Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób które mają lęk przed śmiercią


Wpisy: 222
Rozpoczynający temat
(@jacenty-2)
Połączone: 1 rok temu

Chciałem zapytać o coś, co trochę wstyd przyznać. Mam lęk przed śmiercią, i to dość poważny. Nie taki filozoficzny, że "zastanawiam się nad przemijaniem", tylko realny, że budzę sie w środku nocy z paniką. Ktos mi kiedyś powiedział, że afirmacje mogą pomóc w pracy z tym lękiem, ale szczerze nie wiem, jak to w ogóle zacząć. Czy to w ogóle ma sens przy czymś tak głębokim? Bo wydaje mi się, że powiedzenie sobie "jestem spokojny i bezpieczny" kiedy serce wali z przerażenia, to troche jakby przyklejać plaster na złamaną nogę. Czy ktoś pracował z afirmacjami przy lęku egzystencjalnym? Co to w ogóle daje?


Odpowiedz
28 odpowiedzi
Wpisy: 191
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Rozumiem ten lęk, naprawdę. Sama przez jakiś czas mialam coś podobnego, szczególnie wieczorami. I tak, afirmacje mogą działać, ale masz rację że "jestem spokojny" powiedziane w panice to za mało. Ważne jest co i kiedy się mówi. Nie w szczycie ataku, tylko jako codzienna praktyka żeby ten spokój zbudować zanim panika uderzy. Ja zaczynałam od prostych rzeczy rano, jeszcze przed wstaniem z łóżka. Coś w stylu: "jestem częścią czegoś większego" albo "moje życie ma sens i trwa dopóki ma trwać". Nie wszyscy reagują tak samo na te same słowa, więc warto poeksperymentować. Czy Twój lęk jest bardziej o to, że umrzesz ty, czy o to co jest po śmierci, czy morze o samo umieranie?


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@leokadia93)
Połączone: 3 lata temu

Zanim ktoś zacznie sypać afirmacjami,warto postawić jedno pytanie: skąd ten lęk właściwie pochodzi? Bo afirmacja bez zrozumienia przyczyny to jak malowanie ścian w domu z pękającymi fundamentami. ładnie wygląda, ale problem zostaje. ojejku, nie mówię, że afirmacje nie mają sensu, tylko że przy lęku egzystencjalnym same w sobie mogą okazać się za płytkie. Widziałam przypadki, gdzie ludzie przez lata powtarzali afirmacje i lęk nigdy nie zmalał, bo zamiast go przepracować, po prostu go zagłuszali.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Leokadia93 zgadzam się co do zasady, ale chyba nie do końca. Afirmacja niema zagłuszać lęku, ma stopniowo zmieniać to, jak umysł do tematu śmierci podchodzi. Jeśli ktoś przez lata trenował myślenie "śmierć to katastrofa", to przez regularne powtarzanie czegoś innego można ten wzorzec powoli przestawić. To nie jest przykrywanie, to przebudowywanie. Chociaż przyznaję, że przy ciężkim lęku tylko afirmacje faktycznie mogą nie wystarczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dodam tutaj coś z trochę innej strony. Lęk przed śmiercią w wielu tradycjach jest traktowany jako znak, że dusza potrzebuje głębszej pracy, nie tylko słów. Afirmacje to sposób mentalne, ale lęk egzystencjalny to cos, co siedzi dużo głębiej, często na poziomie energetycznym. W litoterapii kamienie takie jak obsydian mahoniowy albo chryzopraz są używane właśnie przy pracy z lękiem przed przemijaniem i akceptacją śmierci. Połączenie medytacji z kamieniem trzymanym w dłoni i wypowiadanej przy tym afirmacji daje inny efekt niż samo powtarzanie słów na sucho. nie twierdzę, że to jedyna droga, ale warto brać pod uwagę więcej warstw.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ceniek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Halineczkaa ech a te kamienie to się dobiera do konkretnego rodzaju lęku? Bo różnie czytam, raz że obsydian ogólnie chroni, raz że wchłania stres, raz że pomaga przy pracy z cieniem. mam w domu obsydian śnieżny i zastanawiam się czy miałby zastosowanie przy tym, o czym mówisz.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Ceniek no cóż obsydian śnieżny to trochę inny rejestr, on bardziej pracuje z balansowaniem między tym co mroczne i tym co lekkie, z cieniowaniem emocji. przy samym lęku przed śmiercią widzę go jako pomocniczy, nie główny. Mahoniowy albo czarny obsydian wchodzi głębiej w to co wyparte. Ale szczerze, przy pracy z afirmacjami liczy się też Twoja własna intuicja co do kamienia. Jeśli śnieżny obsydian "do ciebie mówi", zacznij od niego i obserwuj czy coś się zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@klementynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja się przyglądam tej rozmowie i mam jedno pytanie, moze naiwne. Czy afirmacje przy lęku przed smiercia nie robią czegoś odwrotnego? Bo jak powtarzam sobie "nie boję się śmierci" to nie zaczynam myśleć właśnie o śmierci? U mnie tak działa, zaczynam powtarzać żeby się nie bać i to jest jedyne o czym myślę przez cały dzień.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Klementynka mhm to dobre spostrzeżenie i nie jest naiwne, to jest klasyczny problem z afirmacjami zbudowanymi na negacji. "Nie boję się" zawiera w sobie słowo "boję się", a umysł negacji nie przetwarza tak jak byśmy chcieli. Dlatego afirmacje przy lęku powinny być sformułowane pozytywnie i opisywać stan który chcemy osiągnąć, nie stan od którego uciekamy. "Jestem bezpieczny", "jestem w pokoju z tym, co nieznane", "śmierć jest częścią cyklu, do którego należę", coś w tym kierunku. Czy ta zasada jest powszechnie znana w środowisku, tak, ale praktykujący i tak często robią ten błąd.


Odpowiedz
(@jacenty-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Norbert85 OK, czyli forma afirmacji jest kluczowa, to rozumiem. Ale mam pytanie o to "codzienne powtarzanie zanim panika uderzy", bo Ethereal_52 o tym mówiła. Jak długo taką praktykę trzeba robić, żeby to cokolwiek zaczęło dawać? 😀 Bo mam wrażenie, że jeśli lęk trwa od lat, to powtarzanie przez tydzień czegoś rano to za mało, żeby przestawić cokolwiek.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@leokadia93)
Połączone: 3 lata temu

Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie i każdy kto Ci poda konkretną liczbę dni, po prostu zgaduje. To zależy od głębokości wzorca, od regularności, od tego co jeszcze robisz przy tym. miesiąc minimalnego regularnego powtarzania to absolutne minimum żeby w ogóle zauważyć jakiś ruch. Ale przy długoletnim lęku mów raczej o kilku miesiącach zanim będzie wyraźna zmiana


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Podrzucam coś praktycznego bo za dużo tu teorii a za mało konkretu. Miałam podobny epizod dwa lata temu, nie panika w nocy, ale takie stałe tło że "wszystko zmierza ku końcowi" i czułam się tym przygnieciona. Robiłam wtedy afirmacje powiązane z cyklem natury bo dla mnie to miało logikę. Coś w stylu: "jestem częścią cyklu, który trwa", "moje życie ma swój rytm i mu ufam". Nie powiem że magicznie przeszło, ale po kilku tygodniach to tło sie zmniejszyło. Ważne było że mówiłam je przy zapalonym świetle, żywym ogniu, a nie do lustra. ogień mi pomagał zachować skupienie.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@dezydery)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś próbowal medytacji razem z afirmacjami? Bo czytałem że samo mówienie słów to jedno, ale jak przy tym medytujesz to mózg bardziej to przyjmuje. Nie wiem czy to prawda. Mam problem z medytacją bo jak siadam i mam być cicho to właśnie wtedy lęk się pojawia, nie znika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Dezydery o,to bardzo ważna obserwacja. Medytacja w ciszy faktycznie moze być zła przy silnym lęku egzystencjalnym, bo daje temu lękowi przestrzeń a nie spokój. wtedy lepiej sprawdza się medytacja prowadzona albo z muzyką, gdzie umysł ma cos do trzymania. afirmację można wtedy wplatać naturalnie, np. powtarzać ją rytmicznie z oddechem... Wdech, "jestem", wydech, "bezpieczny". Prosto, ale działa lepij niż mówienie całego zdania jednym tchem kiedy się trzęsiesz


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@ceniek)
Połączone: 2 lata temu

Nie mam lęku przed smiercia, ale lęk egzystencjalny ogolnie znam. U mnie pomagało też to ze afirmacje pisałem odrecznie, nie mówiłem na glos. Cos w tym jest, że ręka i papier robią to inaczej niż mówienie. Nie wiem czy to coś duchowego czy czysto psychologicznego, ale roznica była odczuwalna. Może dlatego że pisanie jest wolniejsze i umysł nie ucieka tak szybko


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@irminka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Nie chcę przeszkadzać, ale to jak mu ma pomóc afirmacja "jestem częścią cyklu"? bo jeśli ktoś uważa że po śmierci jest po prostu nic, to ta afirmacja wydaje się kłamstwem. I powtarzanie czegoś w co się nie wierzy chyba nie działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Irminka mhm wcale nie głupie, to jest jedno z centralnych napięć w całej pracy z afirmacjami. Afirmacja nie musi być przekonaniem które już masz, ma być przekonaniem do którego zmierzasz. Ale masz rację, że jeśli coś brzmi jak czyste kłamstwo dla osoby która to mówi, to opór będzie za duży. Dlatego przy silnym braku wiary w cokolwiek po śmierci lepiej zaczynać od afirmacji bardziej neutralnych, skupionych na teraźniejszości. Nie "jest coś po śmierci", tylko "teraz jestem", "teraz oddycham", "to co jest teraz, jest realne". Przesuwa ciężar z lęku przed tym co po, na ugruntowanie w tym co tu.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie dlatego praca z lękiem przed śmiercią przez same afirmacje jest trudniejsza niż przy innych lękach. Ten lęk dotyka zazwyczaj albo przekonań metafizycznych, albo braku ich, i żadna afirmacja tego za Ciebie nie rozstrzygnie xD Powiem brutalnie: jeśli ktoś nie ma żadnej duchowej ramy, żadnej tradycji, żadnego osobistego przekonania o ciągłości, to afirmacje mogą działać tylko na poziomie redukcji objawów, nie przyczyny. I to też jest wartościowe, nie mówię że nie. Ale mam wrażenie, że często oczekuje się od afirmacji więcej niż są w stanie dać.


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@zyroslawa)
Połączone: 4 lata temu

Słuchajcie a czy ktoś kiedyś próbował pisać afirmacje jakby były listem do siebie? Nie mówienie, nie pisanie na kartce 100 razy, tylko naprawdę taki list, "mówię Ci, że będzie dobrze, że to co czujesz ma sens". Gdzieś o tym czytałam i ciekawi mnie czy to ma praktyczny sens czy to tylko taka poetycka koncepcja.


Odpowiedz
Wpisy: 222
Rozpoczynający temat
(@jacenty-2)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, już mam trochę więcej do myślenia. Chyba mój błąd to był właśnie ten z negacją o którym pisał Norbert85, bo moje dotychczasowe próby brzmiały mniej więcej "nie dam się temu lękowi" albo "to mnie nie dotyczy", co chyba jest dokładnie tym czego nie robić... Spróbuję przepisać to na coś bardziej w stylu "jestem teraz" i zobaczyć czy cokolwiek się zmienia. chociaż uczciwie mówiąc, nadal mam wątpliwość co do Leokadii93 że może to jest tylko przykrywanie. Nie wiem jak to ocenić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Jacenty.2 hmm nawiązując do tego, co pisał Jacenty.2 o afirmacjach z negacją, bo to mnie uderzyło 🙂 Ja przez długi czas robiłam dokładnie to samo, "nie boję się", "to mnie nie dotyczy", i na prawdę byłam przekonana że dobrze to rozumiem. Zmieniło sie coś dopiero jak zaczęłam pisać w czasie teraźniejszym i bez zaprzeczeń. "Jestem tutaj, jestem teraz" albo "moje ciało wie jak żyć". Brzmi banalnie napisane wprost ale naprawdę działa inaczej. nie twierdzę że to rozwiązanie dla każdego, ale spróbuj przez tydzień i porównaj


Odpowiedz
(@dezydery)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Witchling80 a co z tymi afirmacjami co są powiązane z cyklem natury, pisałaś o tym wcześniej. jak to w praktyce wygląda? mówisz sobie "jestem jak drzewo" albo coś konkretniejszego? Pytam bo to mi bardziej przemawia niż samo "jestem tutaj teraz", bo to drugie jakoś za ogólne dla mnie.


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Dezydery no na przykład "opadanie liści to nie koniec drzewa" albo "zima mija i ja też mijam przez zimy". Coś co ma obraz, nie suche słowo. Ja to łączyłam z wyjściem do ogrodu rano, taki rytuał przy herbacie. może głupie, ale dla mnie konkret i obraz to podstawa, samo powtarzanie słów bez obrazu wchodziło jednym uchem a wychodziło drugim.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@leokadia93)
Połączone: 3 lata temu

Ten wątek z obrazem w afirmacji to akurat coś z czym się zgadzam, co u mnie rzadko bywa.. 🙂 Inna sprawa że afirmacje z naturą mają jeden haczyk przy lęku przed śmiercią konkretnie, bo cykl natury zakłada że śmierć jest częścią procesu, a to jest właśnie przekonanie którego osoba z tym lękiem często jeszcze nie ma. Jeśli ktos w to nie wierzy, to taka afirmacja robi presję zeby "już to zaakceptować", a to może zadziałać odwrotnie. Nie twierdzę że to złe, tylko że nie jest neutralne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Leokadia93 to jest dobre zastrzeżenie. W praktyce rozróżniam dwa typy afirmacji które wgl można stosować przy lęku egzystencjalnym. pierwsze to afirmacje stabilizujące,czyli nie dotykają samej śmierci, tylko kotwiczą w teraźniejszości. Drugie to afirmacje reframingowe, które próbują zmienić znaczenie śmierci. I właśnie te drugie, w tym te z cyklem natury, wymagają żeby najpierw był jakiś grunt pod spodem, bo inaczej człowiek je odrzuci zanim zdążą cokolwiek zrobić. Wiec w zasadzie obie macie rację, tylko o różnych etapach.


Odpowiedz
(@irminka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 92

@Norbert85 a to znaczy że trzeba zaczynać od tych stabilizujących i dopiero potem przechodzić do reframingowych? Czy można robić oba jednocześnie? Bo nie wiem w której jestem.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie do całej tej dyskusji o etapach i typach, bo zaczyna mi to przypominać budowanie systemu tam gdzie systemu nie potrzeba. Lęk przed śmiercią to nie jest projekt do odhaczenia. Jeśli ktoś ma silny lęk egzystencjalny, to naprawdę wątpię żeby sam schemat "najpierw to, potem tamto" był tym co mu pomoże. Owszem, forma afirmacji ma znaczenie, technika ma znaczenie, ale bez pracy z tym co lęk w ogóle wywołuje - afirmacje to tylko zajmowanie rąk 🙂 Słyszę tutaj dużo "jak powtarzać" a za mało "po co i zamiast czego".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Halineczkaa ojej no ale to nie jest tak albo albo. Jacenty.2 pyta o afirmacje, przyszedł z konkretnym pytaniem o konkretne sposób. Jeśli każda odpowiedź zaczyna się od "ale afirmacje to nie wszystko" to w końcu w ogóle nie wiadomo od czego zacząć. Można robić oba rzeczy równocześnie, afirmację jako codzienną praktykę i głębszą pracę z lękiem osobno. One sie nie wykluczają 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@zyroslawa)
Połączone: 4 lata temu

Właśnie chciałam zapytać czy ktoś próbował tego co pisałam wcześniej, czyli afirmacji pisanych jako list do siebie. Nikt nie odpowiedział, może pytanie zginęło. Serio ciekawi mnie czy to ma sens czy to bardziej taki chwyt z tych poradnikowych blogów bez pokrycia 😛


Odpowiedz
Udostępnij: