Do Macierzanki dodam tylko, że aplikacje mobilne mocno to ułatwiły. Kilka lat temu rzeczywiście trzeba było liczyć ręcznie albo korzystać z tabel, teraz większość ludzi ma to w telefonie i sprawdza w kilka sekund. Warto jednak wiedzieć, skąd te liczby się biorą, żeby rozumieć system, a nie tylko klikać.
Nie będę wymieniał konkretnych apek, bo to może się zmieniać, ale zasada jest prosta, sprawdź czy aplikacja pyta o twoje współrzędne geograficzne i godzinę wschodu słońca w danym dniu. Jeśli tego nie robi, to podaje uśrednione dane i nie będzie dokładna. To jest podstawowy test jakości.
Wróćmy chwilę do samego sprzątania, bo to był pierwotny temat wątku i mi się trochę gubi wśród napraw i aplikacji. Mam takie pytanie, które chodzi mi po głowie od początku tej dyskusji. Czy jest jakaś godzina planetarna, której zdecydowanie powinno się unikać przy sprzątaniu? Nie 'mniej lepsza', ale wręcz zła?
Mars. I to powiem bez większych wahań. Godzina Marsa przy sprzątaniu to energia, która może zadziałać, ale ryzyko jest duże. Mars to gwałtowność, pośpiech, można coś stłuc, obtłuc, zrobić sobie krzywdę przy przesuwaniu mebli. Jeśli musisz sprzątać w godzinę Marsa, to rób to świadomie i ostrożnie, nie na autopilocie.
Ja miałam jeden konkretny przypadek z godziny Marsa przy sprzątaniu. Tłukłam okna w starym mieszkaniu przed oddaniem, takie intensywne szorowanie, i w pewnym momencie zrobiłam się tak spięta i agresywna w ruchach, że po prostu stłukłam szybkę od jednej z ram. Zbieg okoliczności może, ale pamiętam, że potem sprawdziłam i to była godzina Marsa. Teraz unikam.
Czyli wychodzi na to, że Księżyc i Wenus to najlepsze godziny do sprzątania, Saturn do poważnych napraw, Merkury do elektryki, i Mars do omijania przy domu w ogóle. Trochę upraszczam, ale czy to jest mniej więcej poprawny skrót dla kogoś, kto chce zacząć?
Cohen, to jest naprawdę pomocne podsumowanie, ale mam wątpliwość co do Saturna. Mówiłeś wcześniej, że Saturn dobrze działa przy poważnych naprawach, ale czy to nie znaczy, że jest ciężki i spowolniony? Jak to się ma do energii, której chcesz przy naprawach, bo mnie się kojarzy Saturn z ograniczeniami, nie z działaniem.
Saturn to właśnie dlatego działa przy naprawach, że daje skupienie i cierpliwość. Naprawy wymagają dokładności, nie ekspresji. Nie chcesz przy wymianie uszczelki energii Słońca, bo zaczniesz działać z rozmachem i coś przeoczysz. Saturn zmusza do kroku po kroku. To ograniczenie, o którym mówisz, jest tutaj zaletą.
Ja miałem kilka razy. Nie planowałem pod planetarną, po prostu robiłem, a potem sprawdziłem, co to była za godzina, i się zgadzało. Ale to jest trudne do udowodnienia, bo mózg szuka wzorców. Nie wiem, co z tym zrobić.
Ja! Tzn. nie do końca celowo ale wyszło tak ze sprzatałam w sobotę rano i nie sprawdzałam godziny, a potem wyszło że to była godzina Marsa i faktycznie byłam nakręcona i stłukłam szklankę. Ale nie wiem czy to Mars czy po prostu za szybko sie ruszałam bo chciałam zdążyć przed wyjściem.
Wróćmy na chwilę do pytania Toli o godziny, których unikać. Kabalistka powiedziała Mars, to rozumiem. Ale co z Saturnem przy sprzątaniu, bo tu mnie nurtuje. Saturn przy naprawach tak, ale czy Saturn przy samym sprzątaniu, czyli energetycznym oczyszczaniu przestrzeni, też ma sens, czy jest za ciężki na taką pracę?
Ah, czyli jest różnica między sprzątaniem jako czynnością praktyczną a sprzątaniem z intencją energetyczną? To by trochę zmieniało całe myślenie o tym, jakie godziny są odpowiednie. Bo jeśli sprzątam tylko fizycznie, to inne godziny niż gdy chcę też oczyścić energetycznie przestrzeń?
Tak bym to rozumiała. Fizyczne sprzątanie to przede wszystkim Wenus, porządek, harmonię, estetykę. Energetyczne oczyszczenie to już bardziej Księżyc, szczególnie ubywający. Jak łączysz jedno z drugim i chcesz żeby dom był i czysty, i energetycznie świeży, to Księżyc w ubytku i do tego wpaść na godzinę Wenus albo Księżyca. Ale to moje podejście, nie jedyne.
Dobra, słucham tej rozmowy i muszę powiedzieć, że zaczynam rozumieć logikę, nawet jeśli nie jestem przekonany. Ale mam takie proste pytanie. Ile czasu na dobę masz okienek z dobrą fazą i dobrą godziną jednocześnie? Czy to jest w praktyce kilkanaście minut dziennie, czy coś rozleglejszego?
A co z Jowiszem? Bo o nim nikt tu nie mówił w kontekście domu, a kojarzę że to planeta obfitości. Czy godzina Jowisza przy sprzątaniu albo naprawach cokolwiek daje, czy to bardziej dla innych celów?
Czyli właściwie każda planeta może mieć zastosowanie przy pracach domowych, tylko trzeba wiedzieć, jaką intencję niesiesz ze sprzątaniem albo naprawą. To jest chyba kluczowe, co chcesz osiągnąć, nie tylko co robisz fizycznie?
Dokładnie. I właśnie to odróżnia mechaniczne stosowanie tabelek od świadomej pracy. Możesz mieć najlepszą godzinę planetarną i robić wszystko bez żadnej intencji, i efekt będzie przeciętny. Albo masz godzinę neutralną, ale wiesz, po co sprzątasz, i to już jest coś. Choć oczywiście jedno i drugie razem jest lepsze niż wybieranie.
Dobra, to mnie zaskoczyło. Myślałem, że to będzie prosta tabelka: ta godzina do sprzątania, ta do napraw. A tu się okazuje, że najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, po co właściwie sprzątam. Nie wiem, czy mnie to cieszy, czy przeraża.
No i teraz mam pytanie do Shangie i Kabalistki. Bo rozumiem, że intencja jest kluczowa. Ale jak to wygląda w praktyce, gdy sprzątasz i masz w głowie 'chcę oczyścić energię'? Wystarczy sama myśl, czy trzeba coś powiedzieć, zrobić jakiś gest?
Czyli w sumie to jest jak medytacja przy sprzątniu? Tzn. trzeba byc obecnym? Bo ja zawsze sprzątam i myśle o milion innych rzeczach i teraz sie zastanawiam ile ja zmarnowałam dobrych godzin planetarnych przez nieuważność 🙂
O, to ciekawe. Jarzebina masz rację z tym odkurzaczem, u mnie tak samo. A naprawy? Bo przy naprawach raczej trzeba się koncentrować na tym, co się robi technicznie, więc ta intencja energetyczna siłą rzeczy schodzi na drugi plan. Czy to znaczy, że przy naprawach intencja jest mniej ważna?
To mi trochę rozjaśnia. Więc przy naprawach godzina i planeta to jedno, a intencja jest niejako automatyczna przez sam charakter pracy? A przy sprzątaniu, które jest bardziej rutynowe, tę intencję trzeba świadomie wnieść, bo czynność sama w sobie jej nie niesie?
Tak bym to widział. Naprawianie ma cel wpisany w czynność. Sprzątanie może być albo czysto mechaniczne, albo załadowane sensem, zależy od człowieka. I dlatego godzina planetarna przy sprzątaniu jest bardziej elastyczna, bo sama praca nie definiuje energii.
Ja bym chciała prowadzic taki notantik ale sie boję że po tygodniu zapomnę. Czy ktoś ma jakiś sposób żeby to wogóle pamiętać przy codziennym bieganiu? Bo w teorii brzmi super a w praktyce...
Wróćmy może do kwestii, która była chwilę temu, bo mi gdzieś uciekła. Jacek mówił, że przy naprawach Mars jest naturalnym wyborem. Ale co jeśli naprawa jest długa i skomplikowana, trwa na przykład kilka godzin? Godzina planetarna Marsa trwa przecież mniej więcej godzinę. Czy zaczyna się w Marsie i kończy w czymkolwiek, czy trzeba planować inaczej?
Podwójne zakotwiczenie, to mi się podoba. Czyli można planować zarówno początek jak i koniec pracy? A środek jest mniej ważny, bo to już energia trwa? Czy w środku też coś można zrobić, żeby wzmocnić efekt, jeśli wypadnie słabsza godzina planetarna?
Środek możesz wzmocnić świadomą przerwą. Dosłownie, odłóż pracę na chwilę, weź oddech, przypomnij sobie intencję i wróć. To nie wymaga żadnej astronomii. Ale szczerze, przy sprzątaniu i drobnych naprawach takie planowanie jest już na wyrost. Wystarczy dobra godzina na start i obecność podczas pracy.
