Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje wym...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje wymagają świadkostwa innego - bycie widzianym w zmianie


Wpisy: 15
Rozpoczynający temat
(@tamarka_t)
Połączone: 3 lata temu

Chciałam poruszyć coś, o czym rzadko się tutaj mówi w kontekście afirmacji. pracuję z nimi od jakiegoś czasu i zauważyłam, że pewne rzeczy "zaskoczyły" dopiero wtedy, kiedy ktoś z zewnątrz to zauważył. Nie chodzi o to, żeby ktoś mnie chwalił czy przyklasnął, ale o to, że kiedy bliska osoba powiedziała mi "hej, naprawdę się zmieniłaś", coś we mnie jakby... kliknęło. Jakby ta zmiana stała się bardziej prawdziwa. Czy wy też to czujecie? Czy afirmacje mogą "utknąć" jeśli robimy je tylko w ciszy, tylko dla siebie, bez żadnego zewnętrznego lustra?


Odpowiedz
16 odpowiedzi
Wpisy: 240
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe spostrzeżenie,ale ostrożnie bym z tym szła. Bo z jednej strony rozumiem To brzmi dokładnie jak poczucie że ktoś zewnętrzny "zatwierdził" zmianę. Z drugiej, jeśli afirmacje działają tylko albo głównie wtedy, kiedy ktoś inny to potwierdzi, to gdzieś po drodze może być problem z tym, że zmiana nie jest jeszcze zinternalizowana 🙂 Pytanie jest takie, czy ta zmiana była prawdziwa przed tym, jak ktoś ją zauważył? Jeśli tak, to potwierdzenie z zewnątrz było tylko miłym bonusem. Jeśli nie, to może coś jeszcze czeka na przepracowanie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tamarka_t)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 15

@Eliksiryna89 no właśnie to mnie gryzie. Sama nie wiem, czy zmiana była prawdziwa "wcześniej", czy dopiero kiedy ją ktoś zobaczył. Jakby bez świadka to było.. 🙂 niepewne? Może za miękkie to słowo, ale nie mam lepszego.


Odpowiedz
Wpisy: 545
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Hmm, ja bym to trochę inaczej postawiła... Jest taka koncepcja w psychologii, że tożsamość kształtuje się w relacji, nie w próżni. Więc to, że potrzebujemy być "widziani" w zmianie, to nie jest słabość ani brak zinternalizowania, to poprostu jak działa ludzka psyche. Problem pojawia się, kiedy stajemy się zależni od tego potwierdzenia, kiedy bez niego cofamy się do starych wzorców. Ale samo chcenie żeby ktoś zobaczył, moim zdaniem ok.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@porewit)
Połączone: 11 miesięcy temu

A co jeśli w ogóle nie mamy takiej osoby w swoim życiu? 🙂 Znaczy, ktoś kto na prawdę by nas obserwował i zauważył zmianę? Bo mam wrazenie że większość ludzi wokół mnie jest zajęta swoimi sprawami i w sumie mało kto patrzy uważnie


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest akurat bardzo dobre pytanie i sądzę,że sporo osób jest wlasnie w tej sytuacji. Przez lata patrzyłem na to tak, że praca z afirmacjami czy z jakąkolwiek zmianą wewnętrzną to w pierwszym etapie praca solowa, bo nikt inny nie jest w stanie zobaczyć czegoś, co dopiero kiełkuje. Ale na pewnym etapie, kiedy zmiana jest juz wyraźniejsza, człowiek naturalnie szuka lustra w innych. I tu jest haczyk, bo jeśli wokół masz tylko ludzi, którzy cię "zamrozili" w starym obrazie, to możesz latami pracować i nie dostawać żadnego odzwierciedlenia. Wtedy bycie widzianym może wymagać albo innego środowiska, albo inaczej dobranych relacji


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Donat55 ale skąd wiadomo, kiedy ta zmiana jest "wyraźna" wystarczająco zeby szukać potwierdzenia na zewnątrz? Bo ja na przykład ciągle mam wrażenie że jeszcze nie, jeszcze chwila, jeszcze kilka tygodni i dopiero wtedy... i to się ciągnie.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Bernadka87 hmm to uczucie "jeszcze nie" to często właśnie symptom, nie wynik braku postępów. Możliwe że zmiana już jest, tylko nie masz skąd jej zobaczyć. Polecam proste ćwiczenie, zapisz sobie jak wyglądało twoje myślenie o konkretnej sprawie powiedzmy 3 miesiące temu i porównaj z teraz. To taki wewnętrzny świadek.


Odpowiedz
Wpisy: 443
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

No ale dziennik to nie to samo co żywy człowiek, nie? Dziennik nie zareaguje, nie powie "widzę że coś się zmieniło". Chyba o to chodziło w tym temacie że chodzi o żywą relację, nie o samo dokumentowanie siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Kazia75 uff masz rację, że to inna jakość, ale nie powiedziałabym że dziennik jest bezużyteczny w tej roli ^^ Czytasz to co pisałaś wcześniej i ty sama jesteś świadkiem własnej zmiany. To nie jest tożsame z byciem widzianą przez inną osobę, ale to też forma świadectwa. Poza tym, żywy człowiek może się mylić, może patrzeć przez własne filtry, może mówić że sie zmieniłaś bo chce być miły. Dziennik przynajmniej nie kłamie.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się czy to nie jest trochę jak z tym,że jak coś powiesz głośno, to staje się bardziej realne. Może tu chodzi o coś podobnego, jak powiesz komuś "zmieniam się" albo ktoś to zauważy bez słów, to ta rzecz wychodzi z twojej głowy i wchodzi w przestrzeń między ludźmi? Nie wiem czy to ma sens, po prostu tak mi to wygląda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 545

@Promyczka53 ma sens. Jest nawet całkiem sporo badań na temat tego,że wypowiadanie celów i zmian na głos innym osobom może zarówno pomagać, jak i przeszkadzać. niektórzy badacze mówią że jak za bardzo "ogłosisz" zmianę, mózg traktuje to jako osiągnięcie samo w sobie i maleje motywacja. Więc może chodzi o jakiś balans, nie chodzi o obwieszczanie, tylko o bycie widzianą przez kogoś, kto po prostu uważnie patrzy.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@chiromantka)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak w ogóle znaleźć tę osobę? Znaczy taką, która naprawdę uważnie patrzy i przy tym nie ocenia i nie próbuje cię z powrotem wciągnąć w stary obraz? 🙂 Bo mam w swoim życiu jedną taką znajomą, która za każdym razem jak mówię że coś się u mnie zmienia, od razu mówi "no nie wiem, mnie to wygląda tak samo jak zawsze". I nie wiem czy ona ma rację, czy po prostu nie chce albo nie umie zobaczyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Chiromantka to, co opisujesz, to klasyczna sytuacja kiedy ktoś bliski ma interes, niekoniecznie świadomy, w tym żebyś nie wychodziła ze starego wzorca. Czasem to z lęku, czasem z przyzwyczajenia. Nie mówię że ta znajoma działa złośliwie, ale jej "widzenie" ciebie jest przefiltrowane przez jej własne potrzeby. I to jest właśnie argument za tym żeby nie uzależniać potwierdzenia swojej zmiany od jednej tylko osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tą dyskusję od początku i mam pytanie do wszystkich, bo chyba go tutaj nikt nie zadał wprost. czy wy myślicie że to świadectwo innych ma być aktywne, tzn. ktoś mówi "widzę że się zmieniłaś", czy może wystarczy też takie pasywne, kiedy ktoś po prostu zaczyna inaczej cię traktować, bez słów? Bo dla mnie to drugie bywa nawet bardziej wymowne.


Odpowiedz
Wpisy: 3
(@jarowit68)
Połączone: 3 lata temu

A czy to znaczy ze afirmacje sie nie sprawdzaja jak nie ma sie komu o tym powiedziec? bo troche tak wynika z tego watku i troche mnie to niepokoi szczerze


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Jarowit68 nie, nie to wynika z tego wątku. Afirmacje działają niezależnie od tego czy masz świadka czy nie. Chodzi tu o co innego, o to że ludzka psychika w pewnym momencie szuka potwierdzenia zmiany w relacjach, bo tak jesteśmy zbudowani 🙂 To nie jest warunek konieczny, to jest naturalny etap, który u jednych jest wyraźny, a u innych mniej. Nie martw się.


Odpowiedz
Udostępnij: