Zaczne od konkretnego pytania, bo temat mnie kręci od jakiegoś czasu. Czy ktoś z was faktycznie porównywał efekty afirmacji robionych solo kontra w grupie? Nie mówię o wrażeniach, ale o czymś bardziej namacalnym - czy coś faktycznie szybciej się zmieniło, czy poczuliście jakąś różnicę w tym jak to działa? Bo ja afirmuję głównie sama i szczerze zastanawiam się, czy to że robię to solo nie jest po prostu przeszkodą. Albo czy to mit, że "kolektyw wzmacnia".
O, temat w punkt. Byłam kilka razy na takich wspólnych spotkaniach, gdzie siadałyśmy w kręgu i razem powtarzałyśmy afirmacje na głos. I wiesz co, coś w tym jest. Nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć, ale jest zupełnie inaczej niż gdy siedzę sama i szepczę do lustra 😀 Jakby..... gęściej? Słyszę siebie inaczej, gdy kilka głosów mówi to samo. Może to tylko psychologia, może nie, ale efekt jest.
No cóż, ale czy to nie jest tak, że po prostu bardziej się skupiasz, bo jesteś w towarzystwie i wstyd odpuścić? Tzn. pytam szczerze, bo zastanawiam się, czy ta "energia kolektywu" to jest coś realnego, czy po prostu presja społeczna działa mobilizująco.
To nie jest tak prosty wybór. Presja społeczna i realna synergia grupy to nie są rzeczy wzajemnie wykluczające. W słowiańskich praktykach zbiorowych - zaśpiewach, zaklęciach rytualnych przy ogniu - nikt nie pytał, czy to "tylko" mobilizacja. Działało, bo intencja była wspólna i ciało wchodziło w ten sam rytm. Rytm jest tutaj kluczowy. Kiedy kilka osób mówi jednocześnie to samo, fizycznie synchronizuje się oddech, tempo, napięcie... To nie magia z powietrza, to coś bardzo konkretnego.
Moim zdaniem tak,i to bardzo. jedna osoba z negatywnym nastawieniem potrafi wybić z rytmu całą grupę. Energia ludzka jest zaraźliwa w obie strony, to podstawa pracy grupowej. Dlatego zresztą w poważnych kręgach magicznych nie wpuszcza się obcych bez wcześniejszego oczyszczenia.
No właśnie, bo czytałam gdzieś że podczas wspólnej medytacji albo afirmacji synchronizują się fale mózgowe uczestników. Coś jak spójność grupy... Czy to jest naukowo potwierdzone czy to tylko teoria ezoteryczna?
Hej, troche nie kumam jednej rzeczy - jak te grupowe afirmacje w ogole wyglądają w praktyce? mówicie wszyscy jednoczesnie to samo na głos, czy kazdy po kolei, czy co? bo nigdy nie brałem udziału w czymś takim i nie wiem jak to fizycznie działa
Tak, dokładnie jak Sylka pisze. My robiłyśmy to w kręgu, wszyscy jednocześnie, na głos, kilka razy 😀 Potem chwila ciszy. I szczerze, ta cisza po była czasem bardziej "gęsta" niż sama afirmacja. jak by coś zostawało w powietrzu.
A czy nie jest tak, że zbiorowe powtarzanie czegoś na głos to trochę jak modlitwa chóralna w kościele? Bo ja jak słyszę o tych kręgach, to pierwsze skojarzenie jest właśnie takie. I zastanawiam się, czy ta zasada nie jest poprostu ta sama - że zbiorowa intencja ma większą "wagę".
To trafna obserwacja. Śpiew gregoriański, zikr w sufizmie, kirtan - wszystkie tradycje mają formę zbiorowego, rytmicznego powtarzania. Nie wynalazłyśmy czegoś nowego, afirmacje grupowe wpisują się w bardzo stary schemat. Różnica jest taka, że dawne formy miały precyzyjnie opracowany kontekst rytualny, a współczesne kręgi afirmacyjne często działają bardziej spontanicznie. Czy to lepiej czy gorzej - trudno powiedzieć.
Ale tu mam pytanie praktyczne - gdzie w ogóle szukać takich grup? ^^ Bo jedno to teoria, a drugie to znalezienie czegoś realnego, nie jakiegoś coachingu za 500zł za weekend.
No właśnie, mnie też to ciekawi. Czy to są jakies formalne grupy czy raczej znajome zbierają sie u kogoś w domu? Bo np 😀 w moim mieście nie słyszałam o niczym takim i nie wiem od czego zacząć szukania.
Wracając do głównego pytania, bo trochę odeszliśmy. Zastanawiam się nad taką rzeczą - czy afirmacje grupowe działają lepiej tylko na czas trwania spotkania, tzn. dostajemy jakiś "ładunek" który potem szybko opada, czy to zostaje na dłużej? Bo jeśli to krótkotrwałe, to jednak regularna solowa praktyka morze mieć więcej sensu.
To jest właściwe pytanie i rzadko ktoś je zadaje. Z tego co obserwuję, i mówię o wielu latach, nie o jednym warsztacie, grupowa praca działa jak wzmocnienie sygnału który już w sobie masz. Jeśli ktoś nigdy nie pracował solo i jedzie wyłącznie na energii grupy, efekt faktycznie szybko się ulatnia. Ale jeśli ktoś ma już jakąś regularną praktykę i do tego dołącza kontakt grupowy, to te dwie rzeczy się nawzajem podtrzymują. nie powiedziałbym, że jedno jest lepsze od drugiego - to są różne narzędzia do różnych momentów.
Dzieki Ambrozy, to ma sens. tzn rozumiem ze bez własnej pracy solo to grupowe spotkania to tylko taki zastrzyk energii ktory szybko mija. ale mam pytanie - ile czasu realistycznie potrzeba tej solowej praktyki zanim w ogole ma sens wchodzic do grupy? bo nie chce isc jak zupelny laik i wszystkich hamowac
To co Ambrozy pisze o tym "sygnale który już w sobie masz" - to mnie trochę niepokoi. bo co jeśli ktoś nie jest pewien czy w ogóle ten sygnał ma? tzn. mam na myśli osoby które są na początku i nie wiedzą jeszcze czego właściwie chcą... czy grupowe afirmacje mogą im pomóc to wyklarować, czy raczej zaszkodzą bo będą powtarzały coś cudzego?
