Trudno powiedzieć, że to gwarantuje konkretne zachowanie - ale wzajemna recepcja Wenus i Merkurego rzeczywiście może dawać kogoś, dla kogo słowa są sposobem wyrażania wartości. Nie w sensie pustych komplementów ale precyzyjnego nazywania tego co jest dla niego ważne. Czy to przekłada się na wdzięczność - zależy tez od reszty karty.
I to chyba jest moment, gdzie warto sie zatrzymać - bo przez ostatnie posty trochę odeszliśmy od pytania o "wdzięczność w słowach" na rzecz ogólnej teorii dyspozycji. czy ktoś ma konkretne obserwacje z kart, gdzie ta konfiguracja przekładała sie właśnie na wdzięczność wyrażoną słownie? Albo odwrotnie - na brak tej zdolności?
Mam taki przykład, choć nie wiem czy wystarczająco konkretny. Analizowałam kartę osoby z Wenus w Pannie i Merkurym w Bliźniętach bez aspektu między nimi. Ta osoba potrafi mówić bardzo precyzyjnie o wielu rzeczach, ale kiedy pytasz ją co ceni w drugim człowieku - robi się nagle lakoniczna. Jakby słowa jej uciekały dokładnie tam, gdzie powinna być wdzięczność.
Chcę tu wejść z innej strony - czy mówimy o wdzięczności wyrażanej spontanicznie czy celowo? Bo mi sie wydaje, że dyspozycja przez Merkurego bez aspektu moze akurat dobrze działać w sytuacjach formalnych - kiedy ktoś świadomie siedzi i pisze podziękowanie. Ale w codziennej rozmowie ta "szyba", o której mówiła Plejadka71, rzeczywiście jest wyczuwalna.
Ale czy spontaniczna wdzięczność bez słów to jeszcze wdzięczność w kontekście tego tematu? tytuł mówi wprost o planecie dysponowanej - i rozmawiamy głównie o Wenus przez Merkurego czyli o wartościach przez słowo. Czy nie powinniśmy skupić sie wlasnie na tym werbalnym wymiarze?
Ojejku! nie wiem czy to sie liczy jako obserwacja bo to moja własna karta - mam trygon Wenus-Merkury i faktycznie piszę ludziom długie wiadomości z podziękowaniami. Ale czy to przez trygon, czy po prostu mam taki charakter? Ciężko mi samemu ocenić.
Ojoj, to jest właśnie ta naturalność, o której pisałem wcześniej. Trygon między Wenus a Merkurym nie wymaga wysiłku - płynie. A skoro Felicjan mówi że nie analizuje, to znaczy że dyspozycja działa bez uświadamiania sobie mechanizmu. Ciekawe, czy Felicjan ma w karcie coś, co ewentualnie blokuje albo komplikuje Merkurego. 🙂
Przepraszam że się wtracę, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - mówicie, że trygon daje naturalność, a brak aspektu daje wdzięczność "przez szybę". Ale wcześniej ktoś mówił że dyspozycja działa zawsze, aspekt czy nie. Więc gdzie jest ta granica między działaniem dyspozycji z aspektem i bez?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chcę dodać coś z innej perspektywy - w tarocie, kiedy ciągnie się karty dla kogoś z silną dyspozycją Wenus przez Merkurego, często wychodzą karty związane z komunikacją jako drogą do harmonii. Dwójka Kielichów albo As Buław właśnie w kontekście słów i ich mocy. Czy to przypadek?
Żeby nie uciekać za daleko od tematu - wróćmy do pytania, które postawiłem dużo wcześniej, a które troche zniknęło. Czy przejście przez dysponenta zmienia jakość wdzięczności w słowach, czy tylko jej formę? Bo to są dwie różne rzeczy. Forma to na przykład precyzja, długość, dobór słów. Jakość to cos głębszego - czy słowa są autentyczne.
Żeby nie uciekać za daleko od tematu - wróćmy do pytania, które postawiłem dużo wcześniej, a które troche zniknęło. Czy przejście przez dysponenta zmienia jakość wdzięczności w słowach, czy tylko jej formę? bo to są dwie różne rzeczy. Forma to na przykład precyzja, długość, dobór słów. jakość to coś głębszego - czy za tymi słowami stoi coś prawdziwego. Merkury jako dysponent Wenus moze świetnie formatować wdzięczność, ale czy ją wzbogaca, czy tylko ubiera?
To jest wlasnie to pytanie, które mnie najbardziej interesuje w tym temacie. Mam wrażenie że forma i jakość to nie są dwie niezależne rzeczy - forma może budować jakość albo ją rozmywać. Jeśli Merkury nada wdzięczności bardzo precyzyjną strukturę, to może to brzmi bardziej wiarygodnie, nawet jeśli za tym nie stoi głęboka emocja. I odwrotnie - można czuć bardzo mocno ale bez Merkurego to wyjdzie bełkotliwie i odbiorca tego nie odbierze.
Wróćmy chwilę do samego mechanizmu dyspozycji, bo chcę się upewnić, ze mówimy o tym samym. Czy mówimy o dyspozycji przez godność zasadniczą, czyli przez dom, czy tez przez wywyższenie? Bo to nie jest to samo i może to zmienić całą tę rozmowę o jakości.
Czy ta różnica - dom kontra wywyższenie - przekłada się na to, jak wygląda werbalizacja wdzięczności? Bo intuicyjnie czuję że dyspozycja przez dom to coś trwalszego, bardziej wbudowanego w charakter. A przez wywyższenie - może bardziej okolicznościowego?
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że każda planeta daje zupełnie inny typ wdzięczności. Czy ktoś mógłby próbować zebrać to do kupy? Merkury - precyzyjna, Jowisz - wylewna, a co na przykład Saturn? Wenus dysponowana przez Saturna, czyli w Koźle lub Wodniku... to jak wyglądałaby wdzięczność przez Saturna?
Wenus w Koziorożcu, dysponowana przez Saturna - to jest wlasnie jeden z tych przypadków które obserwowałem. Mam bliską osobę z tą konfiguracją i faktycznie - wyrazy wdzięczności są rzadkie, ale kiedy sie pojawiają, to zawsze czuję, że za tym stoi coś konkretnego. Nie ma tam "dziękuję pięknie" rzuconego od niechcenia.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że próbujemy mierzyć cos, co może być z natury niezmierzalne. Dyspozycja mówi nam o kanale, przez który Wenus musi przejść - ale czy ten kanał zmienia to, co Wenus "chce powiedzieć", czy tylko jak to powie? Dla mnie to jest trochę jak pytanie o to, czy tłumaczenie zmienia sens tekstu.
Porównanie z tłumaczeniem jest naprawdę celne i chcę je rozwinąć. jeśli Merkury jest dysponentem Wenus, ale nie ma aspektu, to tłumaczy tekst, którego nigdy nie przeczytał - zna język, ale nie treść. Aspekt to kontakt z oryginałem. I dlatego dyspozycja z aspektem daje wdzięczność, która brzmi zarówno precyzyjnie, jak i prawdziwie. Bez aspektu - precyzja jest ale coś w tym brzmi jak przekład z przekładu.
Bardzo mi się podoba ta metafora, ale mam pytanie do Tadka - czy "przekład z przekładu" to zawsze gorszy efekt? Bo znam osoby, których Wenus jest dysponowana bez aspektu i ich słowa wdzięczności są bardzo naturalne. Może wystarczy, że dysponent jest silny, sprawny? Silny Merkury - dobry tłumacz, nawet bez kontaktu z autorką.
To jest dokładnie ta różnica, którą chciałem wyciągnąć na powierzchnię. Dysponent bez aspektu zarządza Wenus jak zdalny właściciel - formalnie odpowiedzialny ale bez bieżącego kontaktu. Stąd właśnie to poczucie, ze wdzięczność jest poprawna w formie ale jakby odczytana z szablonu. Plejadka, masz rację że silny dysponent może to łagodzić - ale nie eliminuje tej szczeliny.
okej, ale "zdalny właściciel" to ciekawe ujęcie. Mam pytanie: co z recepcją wzajemną? Bo jeśli Wenus jest w znaku Merkurego, a Merkury jest w znaku Wenus, to mamy wymianę godności. Czy to wypełnia tę szczelinę bez aspektu, czy to zupełnie osobna ścieżka?
Lubię ten kierunek ale mam wątpliwość. Czy nie jest tak, ze recepcja wzajemna bez aspektu nadal jest tylko potencjałem? wiem z doświadczenia z kartami, że wszelkie powiązania bez żadnej aktywacji zostają uśpione. Czy w astrologii ktoś ma podobne obserwacje - recepcja wzajemna bez aspektu a recepcja wzajemna z aspektem, to jednak inne jakości?
