Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób które boją się zawieźć swoją rodzinę


Wpisy: 70
Rozpoczynający temat
(@rajmunda63)
Połączone: 2 lata temu

Założyłam ten temat bo od jakiegoś czasu zmagam się z czymś, co chyba dobrze znacie. Mam poczucie że wszystko co robie, robię z myślą o tym żeby nie zawieść rodziny. Mama, tata, mąż, dzieci - cała ta odpowiedzialność siedzi mi w głowie non stop i blokuje mnie bardziej niż cokolwiek innego. ktoś mi poradził żeby spróbować afirmacji, ale nie wiem od czego zacząć. te które znajdę w internecie brzmią jakoś... płasko? Coś w stylu "jestem wystarczająca" albo "daję z siebie wszystko" i jakoś nie czuję żeby to trafiało w sedno... Czy ktoś pracował z afirmacjami właśnie w kontekście tego lęku przed zawodzeniem bliskich? Nie chodzi mi o ogólny samorozwój tylko konkretnie o to poczucie ciężaru odpowiedzialności.


Odpowiedz
25 odpowiedzi
Wpisy: 183
(@sydonia54)
Połączone: 2 lata temu

No bez przesady, znam to uczucie i rozumiem o czym piszesz. Ten ciężar odpowiedzialności to jedna z najtrudniejszych rzeczy do przepracowania przez afirmacje, właśnie dlatego że afirmacja musi być zakorzeniona w przekonaniu, a nie tylko wypowiedziana. Problem z tymi gotowymi formułkami jest taki, że są za ogólne i twój umysł od razu je odrzuca, bo "wie" że to nieprawda. Zamiast "jestem wystarczająca" spróbuj czegoś bardziej procesowego, np. "robię co w mojej mocy i to jest wystarczające na ten moment". To brzmi inaczej, mniej jak deklaracja a bardziej jak..... pozwolenie sobie. Czy próbowałaś łączyć afirmacje z medytacją? Bo samo powtarzanie na sucho, bez wejścia w jakiś spokojny stan, to trochę jak recytowanie wiersza bez rozumienia słów.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to. Ten problem ze "zbyt gładkimi" afirmacjami jest bardzo realny i rzadko o tym się mówi wprost. Umysł ma wbudowany taki filtr - jak coś brzmi jak oczywista nieprawda, blokuje to zanim dotrze głębiej 🙂 ja przez długi czas pracowałam z afirmacjami mostkującymi, czyli takimi które nie twierdzą od razu że wszystko jest super, tylko prowadzą od tego co jest do tego co chcesz osiągnąć. Więc nie "nie boję się zawieść rodziny", tylko "zaczynam rozumieć że mój lęk nie jest miarą mojej wartości". To mniejszy skok dla psychiki.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@iolit96)
Połączone: 2 lata temu

A skąd w ogóle wiadomo że afirmacja "działa"? Pytam serio, bo sama probowalam i nigdy nie byłam pewna czy to ma sens czy po prostu się samookłamuję. ojejku, szczególnie jak chodzi o takie głęboko zakorzenione rzeczy jak lęk przed rozczarowaniem bliskich, bo to raczej coś z dzieciństwa niż kwestia słów 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sydonia54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Iolit96 hmm no właśnie to jest sedno sprawy. Afirmacja sama w sobie nie "naprawia" czegoś z dzieciństwa, to nie jest tak że powtórzysz 50 razy i trauma znika. Ale moze zmieniać to co sobie na co dzień mówisz, a to z czasem wpływa na to jak interpretujesz sytuacje. Czy czujesz ulgę po powtórzeniu? 🙂 Czy po jakimś czasie zauważasz że inaczej reagujesz na konkretne sytuacje? To są sygnały że coś sie zmienia. Nie ma tu jednego wyraźnego momentu "zadziałało".


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

Trochę mi to zgrzyta co do całego tematu. Bo z jednej strony rozumiem że afirmacje mogą pomagać w budowaniu nawyku myślenia ale z drugiej - jeśli ktoś boi się zawieść rodzinę, to może problem leży nie w tym jak myśli, tylko w tym jakie ma relacje i oczekiwania wokół. ojej no, afirmacja może to przykryć zamiast rozwiązać, nie? Trochę jak przyklejanie plastra na coś głębszego


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Lucynka nie powiedziałabym że "przykrywa", ale rozumiem tę obawę. Chyba zależy od tego jak się z nimi pracuje. Jeśli afirmacja służy do zagłuszania lęku i udawania że go nie ma - to tak, może być ucieczka 🙂 Ale jeśli używasz jej żeby zmieniać wewnętrzny dialog który ten lęk nakręca, to jest inna rzecz. To trochę jak różnica między "nie bój się" a "to co czujesz jest ok, możesz mimo to działać".


Odpowiedz
(@rajmunda63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Lucynka mhm no i właśnie to mnie zastanawia. Bo ja nie chcę się samookłamywać że ten lęk nie istnieje, tylko jakoś przestać żeby on mnie paraliżował. relacje w rodzinie mam dobre, to nie jest tak że oni ode mnie wymagają niemożliwego. To jest coś w mojej głowie, jakiś głos który mówi że i tak zawiodę. I chyba to chciałabym przepracować.


Odpowiedz
Wpisy: 519
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisujesz, ten wewnętrzny głos, to jest właśnie ten poziom na którym afirmacje mogą działać, ale pod warunkiem że trafiają dokładnie w ten przekaz ktory głos nadaje. Jeśli głos mówi "zawiedziesz rodzinę", to afirmacja "jestem wystarczająca" nie wchodzi z nim w dialog, mija się. Lepiej żeby afirmacja odpowiadała na to konkretne zdanie. Spróbuj na chwilę zapisać co dokładnie ten głos mówi, jak jakieś konkretne zdania. I dopiero pod te zdania ułożyć odpowiedź. To żmudniejsze niż wzięcie gotowca z internetu, ale dużo skuteczniejsze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iolit96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Anetta.1 o, to brzmi sensownie. Czyli coś jak "odpowiedź na oskarżenie" zamiast ogólnej deklaracji? 🙂 nigdy na to tak nie patrzyłam. Można jakoś zapoczątkować tę pracę, żeby wiedziec co ten głos mowi? Bo mi trudno go "usłyszeć", zazwyczaj to jest jakieś ogólne uczucie a nie konkretne słowa.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Iolit96 tak, to normalne że to przychodzi jako uczucie a nie słowa. Jeden ze sposobów to pisanie - siadasz z kartką kiedy masz silne poczucie że zawiedziesz, i piszesz co sie pojawia bez cenzurowania. Nie żeby to analizować od razu, tylko żeby wyciągnąć na wierzch. Po kilku razach zaczniesz widzieć wzorce i konkretne przekonania. Wtedy można je sformułować i zacząć z nimi pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 392
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy do tego rodzaju pracy można używać kamieni? ^^ Pytam bo gdzieś czytałam że amazonit albo malachit pomagają w kwestiach związanych z odpowiedzialnością i pewności siebie, ale nie wiem czy to nie jest przesada w tym kontekście.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Zielarka szczerze? Kamień sam z siebie nic nie zrobi jeśli nie ma za nim żadnej pracy. To nie magia natychmiastowa. Jeśli masz z nim jakąś relację, jeśli pomaga ci się skupić albo uspokoić podczas powtarzania afirmacji, to jak najbardziej. Ale jako zamiennik - raczej nie.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Lucynka ok, rozumeim. Myślałam bardziej o jakimś wsparciu przy medytacji niż zamienniku. dzięki za konkretną odpowiedź, bo zazwyczaj wszyscy mówią "tak oczywiście pomaga" bez żadnego wyjaśnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wtrącę się bo temat mnie wciągnął. Ja pracuję głównie z runami ale kilka lat temu miałam ten sam problem co Rajmunda opisuje, ten ciężar odpowiedzialności za bliskich. U mnie pomagało połączenie afirmacji z jakimś zakotwiczeniem fizycznym, czyli wymawiam afirmację i jednocześnie robię coś ruchowego, głęboki oddech, ściśnięcie dłoni, cokolwiek. Chodzi o to żeby nie był to tylko akt umysłowy. Nie wiem czy to ma jakieś eleganckie naukowe uzasadnienie, ale u mnie działało inaczej niż samo powtarzanie w głowie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sydonia54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Freja_R hmm to ma sens, to chyba zbliżone do tego co robią przy medytacjach somatycznych. Ciało też "pamięta" przekonania, nie tylko głowa 🙂 Ale mam pytanie jak długo pracowałaś zanim poczułaś jakąś zmianę? Bo słyszałam różne liczby, od 21 dni do kilku miesięcy, i nie wiem co jest realne a co mit.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Sydonia54 u mnie to nie był jeden wyraźny przełom. Po może trzech tygodniach zauważyłam że ten głos wewnętrzny jest cichszy, nie żeby zniknął, ale jakby przestał być pierwszą reakcją. To był mały sygnał. Pełna zmiana nastawienia to był bardziej proces kilkumiesięczny. ale to też był akurat trudny czas, więc może u innych jest szybciej.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@czcibor-pl)
Połączone: 3 lata temu

Mam pytanie troche z innej beczki - czy te afirmacje mozna robic razem z kimś z rodziny czy raczej to jest cos prywatnego? Pytam bo mam wrazenie ze u nas w domu to jest zbiorowy problem, wszyscy sie boja nawzajem zawiec i to tworzy takie napięcie. Zastanawiam sie czy to wogle tak dziala.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe pytanie i rzadko poruszane. Technicznie możesz oczywiście robić to razem, ale afirmacje są jednak bardzo wewnętrzną pracą i zależy czy oboje jesteście w tym samym miejscu i z podobną intencją. Jeśli jedna osoba jest sceptyczna albo zażenowana, może to przeszkadzać drugiej. Natomiast jeśli chodzi o klimat w domu - to inna kwestia. Zmiana własnego wewnętrznego dialogu wpływa na to jak komunikujesz się z innmyi, i to może zmienić dynamikę w rodzinie bez konieczności wspólnego "ćwiczenia".


Odpowiedz
Wpisy: 70
Rozpoczynający temat
(@rajmunda63)
Połączone: 2 lata temu

Dziękuję wam wszystkim za te odpowiedzi, sporo tu rzeczy do przemyślenia. Najbardziej chyba trafia do mnie to co Anetta pisała o zapisywaniu tego co mówi ten głos. Spróbuję to zrobić zanim ułożę afirmacje, bo rzeczywiście do tej pory szłam na skróty biorąc gotowe formułki i może dlatego nie czułam że to moje. I jeszcze jedno pytanie, czy afirmacja powinna być w pierwszej osobie zawsze, czy można ją jakoś inaczej sformułować? Czytałam że czasem mówienie do siebie po imieniu albo w trzeciej osobie działa inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@czcibor-pl)
Połączone: 3 lata temu

Okej wiec mam jedno pytanie do tego co Rajmunda napisala na koncu - to zapisywanie co mowi glos, to trzeba to robic codziennie czy tylko jak juz sie czujesz zle? Bo nie wiem czy mam siadac z kartka co rano i "czekac" az cos sie pojawi, czy raczej w momencie kiedy to uczucie samo przychodzi


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Czcibor.pl zdecydowanie w momencie kiedy uczucie jest żywe, nie na siłę przy porannej kawie. Jeśli siadasz i nic nie czujesz, nic sensownego nie wyciągniesz. Chodzi o to zeby złapać ten moment kiedy masz ścisk w żołądku albo tę myśl "znowu go zawiodę" - wtedy bierzesz kartkę... Nie odkładaj, bo po godzinie to już ucieknie i zostanie tylko spokojne wspomnienie lęku, a nie sam lęk xD


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, mam takie wrażenie że ta rozmowa trochę odpłynęła w kierunku przepracowywania przekonań w ogóle, a zaczęło się od bardzo konkretnego problemu - lęku przed zawiedzeniem rozdiny. Czy ktoś ma jakieś afirmacje które konkretnie z tym działają? Bo czytam tu dużo o metodzie i technice ale mało o tym co właściwie powtarzać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Lucynka masz rację że trochę pojechałyśmy w ogólniki. Ale myślę że to dlatego że gotowe zestawy afirmacji tu nie zadziałają tak dobrze jak własne. Jak ktoś boi się zawieść rodzinę,to powody mogą być zupełnie różne - jedna osoba boi się finansowo zawieść, inna emocjonalnie, inna boi się że nie spełni czyichś oczekiwań dotyczących życiowych wyborów. Afirmacja "robię wszystko co w mojej mocy" może jednej pomóc, a drugiej brzmieć pusto... Stąd ten wątek o zapisywaniu co mówi głos, bo dopiero potem wiadomo co formułować.


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Dodam jeszcze jedną rzecz bo mi to siedzi w głowie po tym co Gruszanka napisała. Jak pracowałam z tym ciężarem odpowiedzialności za bliskich, to przez długi czas używałam afirmacji które mówiły o tym że "jestem wystarczająca", "daję z siebie ile mogę" i tak dalej. I długo nic. Dopiero jak zamieniłam to na coś w stylu "moja rodzina ma swoje własne zasoby i nie potrzebuje mnie jako jedynego punktu oparcia" - to coś drgnęło. Czyli może nie chodzi o wzmacnianie siebie, tylko o zmianę przekonania o tym jak ta odpowiedzialność w ogóle wygląda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sydonia54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Freja_R ech o, to jest inne podejście niż to o czym tu mówiliśmy. Czyli nie "jestem dość dobra" tylko "ta odpowiedzialność którą czuję nie jest moja w całości". Ciekawe. Ale czy to nie jest trochę ryzykowne żeby powtarzać sobie że rodzina poradzi sobie beze mnie, bo można w drugą stronę pojechać i zacząć się od nich odcinać albo zaniedbywać relacje pod przykrywką że "oni mają swoje zasoby"?


Odpowiedz
Udostępnij: