Zastanawiam się ostatnio, która technika sprawdza się lepiej przy ocenie zmian zawodowych - progresje wtórne czy może tranzyty? Mam wrażenie, że w sprawach kariery progresje Słońca przez domy dają szerszy obraz, ale tranzyty Saturna i Jowisza są bardziej precyzyjne co do czasu. Wy jak to widzicie? Szczególnie chodzi mi o sytuacje, gdy ktoś stoi przed większym przełomem - zmiana branży, awans albo własny biznes.
Ja akurat właśnie przechodzę przez taki moment i zupełnie nie wiem,na czym się skupić. mam Marsa w 10 domu i słyszałam że to ważne dla kariery, ale czy progresje tego Marsa coś zmieniają? Czy on w ogóle może zmienić swoje działanie przez progresje?
Szczerze to moim zdaniem progresje wtórne to podstawa jeśli chodzi o karierę. Tranzyty pokazują chwilowe impulsy,a progresje pokazują głębsze zmiany w samym człowieku. Mars w progresji zmieniający znak to może być nawet ważniejszy moment niż tranzyt Saturna przez 10 dom. Czytałem o tym sporo i jestem przekonany, że większość astrologów poprostu nie umie porządnie czytać progresji i dlatego chowa się za tranzytami, bo tak jest wygodniej.
Przepraszam że wchdzę ale mam pytanie - czy progresje liczone są tak samo dla każdej metody? Bo słyszałam o progresacj wtórnych i solarnych i nie wiem czy to to samo. Które trzeba liczyć do kariery?
OK więc rozumiem że mój Mars w Skorpionie w 10 to ważny punkt w mapie. Ale jak mam sprawdzić, co teraz z nim robią tranzyty? Czy to znaczy, że mam szukać planet, które przechodzą przez Skorpiona teraz?
Ja się dopiero uczę astrologii, więc może głupie pytanie, ale - czy ten Mars w Skorpionie to znaczy, że ktoś jest agresywny w pracy? Bo Skorpion kojarzy mi się z intensywnością i takim... nie wiem, pożądaniem? Czy to w ogóle ma związek z karierą?
Właśnie to pożądanie i transformacja w kontekście Marsa w Skorpionie to ciekawy wątek. Bo Skorpion to też śmierć i odrodzenie w sensie symbolicznym. Czy to nie oznacza, że taka osoba może przejść przez totalną zmianę zawodową, nie tylko awans? Mnie ciekawi, czy progresje potrafią pokazać taki głębszy przełom, nie tylko chwilowy impuls.
sama głównie pracuję na numerologii, więc w astrologii jestem raczej obserwatorem, ale z tego co czytałam, to synastria technik - łączenie progresji z tranzytami - daje najpełniejszy obraz. Czy znacie kogoś, kto stosuje obie metody równolegle i potrafi z tego wyciągać sensowne wnioski?
Myślę, że nie ma sensu wybierać jednej techniki i odrzucać drugiej. Ja patrzę zawsze na kilka warstw naraz: tranzyt ciężkich planet przez 10 dom i do MC, progresja Słońca, pozycja Marsa i ewentualne aspekty progresowane. I dopiero gdy kilka rzeczy się zbiega, to mówię, że to poważny moment dla kariery. Sama miałam taki zbieg ostatnio i rzeczywiście wydarzyła się duża zmiana.
Urodziny mam w marcu. I mam wrażenie że ta praca którą rozważam to coś zupełnie innego niż to co robię teraz, więc może właśnie o tej transformacji Skorpiona mówiliście? Ale jak mam wiedzieć czy to dobry moment czy za wcześnie?
Właśnie - ten wątek transformacji jest kluczowy przy Marsie w Skorpionie w 10. Bo to nie jest planeta która mówi "awans", ona mówi "zmiana głębsza". Ale żeby ocenić czy to dobry moment, naprawdę potrzebujesz wiedzieć co teraz robi Saturn i Jowisz względem twojego MC. Bez stopnia MC ciężko cokolwiek konkretnego powiedzieć. 😀
Powiem wprost - samo pytanie "czy to dobry moment" jest troche złym pytaniem do astrologii. mapy pokazują energie, nie decyzje. Mars w Skorpionie w 10 to osoba, która i tak zrobi co musi, bo to jej naturalna potrzeba transformacji. Tranzyty mogą ten moment ułatwić albo utrudnić, ale nie zastąpią decyzji
Słońce mam w Rybach,w 3 domu. Ale nie wiem w którym stopniu, muszę sprawdzić. I serio - coraz więcej pytań niż odpowiedzi w tej rozmowie, chociaż to chyba mówi o tym ile zmiennych jest w tej astrologii.
Słońce w Rybach w 3 a Mars w Skorpionie w 10 - to trygon wodny, prawda? Więc między tymi planetami jest naturalny przepływ. Czy to oznacza, że progresja Marsa do Słońca byłaby szczególnie ważna właśnie w tym układzie? Pytam bo nie jestem ekspertem od astrologii, ale z numerologii wiem, że harmonia między kluczowymi punktami to ważna informacja.
No właśnie, czyli rozumiem, że harmonijne układy to nie zawsze "lepiej", bo mogą po prostu działać bez zdarzeń, a te napięciowe to te które coś realnie ruszają? To trochę odwrotnie niż myślałam.
Czyli zdaniem Wodnicy progresja jest ważniejsza i tranzyt to tylko potwierdzenie? A co jeśli nie ma żadnej aktywnej progresji, a tranzyt jest bardzo silny? Czy wtedy ten tranzyt nic nie znaczy? 🙁
Dobra, chyba wcześniej ująłem to za ostro z tym chowaniem się za tranzytami i niepotrzebnie, przepraszam za ten ton. Nie do końca się nie zgadzam tym razem. Są tranzyty tak duże - Pluton do MC, Saturn do Słońca - że działają niezależnie od progresji. Ale przyznam, że kombinacja jest zawsze mocniejsza. Pytanie do wszystkich: czy ktos z was kiedyś przeżył wyraźną zmianę zawodową i sprawdził potem co wtedy działało w mapie? Bo teoria teorią, ale chętnie usłyszę konkretny przypadek.
Mogę powiedzieć ze swojej strony, choć to nie astrologia - przy dużej zmianie zawodowej kilka lat temu moja cykloida numerologiczna wskazywała rok 9, czyli zakończenie cyklu. Dopiero potem ktoś spojrzał na moją mapę i powiedział że miałam wtedy Saturna przechodzącego przez 10 dom. Nikt mi wtedy nie mówił że to bedzie przełom, a jednak był. Więc może te sygnały działają niezależnie od tego czy je śledzisz?
Ja mam takie podstawowe pytanie do tej całej rozmowy o progresje - jak się je w ogóle oblicza? Znaczy wiem że tranzyty to aktualne pozycje planet, ale progresje to co innego i nigdy do końca nie rozumiałam skąd te liczby się biorą.
Dobra, przyznam że tu nie mam kontrargumentu. saturn przez 10 to jest coś co naprawdę działa na większość ludzi, ale sposób działania różny. Jedna osoba dostaje awans z pełną odpowiedzialnością, inna traci pracę bo system ją weryfikuje. I obydwa to jest Saturn przez 10. Więc ta technika mówi "coś się zmienia w karierze", ale nie mówi "w górę czy w dół".
Ok,sprawdziłam - Słońce mam w 8 stopniu Ryb. I co to teraz zmienia w tej analizie? Bo szczerze mówiąc gubię sie w tych stopniach i nie wiem co z tym zrobić.
8 stopień Ryb, Mars w Skorpionie - żebyś wiedziała w którym stopniu jest twój natalny Mars, bo od tego zależy ile stopni dzieli je progresowany Mars od kontaktu ze Słońcem. Jeden stopień progresji Marsa to jeden rok. Czy masz całą mapę, czy tylko te dwa punkty? Pytam bo bez tego to szacowanie w ciemno 🙁
Czytam tę dyskusję i mam pytanie trochę z innej strony - czy ktoś z was kiedyś nakładał na to karty? Mówię serio, bo ja przy pytaniach o karierę często używam tarota jako weryfikacji kiedy astrologia daje niejednoznaczny obraz. tutaj przy Marsie w Skorpionie w 10 ciekawa jestem co wychodziło.
Czytam tę dyskusję od początku i powiem co mysle o tym sporze progresje kontra tranzyty w kontekście kariery. Oba systemy opisują rozne warstwy czasu. Tranzyty to to co zewnętrzne przyciąga do ciebie albo na ciebie naciska. Progresje to to co w tobie dojrzewa. Przy zmianie zawodowej, szczególnie takiej głębokiej jak sugeruje Mars w Skorpionie w 10, potrzebujesz wiedzieć co jest gotowe wewnętrznie - i tu są progresje - oraz co nadchodzi z zewnątrz - i tu są tranzyty. Pytanie Frydki o "kiedy" wymaga obu warstw jednocześnie. 🙂
