Forum

Asystent AI
Aspekt Słońce-Pluto...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Aspekt Słońce-Pluton - czy musimy się odrodzić, by być sobą

Strona 1 / 2

Wpisy: 222
Rozpoczynający temat
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Mam Słońce w koniunkcji z Plutonem w Skorpionie i od lat zastanawiam się nad tym samym. Czy to aspekt, który skazuje nas na wieczne umieranie i odradzanie się, czy może chodzi o coś głębszego - o to, że nie możemy po prostu 'być', tylko zawsze musimy się stawać? Bo u mnie to działa tak, że każde spokojniejsze okresy w życiu to jakiś fałsz. Prędzej czy później coś wybucha, coś się wali i zaczynam od nowa. Czy macie podobnie?


Odpowiedz
123 odpowiedzi
Wpisy: 540
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słońce-Pluton to jeden z tych aspektów, który naprawdę robi robotę w natalnym. Ale powiedziałabym inaczej niż 'skazanie na transformację' - raczej jest w tym jakiś przymus autentyczności. Pluton przy Słońcu nie toleruje maski. I stąd biorą się te kryzysy, o których piszesz - bo kiedy zaczynacie żyć nie-sobą, Pluton to w końcu rozkłada. Ale mam pytanie do Ciebie: czy te okresy 'wybuchu' wiążą się z czymś konkretnym - jakimś wzorcem? Czy raczej pojawiają się nieprzewidywalnie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Gwiazdarka97 Wzorzec... tak, jest. Zawsze dzieje się to przy okazji relacji. Albo kończy się coś, albo ktoś odchodzi, albo ja sama muszę kogoś 'odciąć'. I dopiero po tym czuję się bardziej sobą. To brzmi trochę okrutnie, jak to piszę.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

Czytam i mam mieszane uczucia. Bo ta narracja o 'odradzaniu się jak Feniks' przy Słońce-Pluton stała się chyba zbyt popularna i wszyscy ją powielają, nie zastanawiając się czy to nie jest wygodna bajeczka dla osób, które po prostu nie potrafią utrzymać stabilności. Nie mówię, że aspekt nic nie znaczy - mówię, że może być nadinterpretowany. @Rozmaryn, a czy brałaś pod uwagę, że te 'wybuchy' mogą mieć inne przyczyny w horoskopie?


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 347

A ja mam kwadrat Słońce-Pluton i kurczę, to co @Tatarak pisze to trochę boli, bo ja właśnie czuję że te kryzysy u mnie są 'prawdziwe', nie wymyślone. Ale może i ma rację że inne aspekty też na to wpływają. Tylko jak to rozróżnić?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Bogusia81 Nie chciałam nikogo boleć, przepraszam jeśli tak wyszło. Chodzi mi o to, że sama koniunkcja albo kwadrat to nie wyrok - to potencjał. I ten potencjał może się realizować przez kryzysy, ale może też przez np. pracę terapeutyczną, przez sztukę, przez bardzo świadome życie. Kryzysy nie są obowiązkowe, rozumiesz? A jakie inne aspekty masz w tym obszarze horoskopu?


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Też mam ten aspekt, trygonem, i czytam ten temat z dużym zainteresowaniem. U mnie nie ma aż takich dramatycznych wywrotek jak piszesz, ale jest pewne poczucie, że 'normalne' życie po prostu do mnie nie pasuje. Jakbym zawsze musiała kopać głębiej. Zastanawiam się czy siła aspektu zależy od tego, czy jest koniunkcja, trygon, kwadrat - bo chyba nie działa tak samo?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Czeremcha91 Siła aspektu zdecydowanie zależy od rodzaju. Koniunkcja to najintensywniejsze zlanie energii - Słońce i Pluton działają razem, jedno nie istnieje bez drugiego. Kwadrat to napięcie i konflikt, osoba często walczy że swoją własną głębią. Trygon jest łatwiejszy w obsłudze, bo te energie płyną naturalniej - stąd u Ciebie może brakować tego dramatyzmu. Ale powiedz mi, gdzie masz Słońce i Pluton w znakach? Bo to też dużo zmienia.


Odpowiedz
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Gwiazdarka97 Słońce w Wadze, Pluton w Strzelcu. Trygon ogniowo-powietrzny. I rzeczywiście, to co opisujesz gra - nie ma u mnie dramatycznych kryzysów, ale jest takie stałe 'szukanie'. Nigdy nie wiem do końca, czego chcę, albo raczej - wiem, ale ciągle to redefiniuję.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję i zastanawiam się - czy to nie jest tak, że Słońce-Pluton 'skazuje' nas na transformację tylko dlatego, że sami tak o tym myślimy? Trochę jak samospełniająca się przepowiednia. Moja koleżanka ma koniunkcję i żyje bardzo spokojnie, nigdy nie mówiła żeby miała jakieś szczególne kryzysy tożsamości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Gabrysienka50 To jest ciekawy punkt, ale myślę, że mylisz dwie rzeczy. Transformacja w rozumieniu plutońskim nie musi wyglądać dramatycznie na zewnątrz. Twoja koleżanka może przeżywać głębokie wewnętrzne przemiany, których po prostu nie pokazuje, albo nie jest ich w pełni świadoma. Pytanie do Ciebie: jak ona sama mówi o zmianach w swoim życiu, kiedy o tym rozmawiasz?


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie pytanie, może naive, ale czy Słońce-Pluton w różnych domach działa inaczej? Bo rozumiem, że aspekt to aspekt, ale jeśli Słońce jest w 1 domu to chyba zupełnie co innego niż w 12?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Pankracy Dom ma kolosalne znaczenie i nie jest to pytanie naive. Słońce-Pluton w 1 domu to coś, co widać w samej prezencji człowieka - intensywność, magnetyzm, ale też silny opór gdy ktoś próbuje go zdominować. W 12 domu ta plutońska głębia jest ukryta, często nieświadoma, wychodzi przy okazji snów, izolacji, pracy z podświadomością. Ale pytanie jest takie - Pankracy, a Ty skąd to pytanie? Masz ten aspekt u siebie czy u kogoś bliskiego?


Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Onyksowa06 U siebie. Kwadrat, Słońce w 4 domu, Pluton w 1. I trochę pasuje to co piszesz - bo mam silne poczucie, że korzenie, dom, rodzina to coś, co muszę ciągle 'przerabiać'. Jakby przeszłość nigdy nie dawała mi spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do pytania z tytułu - 'czy musimy się odrodzić by być sobą'. Mam wrażenie, że to jest pytanie postawione trochę opak. Bo może przy Słońce-Pluton 'bycie sobą' i 'odradzanie się' to to samo? Że dla takich osób tożsamość z natury jest procesem, nie stanem. I wtedy pytanie 'kiedy wreszcie będę sobą' nie ma sensu, bo odpowiedź brzmi: zawsze i nigdy jednocześnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Mimoza To jest chyba najbliższe temu, co czuję, choć mam z tym pewien problem. Bo taka odpowiedź - 'zawsze i nigdy' - jest piękna filozoficznie, ale w praktyce bywa wyczerpująca. Nie wiem czy chcę przez całe życie 'stawać się'. Może po prostu chcę czasem po prostu być, bez kolejnej transformacji w kolejce.


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że sporo tutaj miesza się poziomów. Aspekt astrologiczny to jedna warstwa, ale to jak człowiek z nim pracuje - to już kwestia świadomości i wyboru. Znam kilka osób z koniunkcją Słońce-Pluton, które nauczyły się nie czekać na zewnętrzny kryzys, tylko same inicjują głębsze zmiany - przez medytację, pracę z cieniem, przez świadome schodzenie w głąb. I wtedy te dramatyczne wybuchy przestają być konieczne, bo transformacja idzie płynniej. @Rozmaryn, a próbowałaś kiedyś czegoś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@stefciaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo nie znam się za bardzo na astrologii - ale jak się czyta ten temat to brzmi jakby Pluton był takim złośliwym bożkiem, który lubi niszczyć. Czy on naprawdę jest taki 'zły'? Albo inaczej - skąd wiadomo, że to akurat Pluton 'robi' te kryzysy, a nie po prostu życie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Stefciaa Mam podobne przeczucia, chociaż interesuję się horoskopami. Pluton w astrologii to planeta przemian, nie zniszczeń - chociaż te przemiany często wyglądają jak zniszczenie, bo stare musi ustąpić miejsca nowemu. Ale przyznam, że sama zastanawiam się czasem czy to nie jest tak, że każde trudne wydarzenie w życiu podpinamy pod jakiś aspekt w natalu, bo to daje poczucie sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@zenek54)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawy temat, mam pytanko - a jak to jest z tranzytami? Bo aspekt natalny Słońce-Pluton to jedno, ale tranzytujacy Pluton po Słońcu to chyba jeszcze inny temat i też potrafi nakopać, nawet jak ktoś nie ma tego w natalu? Czy te doświadczenia są porównywalne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Zenek54 Tranzyt Plutona po Słońcu to zupełnie inna jakość niż aspekt natalny, chociaż mechanizm jest podobny. Natalny aspekt to stała struktura psychiki - ktoś z tym się urodził i to jego 'fabryczne ustawienie'. Tranzyt to zewnętrzny impuls, który może wybudzić te same tematy nawet u kogoś, kto nie ma tego w natalu. Ale mam wrażenie, że osoby z natalnym aspektem przechodzą tranzyt inaczej - jakby wiedziały już 'język' tej energii, nawet jeśli nieświadomie. A co ty obserwujesz u siebie - pytasz dlatego, że masz jakiś aktualny tranzyt?


Odpowiedz
(@zenek54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 45

@Gwiazdarka97 Mam własie tranzyt Plutona po Słońcu, od jakiechs dwóch lat. I właśnie zastanawiam się czy to co przezyam jest porównywalne z tym co opisują osoby z aspektem natalnym. Bo u mnie jakby... wszystko co miało sens przestało mieć sens. Praca, relacje, plany. I czytam tutaj i myślę - a może to nie Pluton, może po prostu kryzys wieku środkowego? Jak to rozróznic?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Zenek54 No właśnie, to jest to pytanie, które uwielbiam, bo rozkłada całą astrologię na części. Skąd wiesz, że to Pluton, a nie po prostu życie? I szczerze - ja nie wiem, czy da się to rozróżnić. Może te kategorie nakładają się na siebie i jedno nie wyklucza drugiego. Ale zamiast szukać odpowiedzi 'kto winien', może ważniejsze jest to co z tym robisz?


Odpowiedz
Wpisy: 222
Rozpoczynający temat
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Czytam posty Zenka i myślę, że właśnie ta niemożność rozróżnienia jest trochę sednem tematu. Czy to aspekt mnie 'robi', czy ja interpretuję swoje życie przez aspekt? Sama mam ten dylemat. Ale jedno wiem - odkąd zaczęłam rozumieć, że to może być plutońskie, przestałam walczyć z tym uczuciem 'wszystko się kończy'. I paradoksalnie jest mi lżej. Więc może nie chodzi o to, czy astrologia to wyjaśnia 'obiektywnie', tylko czy ta mapa pomaga.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 214

To co @Rozmaryn pisze o 'mapie' bardzo mi odpowiada. Tylko mam pytanie - bo jeśli mapa pomaga, to czy nie ma ryzyka, że za bardzo się na niej polegamy? Że zaczniemy każdy trudny moment w życiu tłumaczyć Plutonem i przestaniemy szukać praktycznych przyczyn?


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Czeremcha91 To jest realne ryzyko, ale chyba dotyczy każdego systemu interpretacyjnego, nie tylko astrologii. Można równie dobrze wszystko tłumaczyć traumą z dzieciństwa albo wzorcem przywiązania i też przestać brać odpowiedzialność. Myślę, że różnica jest w tym, czy mapa otwiera na działanie, czy zamyka na zmiany. Jeśli ktoś mówi 'mam kwadrat Słońce-Pluton więc zawsze będę niszczyć relacje' - to mapa go więzi. Jeśli mówi 'rozumiem, że mam skłonność do intensywnych transformacji w relacjach, więc będę na to uważać' - to mapa służy.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 347

@Mimoza Ale jak w praktyce ta druhga postawa wygląda? Bo ja 'rozumiem' że mam kwadrat od roku, czytam, analizuję, i nadal wpadam w te same schematy. To rozumienie jakoś nie przekłada się automatycznie na zmianę. Albo ja źle 'używam' tej wiedzy?


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Bogusia81 Rozumienie intelektualne i integracja to dwie różne rzeczy i to nie jest kwestia astrologii, to kwestia pracy nad sobą w ogóle. Można wiedzieć o swoim schemacie i nadal go powtarzać - każdy terapeuta to potwierdzi. Astrologia daje nazwę, ale nazwa nie leczy. Co robisz poza czytaniem o aspekcie?


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 347

@Edek_70 Szczerze? Głównie czytam i się martwię. Byłam raz na terapii ale rzuciłam po kilku spotkaniach. Może powinnam wrócić, ale to nie jest taka prosta decyzja. Nie wiem, trochę głupio mi to przyznawać na forum.


Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Bogusia81 Nie ma się czego wstydzić, większość z nas tu łączy różne podejścia. Ale Edek ma rację - sama analiza horoskopu bez żadnej praktyki to trochę jak czytanie przepisu bez gotowania. Mam pytanie do ciebie - kiedy mówisz, że wpadasz w te same schematy, to chodzi o relacje? Pracę? Bo kwadrat w różnych domach może się inaczej manifestować i może warto sprawdzić, gdzie dokładnie u ciebie to 'uderza'.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy na chwilę do pytania Zenka, bo mnie też to ciekawi. Czy tranzyty mogą 'aktywować' natalny aspekt, który dotąd był uśpiony? Mam wrażenie, że mój kwadrat Słońce-Pluton przez długi czas był jakby niewidoczny w moim życiu, a potem coś się zaczęło dziać i nagle pasuje do wszystkich opisów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Pankracy Tak, to jest bardzo typowy mechanizm. Aspekt natalny to potencjał, ale aktywują go właśnie tranzyt, progresja albo silny impuls zewnętrzny - jak ważna relacja czy kryzys. Możliwe też, że aspekt działał wcześniej, tylko nie miałeś dla niego języka. A co się zaczęło dziać, jeśli możesz powiedzieć?


Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Gwiazdarka97 Dosyć osobiste, ale - rozpad długiego związku i jednocześnie śmierć ojca. W ciągu kilku miesięcy. I to było jakby... wyrwanie fundamentu. Dom, korzenie, wszystko nagle w gruzach. A mam Słońce w 4 domu, więc może stąd.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek od początku i coraz bardziej zastanawiam się nad jedną rzeczą. Dużo mówicie o tym aspekcie jako o czymś, z czym się walczy albo co się 'przepracowuje'. Ale czy nie jest tak, że część osób z Słońce-Pluton po prostu... lubi tę intensywność? Że nie tęskni za spokojnym życiem, bo byłoby dla nich za płytkie?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Irenka.1 Trafione. Przynajmniej u mnie tak jest. Kiedy przez dłuższy czas jest spokojnie, zaczynam się wiercić. Szukam głębi tam gdzie jej nie ma, wyobrażam sobie kryzysy, które nie istnieją. Jakbym potrzebowała pewnego poziomu intensywności żeby czuć, że żyję. I teraz nie wiem - czy to jest 'plutońskie zdrowe', czy po prostu uzależnienie od dramatyzmu?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

To co @Rozmaryn pisze - 'wyobrażam sobie kryzysy, które nie istnieją' - to jest bardzo szczere i myślę, że ważne. Bo to brzmi mniej jak cecha astrologiczna, a bardziej jak wzorzec, który warto przyjrzeć się bez etykietki planety. Nie mówię, że astrologia się myli, mówię że może pytanie 'czy to Pluton, czy coś innego' jest tu naprawdę zasadne.


Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Tatarak Mam wrażenie, że ty konsekwentnie w tym temacie podważasz astrologiczne tłumaczenia i trochę się zastanawiam - czy sam masz ten aspekt? Pytam serio, bez złośliwości, bo twoje wątpliwości brzmią jakby wychodziły z osobistego doświadczenia, nie tylko z teorii.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Gabrysienka50 Mam opozycję Słońce-Pluton. I właśnie dlatego podważam, bo przez lata tłumaczyłam sobie wszystkie swoje trudności tym aspektem i czułam się z tym... bezpiecznie? Wygodnie? Dopiero kiedy przestałam szukać winy w planecie, zaczęłam faktycznie coś zmieniać. Więc nie jestem przeciwko astrologii, jestem przeciwko używaniu jej jako wymówki. I tak, wiem że to brzmi ostro.


Odpowiedz
(@stefciaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 72

Przepraszam, ale trochę się pogubiłam. Czy opozycja to też jest ten 'zły' aspekt jak kwadrat? Bo słyszę tutaj o koniunkcji, kwadracie, trygonie, opozycji i już nie wiem które jest które. I czy @Tatarak mówiąc że przestała 'szukać winy w planecie' to znaczy że przestała wierzyć w astrologię?


Odpowiedz
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Stefciaa Opozycja to napięcie między dwiema stronami - jak ciągłe wahanie się między dwoma biegunami. Przy Słońce-Pluton to może wyglądać jak walka między chęcią bycia sobą a czymś, co cię transformuje z zewnątrz. Kwadrat to bardziej wewnętrzny konflikt. Tak to rozumiem, chociaż nie jestem ekspertem. Ale Tatarak niech sama odpowie na to drugie pytanie, bo mnie też ciekawi.


Odpowiedz
(@stefciaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 72

@Czeremcha91 Dobra, powoli zaczynam rozumieć różnicę. Ale mam jeszcze jedno pytanie - bo Tatarak mówi, że przestała szukać winy w planecie i coś się zmieniło. To co ona w takim razie zaczęła robić zamiast tego? Bo to brzmi jak ważna zmiana, ale nie rozumiem jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 817
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Szczerze? Przestałam pytać 'dlaczego Pluton mi to robi' i zaczęłam pytać 'czego ja chcę'. Brzmi banalnie, ale dla mnie to była przepaść. Opozycja dawała mi poczucie, że jestem rozdarta między dwiema siłami, które są ode mnie silniejsze. Moment kiedy przestałam tak myśleć, to był bodajże największy przełom od lat. Ale - i to ważne - nie twierdzę, że każdy powinien pójść tą samą drogą.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Tatarak To 'czego ja chcę' zamiast 'dlaczego planeta mi to robi' - to jest właściwie zmiana perspektywy z ofiary na sprawcę. Ale mam wątpliwość. Czy nie ma ryzyko, że przez to zaczniemy ignorować pewne rzeczy, których naprawdę nie kontrolujemy? Bo życie jednak przynosi rzeczy niezależne od nas.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Gabrysienka50 Myślę, że to nie jest kwestia albo-albo. Aspekt natalny mówi o pewnym wzorcu energetycznym, który masz do dyspozycji - ale co z nim zrobisz, to już twoja decyzja. Dla mnie Słońce-Pluton to trochę jak urodzenie się z bardzo silnym metabolizmem - możesz go ignorować, możesz z nim pracować albo możesz go użyć przeciwko sobie. Planeta nie wybiera za ciebie, ale kształtuje teren.


Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Gwiazdarka97 Ten obraz z metabolizmem jest dobry, ale mam pytanie - bo wcześniej mówiłaś, że mój aspekt mógł być 'uśpiony' zanim dostałem te dwa ciosy naraz. Czy to znaczy, że przez lata ten teren był jakby nieaktywny? I co go w takim razie uruchamia - zawsze musi być jakiś zewnętrzny wstrząs?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Pankracy Nie zawsze. Czasem aktywuje go dojrzewanie, wejście w dorosłość, pierwsza poważna relacja. Ale ty masz Słońce w 4 domu i stratę ojca - to jest uderzenie prosto w serce tego aspektu. Dom czwarty to korzenie, ojciec jako archetyp, poczucie bezpieczeństwa. Trudno o silniejszy wyzwalacz. Chciałabym zapytać - jak to teraz wygląda? Mam na myśli czy czujesz, że jesteś po jakimś przesileniu, czy raczej wciąż w środku?


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Powiem szczerze, że nie wiem. Jakbym stał na gruzach i zaczynał rozumieć, że to nie jest koniec, ale jeszcze nie widzę co będę budować. To dziwne uczucie - trochę spokojniejsze niż rok temu, ale nie jak ulga, bardziej jak... przerwa między falami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 679

To co @Pankracy napisał - 'przerwa między falami' - tak bardzo to rozumiem. I mam wrażenie, że właśnie to jest kwintesencja Słońce-Pluton. Nie tyle transformacja jako jednorazowy akt, ale ten rytm. Fala, przerwa, fala. I pytanie do wszystkich tutaj - czy kiedykolwiek miałyście/mieliście poczucie, że jesteście po ostatniej fali? Że to już, teraz jest spokój na dobre?


Odpowiedz
Wpisy: 222
Rozpoczynający temat
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Raz mi się wydawało, że tak. Przez jakieś pół roku po bardzo trudnym okresie byłam naprawdę spokojna. I zaczęłam się zastanawiać - czy ja się zmieniłam, czy po prostu jestem w pauzie. Okazało się, że to pauza. Ale co ciekawe - następna fala była jakby mniejsza. Albo ja byłam przy niej inaczej ustawiona. Może o to chodzi w tej transformacji - nie o to, że fale ustają, ale że my inaczej stoimy w wodzie?


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale jak rozróżnić czy to pauza czy faktyczna zmiana? Bo ja się teraz boję, że jestem w pauzie i za chwilę znowu coś mnie przewróci. I nie wiem, jak się do tego przygotować. Czy w ogóle da się przygotować, czy to zawsze przychodzi nagle?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Czeremcha91 Powiem ci co mnie nauczyła praca z czakrami, bo to trochę analogiczne - nie przygotowujesz się na falę, przygotowujesz grunt pod sobą. Jeśli masz stabilny kontakt z własnym centrum - nieważne jak to nazywasz, medytacja, terapia, praktyka jakakolwiek - to fala cię przewraca, ale masz skąd wstać. Bez tego każda fala jest katastrofą, bo nie ma z czego się podnosić.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 347

@Onyksowa06 Ok ale 'stabilny kontakt z własnym centrum' to brzmi jak coś, co ma się albo nie ma. Ja nie bardzo wiem jak to zbudować. I znowu dochodzę do tego samego miejsca - czytam, rozumiem koncepcyjnie, ale w praktyce nie wiem co zrobić rano kiedy wstaję i znowu czuję ten sam lęk.


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Bogusia81 To jest uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi, bo każdy buduje ten grunt inaczej. Ale jedna rzecz jest prawie zawsze prawdziwa - nie da się tego zbudować samemu przez czytanie. Trzeba czegoś, co angażuje ciało albo relację z drugim człowiekiem. Czy wróciłaś do tamtej terapii albo szukasz czegoś innego?


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 347

@Edek_70 Jeszcze nie. Ale ten wątek paradoksalnie coś we mnie ruszył i chyba zacznę szukać. Dziwne, że forum może zrobić coś, czego analiza horoskopu sama z siebie nie zrobiła.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Bogusia napisała jest właściwie odpowiedzią na pytanie o sens tych rozmów. Nie chodzi o to, żeby forum zastąpiło terapię - bo nie zastąpi - ale żeby poczuć, że coś jest możliwe. I to mi pasuje do tematu tego wątku. Słońce-Pluton nie skazuje cię na nieustanną transformację w sensie katuszy. Może skazuje na nieustanne sprawdzanie co jest możliwe.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@jagodzianka70)
Połączone: 1 rok temu

Śledziłam cały wątek i chcę zapytać o jedną rzecz, która mnie nurtuje od początku. Mówimy dużo o koniunkcji, kwadracie, opozycji - ale jak jest z trygonem Słońce-Pluton? Czy on też daje tę intensywność i konieczność przemiany, czy może jest jakoś łagodniejszy? Mam właśnie trygon i nie do końca wiem, czy jestem częścią tej rozmowy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Jagodzianka70 Jak najbardziej jesteś częścią tej rozmowy. Trygon to ta sama energia, tylko przepływa łatwiej - mniej tarcia, mniej przymusu. Plutońska głębia jest, ale nie musisz przechodzić przez kryzys żeby ją dotknąć. Czasem właśnie to jest problem - bo trygon może uśpić czujność. Masz dostęp do tej siły, ale możesz jej długo nie zauważać, bo nie boli. Czy rozpoznajesz to u siebie?


Odpowiedz
(@jagodzianka70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 70

@Gwiazdarka97 O rany, tak. Ja zawsze myślałam, że po prostu jestem 'odporna' na kryzysy, że inni mają gorzej a mnie jakoś mija. A może po prostu nie identyfikowałam tego co się dzieje jako transformacji, bo to nie było dramatyczne?


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Może to głupie pytanie, bo jestem tu raczej z ciekawości niż z wiedzy, ale - czytam ten wątek i zastanawiam się czy ktoś z was kiedyś żałował, że wie o tym aspekcie? Że dowiedział się i już nie może 'nie wiedzieć'? Pytam serio, bo z zewnątrz wygląda to trochę jak otwarcie puszki Pandory.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Zlocien wcale nie jest to głupie pytanie. Ja jakiś czas żałowałam. Zanim dowiedziałam się o Słońce-Pluton po prostu żyłam z tym co mam i jakoś sobie radziłam. Potem przez chwilę każdy trudny moment wydawał mi się 'planetarnie wymagany' i to było przytłaczające. Ale teraz? Nie żałuję, bo rozumiem siebie lepiej niż przed. Chociaż nadal nie wiem czy to zasługa aspektu, czy po prostu czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@zenek54)
Połączone: 2 lata temu

Ale to co piszesz - że następna fala była mniejsza - to mnie zastanawia. Czy to znaczy, że ten aspekt z czasem traci na sile? Bo czytałem gdzieś, że Pluton to nie odpuszcza, a tu wyglada że jednak coś się zmienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Zenek54 Chyba nie chodzi o to, że aspekt słabnie, tylko że my się zmieniamy w stosunku do niego. Przynajmniej tak to rozumiem. Ale Gwiazdarka97 może to lepiej wyjaśni, bo ja nie jestem pewna czy dobrze to interpretuję.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Gabrysienka50 Masz rację, ale chcę dodać jedną rzecz. To nie jest tak, że fale stają się obiektywnie mniejsze. Rozmaryn pewnie rozwinęła coś w sobie, co sprawia, że odbiera je inaczej - ma więcej zakorzenienia. I to jest właśnie sedno Słońce-Pluton po długiej pracy z tym aspektem. Nie unikasz transformacji, ale przestajesz się jej bać tak samo jak wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale jak to jest z tym zakorzenieniem - jak je zbudować skoro Pluton właściwie ciągle podrywa grunt pod nogami? To trochę jak próba posadzenia drzewa w miejscu, które ciągle się trzęsie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 679

@Czeremcha91 Ten obraz jest trafny, ale może właśnie drzewo rosnące w trudnym terenie ma głębsze korzenie niż to na równym polu? Nie mówię, że boli mniej - mówię, że może o to właśnie chodzi w tym aspekcie.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i mam takie przeczucie - czy wy mówicie, że cel Słońce-Pluton to właściwie zbudowanie takiej tożsamości, której nie da się zniszczyć? Bo to by wyjaśniało, czemu droga jest tak brutalna. Że musisz stracić wszystko co przypadkowe, żeby zostało to co prawdziwe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Pankracy Zgadzam się z tym co piszesz, ale uważam, że słowo 'cel' jest tutaj ryzykowne. Jakbyśmy zakładali, że aspekt ma jakiś zamysł i że jeśli dostatecznie ucierpiszz, to dostaniesz nagrodę. A życie tak nie działa. Raczej powiedziałabym - ten wzorzec energetyczny popycha cię w tym kierunku, ale czy tam dotrzesz, to zależy od ciebie.


Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Tatarak To jest uczciwe sprostowanie. Chyba faktycznie słowo 'cel' sugeruje jakiś kosmiczny plan, a nie chciałem tego. Ale to 'popycha' - czy ty czujesz to jak popychanie, czy bardziej jak przyciąganie? Bo dla mnie to bardziej wyglądało jak wyburzanie niż zaproszenie.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

To rozróżnienie między popychaniem a przyciąganiem jest ciekawe. Numerologicznie mówiąc - i wiem, że to nie jest wątek o numerologii, ale to pasuje - dziewiątka ma podobną dynamikę. Kończysz coś czy coś cię kończy. I nigdy do końca nie wiesz, które.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Mimoza A czy to ma znaczenie, które? Serio pytam, nie retorycznie. Bo zastanawiam się czy rozróżnienie na 'ja to wybieram' versus 'to mi się przydarza' zmienia coś praktycznie, czy tylko emocjonalnie.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 721

@Amulecja Myślę, że zmienia bardzo dużo, ale nie z powodów filozoficznych. Jeśli czujesz że wyburzanie cię dotyka, to jesteś w pozycji obronnej. Jeśli czujesz że coś odpada bo już nie pasuje - to jesteś aktywna. Jeden i ten sam event, zupełnie inna pozycja ciała i głowy. I w tej drugiej łatwiej złapać co zostaje po tym odpadu.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 347

@Otylka Ale jak zmienić tę pozycję kiedy się jest w środku? Łatwo powiedzieć 'bądź aktywna', ale jak wszystko się wali, to naprawdę nie masz kontroli nad tym jak to odbierasz.


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Bogusia81 I tu wracamy do rozmowy o gruncie, którą mieliśmy wcześniej. Nie budujesz zmiany perspektywy w trakcie kryzysu - budujesz ją przed. Albo po. Kryzys to nie jest moment na pracę, to jest moment na przetrwanie. Praca jest między falami.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam za pytanie z zewnątrz, ale co to właściwie znaczy 'pracować z aspektem'? Słyszę to od początku wątku i rozumiem mniej więcej, ale ciekawi mnie jak to wygląda konkretnie. Medutujesz? Analizujesz? Coś robisz rytualnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Zlocien Odpowiem jak to wygląda u mnie, bo nie ma jednej odpowiedzi. Dla mnie praca z aspektem to głównie obserwacja - kiedy czuję tę charakterystyczną presję, zatrzymuję się i pytam co się naprawdę dzieje. Nie uciekam w działanie od razu. Dochodzi do tego praca z czakrą splotu słonecznego, bo Słońce to centrum tożsamości - i kiedy ten obszar jest zablokowany, Pluton jakby wali w drzwi mocniej.


Odpowiedz
(@gracja90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Onyksowa06 A jak rozpoznać że chakra splotu słonecznego jest zablokowana? Pytam bo teraz mam taki czas że nie wiem kim jestem i nie wiem czy to astro czy coś innego.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 679

@Gracja90 To brzmi jak pytanie, które zasługuje na osobny wątek, bo czakry to duży temat - ale odpowiadając krótko: często objawia się jako trudność z decydowaniem, brak poczucia własnej woli, albo odwrotnie - kompulsywna kontrola. Jeśli to pasuje... przepraszam, jeśli to pasuje do tego co czujesz, to może być trop.


Odpowiedz
Wpisy: 222
Rozpoczynający temat
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Zlocień o 'wiedzenie' - bo chcę jeszcze coś dodać. To co powiedziałam wcześniej, że żałowałam przez jakiś czas, to była prawda. Ale teraz myślę, że wiedza nie jest problemem. Problemem było to, że traktowałam ją jak wyrok. Słońce-Pluton, koniunkcja, trudny aspekt - i już z góry wiedziałam co 'musi' mnie spotkać. A to jest pułapka. Aspekt opisuje wzorzec, nie scenariusz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jagodzianka70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 70

To co @Rozmaryn pisze o wyroku - tak bardzo to rozpoznaję. Kiedy dowiedziałam się o swoim trygonie, zaczęłam wszystko co się u mnie dzieje wpychać w ramy astrologiczne. I to chyba nie jest zdrowe, prawda? Zamiast żyć, zaczęłam interpretować.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Jagodzianka70 To jest bardzo dojrzała obserwacja. I myślę, że to jest jedno z największych ryzyk w astrologii w ogóle - nie tylko przy Słońce-Pluton. Horoskop może stać się klatką, jeśli zamiast mapy traktujesz go jak fatum. Mapa pokazuje teren, ale to ty idziesz.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Gwiazdarka97 Ale to co piszesz o mapie i klatce - to jest chyba najważniejsza rzecz w całym tym wątku. Tylko chcę dopytać: jak odróżniasz moment, w którym astrologia ci pomaga, od momentu, w którym zaczyna cię ograniczać? Bo to nie zawsze jest oczywiste z wewnątrz.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Tatarak Właściwie dla mnie sygnałem ostrzegawczym jest to, kiedy zaczynam używać aspektu jako wytłumaczenia zamiast jako opisu. 'Mam Słońce-Pluton więc muszę przechodzić przez kryzysy' - to jest tłumaczenie. 'Mam Słońce-Pluton i obserwuję u siebie taką i taką dynamikę' - to jest opis. Ta różnica wydaje się semantyczna, ale w praktyce to jest przepaść.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@jagodzianka70)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie między opisem a wytłumaczeniem bardzo do mnie trafia. Chyba właśnie wpadłam w tę pułapkę - zaczęłam traktować swój trygon jak gotowe wyjaśnienie dla wszystkiego co mi się przydarza. I wtedy się zatrzymałam, ale właśnie - jak się z tego wychodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Jagodzianka70 Mam podobne pytanie, bo też to poczułem na sobie. Czy jest jakiś moment, kiedy można powiedzieć że astrologia 'robi swoje' i po prostu żyjesz, zamiast analizować?


Odpowiedz
Wpisy: 222
Rozpoczynający temat
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wychodzisz z tego powoli, przez znużenie 🙂 W pewnym momencie masz po prostu dosyć czytania własnego życia jak tekstu do analizy. I to znużenie jest zdrowe. Mnie to zajęło dobre dwa lata od kiedy zaczęłam poważniej zajmować się astrologią.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dwa lata to dużo. Naprawdę czujesz że teraz masz ten dystans, czy to też się waha? Pytam bo jestem gdzieś na początku tej drogi i trochę przeraża mnie myśl, że przez ten czas będę sobie nieustannie tłumaczyć wszystko przez Słońce-Pluton.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Czeremcha91 Waha się. Nie będę ci mówić że to liniowe. Są tygodnie kiedy w ogóle nie patrzę w horoskop, i są momenty kiedy coś trudnego się dzieje i z automatu lecę sprawdzać tranzyty. Ale różnica jest taka, że już nie buduję na tym narracji o sobie.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

To co @Rozmaryn mówi o narracji - zastanawiam się czy Słońce-Pluton nie ma szczególnej podatności na to właśnie. Bo to jest aspekt, który z natury każe szukać głębokiego sensu w tym co się dzieje. I astrologia podsuwa ten sens na tacy.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 721

@Amulecja O, to jest celna obserwacja. Pluton w ogóle rządzi psychoanalizą, szukaniem ukrytych wzorców. Więc osoba z tym aspektem naturalnie będzie ciągnąć w stronę narzędzi, które dają poczucie głębokiego wglądu. Pytanie czy to jest pułapka, czy zasób.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: