia w mapie. Czy ktoś ma przykład gdzie coś zostało przewidziane wprzód?
Trochę zagubiłem się w tej dyskusji, ale mam pytanie które może jest głupie. czy to że my rozmawiamy głównie o Warszawie i Krakowie to przypadek, czy te miasta mają poprostu bardziej plutoniańskie mapy niż inne polskie miasta? A co z mniejszymi miastami, one też mają swoje mapy i swoje plutoniańskie momenty?
Dobra, może to głupie pytanie ale naprawdę chcę zrozumieć. Jak to jest z tymi mniejszymi miastami? Łomża, Siedlce, Zamość, one tez mają swoje mapy i swoje Plutony. Czy to że są mniej znane sprawia że Pluton tam działa słabiej, czy po prostu nikt tego nie bada?
Zamość to akurat bardzo konkretny przykład który warto by sprawdzić. Miasto założone w 1580 roku,data pewna, lokacja dokładna. Pluton był wtedy w Arnie albo na pograniczu, musiałbym wyliczyć dokładnie, ale to miasto ma bardzo wyraźną tożsamość architektoniczną i kulturową która przetrwała i zniszczenia i zabory. To brzmi jak silny czwarty dom albo ciekawy Satrun w mapie, nie Pluton dominujący. Ale faktycznie, nikt tego systematycznie nie robi dla małych miast 🙂
Ech, poczekaj, mówiłeś wcześniej że Pluton w kątach to twarz miasta dla świata. A co jeśli małe miasto ma Plutona właśnie w kącie, tylko że ze względu na swoja wielkość ta plutoniańska energia nie ma jak się ujawnić na szeroką skalę? Czy Pluton w Ascendencie małego miasta jest jakoś stłumiony? 😛
To jest ciekawy kierunek, ale mam wątpliwość. Czy energia planety może być stłumiona przez rozmiar miejsca? Brzmi trochę jakbyśmy zakładali że Pluton w Ascendencie Nowego Jorku to inny Pluton niż w Ascendencie Rzeszowa. To nie ma sensu astrologicznie. Chyba że chodzi o skalę manifestacji, a nie o samą energię??
