Pars Infortunii to jedna z tych arabskich części, o których mało kto mówi głośno, bo Pars Fortunae zdominowała wszystkie dyskusje. Ale właśnie ten drugi punkt zaczął mnie ostatnio mocno zastanawiać. Liczona odwrotnie niż Fortuna - w dzień: Ascendent plus Saturn minus Księżyc, nocą odwrotnie - wypada mi w 8. domu w Skorpionie. I szczerze, jak patrzę wstecz na pewne okresy życia, trudno mi to zbagatelizować. Czy ktoś w ogóle liczy tę część regularnie w swoich horoskopach?
Nie słyszałam w ogóle o takim punkcie, myślałam że arabskie części to tylko ta Fortuna. To znaczy, że jest jakiś punkt w horoskopie, który pokazuje gdzie będziemy mieć najgorzej? Bo to brzmi trochę przerażająco szczerze mówiąc.
Zawsze mnie zastanawia skąd w ogóle wzięły się te wzory obliczeniowe. Ktoś po prostu wymyślił że Ascendent + Saturn - Księżyc i gotowe? Bo to brzmi jak dość arbitralne działanie matematyczne. Nie twierdzę że nie działa, ale ciekaw jestem co jest za tym uzasadnieniem.
Ciekawe że poruszasz kwestię wewnętrzną, Jasiek98, bo jak patrzę na tarot to karta Wieży czy 10 Mieczy też nie zawsze mówi o zewnętrznej katastrofie. Czasem to jest rozpad czegoś co i tak było skazane. Może Infortunii podobnie - nie tyle pech sam w sobie, co punkt gdzie nasze słabości stykają się z trudnymi okolicznościami?
Mnie interesuje kwestia techniczna. Ta formuła dzienna i nocna - skąd mam wiedzieć czy urodzenie jest dzienne czy nocne? Słońce nad horyzontem to dzień, poniżej to noc, tak? I jak liczyć osoby urodzone o zmierzchu gdy Słońce jest dokładnie na Descendencie?
Mam pytanie może naiwne, ale jak to się liczy ręcznie? Czy każdy program astrologiczny to podaje czy trzeba szukać gdzieś osobno? Bo w programie którego używam widzę tylko Pars Fortunae.
Ja mam Pars Fortunae w 7. domu i zawsze myślałam że to dobry znak dla związków. Ale teraz się zastanawiam gdzie mam to Infortunii, może tam jest odpowiedź czemu w miłości mi nie wychodzi 🙂 Serio, czy te dwa punkty można czytać razem, jako dwie strony tej samej monety?
No to mam pytanie bardziej przyziemne. Załóżmy że ktoś ma Infortunii w 1. domu. To znaczy że cały czas będzie miał pecha? Bo to brzmi jak wyrok bez wyjścia wyjścia i trochę nie chce mi się w to wierzyć.
Właśnie to mnie zawsze niepokoi w takich dyskusjach. Wyciągamy jeden punkt, jeden dom, jeden aspekt i już próbujemy z tego budować narrację o pechowym życiu. Infortunii to może być ważny punkt, nie przeczę, ale pytanie czy my rzeczywiście wiemy jak go interpretować, czy raczej przykładamy do niego nasze własne lęki i oczekiwania. Skąd pewność że ta tradycja arabska przechowała się bez zniekształceń przez tyle wieków?
Słucham tej dyskusji i mam wrażenie że trochę za bardzo skupiacie się na tym czy to prawda historyczna czy nie. Mnie bardziej interesuje praktyka. Ktoś tu sprawdził Infortunii u siebie i porównał z faktycznym życiem? Bo teoria teorią, ale jak to się sprawdza w realu?
Ja sprawdziłam po cichu zanim napisałam. Mam Infortunii w 12. domu. I nie wiem co o tym myśleć, bo 12. dom to już sam w sobie trudny, ukryte wrogowie, izolacja i takie tam. Czy to znaczy że te trudności są bardziej ukryte, wewnętrzne? Czy wzmacnia się to co już jest trudne w tym domu?
Szczerze? To pierwsze. Mam wrażenie że moje problemy są takie... nieoczywiste. Nie przychodzą frontowymi drzwiami. Trudno mi je nawet nazwać, bo to nie są twarde fakty tylko jakieś podskórne napięcia. Ale nie wiem czy to Infortunii w 12., czy po prostu jestem introwertyczką i tak interpretuję swoje życie.
Wracając do kwestii technicznej, bo trochę zgubiłem wątek - ktoś wcześniej wspomniał że formuła dzienna i nocna daje inny punkt. Sprawdziłem to u siebie i mam dwa różne stopnie zależnie od wersji. Mistral, ty używasz konkretnie jednej wersji czy porównujesz obie?
jakieś 18 stopni. W jednej wersji wypada mi w 3. domu, w drugiej w 4. Dość istotna różnica jeśli chodzi o interpretację.
18 stopni różnicy to naprawdę dużo. Zastanawiam się czy w takim przypadku ta formuła w ogóle jest wiarygodna jako wskaźnik, skoro wystarczy niejednoznaczność pory urodzenia żeby przeskoczyć cały dom. W tarocie mam podobny dylemat z rewersami - jedni czytają, inni nie, i całkowicie zmienia to odczytanie. Ale tam przynajmniej wiem którą szkołę wybrałam. Tu jakbyś skakał między dwiema mapami.
Szczerze? Nie zawsze. Dlatego przy arabskich częściach zawsze pytam najpierw o źródło czasu urodzenia. Metryka urodzenia, zeznanie matki z pamięci, zapis szpitalny - to bardzo różne poziomy dokładności. Przy Infortunii ta różnica może być właśnie taka jak u Lubona.
Ta dyskusja o dokładności to ważna kwestia, ale mam wrażenie że trochę omijamy co Mistral pytał na początku - czy ten punkt 'zbiera' nieszczęście, czy tylko je wskazuje. Bo to jest fundamentalnie inne pytanie niż 'czy wyliczę go dokładnie'. Nawet idealnie wyliczony punkt może być interpretowany błędnie.
Ja wróciłam sprawdzić gdzie mam to Infortunii i wyszło mi 5. dom. Czyli miłość i kreatywność, skoro wcześniej pytałam o związki. Ciekawe że Fortuna jest mi w 7., a Infortunii w 5. - jakby trudność była w samym procesie zakochiwania się a nie w partnerze. Czy to w ogóle sensowne odczytanie?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale czy ktoś mógłby mi powiedzieć jak w Astro.com włączyć te arabskie części? Szukałam wcześniej w ustawieniach i nic nie znalazłam. Mistral pisał że jest opcja w rozszerzonych ustawieniach ale nie widzę gdzie dokładnie.
Dzięki Mistral! Znalazłam w końcu tę sekcję. Tylko że wpisałam 'Pars Infortunii' i wyskoczyło mi kilka opcji. Która to ta właściwa? Bo widzę że są różne warianty i nie wiem którą wybrać.
Wracając do tego co Mistral pisał o dwóch podejściach interpretacyjnych - 'zbieranie złego losu' kontra 'transformacja przez trudność' - to nie jest chyba tylko kwestia szkół astrologicznych. Czy to może zależeć też od tego co rządzi tym punktem? Bo jeśli ruler Infortunii jest w dobrej kondycji, to może ta transformacja jest bardziej dostępna niż gdy ruler jest zesłany albo w upadku?
Mam pytanie do Jaśka - jak liczysz kondycję władcy w kontekście arabskich części? Stosujesz te same godności esencjalne co przy planetach w znakach, czy jest jakaś specyficzna metodologia dla punktów?
Słucham tej dyskusji o kondycjach i zastanawiam się czy to nie jest właśnie ta pułapka którą Leopold wcześniej wskazywał. Im więcej warunków i modyfikatorów, tym łatwiej zawsze znaleźć jakieś wytłumaczenie. Nie krytykuję Jaśka, ale sama mam z tym problem przy tarocie - jeśli mam dwadzieścia czynników do uwzględnienia, to zawsze coś pasuje.
Hej, ale ta krytyka dotyczy każdego systemu symbolicznego, nie tylko astrologii. Psychologia też ma sto teorii na każdy objaw. Pytanie nie jest 'czy można dopasować', tylko 'czy interpretacja była postawiona zanim poznano wynik'. Ktoś tu na sali stawiał interpretację Infortunii z wyprzedzeniem i sprawdzał potem? Bo to byłby rzeczywiście test.
Sam tak robiłem - zanim sprawdziłem konkretne daty zdarzeń, zapisałem co według mnie wskazuje Infortunii w moim horoskopie. Potem porównałem z chronologią. Trafność była... częściowa. Nie stuprocentowa, ale wyraźnie powyżej przypadku. Problem w tym że takie osobiste testy to słaba metodologia, bo jestem stronniczy we własnej sprawie.
Ja nie umiałabym tego zrobić bez stronniczości, szczerze. Jak mam w 5. domu to od razu myślę o wszystkich trudnych zakochaniach i je pamiętam lepiej niż te które poszły okej. Czy to w ogóle można obejść przy takim osobistym materiale?
Dobra, znalazłam! Infortunii mam w 8. domu. To chyba zły znak? 8. dom to śmierć i transformacja nie?
