Zastanawiam się ostatnio nad tym pisaniem ręcznym afirmacji i czy to ma w ogóle jakiś sens... Chodzi mi o to, czy jak człowiek siada i pisze je ręcznie, to czy rzeczywiscie to coś zmienia, czy może to tylko takie tam zapełnianie zeszytów bez efektu? I ile właściwie czasu trzeba na to poswiecic, żeby poczuć jakąś różnicę? Bo słyszałam różne opinie, jedni mówią że wystarczy chwila dziennie, inni że trzeba siedzieć nad tym godzinami. Chętnie usłyszę co wy o tym myślicie, bo sama jestem ciekawa jak to wygląda w praktyce 🙂
no wiecie, jestem trochę zaskoczona bo myślałam ze cos sie tu pojawi... naprawde nikt nie pisze ręcznie afirmacji? 🙂
na temat afirmacji napisano i powiedziano już tyle, że głowa boli... a mimo to na mnie po prostu nie działa. Słuchałam nagrań, mp3, płyt, sama pisałam, ładnie, kolorowo, z całym sercem. Ostatnio gdzieś przeczytałam o nowej teorii, że trzeba pisać afirmację 10 razy dziennie przez 300 dni bez przerwy... no cóz, tyle samozaparcia we mnie nie ma, żeby to sprawdzić :))
Dwa lata stosowania i kompletnie nic. A wierzyłam, naprawdę naprawdę wierzyłam w to co robię. Do tej pory jak otwieram szuflady, to wypadają mi te kolorowe karteczki zapisane moimi zawijaskami 🙂 same afirmacje, afirmacje, afirmacje... szkoda było czasu
no właśnie, ale tu jest sedno sprawy... po co w ogóle pisać afirmacje o czymś, co jest w zasięgu ręki? jeśli wiem że jestem w stanie znaleźć lepszą pracę albo zarobić więcej, to po prostu biorę się za działanie, rozwijam się, szukam, a nie siedzę i piszę karteczki. to kwestia zwykłej pracowitości.
Afirmacje rozumiem trochę jak modlitwę o cud. O coś, co przekracza to co wyraźnie widzimy i możemy osiągnąć własnym wysiłkiem.
Weźmy taki przykład... wiesz, że gdzieś istnieje Twoja druga połowa, czujesz to głęboko, ale żadną miarą nie potraficie się spotkać. Czy jesteś w stanie powiedzieć, że takie spotkanie to coś realnego, co możesz po prostu zaplanować i wykonać? no właśnie nie. I tu afirmacja ma sens, tam gdzie rozum i logika zawodzą, gdzie zostaje już tylko wiara i intencja wysłana w przestrzeń.
masz rację że trzeba wychodzić do ludzi, mam na to swój przykład z życia...
Pamiętam jak pewnego wieczoru przechodziłam obok jednego z lepszych hoteli w mieście. Przed wejściem stała grupka elegancko ubranych ludzi, palili, śmiali się, rozmawiali. Było w tym coś takiego ciepłego, że aż się uśmiechnęłam i pomyślałam sobie: fajnie byłoby być w takim gronie. I tyle, poszłam dalej, zapomniałam.
No ale kilka miesięcy potem nagle mi to wróciło, bo sama stałam już przed tym hotelem jako część tej grupy 🙂 Szukałam wtedy dodatkowego zajęcia i przez zupełny przypadek poznałam pewnego pana, który zaproponował mi współpracę. Właśnie w tym hotelu odbywały sie co miesiąc spotkania biznesowe. Praca nie była łatwa, wymagania spore, stres też... a jednak zostałam z nimi siedem lat i wspominam to bardzo dobrze.
Mysle że naprawdę wszystko czego pragniemy jest w zasięgu, tylko że nie przyjdzie do nas samo. Trzeba wyjść, ruszać sie, poznawać nowych ludzi i być otwartym na nowe możliwości. Życie przynosi potem rzeczy, których żadnymi afirmacjami byśmy nie zaplanowali.
pisanie ręczne afirmacji to naprawde fajna sprawa, bo angażuje cię fizycznie i ta energia inaczej wchodzi w słowa niż przy klepaniu w klawiaturę. sama zaczęłam od prostych zdań i z czasem zauważyłam że coraz łatwiej mi je „czuć” podczas pisania, nie tylko mechanicznie je kreślić.
Ja jestem tu po to żeby porozmawiać o pisaniu ręcznym afirmacji, a nie żeby patrzeć jak ktoś tutaj promuje usługi wróżki Mirindany. Jak ktoś chce reklamować wróżki to jest na to inne miejsce, nie ten wątek.
Gotowa lista to tak naprawdę niewiele warta. Afirmacja musi być napisana specjalnie pod konkretną osobę i konkretną sytuację, nie ma tu mowy o żadnym schemacie. Najlepiej poradzić się kogoś kto zajmuje się tym zawodowo, taka osoba wysłucha, wniknie w problem i pomoze go naprawdę zrozumieć.
Zdarza się, że cały ten proces wymaga naprawdę sporo cierpliwości i czasu, zanim zaczną pojawiać sie pierwsze efekty.
Pewnie każdy z was to zna, że jednego dnia idzie jakoś tak z siebie, piszesz i piszesz, a innego... kompletnie nie ma na to ochoty ani siły. Tak już chyba jest z tymi afirmacjami pisanymi ręcznie, że efekty bywają różne w zależności od dnia.
