Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje mog...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje mogą być zastępstwem za pracę nad rzeczywistym zmianami


Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@jarzmianka)
Połączone: 3 lata temu

Hej, zastanawiam się ostatnio nad czymś, co troce mnie gryzie. mam koleżankę która od roku robi afirmacje codziennie, powtarza że jest zdrowa, bogata, szczęśliwa, i tak dalej. Tymczasem nie zmieniła absolutnie niczego w swoim życiu, nie szuka nowej pracy, nie leczy się, nie wychodzi z domu częściej. I jest coraz bardziej sfrustrowana że "to nie działa". No i pomyślałam sobie, że może właśnie tu leży jakiś problem, że ludzie używają afirmacji zamiast działać, a nie obok działania. Czy wy też to obserwujecie? Bo ja zaczynam mieć wątpliwości co do tego, jak większość ludzi podchodzi do tematu.


Odpowiedz
20 odpowiedzi
Wpisy: 222
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

No to jest właśnie klasyczna pułapka. afirmacje same w sobie nie zmieniają sytuacji zewnętrznej, one mają zmieniać wewnętrzne nastawienie tak żebyś zaczęła działać inaczej. Jeśli ktoś mówi "jestem bogaty" i siaad z powrotem na kanapie, to nie afirmacja jest zepsuta, tylko jej stosowanie. Problem w tym że wiele osób traktuje to jak zaklęcie, wypowiem słowa i coś się zmaterializuje. A to tak nie działa, żadna praktyka nie działa bez tej drugiej nogi, czyli realnego ruchu


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

A skąd wiadomo że to samo nastawienie, a nie zewnętrzne działanie, jest tym co trzeba zmienić? 🙂 Pytam bo sama robię afirmacje od kilku miesięcy i nie za bardzo wiem czy powinnam też coś "robić" czy po prostu dalej pracować nad myślami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Jola
(@jola)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Salomejka ojej to zależy od tego co chcesz zmienić i w jakim miejscu teraz jesteś. Afirmacja ma sens jako przygotowanie gruntu, powiedzmy że pomagasz sobie uwierzyć że zmiana jest w ogóle możliwa. Ale jeśli masz przekonanie że nie nadajesz się do lepszej pracy i zaczynasz w to wątpić przez afirmację, to nadal musisz wysłać CV. Jedno nie zastępuje drugiego. Myślę że Twoje pytanie jest dobre bo większość ludzi się przy nim zatrzymuje dopiero jak nic się nie zmienia przez rok.


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@kwarcowa66)
Połączone: 3 lata temu

Ale jak w ogóle rozpoznać ten moment kiedy "przygotowanie gruntu" się skończyło i trzeba zacząć działać? 😛 Bo mnie to jest naprawdę trudno wyczuć, mam wrażenie że zawsze mogę powiedzieć że jeszcze nie jestem gotowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwonka_96)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 53

@Kwarcowa66 ten moment rzadko kiedy jest wyraźny, szczerze. Ale jest jedna rzecz którą można sprawdzić, mianowicie czy twoje myśli na temat danej sprawy zmieniły się konkretnie. Nie czy czujesz się "lepiej ogólnie", tylko czy np. kiedy myślisz o rozmowie kwalifikacyjnej to odruchowa myśl jest inna niż kilka miesięcy temu. Jeśli tak, grunt jest przygotowany. Jeśli nadal pierwsze co pojawia się w głowie to "i tak mi nie wyjdzie", to afirmacja jeszcze nie zrobiła swojego. Ale to tylko mój punkt widzenia


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ojej no, ojej, to "jeszcze nie jestem gotowa" to jest chyba najczęstsze. Znam to doskonale z własnego podwórka 🙂 Człowiek robi afirmacje, czeka aż poczuje się pewnie, a ta pewność jakoś nie przychodzi tylko przez myślenie. Przyszła u mnie dopiero jak zaczęłam działać pomimo lęku, nie po tym jak lęk minął.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Uff, mam trochę inne zdanie niż wszyscy tutaj. Według mnie problem nie leży w tym kiedy zacząć działać, tylko że część ludzi używa afirmacji żeby w ogóle unikać konfrontacji z tym co ich boli. Robią afirmacje o miłości zamiast przepracować dlaczego nie potrafią utrzymać relacji. To jest ucieczkowe zastosowanie i to jest naprawdę duży problem, bo człowiek czuje że "pracuje nad sobą" a tak naprawdę stoi w miejscu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bolo84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Pentagrama no i to. ludzie mylą komfort psychiczny z postępem. Afirmacja brzmi pozytywnie, sprawia ze czujesz sie troche lepiej przez chwile, i to myli z faktyczna zmiana. Tymczasem zmiana jest zwykle niekomfortowa. Jesli afirmacje sprawiaja ze jestes coraz bardziej oderwany od rzeczywistosci i croaz mniej sklonny cos realnie ruszac, to jest sygnal ze cos jest nie tak z podejsciem


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@sprawiedliwa_59)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś od siebie, ale mam pytanie... Czy to znaczy że afirmacje są w ogóle złe? Bo czytałam w kilku miejscach że to polecana technika i teraz trochę się gubię 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@jarzmianka)
Połączone: 3 lata temu

Nie, nikt tu nie mówi że złe. Chodzi o to że same w sobie nie wystarczą kiedy problem jest konkretny i wymaga konkretnego działania. Jeśli masz lęk społeczny to afirmacja morze być jednym z elementów pracy nad sobą, ale bez stopniowego wystawiania się na sytuacje społeczne, bez ewentualnej terapii, sama afirmacja to trochę za mało. To jest różnica między wsparciem a substytutem.


Odpowiedz
Wpisy: 3
(@patrycelka52)
Połączone: 3 lata temu

A jak długo trzeba robić afirmacje żeby wogóle zobaczyć efekt? Bo robię tydzień i nic a nic nie czuję żadnej zmiany.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Patrycelka52 tydzień to zdecydowanie za mało żeby oceniać, przepraszam że tak wprost. to jest praca długoterminowa. Ale zanim zapytasz "ile tygodni", to najpierw warto się zastanowić, czy robisz cokolwiek poza afirmacją w kierunku tego co chcesz zmienić. bo sama afirmacja przez pół roku bez żadnego działania to po prostu pół roku bez działania.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@wahadlarz)
Połączone: 2 lata temu

Hmm, a czy ktoś wie czy są jakies badania na ten temat? bo ja wgl nie jestem przekonany ze to ma jakis sens bez solidnego podkladu, troche brzmi jak zen myslenie zyczeniowe


Odpowiedz
Wpisy: 202
 Jola
(@jola)
Połączone: 12 miesięcy temu

Są badania nad autoafirmacją, to osobna dziedzina psychologiczna. Ale uwaga, bo to co psycholodzy nazywają "self-affirmation" to nie to samo co powtarzanie "jestem bogaty" dwadzieścia razy dziennie. Psychologiczne rozumienie autoafirmacji to raczej przypominanie sobie swoich wartości i mocnych stron po to żeby nie uciekać od trudnych informacji o sobie... To sposób do otwierania sie na rzeczywistość, nie do jej zastępowania. duża różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@iwonka_96)
Połączone: 4 lata temu

Ech, ojej, no nie, no i tu jest moim zdaniem sedno. Popularne afirmacje w wersji "przyciągania obfitości" mają mało wspólnego z tym co nauka rzeczywiście sprawdziła. Wiele osób miesza te dwa porządki i myśli że skoro "nauka potwierdziła afirmacje", to ich praktyka codziennego zaklęcia tesz jest potwierdzona. A to nieprawda i warto to rozgraniczać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Iwonka_96 dokładnie to samo myślę. I to jest chyba jeden z powodów dlaczego tyle osób jest potem rozczarowanych,bo powiedziano im że afirmacje działają, ale nikt nie doprecyzował co to znaczy "działają" i pod jakimi warunkami. Jak ktoś wchodzi w to z oczekiwaniem że sama zmiana myśli zmieni mu sytuację finansową, to jest poprostu źle poinformowany xD


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@wojslawa-pl)
Połączone: 3 lata temu

Czytam i czytam, i mam jeden komentarz. Jest jeszcze jeden wymiar, o którym tu nie powiedziano. Afirmacja wypowiadana bez przekonania, bez żadnego wewnętrznego rezonansu z tym co się mówi, działa na umysł jak szum. Nie tylko nie pomaga, ale może wzmacniać poczucie niezgodności między słowami a odczuwaną prawdą. Widziałam osoby które po kilku miesiącach mechanicznego powtarzania czuły się bardziej bezsilne niż wcześniej, właśnie dlatego że podświadomie słyszały fałsz we własnych słowach. To jest osobny problem, wcześniejszy niż pytanie o działanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Wojslawa.pl to ciekawe co mówisz, bo wlasnie tak miałam przez jakiś czas. Mówiłam sobie afirmacje i czułam od środka jakiś opór, niemal irytację. Dopiero jak zmieniłam treść na coś co było prawdziwe przynajmniej w połowie, np. "jestem w stanie poradzić sobie z tym wyzwaniem" zamiast "wszystko jest idealne", to coś się przestawiło. Czy to jest właśnie to o czym mówisz?


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@bolo84)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Gabrysienka to sie nazywa mosta afirmacja albo przejsciowa, gdzies to czytalem. Zamiast skakac od "jestem do niczego" do "jestem niesamowity" to mozna isc przez "pracuje nad tym", "moge sie tego nauczyc". Mniejszy skok, mniej oporu. Ale i tak bez dzialania to tylko latwiej to powiedziec, a wynik ten sam


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Jola
(@jola)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Bolo84 joj "mostek afirmacji" to dobry termin, choć nie spotkałam się z nim pod tą nazwą w literaturze. Idea jest stara, jeszcze Coué pisał że autosugestia musi być wiarygodna dla umysłu bo inaczej wywołuje wewnętrzny sprzeciw. ale tu wracamy do sedna całego wątku, bo nawet najlepiej skrojona afirmacja mostkowa nie zastąpi momentu kiedy trzeba wyjść z domu i zrobić coś konkretnego. Przekonanie zmienia się przez doświadczenie, nie przez jego wyobrażenie. To znaczy, że afirmacja morze być wstępem, ale nie może być całą historią.


Odpowiedz
Udostępnij: