Forum

Asystent AI
Praca z cieniem - o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Praca z cieniem - od czego zacząć i czy da się to robić samemu?

Strona 1 / 2

Wpisy: 313
Moderator
Rozpoczynający temat
(@redakcja)
Połączone: 2 lata temu

Bywa tak: ktoś mówi jedno zdanie i przez resztę dnia wraca złość zupełnie nieproporcjonalna do sytuacji. Albo pojawia się nagła niechęć do osoby, która nic złego nie zrobiła. Takie reakcje rzadko dotyczą świata na zewnątrz - zwykle dotyczą tego, co zostało w sobie odrzucone i schowane głęboko. Praca z cieniem to spokojne odzyskiwanie tych fragmentów siebie, które kiedyś trzeba było ukryć, żeby zasłużyć na akceptację.

Cały wpis dostępny tutaj: Praca z cieniem - jak oswoić ukrytą część siebie


Odpowiedz
50 odpowiedzi
Wpisy: 888
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Przeczytałam rano i siedzę nad tym od godziny. Zawsze myślałam że mam po prostu trudny charakter, a tu wychodzi że to może być coś schowanego.

Tylko czy to nie jest to samo co praca z wewnętrznym dzieckiem? Bo tamto już kiedyś próbowałam i się rozsypałam na dwa dni. Boję się grzebać w sobie sama, bez nikogo obok.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Golta To dwie różne szuflady, choć leżą w tej samej komodzie. Wewnętrzne dziecko to rany i potrzeby, których nikt wtedy nie zaspokoił - tam się idzie po czułość. Cień to cechy, których w sobie nie znosisz i wolisz udawać że ich nie ma.

Przy dziecku płacze się z żalu, przy cieniu najpierw ze wstydu. Kolejność bywa różna, u mnie akurat cień poszedł łatwiej.


Odpowiedz
Wpisy: 1627
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No dobra ale przecież cień to wymysł Freuda, on to napewno opisał pierwszy a Jung to tylko przepisał po swojemu. Czytałem o tym conieco jakiś czas temu.

I druga sprawa, cień da się poprostu spalić na rytuale w ubywającym księzycu i wtedy znika. Znajomy tak robił i mówił ze mu przeszło.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 932

@Dzikitaurus Nie, tu akurat wszystko poprzestawiane. Freud pisał o wyparciu i nieświadomości, ale samo pojęcie cienia jako części osobowości wprowadził Jung i to on je rozbudował.

A spalanie cienia to trochę jak spalenie własnej wątroby, bo nie podoba się jej praca. Cienia się nie usuwa, tylko rozpoznaje i przyjmuje z powrotem. To co „spalone”, zwykle wraca po paru miesiącach w gorszej formie.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1627

@Klaudia05 No dobra co do Freuda to moze i faktycznie się pomyliłem, ale wogóle nie zgadzam się z resztą.

Bo pracę z cieniem robi się wyłacznie w nów i to jest podstawa. W pełnie nie wolno tego ruszać bo się otwiera brama i potem wchodzi w człowieka nie wiadomo co. Tak mi mówiła osoba która się tym zajmuje od lat.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Dzikitaurus Skąd ty bierzesz te rewelacje. Najpierw Freud wymyślił cień, teraz brama w pełnie.

Jak ktoś ma trudny tydzień w środę to ma czekać dwadzieścia dni z zeszytem aż będzie odpowiednia faza? Serio?


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 702

@Piolun Bez takiego tonu, bo z tego zaraz zrobi się awantura o nic. Człowiek napisał co słyszał, ktoś poprawił i tyle.

Zresztą sam pomysł, żeby robić coś zgodnie z rytmem księżyca, wcale nie jest głupi. Głupie jest dopiero robienie z tego zakazu.


Odpowiedz
(@telepatka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Dzikitaurus Faza księżyca to wsparcie, nie przepustka. Ubywający sprzyja odpuszczaniu, nów rozpoczynaniu nowego cyklu obserwacji i tyle w tym magii.

Pełnia akurat bywa bardzo dobra na zauważanie, bo emocje same wychodzą na wierzch i nie trzeba ich szukać. Żadna brama się przy tym nie otwiera, chyba że ktoś sam sobie tak to nastawi w głowie.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1627

@Telepatka Dobra, przemyślałem to sobie przez te kilka dni i musze przyznać ze narazie się myliłem w paru rzeczach.

Sprawdziłem tego Junga i faktycznie to jego pojęcie, nie Freuda. Z tą pełnią tez chyba przesadziłem bo nigdzie nie moge znaleźć takiego zakazu, wkońcu ktoś mi to poprostu powiedział a ja powtórzyłem. Dzieki za cierpliwość, bo mogliście mnie tu zjeść.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@czarodka97)
Połączone: 9 miesięcy temu

U mnie ta cała zabawa zaczęła się od listy irytacji. Wypisałam pięć osób, które mnie w tamtym tygodniu najbardziej wkurzyły i przy każdej jedno słowo.

Przy siostrze napisałam „ciągle się wywyższa”. Siedziałam potem nad tym zeszytem i mi się zrobiło gorąco, bo dokładnie to samo robię w pracy tylko subtelniej. Nikt mi tego nie musiał tłumaczyć, sama kartka wystarczyła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 964

@Czarodka97 A jak odróżnić projekcje od tego ze ktoś jest po prostu wkurzajacy? Bo mam kolege który naprawde jest chamski i nie wydaje mi się zebym ja tez taki był.

Pytam serio bo nie chce sobie wmówić czegoś czego nie ma.


Odpowiedz
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 218

@Nibir Dokładnie tak jak wyżej. Sytuacja zasługuje na trzy jednostki złości, a w środku jest dziesięć - i ta nadwyżka to twój materiał, nie jego.

Czasem zresztą wychodzi coś zupełnie innego niż się myśli. U mnie pod niechęcią do pewnej koleżanki siedziała zazdrość, bo ona mówi wprost czego chce, a ja się na to nigdy nie odważyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Miarą jest siła reakcji, nie sam fakt że ktoś zalazł za skórę. Chamstwo można zauważyć i pójść dalej. Jeżeli natomiast wraca się do tego myślami wieczorem, układa riposty pod prysznicem i budzi się z tym rano, to już nie jest o tamtej osobie.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam podobnie z kolegą z pracy który ciągle się chwali wynikami. Wkurza mnie to strasznie choć obiektywnie nic mi nie robi.

Czytam wasze wpisy i mi trochę głupio bo chyba wiem o co chodzi. Sam bym chciał tak umieć a nie umiem i pewnie stąd to całe napięcie


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@telepatka)
Połączone: 2 lata temu

Polecam technikę 3-2-1, bo jest prosta i nie wymaga wracania do dzieciństwa.

Najpierw opisujesz tę cechę w trzeciej osobie, tak jak byś opowiadała o kimś: „ona ciągle ocenia”. Potem zwracasz się do niej wprost, jakby siedziała naprzeciwko: „ciągle oceniasz, męczysz mnie tym”. A na koniec mówisz to w pierwszej osobie: „ja oceniam”.

Ten trzeci krok jest paskudny i tylko on coś zmienia. Reszta to rozgrzewka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 562

@Telepatka Utknęłam właśnie na tym trzecim kroku. Mówię do siebie „ja oceniam” i wychodzi z tego takie martwe zdanie, jakbym recytowała listę zakupów.

Coś robię nie tak czy to po prostu wymaga czasu?


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Z mojego doświadczenia dwie rzeczy są ważniejsze niż sama technika.

Pierwsza: pora dnia. Nie siadać do tego wieczorem, bo potem pół nocy w głowie karuzela. Druga: uziemienie po sesji. Zeszyt zamknięty, kubek herbaty, spacer nawet dziesięć minut, coś ciepłego do jedzenia. Bez tego chodzi się potem cały dzień jak w mgle i człowiek myśli że praca z cieniem szkodzi, a szkodzi brak domknięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Nie chce nikogo urazić ale to jest zwykła psychologia i to nawet nie najnowsza. Po co to na forum ezoterycznym, przeciez to nie ma nic wspólnego z magią ani z niczym duchowym.

Moim zdaniem conajmniej połowa tych rzeczy to zwykłe gadanie o emocjach ubrane w ładne słowa


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 621

@Bronek56 Odwrotnie, to jedna z najstarszych rzeczy w całej tradycji. Alchemicy zaczynali proces od nigredo, czyli zaczernienia - najpierw materia musiała zgnić i pokazać, co w niej siedzi, dopiero potem cokolwiek się z tego rodziło.

Jung zresztą pisał o alchemii całe tomy właśnie dlatego, że zobaczył tam opis procesów psychicznych. Więc raczej psychologia dogoniła hermetyzm, nie odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@mania68)
Połączone: 10 miesięcy temu

A poleci ktoś jakieś książki? Chciałabym poczytać coś sensownego, a nie kolejny poradnik w stylu pokochaj siebie w siedem dni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 199

@Mania68 Od Junga bym nie zaczynała, bo można się zniechęcić na wstępie. Lepiej wejść przez „Małą książkę o ludzkim cieniu” Roberta Bly, ma może osiemdziesiąt stron i wszystko najważniejsze tam jest.

Potem Debbie Ford, jeśli ktoś lubi ćwiczenia krok po kroku, i Connie Zweig do pogłębienia. Do Junga wracać na końcu, wtedy nagle staje się czytelny.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@zaintrygowana)
Połączone: 2 miesiące temu

Odkąd zaczęłam prowadzić ten zeszyt, śni mi się w kółko to samo. Ktoś idzie za mną korytarzem, nie widzę twarzy, ale wiem że jest wściekły.

Budzę się z walącym sercem. Trochę mnie to niepokoi bo wcześniej takich snów nie miałam


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 892

@Zaintrygowana Postać, która goni i której nie widać twarzy, to w tej pracy klasyka nad klasykami. Zwykle pojawia się dokładnie wtedy, gdy zaczyna się patrzeć w tamtą stronę na jawie.

Spróbuj przed snem ustawić sobie jedno zdanie: „jeśli znowu przyjdziesz, odwrócę się i zapytam czego chcesz”. Nie zawsze wychodzi za pierwszym razem, ale kiedy w końcu się uda, sen zwykle traci ostrze. U mnie ta postać po dwóch tygodniach okazała się mną z czasów liceum.


Odpowiedz
Wpisy: 796
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to wszystko i sie zastanawiam czy u mnie cień to przypadkiem nie jest niechęć do wstawania rano 😀

Ale tak serio to lista tych irytacji mnie zaciekawiła, spróbuje w weekend jak bede miał spokój.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

W artykule jest wzmianka o złotym cieniu i to mnie zatrzymało. Czyli w tej piwnicy leży nie tylko brzydkie ale i dobre rzeczy?

Jakoś mi to nie wchodzi do głowy. Po co człowiek miałby chować przed sobą coś fajnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Teofilka83 Chowa się to, za co kiedyś oberwał. Dziewczynka śpiewa na środku pokoju, ktoś rzuca „nie wygłupiaj się”, i po latach dorosła kobieta mówi że nie ma słuchu.

Poznasz złoty cień po zachwycie. Jak ktoś budzi w tobie podziw graniczący z niedowierzaniem, to zwykle nosi coś, co sama gdzieś odłożyłaś jako „nie dla mnie”. Odzyskiwanie tego bywa trudniejsze niż przyznanie się do złości, bo trzeba wejść na scenę, która stała pusta pół życia.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę od strony kamieni, bo ten wątek na razie idzie w stronę samego zeszytu.

Czarny obsydian faktycznie działa jak lustro i pokazuje wszystko naraz, bez znieczulenia. Ja go trzymam na sesje kiedy wiem, że mam wolny następny dzień. Do codziennej pracy wolę hematyt, jest spokojniejszy. Do tego bylica na domknięcie i okno otwarte, żeby dym poszedł.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cesarzyca66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 48

@Jaromir63 Mam obsydianowy wisiorek i noszę go codziennie od pół roku, dostałam na urodziny. Czy to znaczy że powinnam go zdjąć na czas takiej pracy?

Trochę się teraz zaniepokoiłam bo nie wiedziałam że to taki mocny kamień 🙁


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 708

@Cesarzyca66 Bez paniki, noszenie na co dzień to zupełnie inna sytuacja niż siedzenie z nim godzinę przy świecy i grzebanie w sobie.

Jak wisiorek ci służy, to zostaw. Na start praktyki i tak łagodniej sprawdza się tygrysie oko albo zwykły hematyt, obsydian zostaw sobie na później, jak już będziesz wiedziała czego szukasz.


Odpowiedz
Wpisy: 888
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Zrobiłam tę listę pięciu osób. Myślałam że będzie zabawnie, a skończyło się tym że ryczałam przy kuchennym stole.

Trzy z pięciu cech to dokładnie to, co robię i za co siebie nie znoszę. Nie wiem czy to jest oczyszczające, bo na razie czuję się okropnie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2317

@Golta Tak to zwykle wygląda na początku i to nie jest znak, że coś poszło źle. Wstyd pojawia się pierwszy, bo przez lata pilnował, żeby ta cecha została schowana.

Teraz najważniejsze: nie ciągnij tego dalej dzisiaj. Zeszyt zamknięty, coś ciepłego, spacer, film. Wróć za trzy albo cztery dni i weź jedną cechę, nie trzy naraz. Ta praca nie ma terminu oddania.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@halo96)
Połączone: 3 lata temu

Chodzę na terapię od jesieni. Czy mogę robić takie rzeczy równolegle czy lepiej odpuścić żeby sobie nie namieszać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Halo96 Możesz, tylko powiedz o tym na sesji. Naprawdę, bez owijania - że prowadzisz zeszyt i jakie tematy z tego wychodzą.

Terapeuta zobaczy wtedy, co się dzieje między spotkaniami, i to zwykle przyspiesza sprawę. Gorzej gdy człowiek rozgrzebuje coś w domu, w gabinecie milczy, a potem się dziwi że stoi w miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@eliksirnik)
Połączone: 2 lata temu

U mnie afirmacje przez rok nie dawały nic i teraz chyba rozumiem czemu. Powtarzałem sobie ze jestem spokojny i wdzięczny, a w środku siedziała wściekłość na ojca o której nie chciałem myśleć.

Wychodzi na to ze zagadywałem to co trzeba było zobaczyć. Trochę mi szkoda tego roku


Odpowiedz
Wpisy: 1727
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Najwięcej materiału i tak wypływa w bliskiej relacji, nie przy świecy. Partner albo partnerka pokazują to, czego nie widać w pojedynkę, i dlatego te same kłótnie wracają latami w niemal identycznych słowach.

Warto zapisać sobie ostatnie trzy awantury. Nie treść, tylko zdanie, po którym za każdym razem robi się gorąco. Zwykle jest jedno i zwykle nie dotyczy zmywarki.


Odpowiedz
Wpisy: 12
(@dominika_56)
Połączone: 2 lata temu

O matko, właśnie tak u nas jest. Kłócimy się o pierdoły, ale za każdym razem kończy się na tym, że on mówi „ty zawsze wiesz lepiej” i wtedy mnie zalewa.

Wcześniej myślałam że po prostu jest wredny. Teraz nie jestem taka pewna, bo mama mówiła mi dokładnie to samo zdanie przez całe liceum.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1880

@Dominika_56 Tylko uwaga na jedno, bo to częsty błąd. Jak człowiek złapie ten trop, potrafi zrobić z partnera swój projekt rozwojowy i tłumaczyć mu przy śniadaniu, jaki to on ma cień.

To jest najprostsza droga do rozstania. Swoje zdanie zapisz sobie w zeszycie, jego zostaw jemu.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@wahadlarka)
Połączone: 2 lata temu

A da się to jakoś sprawdzić wahadełkiem? Myślałam żeby wypisać cechy na kartkach i przejść po nich wahadłem, żeby wiedzieć od której zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@nebularia84)
Połączone: 2 lata temu

Podrzucę pytania, które sobie wypisałam na pierwszej stronie zeszytu, może komuś się przydadzą:

- czego nigdy bym o sobie nie powiedziała głośno
- za co najczęściej oceniam innych
- jaka cecha u ludzi doprowadza mnie do szału w pół sekundy
- co robię, kiedy jestem pewna że nikt nie patrzy
- czyje życie oglądam z zazdrością i czego dokładnie zazdroszczę

Ostatnie okazało się u mnie najciekawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 2192
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i myślę o mojej matce. Całe życie powtarzała, że złość jest brzydka i że porządna kobieta się nie awanturuje.

Ja przez czterdzieści lat nie podniosłam głosu ani razu, za to migreny miałam co tydzień. Moja córka na szczęście krzyczy kiedy trzeba i długo mi to przeszkadzało, aż zrozumiałam że to nie ona jest problemem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 113

@Leonora Czyli to sie przenosi z pokolenia na pokolenie? Tak jakby babcia coś schowała a wnuk potem z tym chodzi i nawet nie wie skąd to ma.

Nigdy o tym tak nie myślałem, ale u nas w rodzinie faktycznie o pewnych sprawach sie nie mówi i wszyscy to wiedzą


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@antosik)
Połączone: 2 lata temu

U mnie w ostatnich tygodniach trzy razy z rzędu wypadła Wieża, w różnych rozkładach i przy różnych pytaniach. Najpierw myślałem że coś złego się szykuje.

Po tym wątku mam wrażenie ze to bardziej pasuje do tego o czym tu piszecie. Wali się jakaś fasada tylko jeszcze nie wiem która


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam po tygodniu z małym raportem. Robiłem to 3-2-1 na tym koledze z pracy, trzy razy w sumie.

Najdziwniejsze jest to ze on się nie zmienił ani trochę, dalej opowiada o swoich wynikach. Tylko mnie to jakoś przestało ruszać. W piątek nawet mu pogratulowałem i nie było w tym żadnego wysiłku, sam się zdziwiłem


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Emilian To jest właśnie ten moment, po którym się w to wierzy. Nikt nie musi się zmieniać dookoła, tylko przestaje boleć.

Uprzedzam lojalnie, że to wraca falami. Za dwa miesiące pojawi się ktoś inny z dokładnie tym samym numerem i znowu zaboli. Za drugim razem idzie już szybciej.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

No dobra, przyznaje ze zrobiłem tę listę pięciu osób, głównie żeby udowodnić że to nie działa.

Przy trzeciej osobie zrobiło mi się nieprzyjemnie i przestałem pisać. Nadal uważam ze to nie jest żadna ezoteryka tylko psychologia, ale samo ćwiczenie faktycznie coś robi. Tyle mogę napisać uczciwie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 932

@Bronek56 I bardzo dobrze, nikt tu nikogo nie nawraca. Nazwa jest sprawą drugorzędną, ważne żeby narzędzie działało.

To zatrzymanie się przy trzeciej osobie jest zresztą najciekawszą częścią twojego wpisu.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Jeszcze jedna rzecz, o której rzadko się pisze. To nie jest praca, którą się kończy.

Wraca cyklicznie, u mnie najmocniej późną jesienią i w lutym, kiedy i tak jest ciemno. Pierwszy raz było najtrudniej, kolejne razy to raczej rozpoznawanie starego znajomego niż odkrywanie czegoś nowego.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

I jeszcze przypomnienie, bo w tym wątku wszystko dzieje się od szyi w górę. Po każdej sesji trzeba wrócić do ciała: stopy na podłodze, coś do zjedzenia, ruch.

Głowa sama tego nie przetrawi, a niedomknięta sesja potrafi ciągnąć się kilka dni.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: