Zdarzyło się kiedyś tak, że jakiś cichy głos podpowiadał „nie idź tam”, „zadzwoń do niej” albo „to nie jest dobra decyzja” – choć nie było żadnego logicznego powodu, by tak sądzić? To właśnie intuicja: wewnętrzne wyczucie, które wyprzedza rozumowanie i zaskakująco często okazuje się trafne. Dobra wiadomość jest taka, że intuicji nie trzeba rodzić się z darem jasnowidzenia – da się ją rozwijać jak każdą inną umiejętność. Wystarczy nauczyć się jej słuchać, odróżniać ją od szumu myśli i regularnie ćwiczyć.
Cały wpis dostępny tutaj: Jak rozwijać intuicję – proste ćwiczenia i praktyki.
ojej, trafiłam na to w idealnym momencie. zawsze myślałam że intuicja to coś czego albo się nie ma, albo się ma i już. naprawdę da się to wyćwiczyć?
a jak odróżnić intuicję od zwykłego strachu? bo u mnie to się kompletnie zlewa i potem nie wiem czy uciekać czy to tylko panika 🙁
dziewczyny a jest jakieś proste ćwiczenie na start? teoria fajna tylko nie wiem od czego się w ogóle zabrać
U mnie najlepiej działa cisza. Rano parę minut bez telefonu, bez niczego. intuicja odzywa się w tych przerwach miedzy myślami, w hałasie po prostu jej nie usłyszysz.
no dobra ale ja tam uważam że jak masz przeczucie to trzeba mu ślepo ufać i tyle. moze się myle ale intuicja nigdy nie kłamie. tez tak macie?
U mnie przełom był wtedy kiedy przestałam unieważniać swoje przeczucia słowami „to tylko wyobraźnia”. Odkąd biorę je na poważnie, robią się coraz wyraźniejsze. Naprawdę jak trening.
Dla mnie intuicja to głównie ciało. Zanim coś zdecyduję, wyobrażam sobie każdą opcję i patrzę czy ciało się rozluźnia czy spina. Splot słoneczny jeszcze nigdy mnie nie oszukał.
a te wahadełka i tarot to nie jest przypadkiem ściema? kolega mówi że intuicja to jedno a wróżby to naciąganie ludzi na kase
Mnie intuicja najczęściej odzywa się przez sny. Przed zaśnięciem zadaję pytanie a rano zapisuję pierwsze skojarzenie. Zaskakująco często coś z tego naprawdę jest.
przeczytałam wszystko i trochę się pogubiłam. tyle sposobów naraz... od czego najlepiej zacząć jak się jest kompletnie zielonym w temacie?
Warto do tego dołożyć synchroniczność. odkąd świadomie rozwijam intuicję, powtarzające się znaki i „przypadki” zrobiły się nie do przeoczenia. jakby świat potwierdzał kierunek.
no wiecie co, czytam to wszystko od kilku dni i chyba faktycznie miałem błędne pojęcie. myslałem że instynkt i intuicja to jedno i że trzeba ślepo ufać. teraz łapię różnicę, zwłaszcza to z lękiem. dzieki wszystkim, sporo mi to poukładało w głowie.
Fajny wątek. Dorzucę że u mnie największym wrogiem intuicji jest pośpiech. Jak biegnę przez cały dzień na full, nie słyszę zupełnie nic. Dopiero jak zwolnię, wszystko wraca.
Ciekawa jestem jak u Was jest z trafnością. U mnie odkąd prowadzę dziennik jakieś 7 na 10 przeczuć się sprawdza. Reszta to chyba te momenty kiedy mieszał się lęk albo chciejstwo.
Dla mnie najtrudniejsze jest odróżnienie chciejstwa od przeczucia. Bardzo chcę żeby coś się wydarzyło i nagle „czuję” że się wydarzy. A to przecież często tylko pragnienie w przebraniu.
Mnie ten artykuł uświadomił ile razy ignorowałam swoje przeczucia „bo nielogiczne”. A potem i tak wychodziło że miałam rację od początku. Szkoda tych wszystkich lat.
Dorzucę coś z własnego doświadczenia. Intuicja rośnie w parze z uczciwością wobec siebie, im mniej się okłamujesz tym czystszy sygnał. Lęki i pragnienia to szum który człowiek sam sobie robi.
U mnie kluczowe okazały się ciało i oddech. Kiedy oddech się spłyca i spina to prawie zawsze lęk. Spokojny głęboki oddech to spokojny sygnał. ciało nie kłamie tak jak głowa, nigdy.
Cieszę się że tyle osób to czuje. Kiedyś intuicja była tematem „dziwnym”, a to najzwyklejsza umiejętność. Każdy ją ma, tylko większość po prostu przestała słuchać.
Mam takie pytanie na przyszłość. Bo intuicja intuicją, ale gdzie właściwie kończy się przeczucie a zaczyna coś jak jasnowidzenie? U niektórych to robi się naprawdę mocne i bardzo konkretne.
