Forum

Asystent AI
Aspekt Słońce-Pluto...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Aspekt Słońce-Pluton - czy musimy się odrodzić, by być sobą

Strona 2 / 2

Wpisy: 694
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Czy to musi być jedno albo drugie? Może jest pułapką i zasobem jednocześnie, w zależności od momentu i od tego jak się do tego siada.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Mimoza Zgadzam się, ale chciałbym dopytać o coś praktycznego. Mówimy o tym aspekcie jak o czymś, z czym trzeba pracować aktywnie. Ale czy ktoś tutaj ma w natalu to połączenie i jednocześnie żyje dość spokojnie? Czy to jest w ogóle możliwy wariant?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Edek_70 Tak, możliwy - ale zwykle wiąże się z tym, że albo ktoś przeszedł już swój główny cykl transformacji wcześniej i teraz jest w bardziej stabilnej fazie, albo że presja idzie bardziej do wewnątrz i z zewnątrz nie widać tego co się dzieje. Spokój przy Słońce-Pluton rzadko jest niezmącony, częściej jest ciężko wywalczony.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ale czy naprawdę zawsze musi być 'ciężko wywalczony'? Bo mam wrażenie że tu na wątku trochę romantyzujemy ten ból. Jakby transformacja bez cierpienia nie była prawdziwa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Bogusia81 To jest uczciwa uwaga i dobrze że to mówisz. Myślę że nie chodzi o to, że cierpienie jest wymagane - chodzi o to, że zmiana głębokiej tożsamości zwykle nie jest bezbolesna, po prostu z natury rzeczy. Nie ma w tym romantyzmu, jest realistyczne przyglądanie się temu co często raportują osoby z tym aspektem.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, mam pytanie może trochę z boku, ale wydaje mi się ważne. Czy Słońce-Pluton w kwinkunksie działa podobnie jak w koniunkcji czy to zupełnie inna historia? Mam w natalu coś takiego i zastanawiam się czy to co tu czytam mnie dotyczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka-1)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 679

@Zlocien Kwinkunks to naprawdę osobny temat - to jest aspekt, który często opisuje się jako coś co działa podprogowo, nie jest tak wyraźny jak koniunkcja czy opozycja, ale potrafi być irytujący właśnie dlatego, że trudno go uchwycić. Jakbyś miała stale poczucie że coś nie gra, ale nie wiesz co. Czy to brzmi znajomo?


Odpowiedz
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Irenka.1 O rany, tak, dokładnie tak to czuję. Nie jakiś dramatyczny kryzys tylko takie ciągłe... zgrzytanie. To ma sens. Czyli jednak mnie ten wątek trochę dotyczy, choć mniej bezpośrednio.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do tego co wcześniej mówiłyśmy o budowaniu zakorzenienia - Bogusia zadała pytanie jak to zrobić między falami i chyba nie dostała do końca odpowiedzi. Edek powiedział że to jest czas na pracę, ale jak ta praca wygląda przy Słońce-Pluton konkretnie? Nie przy aspektach w ogóle, tylko przy tej specyfice.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Onyksowa06 Dobre że wracasz do tego. Przy tej konfiguracji obserwuję - i u siebie i u innych - że zakorzenienie buduje się głównie przez relację z ciałem. Pluton kocha abstrahować, wyrywać z codzienności, więc kontrwagą jest właśnie fizyczność. Rutyna, obecność, dosłowne stopy na ziemi. Brzmi banalnie, ale przy tym aspekcie to jest naprawdę praca.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Dodam do tego co Edek mówi - w mojej praktyce z medytacją ciała obserwuję, że osoby z silnym Plutonem w natalu często mają z tym trudność właśnie dlatego, że ich umysł ciągle chce iść głębiej, szukać sensu, interpretować. Zatrzymanie się na poziomie czysto fizycznym bez szukania co to 'znaczy' - to bywa wyzwanie samo w sobie. Ale może to jest właśnie odpowiedź na pytanie o odróżnienie mapy od klatki.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wróćmy do tego co Przylaszczka mówiła o trudności z zatrzymaniem się na poziomie fizycznym - bo to mi coś kliknęło. Mam Słońce-Pluton w koniunkcji i faktycznie zauważam, że jak próbuję robić body scan albo cokolwiek opartego na odczuciach, to mój umysł automatycznie zaczyna to interpretować. Nie mogę po prostu poczuć napięcia w ramionach, muszę od razu wiedzieć z czego to 'naprawdę' wynika. Czy to jest do przeskoczenia czy raczej trzeba z tym nauczyć się żyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Czeremcha91 To jest bardzo trafne rozróżnienie. Myślę, że nie tyle do przeskoczenia, co do rozpoznania jako wzorzec. Kiedy zauważasz że zaczynasz interpretować, możesz się łagodnie wracać do samego odczucia. Ale nie biczuj się za to że umysł leci w analizę - to jest po prostu jego nawyk, który budowany był pewnie przez lata.


Odpowiedz
Wpisy: 540
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz przy tym co mówi Czeremcha - ten odruch interpretowania wszystkiego ma chyba dwa oblicza przy Słońcu-Plutonie. Z jednej strony to jest pułapka, bo uniemożliwia bycie 'po prostu'. Ale z drugiej strony - dla kogoś z tym aspektem zatrzymanie się wyłącznie na poziomie sensorycznym, bez żadnej głębi, może być tak samo sztuczne jak dla kogoś bez tego aspektu siłowanie się z własną psychiką. Czy rozumiecie co chcę powiedzieć? Że może tu nie chodzi o eliminację tej tendencji, tylko o jej utemperowanie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Gwiazdarka97 Właśnie to - 'utemperowanie'. Tylko jak to wygląda w praktyce? Bo jak mi ktoś mówi żeby utemperować Plutona, to brzmi jak mówienie człowiekowi żeby oddychał trochę mniej głęboko.


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Amulecja Śmieszne porównanie, ale w sumie trafne. Myślę że chodzi o coś innego niż ograniczenie - raczej o uczenie się kiedy to głębokie nurkowanie jest właściwe, a kiedy niekoniecznie. Nie każda chwila wymaga transformacji. Nie każde napięcie w ramionach jest materią do pracy. Czasem ramię po prostu boli bo spałaś w złej pozycji.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ale czy to jest możliwe dla kogoś z silnym Plutonem - żeby dosłownie powiedzieć sobie 'to nic nie znaczy' i zostawić? Pytam serio, bo dla mnie to wydaje się niewykonalne. Jak coś czuję, to zawsze jest jakaś część mnie która musi wiedzieć dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 222
Rozpoczynający temat
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Mnie to zajęło długo, ale nauczyłam się jednak. Trick, który u mnie zadziałał to nie przekonywanie siebie że coś nie ma znaczenia, tylko przesunięcie pytania z 'co to znaczy' na 'czego teraz potrzebuję'. To jest pytanie bardziej przyziemne, mniej plutońskie, ale jakoś łatwiej je zaakceptować jako wystarczające.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 721

To jest bardzo konkretna sugestia od @Rozmaryn i chcę ją rozwinąć. To przesunięcie - z analizy na potrzebę - to jest właściwie zmiana z osi Plutona na oś Księżyca. I może w tym właśnie jest klucz dla osób z tym aspektem: nie walczyć z Plutonem, tylko szukać w natalu czegoś co go wyważa. Gdzie jest Księżyc? Co jest w czwartym domu?


Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

Chcę wrócić do czegoś co powiedziała @Rozmaryn wcześniej o tym, że już nie buduje narracji na podstawie astrologicznych transytów. Zastanawiam się czy to jest możliwe bez porzucenia astrologii jako takiej. Bo jeśli nie interpretujesz, to po co patrzeć? Czy astrologia bez narracji ma dla ciebie jeszcze jakiś sens?


Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Pankracy Tak, ma. Patrzę na tranzyty bardziej jak na pogodę - wiem że będzie trudny okres, nie buduję z tego historii o tym kim jestem, tylko po prostu się przygotowuję albo daję sobie więcej przestrzeni. Tranzyt Plutona nie mówi mi kim jestem, mówi mi że teraz prawdopodobnie będzie intensywnie. To inna jakość użycia tego samego narzędzia.


Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

Właściwie to jest pytanie do całego wątku, bo gdzieś nam uciekło to co jest w tytule. Czy my tu dochodzimy do wniosku że to odrodzenie przy Słońcu-Plutonie to jest coś co musimy robić, czy coś co nam się przydarza mimo woli? Bo po tych stu z czymś postach mam wrażenie że każdy z nas odpowiada inaczej i chyba nie ma jednej odpowiedzi, ale ciekawa jestem jak @Rozmaryn, która to zaczęła, teraz na to patrzy - czy jej własna odpowiedź na pytanie z tytułu zmieniła się w trakcie tej rozmowy?


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@zenek54)
Połączone: 2 lata temu

A co jak ktoś ma Ksieżyc w Skorpionie do tego? Bo wydaje mi sie, że wtedy nie ma łatwiej ucieczki 🙂 Pytam bo mam Słońce-Pluton kwadrat i Księżyc w Skorpionie i to jest właśnie moja sytuacja - niby powinienem się gdzieś zakotwiczyc ale każde zakotwiczenie jakoś samo z siebie dąży do głebokości


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 540

@Zenek54 Ha, to faktycznie jest kombinacja która nie zostawia łatwych wyjść. Ale chcę cię zapytać - czy ta głębokość zawsze ci przeszkadza, czy tylko w określonych sytuacjach? Bo może przy Księżycu w Skorpionie ta 'głębia' jako sposób bycia jest dla ciebie naturalna i stabilna, a problem pojawia się dopiero kiedy zewnętrzne okoliczności wymuszają transformację której nie kontrolujesz?


Odpowiedz
(@zenek54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 45

@Gwiazdarka97 No to jest dobre pytanie. Chyba masz rację że kiedy idę w głębię z własnej woli, to jest okej. Problem jest gdy coś mnie tam wciąga bez mojej zgody, jakiś kryzys albo zmiana którą sam sobie nie wybrałem. Wtedy jest to wciąganie bez dna.


Odpowiedz
Wpisy: 817
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten wątek o kontroli jest kluczowy dla całego tematu wątku. Bo pytanie z tytułu - czy musimy się odradzać żeby być sobą - może mieć różną odpowiedź zależnie właśnie od tego, kto inicjuje ten proces. Jeśli sama wchodzę w transformację świadomie, to choć boli, jest w tym jakieś poczucie sprawczości. Jeśli życie mnie wciąga wbrew mojej woli, to jest tylko chaos. Przy Słońcu-Plutonie chyba nie da się uniknąć ani jednego ani drugiego, ale może można się nauczyć rozróżniać kiedy się jest po której stronie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Tatarak A czy to rozróżnienie jest naprawdę możliwe w trakcie? Mówię o tym, że kiedy jesteś w środku kryzysu, trudno ocenić czy to ty 'wchodzisz świadomie' czy cię 'wciąga'. Często dopiero po czasie widać że jednak miałaś sprawczość, albo odwrotnie - że się tylko okłamywałaś że kontrolujesz.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 679

@Mimoza Dokładnie. I chyba dlatego ważna jest ta praca między falami, o której mówił wcześniej Edek - żeby w chwili spokoju budować w sobie rodzaj wewnętrznego kompasu, który potem działa choćby trochę w środku burzy. Nie daje pełnej orientacji, ale chociaż jakiś punkt odniesienia zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@jagodzianka70)
Połączone: 1 rok temu

Metafora z pogodą bardzo mi się podoba. To jest coś co chcę spróbować u siebie zastosować, bo mam wrażenie że moje podejście jest trochę odwrotne - każdy tranzyt traktuję jak objawienie czegoś o sobie. I potem się tym objawienie zadręczam przez tygodnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Jagodzianka70 A ile masz aspektów Słońce-Pluton w natalu? Pytam bo zastanawiam się czy ta tendencja do 'objawień' to jest bardziej kwestia natalu czy może sposobu w jaki zaczęłaś astrologię - czyli czy ktoś cię od razu nauczył patrzeć na nią jak na klucz do tożsamości.


Odpowiedz
(@jagodzianka70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 70

@Onyksowa06 Mam trygon, jak wspominałam wcześniej. I szczerze - zaczęłam od rozszyfrowania własnego natalu przez internet, więc nie miałam żadnego przewodnika. A internet karmił mnie głównie treściami w stylu 'twoje Słońce-Pluton oznacza że jesteś człowiekiem transformacji, urodzonym do cierpienia i odrodzenia'. Więc chyba odpowiedź na twoje pytanie jest: oba powody.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ten internet-opis 'urodzony do cierpienia i odrodzenia' to jest straszna rzecz, bo zapada w pamięć jak wyrok. Pamiętam jak sama coś podobnego przeczytałam o swoim ascendencie i potem dosłownie szukałam w sobie tego cierpienia, jakby jego brak oznaczał że coś robię nie tak. To jest odwrócona logika, ale bardzo wciągająca.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Gabrysienka50 I to jest chyba właśnie to co odróżnia dobre korzystanie z astrologii od złego - czy używasz jej żeby potwierdzić narrację którą już masz, czy żeby ją zobaczyć z nowej perspektywy. A przy Słońcu-Plutonie ta pułapka potwierdzania jest szczególnie łatwa bo ten aspekt po prostu zgadza się że wszystkim co głębokie i dramatyczne.


Odpowiedz
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Amulecja To co napisałaś o pułapce potwierdzania - to mnie uderzyło, bo chyba właśnie w tym tkwię od jakiegoś czasu. Mam koniunkcję Słońce-Pluton i za każdym razem jak coś trudnego się dzieje, pierwsza myśl jest 'no tak, bo jestem plutońska, więc muszę przez to przejść'. I teraz się zastanawiam czy to nie jest właśnie ta pułapka - że astrologia daje mi gotowe wyjaśnienie zanim jeszcze zdążę poczuć co tak naprawdę się dzieje. Czy wy też tak macie, że aspekt staje się jakimś z góry ustawionym filtrem przez który patrzycie na wszystko?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Czeremcha91 Tak, i myślę że to jest jeden z największych problemów przy mocnym Plutonie w natalu - że narracja 'jestem transformująca się istota' jest tak nośna i tak dobrze tłumaczy wszystko, że zaczyna wyprzedzać samo życie. Ale chcę zapytać - czy w tym co opisujesz, ten filtr ci kiedyś pomógł? Bo może nie chodzi o to żeby go wyrzucić, tylko żeby wiedzieć kiedy go zakładać, a kiedy nie?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: