Mam w natalu Słońce w kwadracie do Saturna i od lat zastanawiam sie, czy to jest przekleństwo czy dar. Z jednej strony zawsze czuję, ze musze na wszystko zasługiwać że samo istnienie nie wystarczy. Z drugiej strony wiidze rzeczy, ktorych inni nie widza, bo nauczylam się obserwować i nie wychylać za szybko. Chciałam zapytać, bo widzę, że temat aspektów Slonce-Saturn rzadko tu pojawia się inaczej niż w kontekście \"trudne życie, ciężka karma\". A co jesli to jest po prostu inny sposób odbierania rzeczywistości? Czy ktoś tu ma ten aspekt i jak go u siebie rozumie?
Mam koniunkcję Słońce-Saturn i przez długi czas traktowałam to jako coś, co mnie blokuje. ale ostatnio zaczęłam to przepracowywać w kontekście self-akceptacji i chyba coś zaczyna się zmieniać. Choć nie wiem czy to zasługa świadomości aspektu, czy poprostu wieku 🙂 Masz rację, że to rzadko jest omawiane jako potencjał.
A jakie dokładnie masz objawy tego kwadratu? Bo słyszałam ogólnie że Saturn przy Sloncu to surowy ojciec wewnętrzny ale nigdy nie rozumiałam, co to znaczy w praktyce. Czy to chodzi o krytykowanie siebie bez przerwy czy o cos głębszego?
To co opisujesz brzmi jak klasyczny Saturn w opozycji do naturlanego wyrazania ego. Ale mnie interesuje coś innego,czy ten aspetk faktycznie utrudnia ci akceptację siebie jako osoby, czy raczej akceptacje swojego glosu, swojego sposobu komunikacji? Bo to troche inne pytania.
Mam Saturna w trygonie do Słońca, wiec może mój głos mniej tutaj waży, ale obserwuje u koleżanki, która ma to w koniunkcji że ona czyta między słowami lepiej niż ktokolwiek kogo znam. Czuje kiedy ktoś kłamie, kiedy coś ukrywa. I to nie jest intuicja w potocznym sensie, to jest taki chłodny, analityczny odczyt sytuacji. Czy to może być właśnie ten talent, o którym piszesz?
Ojoj, słońce to tożsamość, Saturn to struktura i ocena. Kwadrat i koniunkcja działają inaczej ale w obu przypadkach Słońce jest jakby obserwowane przez surowe oko Saturna non stop. To nie jest tylko kwestia komunikacji. To jest kwestia tego, czy pozwalasz sobie wogóle istnieć swobodnie. Pytanie do prowadzącej temat: czy w dzieciństwie była jakaś postać, która oceniała cię surowo, zanim w ogóle zdążyłaś coś powiedzieć??
Kurcze wskoczę z boku z podstawowym pytaniem, ale czy aspekt Słońce-Saturn działa inaczej w zależności od znaku? Bo mam Słońce w Koziorożcu i Saturn jest tam domicylem wiec nie wiem czy to łagodzi aspekt czy wzmacnia.
O matko, chcę wrócić do pytania Plejadki bo ono jest dla mnei kluczem do calej rozmowy. Saturn w natalnym kontakcie ze Słońcem bardzo często ma źródło w figury autorytetu z dzieciństwa. W tarocie skojarzyłabym to z Hierofantem siedzącym na Cesarzu. Ale tu chodzi o coś praktycznego: czy macie poczucie, że wasza wartość była zawsze warunkowa? Że trzeba było na nią zapracować?
Ja nie mam poejcia o aspektach ale to co opisujecie z tym zasługiwaniem na istnienie, to brzmi jak coś bardzo konkretnego i bliskiego. czy to jest tylko u tych z tym aspektem czy to może miec kazdy?
Wracając do tytułu wątku, bo mnie interesuje ta część o \"czytaniu między słowami\". Czy to znaczy, że osoby z Saturnem przy Słońcu są bardziej wyczulone na to czego się nie mówi? I jeśli tak, to skąd to pochodzi, z tej samej ostrożności i obserwacji czy z czegoś innego??
To niesamowite. Moj tata ma chhyba właśnie ten aspekt, bo zawsze wie kiedy kłamię zanim w ogole skończę zdanie. Myslalam że to rodzicielska intuicja, a tu wychodzi, że to moze być astrologia 🙂
Chcę trochę skomplikować obraz bo rozmowa zmierza w kierunku "Saturn-Słońce to superzdolność". To jest jedna strona medalu. Ale jest też cień tego aspektu, który widzę u wielu osób, a mianowicie projektowanie tej wewnętrznej surowości na innych. Czyli nie tylko siebie oceniają ostro, ale i innych mierzą bardzo wysoko ustawioną poprzeczką. Czy ktoś to u siebie rozpoznaje?
Zarazczy to znaczy że ten aspekt wogóle możan \"przepracować\"? Czy on zawsze będzie tak dzialal? Pytam, bo sama mam Saurna w sesktylu do Słońca i tez mam podobne wzorce tylko może łagodniejsze, i zastanawiam się czy to kwestia aspektu czy czegoś innego.
Zaraz czy to znaczy, że ten aspekt w ogóle mozna \"przepracować\"? Czy on zawsze bedzie tak działał? Pytam bo sama mam Saturna w sekstylu do Słońca i też mam podobne wzorce, tylko moze łagodniejsze, i zastanawiam się czy to kwestia aspektu czy czegoś innego. 🙂
Obserwuję tę rozmowe i mam pytanie moze trochę z boku, ale czy Saturn w Koziorozcu z tym aspektem dziala tak samo? Bo Koziorożec jest saturniański z natury więc czy ta surowość jest jakos wbudowana w znak i aspekt razem ją podwaja czy może znak ją oswaja?
Oj tam śledzę tę rozmowe z ciekawoscia, bo sama jestem sceptyczna wobec astrologii ale to co opisujecie brzmi bardziej jak psychologia niż horoskopy. Mam pytanie mozze glupie: czy te wzorce ktore przypisujecie Saturnowi, nie moga po prostu wynikac z wychowania i nic nie maja wspólnego z planetami? Nie atakuje naprawdę pytam.
Tak, zaskakująco tak. Nie dlatego, że Saturn to wymówka, tylko dlatego że daje temu wzorcowi imie i strukture. Kiedy wiem, że to jest Saturn a nie ja sama, mogę obserwować to z trochę wiekszego dystansu. Jakby obok mnie siedziala ta zasada, a nie była mna całkowicie. Czy to ma sens??
Ma sens i to jest wlasnie różnica między utożsamianiem się z aspektem a uzwaniem go jako mapy. satrn przy Słońcu to nie wyrok. To opis pewnej dynamiki. Ale mam wrażenie że w tej rozmowie wciąż krążymy wokół pytania z tytulu i nie padła jeszcze żadna konkretna odpowiedź. Czy jesteście w stanie zaakceptować siebie z tym aspektem? Nie pyta o przepracowanie, pyta o akceptację. To są różne rzeczy.
Ojejku, to jest właśnie to, od czego chicałam zacząć kiedy weszlam do tego wątku. Akceptacja nie oznacza że wzorzec znika. Oznacza, że przestaje być wstydliwy. i może właśnie to jest cel z Saturnem przy Sloncu, nie cisza wewnetrznego krytyka, tylko przestanie się go wstydzić. Tylko że to brzmi prościej niz jest.
Ten \"mały bufor\" to jest coś, o czym mówi też moja koleżanka z koniunkcją. ona zaczęła prowadzić dziennik i zapisywac kiedy ten głos się pojawia i co konkretnie mówi. i po jakimś czasie zobaczyła, że mówi praktycznie to samo w kółko. To ją trochę rozśmieszyło, że jest taka przewidywalny.
Przegladam ten watek od początku i mam takie pytanie, może naiwne: czy ta zdolność do czytania między slowami dotyczy tylko relacji osobistych, czy też na przykład zawodowych? Bo wyobrażam sobie że ktooś z tym aspektem mógłby byc swietnym negocjatorem albo terapeutą ale czy sam by tak o sobie pomyslal?
To z tym zawieszeniem broni mi bardzo pasuje. Moja koleżanka z koniunkcją właśnie tak to opisuje, że ona nie kocha tego głous wewnętrznego, ale przestała z nim walczyć. Tylko mam pytanie, bo mnie to ciekawi: czy to zawieszenie broni przychodzi samo z wiekiem, czy trzeba nad tym aktywnie pracować? Bo wyobrażam sobie, że Saturn w maratonie tranzytów może to tez przyspieszać albo cofać.
Ojej, mam teraz Saturna tranzytem przez szósty dom, zblżia się do kwadratu z natalnym Sloncem. I właśnie to było pierwsze, co mnie pchnelo do tego tematu. Jakbym od kilku miesiecy zyla pod lupa i każdy mój błąd był powiększony. Nie wiedzialam najpierw, że to tranzyt, myślałam, że to po prostu zły okres. I dopiero jak spojrzałam na mapę, to poukładało się w całość.
Oj kwadrat Saturna tranzytujacego do natalnego Slonca to jest naprawdę ciezki czas, z tego co czytałam. Ale mam pytanie może glupie: czy to znaczy że jak tranzyt przejdzie to wraca się do punktu wyjścia? Czy coś zostaje?
Słyszę to pytanie Elary i mam pdoobną wątpliwość,ale w drugą stronę. Czy praca z archetypem nie jest trochę... intelektualizowaniem? Bo mam wrażenie, że osoby z kwadratem Saturn-Słońce i tak mają tendencję do analizowania wszystkiego zamiast czucia. I czy dodanie kolejnej warstwy analizy, tym razem astrologicznej, nie jest właśnie tym, czego ten aspekt \"chce\" od nas, czyli ucieczki w strukturę zamiast w doświadczenie?
Szczerze? Niezbyt dobrze. To jest coś, z czym sama się zmagam w innym kontekście. Ale obserwuję że jest różnica miedzy analizą która otwiera a analizą która zamyka. Kiedy po przeczytaniu o aspekcie płaczę albo coś mnie \"łapie\" w środku to chyba znaczy, że trafiam w cos żywego. a kiedy tylko kiwam głową i mówię \"no tak, to ma sens\", to moze być wlasnie ta ucieczka.
