Paradoxa ma rację, ale rozumiem też Begonię. Czasem ten timing jest takim 'pozwoleniem dla siebie'. Jakby ktoś potrzebował małego uzasadnienia żeby zacząć działać. Teodor, jak ty to widzisz? Czy szukasz konkretnego momentu, czy raczej nie wiesz od czego zacząć niezależnie od momentu?
Chyba raczej to drugie. Nie chodzi o moment. Chodzi o to że nie wiem jak zacząć tę rozmowę w ogóle. I boję się że znowu wylądujemy w tym samym kółku.
Teodor, a czy partnerka wie że chcesz z nią porozmawiać inaczej? Znaczy, czy ona widzi problem tak samo jak ty, czy dla niej te kłótnie to może coś normalnego? Bo zastanawiam się czy to nie jest też problem że oboje stoicie po różnych stronach i nie wiecie że stoicie.
Genek zadał dobre pytanie na końcu i mnie też to zastanawia. Teodor, czy wasza partnerka w ogóle wie, że ty to tak przeżywasz? Bo jeśli ona wychodzi z każdej kłótni myśląc 'no, porozmawialiśmy', a ty wychodzisz z poczuciem katastrofy, to macie dwa różne problemy, nie jeden.
Szczerze wątpię żeby wiedziała jak bardzo to na mnie wpływa. Staram się nie pokazywać. Może to jest właśnie ten problem o którym mówicie.
No i właśnie. Ale to nie jest tylko twój problem, to jest problem tej komunikacji w ogóle. Pytanie czy retrograd w siódemce to podkreśla, czy może wręcz jest po to, żeby to w końcu wyszło na wierzch? Znaczy, może ta powtarzająca się kłótnia to nie jest porażka, tylko próba przebicia się przez coś?
Trochę z innej beczki, ale mam pytanie do ekspertów. Jeśli Merkury retrograd aktywuje coś w siódemce, to czy to działa też na partnerkę Teodora? Ona ma przecież swoją mapę. Czy ten sam tranzyt może u niej działać zupełnie inaczej?
I to jest właśnie clou całej sprawy ze związkami w astrologii. Nie patrzysz tylko na jedną mapę, patrzysz na synastię, czyli jak te dwie mapy ze sobą grają. Mogę zapytać, Teodor, czy kiedykolwiek ktoś robił wam analizę synastii? Bo to by powiedziało znacznie więcej niż sam retrograd.
Nie, nigdy nie robiłem czegoś takiego. Znam swoją mapę w miarę, jej nie znam wcale. Ona raczej nie wierzy w astrologię.
No to masz nierówne pole. Ty analizujesz, ona nie wie że jest analizowana. To trochę dziwna sytuacja, nie uważasz? Nie mówię że źle, ale zastanawiam się czy to nie wprowadza jakiegoś nierównowagi w tym jak patrzysz na związek.
Ale chwila, to ciekawy punkt. Czy w ogóle wypada robić czyjąś mapę bez jej wiedzy? Serio pytam, bo mi to nie przyszło do głowy wcześniej. Dziękuję Renii i Kamilce za to że to poruszyły, bo to zmienia trochę moje myślenie o całej tej dyskusji.
Mapa to dane publiczne jeśli ktoś zna datę i miejsce urodzenia. Nie wiem czy to etyczny problem. Pytanie jest raczej co z tą wiedzą robisz. Jeśli Teodor używa tego żeby zrozumieć siebie w relacji, to jedno. Jeśli zaczyna oceniać partnerkę przez pryzmat jej pozycji, nie znając jej perspektywy, to może być problem.
I tutaj dochodzimy do sedna użycia astrologii w związkach. To jest pomocne kiedy mówi ci coś o sobie. Kiedy zamiast tego staje się sposóbm tłumaczenia drugiej osoby, bez jej udziału, to zaczyna wprowadzać więcej iluzji niż jasności. Teodor, mam do ciebie pytanie: czy kiedy myślisz o partnerceee przez pryzmat astrologii, to czujesz więcej zrozumienia, czy raczej więcej usprawiedliwienia że jest jaka jest?
Mocne pytanie. Chyba bardziej usprawiedliwienie. Że 'ona pewnie ma taką a taką pozycję i dlatego tak robi'. Ale to jest właśnie wymówka żeby nie rozmawiać, masz rację.
To jest ważny moment. I mam wrażenie że ten wątek, zaczęty od pytania o Merkurego retrogradnego w siódemce, doszedł do czegoś znacznie głębszego. Bo teraz pytanie nie brzmi 'jak przetrwać retrograd', tylko 'co w ogóle blokuje komunikację w tej relacji'. I to jest właściwe pytanie.
Ja się trochę gubię w tej rozmowie, bo jestem mniej zaawansowana. Ale chciałam zapytać o jedno. Skoro Teodor boi się reakcji partnerki, to czy jest jakiś sposób w astrologii żeby przygotować się do trudnej rozmowy? Nie chodzi mi o timing, bo to już było, ale o coś jak nastawienie albo intencja?
To co powiedziała Ewunia o nastawieniu do rozmowy, to ma sens. Ale jak zmienić nastawienie kiedy się boisz, że bez względu na to jak zaczniesz, ona i tak odczyta to jako atak? Bo mam wrażenie że cokolwiek powiem, ona słyszy coś innego niż mówię. I to jest właśnie ta komunikacja o której piszę od początku wątku.
Hej, to co opisujesz, że ona słyszy coś innego niż mówisz, to brzmi jak klasyczny problem z filtrowaniem przez własne przekonania. Ale mam pytanie, czy ona reaguje tak tylko na trudniejsze tematy, czy właściwie na wszystko?
Właśnie to chciałam powiedzieć wcześniej a nie znalazłam słów. Soczewka. Tego mi brakowało. Czy ktoś ma doświadczenia z tym jak retrograd 'powiększał' coś co wcześniej było ledwo widoczne? Bo mnie w przeszłości zdarzało się dokładnie coś takiego z tranzytami przez czwórkę.
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Skoro retrograd jest soczewką, to czy kiedy się skończy, ten problem z komunikacją zniknie, czy zostanie? Bo jeśli zostaje, to chyba lepiej że wyszło, prawda? Dziękuję za cierpliwość w tłumaczeniu tych rzeczy, naprawdę.
Odpowiadam Kinsi. Ona reaguje tak głównie kiedy dotyczy to nas, relacji, planów. Na tematy codzienne jest normalnie. To znaczy ta bariera pojawia się właśnie przy ważnych rozmowach. I teraz jak to piszę, to widzę że to nie jest kwestia Merkurego retrogradnego, tylko że przez całe lata nauczyliśmy się omijać te tematy.
To co właśnie napisałeś jest bardzo ważne. Że omijaliście przez lata. I właśnie o to chodzi z tym retrogradami w siódemce, przynajmniej tak to rozumiem. One wracają cyklicznie właśnie po to, żebyś miał kolejną szansę żeby się temu przyjrzeć. I za każdym razem stajemy przed tym samym pytaniem.
Słucham tej rozmowy i mam inne pytanie do Teodora. Skoro powiedział, że nauczyliście się omijać trudne tematy przez lata, to co sprawiło że właśnie teraz, podczas tego retrogradnego, zdecydował się o tym w ogóle myśleć? Co się zmieniło?
Właśnie to jest ten moment kiedy astrologia może pomóc, nie żeby dać odpowiedź, ale żeby dać impuls do zadania pytania. Ja sama przez to przechodziłam i wiem że czasem potrzeba jakiegoś zewnętrznego powodu żeby w ogóle zacząć patrzeć na relację inaczej. Teodorze, to że tutaj piszesz, to już jest krok.
No ale chwila, bo ja bym tu jednak wróciła do samej astrologii, bo trochę odpłynęliśmy. Merkury retrograd w siódemce to jest konkretna pozycja tranzytowa. I tutaj chodzi o to że Merkury cofa się przez dom relacji, więc wraca stara komunikacja, stare wzorce rozmów. To jest podręcznikowe. Teodor, co ty w ogóle wiesz o swoim natywnym Merkurym, bo to też ma znaczenie przy interpretacji tranzytu.
Merkury w Strzelcu to Merkury który myśli szeroko, lubi duże obrazy, trochę omija szczegóły. W szóstej, czyli w domu codzienności i rutyny, to może oznaczać że w codziennym życiu komunikujesz się sprawnie, ale kiedy trzeba zejść do konkretów w relacji, do trudnych rozmów, tam już brakuje tego narzędzia. I teraz retrograd przez siódemkę aktywuje właśnie tę lukę.
To mnie trochę uderzyło. Bo rzeczywiście, jeśli chodzi o sprawy praktyczne, organizację, codzienne decyzje, to nam jakoś idzie. Ale jak zaczyna się rozmowa o nas, o tym co czujemy, co chcemy, to ja zaczynam mówić w kółko o ogólnych zasadach a ona się denerwuje, że nie odpowiadam na jej pytanie.
