Ciekawy temat... chciałam zapytać, czy ktoras z Was miała doswiadczenia z afirmacjami, albo moze nadal je stosuje?
hej, ja z afirmacjami mam naprawde fajne doswiadczenia i powiem wam ze działają 🙂 stosuje je od jakiegos czasu i efekty widze na własne oczy, więc nie mam wątpliwości że to działa...
znalazłam kiedyś fajny artykuł o tym jak właściwie układać afirmacje i naprawdę otworzył mi oczy 🙂 bo większość z nas po prostu pisze coś w stylu „chcę mieć pieniądze” albo „chcę być zdrowa” i potem się dziwi że nic z tego nie wychodzi...
jest tam opisanych kilka zasad których powinno się trzymać żeby to w ogóle działało. polecam poczytać bo naprawdę warto, tyle że linka tu nie wkleję, ale jak wpiszecie w wyszukiwarce coś w stylu „zasady poprawnego formowania afirmacji” to na pewno to znajdziecie bez problemu 🙂
szczerze to sama się zastanawiam nad tym samym. też jestem raczej nieśmiałą osobą i afirmacje niby stosuję ale efektów jakoś nie widze... wmawiam sobie że jestem pewna siebie, wygadana i tak dalej, ale w praktyce dalej siedzę cicho i nie umiem zagadać pierwsza. czy ktoś faktycznie zmienił sie w tej kwestii dzieki afirmacjom? chętnie bym się dowiedziała czy to w ogóle działa na takie głęboko zakorzenione cechy charakteru
Jak dla mnie afirmacje naprawdę działają i mam na to swój własny przykład 🙂 Od samego początku kursu na prawo jazdy, czyli od stycznia, aż do egzaminu w maju, codziennie pisałam sobie afirmacje w małym zeszycie formatu A5. Pisałam w trzech osobach... czyli „ja zdaję egzamin za pierwszym razem”, „ty zdajesz” i „ona zdaje” i tak dalej. I wiecie co? Zdałam za pierwszym podejściem! Myslę, że to psychiczne nastawienie dało mi bardzo dużo. Zupełnie inaczej niż moja koleżanka, która cały czas powtarzała, że na pewno jej nie pójdzie i że za pierwszym razem to ona na pewno nie zda... no i nie zdała ;P
no więc moja sygnaturka chyba mówi już za mnie 😉
przyznam szczerze, że nie stosuję afirmacji w taki klasyczny sposób, wiadomo „jestem zdrowa, jestem szczęśliwa” i tak dalej... chyba jestem za leniwa na to codzienne rozpisywanie w kilku osobach :p ale siłę myśli stosuję jak najbardziej, często razem z wizualizacją, i to połączone z głęboką wiarą że się spełni oraz podziękowaniem jakby już się stało. głównie w sprawach pilnych, gdy muszę coś szybko załatwić i zależy mi żeby poszło gładko, bez komplikacji. i wiecie co, spełnia się, naprawdę, często dosłownie tego samego dnia. zauważyłam też, że to o czym myślimy, to po prostu dostajemy. na początku robiłam to nieświadomie, dopiero poźniej zobaczyłam gdzie jest przyczyna, a gdzie skutek 🙂
zauważyłam tez, że przynajmniej w moim przypadku, nie muszę wchodzić w szczegóły. Bóg wie czego naprawdę potrzebuję i niekiedy rezultaty przeraszają moje pierwotne prośby!
i niedawno naprawdę pojęłam głębiej treść drugiego przykazania tak jak jest to wyjaśnione w „Rozmowach z Bogiem”: Nie będziesz nadaremno wymawiał imienia Boga... Zrozumiesz, jaka moc mają słowa i myśli. Nie będziesz nadaremno wymawiał Moje imię, ponieważ nie możesz. Albowiem Mego imienia, „Jam Jest”, użyć nie można nadaremno, czyli na próżno, bez rezultatu. A kiedy znajdziesz Boga, wiedzieć to będziesz.
ja słowo „nadaremno” rozumiem jeszcze inaczej, mianowicie że nie będziesz o coś prosić i potem z tego nie skorzystasz... aż żal mi pisać o tym, ale sama to przeżyłam. poprosiłam o coś, użyłam siły myśli, a potem uznałam że jednak się nie spełniło, bo wszystko na to wskazywało, i odpuściłam, przestałam wierzyć. a potem okazało sie, że jednak rzutem na taśmę zmaterializowało się to czego chciałam, ale ja już z tego nie skorzystałam. uruchomiłam cały ten mechanizm, skłoniłam siły wszechświata żeby w godzinę podporzadkowały sie temu celowi, a potem sobie wzięłam i powiedziałam „dziękuję, jednak rezygnuję”... nie polecam tego uczucia. to był chyba wstyd i żal, że sama sobie nie uwierzyłam.
być może wkrótce spróbuję pracować z czymś poważniejszym, bardziej długofalowym, nie tylko w sprawach codziennych. coś w stylu „jestem zdrowa”, bo to raczej z dnia na dzień sie nie wydarzy 🙂
naprawde, dostaniemy to czego chcemy, przez wiarę 🙂 to jest po prostu jedno z praw wszechświata, odkrywane i głoszone przez różnych ludzi w różnych formach, ale sedno zawsze to samo. popularna wersja to „Sekret”, dla katolików polecam ksiązke „Ocalona by mówić” Immaculee Ilibagiza, no i w Rozmowach z Bogiem też jest sporo na ten temat
Chciałam się podzielić swoją opinią na temat wróżek, bo ktoś tu wyżej pisał o takich doświadczeniach. Jakiś czas temu korzystałam z usług pewnej wróżki i muszę powiedzieć że byłam pozytywnie zaskoczona, większość z tego co przepowiedziała faktycznie się sprawdziła. Zajmuje się ona też rytuałami, więc to nie tylko kwestia samego wróżenia. Jeśli ktoś jest zainteresowany to opisz tutaj co chcesz wiedzieć, chętnie powiem więcej w wątku 🙂
szczerze mowiac, warto tu zwrocic uwage na jedną rzecz jeśli chodzi o afirmacje. Nie każdy człowiek tak samo na nie reaguje i to nie jest żaden wymysł. Słuchowcy i wzrokowcy generalnie lepiej sobie z tym radzą, bo afirmacje z natury są albo mówione albo pisane, więc trafiają do tych ludzi znacznie skuteczniej. Kinestetycy natomiast, czyli osoby które wszystkiego muszą niejako „dotknąć” i poczuć, mogą nie odczuć praktycznie żadnego efektu... a niekiedy efekt jest wręcz odwrotny od zamierzonego. Poza tym afirmacje mówione niekoniecznie będą działać u wzrokowców, a pisane słabiej docierają do słuchowców.
no i jeszcze jedna sprawa, chyba najważniejsza: musisz w to po prostu wierzyć. Bez wiary cała ta praktyka jest bezsensonsa i można sobie odpuścić. Pozdrwiam 🙂
