I to jest chyba najkonkretniejsza wskazówka w calej tej dyskusji. Ale od raazu rodzi mi się pytanie do sali - co jeśli skutek jest dobry dla jednej strony a zły dla drugiej? Bo można sobie wyobrazić sytuację gdzie ktoś z Plutnoem w III mowi coś prawdziwego i bolesnego - i ta prawda kogos rani,ale jednocześnie oczyszcza. Czy to jest manipulacja czy nie??
To pytanie Nuny mnie zatrzymało. Bo ja przez długi czas na prawdę nie wiedzialam czego chce w rozmowie. Mówiłam coś i dopiero reakcja drugiej osoby mówiła mi czy chciałam zranić czy pomoc. To jest przerażające jak to teraz widzę. jakbym używała innych ludzi jako lusterka do własnych intencji. 😉
Czytam to i mam pytanie które pewnie jest naiwne, ale muszę je zadać. Mowimy o ranie w III domu i o tym że komunikacja jest gleboko naznaczona. Ale czy da sie to przepracować? Czy Pluton w III to jest coś co zostaje na zawsze czy astrologia daje jakies wyjscie z tego?
Ale wrocmy na chwile do tego co Tadek pytal o skutek dobry dla jednej strony a zły dla drugiej. Bo mnie to nie daje spokoju. Znnam kogoś kto mowi bardzo celnie,bardzo boleśnie i zawsze to ubiera w \"mówię tylko prawdę\". I chyba ma Plutona gdzies w III albo w aspekcie do Merkurego. i ta osoba szczerze nie uważa że robi cos złego 🙂
No nie wiem, to co Syriana mówi o powelaniu - to jest dla mnie klucz do całego tego wątku. Rana w III domu to nie jest rana abstrakcyjna. To jest konkretny wzorzec który ktoś nam pokazał. I my go powtarzamy bo to jedyny model komunikacji jaki mamy. Nie dlatego że jesteśmy źli, tylko dlatego że nie wiemy że można inaczej.
Lunaria ale skąd wiadomo który wzorzec jest ten \"plutońsko-ranny\" a który po prostu mój wlasny? Bo ja na przykład tez lubię mówić wprost i bywa że ludzie mówią że mnie boli. Ale ja nie czuję zebym miała żadną raanę - po prostu tak mówię. Czy każy kto mówi bezpośrednio ma Plutona w III?
Tadek powiedział coś co mi bardzo pomaga. \"Musisz wiedzieć co tam jest na prawdę\" - to jest chyba najlepszy opis tej energii jaki słyszałam w tej dyskusji. Nie chodzi o to że ktos jest bezpośredni. Chodzi o ten przymus dotarcia do srodka. Niezależnie od tego czy druga osoba chce cie tam wpuścić.
Obserwuję ten watek od duzszego czasu i mam pytanie moze z innej strony czy Pluton w III moze działać w druga stronę - tzn. nie ze ty chcesz siegac do srodka innych ale że ty czujesz jakby wszyscy inni chcieli siegac do twojego środka? Bo to co opisujecie z tą rana i tym modelem komunikacji - ja to czuję ale jakby od środka nie od zewnątrz.
No wlasnie i to mi się bardzo podoba jako trop. Bo my mówimy o Plutonie w III że to jest problem, rana, destrukcja. Ale może to jest też dar ktory jest nieznosny bo nie masz narzędzi żeby go udźwignąć? Jak masz super słuch i mieszkasz przy ruchliwej ulicy - to nie słuch jest problemem.
Ojej monisia powiedziała coś co bardzo do mnie trafia. Bo ja też mam taki moment kiedy patrze wstecz i widze - tam nie bylo żadnej manipulacji,ja to wymyśliłam. i teraz się boję że nie umiem odróżnić kiedy moj aalrm ma rację a kiedy mnie okłamuje. jak sie to w ogóle kalibruje?
Czytam odpowiedz Opaline i mam pytanie ktore może być naiwwne - ale jak się schodzi do tego zrodla? Bo mnie uzono że \"nie grzebiesz w przeszlosci\" i teraz mam Plutona w III i teorię że tam jest jakaś rana po kłamstwie ale co ja z tym zrobię sama??
Dziennik komunikacji - nigdy o czymś takim nie slyszalam. Ale jak to teraz czytam to ma sens. Bo sie okazuje że można zapisać zdanie i za tydzień je pzreczytać i już zupelnie inaczej wyglada. czy ktos to naprawdę robi i co z tego wychodzi?
Dobra ale mam pytanie ktore może zabrzmi banalnie ale naprawdę nie rozumiem - czy my caly czas mówimy o Plutonie w III z urodzenia, czy też o tranzytach? Bo mam wrażenie że te dwa watki się mieszają i gubie się kory dotyczy ktorej sytuacji
A czy ktoś z was wie jak długo trwa tranzyt Plutona przez III dom? Bo jeśli to jest coś co moze dotknąć każdego, to chcialabym wiedzieć ile to trwa. Słyszałam że Pluton chozdi wolno ale nie wiem jak to przeliczyć na lata.
To co napisała Opaline o tych kilku do kilkunastu latach - to mnie dosłownie zatrzymało. Bo ja myślałam o Plutonie w III jako o czymś co \"mam\" albo \"nie mam\". A to jest proces który trwa. Czy to znaczy że przez cały ten czas człowiek jest w jakimś zawieszeniu z komunikacja?
Ojoj, to co opisuje Syriana to jest coś co rozpoznaję jeden do jednego. I mam pytanie do Cecylki albo Tadka - czy to milczenie jest mechanizmem obronnym, czy to jest cos co Pluton w III doslownie wymusza? Bo ja nie mam poczucia że wybieram ciszę. Ona po prostu przychodzi.
Oj, no, egzorcysta dotknął czegoś bardzo ważnego i chec to rozwinąć bo to wraca nas do tytułu wątku. Pluton w III to nie jest tylko kwestia czy manipulujesz słowami czy nie. To jest też kwestia tego co dziieje się kiedy słów nie ma. cisza przy tym układzie potrafi być równie naładowana co mowa. Czy ktoś miał sytuację gdzie to właśnie milczenie kogoś z Plutonem w III było tym co wywarło największy wpływ?
Cisza jako komunikat - to jest coś z czym pracowałam przez długi czas. I muszę powiedzieć że u osób z tym układem natal cisza często jest bardziej precyzyjnym sposóbm niż słowa. Co nie znaczy że jest używana swiadomie. Często jest - ale dopiero po fakcie człowiek rozumie co tą ciszą zrobił
Ojejku, ale mam problem z tym \"uswiadomieniem\". bo już kilka razy tu padlo że trzeba zejść do zrodla,uswiadomic sobie wzorzec itd. A ja na prawde nie wiem jak to wyglada w praktyce. Siedzę z moim horoskopem, widze Plutona w III i co dalej? Co jest tym pierwszym krokiem ktory nie wmyaga od razu terapeuty?
Mam pytanie które moze byc troche z boku ale mnie nurtuje od kilku postow - czy Pluton w III dotyczy tylko komunikacji z innymi ludźmi? Bo śledzę tę rozmowę i mam wrażenie że to co opisujecie to jest też komunikacja z samym soba. Ten wewnetrzny głos który interpretuje, podejrzewa milczy
Prokurator ktory nie konczy sprawy - to jest obrazowe i troche przerażające czy to jest typowe dla Plutona w III? Bo ja mam coś co bym nazwala \"petla\" - wracam do tych samych rozmów w glowie i za każdym razem coś zmieniają.
To co napisała Opaline o pętli ruminacyjnej - czy to znaczy że umysł z Plutonem w III nigdy wlasciwe nie odpoczywa? Bo jak śledzę tę rozmowę to mam wrażenie że to jest coś w rodzaju silnika który nie ma trybu neutral. 🙂
Przepraszam że przerywam, ale chce sie upewnic że dobrez rozumiem. mowicie o Plutonie w III jako o pozycji natal? Bo cały czas slysze rozne rzeczy o tym czy to jest tranzyt czy natal i nie wiem do której warstwy to wszystko sie odnosi.
Ech, nawiązując do tego co mówiła Monisia - że otoczenie odbiera to jako manipulację czy to jest temat który w ogole można odkręcić? Jak ktoś już ma taką opinię o nas że jesteśmy skryta osoba ktora wyciaga argumenty na zawołanie, to czy astrologia jakos pomaga to naprawić czy tylko tłumaczy dlaczego tak jest? 🙂
Jadzia dotknęła czegoś o czym chcę powiedzieć wprost. Astrologia nie naprawia relacji. Może dac język do zrozumienia wzorca, ale jeśli ktoś juz nas zaszufladkował jako manipulatora - to jest praca relacyjna, nie astrologiczna. Pluton w III może nam pomóc zrozumiec dlaczego tak dzialamy ale komunikat \"mam Plutona w III\" nie jest wyjaśnieniem dla kogoś kto czuje się przez nas skrzywdzony
No właśnie. I tu jest ten problem że ludzie z tym układem czesto chcą żeby wyjaśnienie było wystarczające. Że jak już powiedzą skąd to pochodzi - to że koniec, sprawa zamknięta. A druga osoba nadal ma tę ranę. Pluton w III to nie jest alibi.
To jest sedno całej tej rozmowy i chcę powiedzieć coś czego może nikt nie lubi slyszec - wzorzec nie zwalnia z odpowiedzialnosci ale odpowiedzialność nie musi wyglądać jak kara. Przy Plutonie w III praca wygląda często tak: widzę że to robię, zatrzymuję się przed nastepnym razem. Nie cofam się do początku i nie smagam sie za przeszłość.
