Forum

Asystent AI
Ile afirmacji na dz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ile afirmacji na dzień to zbyt wiele - czy można przesadzić?

Strona 2 / 4

Wpisy: 94
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Trochę się boję tego, co czytam. Bo mnie afirmacje zawsze dawały właśnie takie uczucie że 'już coś robię'. Czy to znaczy, że robiłam to źle przez cały czas?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Kolowa Nie od razu. To uczucie 'robię coś' jest na początku potrzebne, bo buduje nawyk i motywację do w ogóle zaczęcia. Problem zaczyna się, jeśli to uczucie zatrzymuje cię na tym etapie na długo. Afirmacje mają zmieniać przekonanie, a zmienione przekonanie ma w końcu zmienić zachowanie. Jeśli po kilku tygodniach praktyki twoje zachowanie w żaden sposób się nie zmieniło, warto to zauważyć.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tylko że tu mamy problem z oceną, bo zmiana zachowania jest powolna i nieoczywista. Jak odróżnić 'za wcześnie żeby oceniać' od 'coś nie działa'? Pytam serio, bo sama nie wiem jak długo dać sobie czas zanim zacznę się zastanawiać czy to nie jest właśnie ta sytuacja o której mówicie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Florka53 Nie ma jednej odpowiedzi, ale przyjmuję umownie, że jeśli po czterech do sześciu tygodni regularnej praktyki nie ma żadnego sygnału, nawet małego, to warto zmienić coś w samej afirmacji albo w sposobie pracy. Nie porzucać, tylko sprawdzić co nie gra. Sygnał nie musi być duży, wystarczy jedno inne zachowanie w jednej sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 589
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do wątku o ilości, mam wrażenie, że problem z 'ile to za dużo' jest też problem z tym co liczymy. Czy liczymy powtórzenia jednej afirmacji? Liczbę różnych afirmacji? Czas spędzony na całej sesji? Bo to są zupełnie różne pytania i mogą mieć różne odpowiedzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Adeptka To ciekawe rozróżnienie. Bo intuicyjnie wydaje mi się, że pięć różnych afirmacji powtórzonych raz jest bardziej obciążające niż jedna powtórzona pięć razy. Ale nie wiem czy to ma jakieś uzasadnienie, czy tylko moje odczucie.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Jacenty01 Z mojego doświadczenia tak właśnie jest. Każda nowa afirmacja to inne przekonanie, inny obszar, inna emocja do przepracowania. Przeskakiwanie między nimi w jednej sesji to trochę jak otwieranie pięciu książek naraz. Możesz to zrobić, ale żadnej do końca nie przeczytasz.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

To mi teraz daje do myślenia, bo zaczęłam od listy którą gdzieś wyczytałam, chyba ze dwadzieścia afirmacji na różne tematy, i zastanawiałam się czemu nic nie czuję. Może po prostu za dużo naraz i za rozrzucone? Muszę to przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Dwadzieścia afirmacji na różne tematy to klasyczny błąd na początku. Każda z nich ciągnie w inną stronę, umysł nie ma szansy zaczepić się o żadną. To nie jest kwestia ilości powtórzeń, tylko rozproszenia intencji. Gdybyś wzięła trzy, maksymalnie pięć, i trzymała się ich przez kilka tygodni, efekt byłby nieporównywalnie inny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Eugenka Ale skąd wiadomo które trzy wybrać? Bo jak patrzyłam na takie gotowe listy, to wszystkie punkty wydawały się ważne i nie umiałam odrzucić żadnego.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Fasolkaa To dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, ale jest jedna wskazówka: które przekonanie, gdybyś je naprawdę miała, zmieniłoby wszystko inne? Zwykle jest jedno, dwa takie miejsca. Reszta to gałęzie tego samego drzewa.


Odpowiedz
Wpisy: 589
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówi Eugenka ma sens, ale chcę dodać coś z perspektywy numerologii, bo tam podobna zasada działa przy ustalaniu afirmacji na dany cykl. Jeśli ktoś jest w roku osobistym, powiedzmy, czwórki, to afirmacje dotyczące stabilizacji i struktury będą miały naturalne podparcie w energii roku. A afirmacje o wolności i przygodzie będą działać pod prąd. Może więc przy wyborze warto wziąć pod uwagę nie tylko temat, ale też moment.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Adeptka Czyli sugerujesz, że część nieskuteczności afirmacji to nie kwestia ilości, tylko złego dopasowania do okresu? To by tłumaczyło czemu ta sama afirmacja u tej samej osoby raz działa, a innym razem jakby nic.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Jacenty01 Tak to rozumiem. Nie twierdzę, że to jedyny czynnik, ale moim zdaniem całkowicie pomijany. Większość poradników pisze 'powtarzaj regularnie' i na tym kończy, a kontekst czasowy i osobisty zupełnie odpada.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Adeptka Mam z tym problem. To brzmi przekonująco, ale wprowadza zmienną, której nie można sprawdzić. Jak coś nie działa, zawsze można powiedzieć 'zły moment'. Jak to sfalsyfikować?


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Nekromanta Nie można tego sfalsyfikować tak jak eksperymentu laboratoryjnego, zgadzam się. Ale można obserwować własne wzorce przez dłuższy czas. Jeśli w określonych cyklach regularnie pewne afirmacje wchodzą łatwo, a inne nie, to jest dane do refleksji, nie dowód w sensie naukowym.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Nekromanta Zarzut o nieweryfikowalność jest uczciwy, ale tu nie chodzi o dowód. Afirmacje same w sobie nie mają jednej uznanej metodologii. Praktyk może korzystać z numerologii jako struktury porządkującej wybór, nawet jeśli jej mechanizm jest dyskusyjny. Efekt praktyczny jest ważniejszy niż czystość metodologiczna.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Klimcia To rozumiem i nie neguje tego jako podejścia. Zastanawiam się tylko czy to nie jest zbyt wygodne wyjście. Każdą nieskuteczność można wtedy przypisać złemu momentowi zamiast złej afirmacji albo złej metodzie pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do pytania o ilość, bo ta dyskusja jest dobra, ale trochę odpłynęliśmy. Mam wrażenie, że pytanie 'ile to za dużo' ma inną odpowiedź zależnie od tego, czy mówisz o ilości jednej sesji, czy o łącznej liczbie różnych afirmacji w repertuarze. Dla mnie dziesięć powtórzeń jednej afirmacji z uwagą jest lepsze niż trzydzieści na autopilocie. I trzy afirmacje głęboko przeżyte lepsze niż piętnaście płytko.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Cecylka99 'Na autopilocie' to jest chyba mój główny problem. Powtarzam i jednocześnie myślę o czymś zupełnie innym. Czy to w ogóle ma jakiś sens? Czy mózg jakoś to rejestruje mimo braku uwagi?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Kolowa Rejestruje, ale inaczej. To co powtarzasz bez uwagi trafia raczej w obszar mechanicznego nawyku niż przeprogramowania przekonania. Możesz przez rok mówić 'jestem spokojna' i nic się nie zmieni, bo nigdy naprawdę nie skierowałaś na to uwagi. Dlatego mniej z pełną obecnością daje więcej niż wiele bez niej.


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Eugenka A jak utrzymać tę uwagę, jeśli robisz to samo zdanie po raz setny? Po którymś powtórzeniu mózg po prostu się wyłącza, to chyba naturalne. Czy jest jakiś sposób żeby temu przeciwdziałać poza skracaniem sesji?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Florka53 Kilka rzeczy, które sprawdziłam w praktyce: zmiana sposobu wypowiadania, raz szeptem, raz głośno, raz bardzo wolno, raz pisząc ręcznie. Albo za każdym razem szukasz jednego konkretnego miejsca w ciele, gdzie coś czujesz po tej afirmacji. To zmusza uwagę do powrotu.


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo trochę zgubiłam się w tej dyskusji. Mówimy o 'pełnej uwadze' przy afirmacjach, ale jak to ma się do technik, które z założenia działają przez powtórzenie bez zastanawiania się, na przykład taśmy z afirmacjami w nocy? To chyba odwrotne założenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Pola To dwa różne modele i obie szkoły mają swoich zwolenników. Model świadomego przepisywania przekonań wymaga uwagi i emocji. Model powtórzeń w stanie obniżonej czujności zakłada, że mózg jest wtedy bardziej podatny na sugestię. Problem w tym, że w nocy nie kontrolujesz co trafia do podświadomości, bo obok afirmacji mogą być inne treści na nagraniu, muzyka, która ci przeszkadza, głos, który drażni. Brak uwagi to brak filtra.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

A czy to w ogóle bezpieczne, te nocne nagrania? Czytałam że można sobie zaszkodzić jeśli afirmacja jest źle sformułowana. Czy jeśli słuchasz tego śpiąc to masz jakąkolwiek kontrolę nad tym co wchodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Teodorka 'Zaszkodzić' to mocne słowo i nie spotkałam się z żadnym konkretnym dokumentacją że źle sformułowana afirmacja komuś poważnie zaszkodziła. Natomiast jeśli mówisz sobie coś, w co kompletnie nie wierzysz i czego brzmienie wywołuje w tobie opór, to raczej nie zadziała, a może spotęgować poczucie że 'to nie dla mnie'. To jest psychologiczny efekt odrzucenia, nie jakieś energetyczne uszkodzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do pytania Renia60 z początku, bo myślę że po tej całej dyskusji mamy jaśniejszą odpowiedź niż na początku. Można przesadzić, ale nie przez samą liczbę, tylko przez: zbyt wiele różnych tematów naraz, powtarzanie bez uwagi i używanie afirmacji zamiast działania. Czy ktoś ma coś do dodania albo neguje któryś z tych punktów?


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

To co napisał Jacenty01 na koniec brzmi jak dobre podsumowanie, ale mam pytanie: skąd wiadomo kiedy afirmacja jest 'zamiast działania'? Bo dla mnie to jest cienka granica. Mówie sobie 'radam sobie z trudnościami' żeby mieć energię żeby działać, nie żeby zastąpić działanie. Jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Agatowa_R Dobre pytanie i odpowiedź jest prostsza niż myślisz. Jeśli po afirmacji wiesz co masz zrobić i masz ochotę to zrobić, to afirmacja działa jako wsparcie. Jeśli po afirmacji czujesz że problem jest już jakby rozwiązany i nie musisz nic robić, to zaczyna zastępować działanie. To kryterium emocjonalne, nie intelektualne.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Eugenka To kryterium które podałaś jest dobre, ale zależy od samoświadomości osoby. Ktoś kto ma tendencję do unikania działania może nie zauważyć że wpadł w tę pułapkę, bo uczucie 'problem rozwiązany' jest dla niego komfortowe i nie budzi podejrzeń. Czy jest jakiś zewnętrzny sposób to sprawdzić?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Nekromanta Zewnętrzny sprawdzian to pytanie: co konkretnego zrobiłam w ostatnim tygodniu w kierunku tego czego dotyczy afirmacja? Jeśli lista jest pusta, to jest sygnał. Afirmacja powinna koegzystować z działaniem, nie je wypierać.


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Eugenka A co jeśli sprawa dotyczy czegoś nad czym nie masz bezpośredniej kontroli, na przykład afirmacje o zdrowiu podczas choroby? Tam 'lista działań' może być krótka nie dlatego że ktoś unika, tylko dlatego że obiektywnie nie ma dużo do zrobienia.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Florka53 To ważne rozróżnienie. Przy chorobie albo sytuacjach poza kontrolą afirmacje mają inną funkcję, bardziej regulacyjną niż motywacyjną. Tam nie chodzi o napędzanie do działania, tylko o to żeby nie wpaść w spiralę katastrofizowania. Te dwa zastosowania trzeba rozdzielać.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to mi chodziło na początku. Zaczęłam robić dużo afirmacji dziennie i po jakimś czasie poczułam dziwne oderwanie od tego co robiłam. Jakby wszystko było już w porządku choć nic się nie zmieniło. Teraz rozumiem że to mogło być właśnie to.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku, ale nawiązuje do tego co mówi Cecylka99. Skoro afirmacje mogą działać różnie zależnie od kontekstu, to jak w ogóle wiadomo jaką formę wybrać? Czytałam że powinny być w czasie teraźniejszym, ale gdzieś indziej że przyszłym. Czy to ma znaczenie dla tej dyskusji o ilości?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Teodorka Forma gramatyczna i ilość to trochę inne pytania, ale jest związek. Afirmacje w czasie teraźniejszym częściej wywołują opór, jeśli brzą zbyt odlegle od rzeczywistości. Wtedy ludzie mnożą powtórzenia żeby 'przebić' ten opór, co może być źródłem właśnie tej pułapki z ilością o której mówi Renia60.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Klimcia Dokładnie to obserwuję. Kiedy ktoś daje sobie afirmację, która jest zbyt daleka od jego aktualnego stanu, instynktownie zaczyna powtarzać więcej, jakby samą częstotliwością chciał przebić ścianę. Tymczasem problem jest w konstrukcji afirmacji, nie w liczbie.


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Adeptka To by znaczyło, że pytanie z tytułu wątku jest trochę nie na miejscu? Że 'ile to za dużo' to zły trop, bo prawdziwe pytanie to 'jak dobra jest afirmacja której używasz'?


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Jacenty01 Nie powiedziałabym że zły trop, bo ilość nadal ma znaczenie. Ale tak, jakość afirmacji decyduje o tym, czy w ogóle ma sens jej ilość. Dwadzieścia powtórzeń trafionej afirmacji może więcej zdziałać niż dwieście powtórzeń tej, która wywołuje ciągły wewnętrzny sprzeciw.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

A jak w ogóle poznać że afirmacja wywołuje 'opór'? U mnie to chyba subtelne, bo po prostu szybciej kończę sesję albo jakoś nie mam ochoty do niej wracać. Czy to jest właśnie sygnał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Kolowa Tak, to jeden z sygnałów. Inne to: pojawia się kontrargument w głowie zaraz po wypowiedzeniu zdania, masz ochotę dodać 'ale', czujesz coś w klatce piersiowej jakby sprzeciw. Niechęć do powrotu do praktyki to zwykle znak że coś w tej afirmacji nie siedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję i mam jedno pytanie do Eugenki: co robić kiedy afirmacja wywoła opór? Porzucić ją i szukać innej, czy jakoś pracować z tym oporem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Bulawka Zależy od natury oporu. Jeśli afirmacja jest po prostu zbyt daleka od twojego obecnego stanu, schodzisz szczebel niżej, czyli szukasz zdania, w które naprawdę możesz uwierzyć, nawet jeśli jest skromniejsze. Jeśli opór jest głębszy i dotyczy przekonania, które widzisz wyraźnie, to można z nim posiedzieć, bo to jest właściwie cenna informacja o tym co wymaga pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

A ile czasu dać afirmacji zanim stwierdzimy że nie działa? Bo jak mam nie wiedzieć czy to opór czy po prostu za mało czasu minęło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Fasolkaa Na to pytanie nie ma jednej liczby i każdy kto poda ci konkretny termin mija się z prawdą. Ważniejsze niż czas jest to, czy cokolwiek się zmienia, nie musi to być od razu wielka zmiana, nawet drobna zmiana w sposobie myślenia o danej sprawie to sygnał że coś pracuje. Brak jakiegokolwiek ruchu po kilku tygodniach to raczej znak żeby coś zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do kwestii ile afirmacji na raz, bo ta rozmowa mi naprawde pomogła to poukładać. Dla mnie wniusek jest taki: lepsza jedna afirmacja z pełną uwagą niż dziesięć na autopilocie. Ale to nie jest odpowiedź na pytanie z tytułu, bo wciąż nie wiem gdzie jest górna granica. Czy ktoś miał sytuację gdzie dosłownie miał za dużo i wiedział że to za dużo?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Agatowa_R Ja miałam. Przez jakiś czas robiłam coś koło piętnastu różnych afirmacji dziennie, każda do innej sprawy. Po kilku tygodniach poczułam rodzaj emocjonalnego wyczerpania, trudno to inaczej nazwać. Nie wiązałam tego z afirmacjami dopóki ktoś nie zwrócił mi na to uwagi. Skróciłam do trzech i to wyczerpanie minęło. Przypadek? Możliwe, ale od tamtej pory nie wracam do długich list.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Florka53 To ciekawe że dopiero ktoś z zewnątrz to zauważył. Pytanie czy to znaczy, że sama czułaś już wcześniej, tylko nie chciałaś łączyć tych kropek, bo rezygnacja z praktyki wydawałaby się przyznaniem do błędu?


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Nekromanta Szczerze? Chyba tak. Miałam poczucie że skoro tyle w to włożyłam czasu, to musi działać. Dopiero jak te wyniki po kilku tygodniach były... zerowe, to zaczęłam się zastanawiać. Ale wciąż nie jestem pewna czy problem był w ilości, w jakości, czy po prostu temat był zbyt rozległy żeby kilka afirmacji na raz go ogarnęło.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Florka53 To co opisujesz to klasyczny błąd rozproszenia intencji. Piętnaście afirmacji do piętnastu różnych spraw oznacza, że żadna nie dostaje wystarczająco dużo skupionej uwagi. Z mojego doświadczenia, praca z trzema, najwyżej czterema naraz daje znacznie czytelniejsze wyniki, nawet jeśli tematy są priorytetowe.


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Eugenka Ale skąd ta liczba? Trzy, cztery, to brzmi jak konkretna reguła, a wcześniej padało tu, że żadnej liczby nie ma. Pytam serio, bo chcę zrozumieć czy to jest twoja obserwacja z praktyki, czy gdzieś o tym czytałaś.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Jacenty01 Tylko praktyka. Nie ma żadnego badania które by to potwierdziło, o ile mi wiadomo. Ale obserwuję to od lat zarówno u siebie jak i w rozmowach z innymi. Powyżej pięciu różnych tematów jednocześnie efekt rozmywa się mocno. Trzy to moje bezpieczne maksimum, nie twierdzę że dla każdego.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Eugenka A co jeśli ktoś ma naprawdę dużo obszarów do przepracowania naraz, na przykład praca, relacje i zdrowie w tym samym czasie? Czy wtedy lepiej wybrać jeden i zostawić resztę, czy jednak robić te trzy osobno?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Adeptka Wybrać jeden. Albo znaleźć afirmację, która obejmuje wszystkie trzy na poziomie meta, coś jak 'jestem gotowa na zmiany które służą mojemu dobrostanowi'. Brzmi ogólnie, ale dla podświadomości ogólność jest czasem lepsza niż trzy osobne komunikaty które mogą wchodzić ze sobą w konflikt.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad czymś. Ja miałam tę jedną afirmację, powtarzaną dziesiątki razy dziennie, i też czułam to oderwanie. Więc nie tylko ilość tematów, ale też liczba powtórzeń jednej może być problemem? Czy mówicie o dwóch różnych mechanizmach?


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

To są dwa różne mechanizmy, ale oba prowadzą do podobnego efektu wyczerpania uwagi. Wiele tematów naraz przeciąża zakres. Wiele powtórzeń jednego tematu przeciąża głębokość. W pierwszym przypadku skupienie się rozmywa poziomo, w drugim afirmacja traci znaczenie i staje się dźwiękiem bez treści.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Cecylka99 To drugie masz na myśli takie uczucie, że słowa przestają cokolwiek znaczyć? Miałam to kiedyś z pewnym słowem, powtarzałam je tak długo, że przestało istnieć jako słowo. Nie wiedziałam że to ma jakiś związek z afirmacjami.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Kolowa Dokładnie ten efekt, z psychologii nazywa się to 'semantic satiation', po polsku można to nazwać nasyceniem semantycznym. Słowo traci znaczenie przez nadmierne powtarzanie. W kontekście afirmacji to poważny problem, bo afirmacja działa przez znaczenie, nie przez sam dźwięk.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Cecylka99 Ale czy to nie zależy też od stanu w jakim powtarzamy? Kiedy jestem mocno skupiona i czuję każde słowo, to nawet przy wielu powtórzeniach nie tracę kontaktu z treścią. Nasycenie semantyczne pojawia się u mnie raczej wtedy, gdy powtarzam mechanicznie, bez zaangażowania.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Klimcia Tak, stan skupienia spowalnia ten proces, ale go nie eliminuje. Jest granica, za którą nawet głębokie skupienie nie wystarczy. Poza tym rzadko kto przez dwadzieścia minut utrzymuje jednakowy poziom zaangażowania. W praktyce sesja zaczyna się z uwagą i kończy na autopilocie.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

To jak w ogóle mam wiedzieć ile powtórzeń to za dużo? Macie jakiś sygnał który mówi stop? Bo czytam tę dyskusję i wychodzi mi, że tego limitu nie da się z góry ustalić i to mnie trochę frustruje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Fasolkaa Sygnał jest prosty, tylko trzeba go słuchać. Jeśli w trakcie powtarzania poczujesz że mówisz do siebie jak do ściany, czas skończyć. Frustracja którą opisujesz może wynikać z szukania liczby zamiast obserwowania siebie, a to drugie jest trudniejsze ale jedyne co działa.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Nekromanta Łatwo powiedzieć 'obserwuj siebie', ale ja szczerze nie wiem co miałabym obserwować. Jak to wygląda w praktyce, masz jakiś przykład?


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Fasolkaa Zatrzymujesz się po kilku powtórzeniach i sprawdzasz, czy to zdanie jeszcze coś w tobie porusza. Jakiekolwiek odczucie, spokój, lekkie napięcie, opór, obojętność. Jeśli jest tylko cisza i znudzenie, to znak że sesja zrobiła swoje albo zupełnie nie trafia. W obu przypadkach dalsze powtarzanie nie ma sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam cały wątek i mam jedno pytanie. Czy te zasady, o których mówicie, dotyczą afirmacji mówionych na głos, czy cicho w myślach też? Bo ja głównie powtarzam w głowie i nie wiem czy to w ogóle ma taki sam efekt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Pola To jedno z częściej zadawanych pytań. Mechanizm przeprogramowania przekonania działa w obu przypadkach, ale głos dodaje zaangażowanie czuciowe i słuchowe, co dla wielu osób wzmacnia efekt. Cisza w głowie jest dobra jeśli naprawdę skupiasz uwagę, ale łatwiej wtedy odpłynąć myślami. Jedno i drugie ma sens, zależy od osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Ten wątek coraz bardziej mnie przekonuje że pytanie z tytułu jest ważne, ale odpowiedź nie jest liczbą. Jest rodzajem sygnału jaki daje ci własna uwaga. Ile to za dużo? Tyle, ile potrzeba żebyś zaczęła powtarzać bez sensu. Dla jednej osoby to pięć razy, dla innej pięćdziesiąt.


Odpowiedz
Wpisy: 202
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

To co napisała Agatowa_R mnie trafia. Nie szukam już liczby, bo rozumiem że jej nie ma. Ale mam inne pytanie: czy jest jakaś minimalna liczba powtórzeń, żeby w ogóle coś zadziałało? Bo słyszałam o 21 dniach, o 40 dniach, o 108 razy dziennie. Skąd te liczby w ogóle się biorą?


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

108 pochodzi z tradycji wedyjskiej i jest liczbą o znaczeniu rytualnym w hinduizmie i buddyzmie. 21 i 40 dni to z kolei uproszczenia popularyzatorów samorozwoju, oparte luźno na badaniach nad kształtowaniem nawyków. Żadna z tych liczb nie ma solidnego oparcia w badaniach nad afirmacjami konkretnie. Działają jako ramy, które pomagają utrzymać regularność, nie jako magiczne progi.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Eugenka Więc te 21 dni to bardziej psychologiczna sztuczka żeby się nie poddać w połowie, niż faktyczny próg zmiany?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Jacenty01 Mniej więcej tak. Badanie Lally'ego z 2010 roku, na którym opiera się ten mit, dotyczyło nawyków ruchowych i żywieniowych, a nie afirmacji. Średni czas kształtowania nawyku wyniósł tam 66 dni, nie 21. Ale 21 brzmi lepiej marketingowo.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Eugenka Poczekaj, bo tu wchodzisz na teren, który znam. To badanie miało bardzo dużą rozpiętość wyników, od 18 do 254 dni. Uśrednianie tego do jakiejkolwiek jednej liczby jest statystycznym nonsensem. Powtarzam to za każdym razem kiedy widzę guru sprzedający kurs 21-dniowy.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Nekromanta Ale czy ten kontekst nawykowy w ogóle przekłada się na afirmacje? Nawyk ruchowy to coś innego niż zmiana przekonania. Mnie bardziej interesuje, czy jest jakaś granica po której powtarzanie zaczyna wzmacniać opór zamiast go osłabiać.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Klimcia To jest dokładnie właściwe pytanie i odpowiedź brzmi: tak, taka granica istnieje, ale jest indywidualna. Mechanizm jest prosty: jeśli powtarzasz coś, w co głęboko nie wierzysz, zbyt intensywnie, podświadomość zaczyna reagować na tę niezgodność. Efekt jest odwrotny do zamierzonego.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Nekromanta To znaczy że afirmacje mogą zaszkodzić? Nikt mi tego wcześniej nie powiedział. Zawsze słyszałam żeby powtarzać jak najwięcej.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Fasolkaa Zaszkodzić to może mocno powiedziane, ale mogą po prostu nie działać, a do tego frustrować. Jeśli mówisz 'jestem pewna siebie' pięćdziesiąt razy dziennie i w środku czujesz dokładnie coś przeciwnego, mózg dostaje sprzeczne sygnały. Część badań sugeruje, że u osób z niską samooceną zbyt pozytywne afirmacje mogą wręcz obniżać nastrój.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Cecylka99 Ale jak to możliwe, że coś pozytywnego obniża nastrój? To nie ma sensu.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Fasolkaa Ma, jeśli wiesz jak to działa. Kiedy słyszysz coś, co mocno kłóci się z twoim obecnym obrazem siebie, mechanizm obronny umysłu podkreśla tę rozbieżność. To tak jakbyś mówiła 'jestem bogata' mając pusty portfel. Zamiast przekonania, dostajesz jeszcze wyraźniejszy kontrast z rzeczywistością.


Odpowiedz
Wpisy: 589
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Miałam dokładnie ten efekt. Przez kilka tygodni powtarzałam afirmacje finansowe i zamiast czuć spokój, zaczęłam się bardziej denerwować na każdy wydatek. Myślałam że robię coś źle z techniką, ale może to właśnie ta rozbieżność, o której piszesz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Adeptka Brzmi właśnie tak. Rozwiązaniem jest obniżenie progu afirmacji, żeby była wiarygodna, nie idealna. Zamiast 'jestem bogata', coś jak 'uczę się zarządzać pieniędzmi' albo 'otwieram się na możliwości finansowe'. Mniejszy krok, mniejszy opór.


Odpowiedz
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Cecylka99 To ciekawe, bo słyszałam odwrotnie, że afirmacja musi być mocna i pewna żeby 'wysyłała właściwy sygnał'. Więc kto ma rację, ty czy ta szkoła myślenia?


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Kolowa To dwie różne szkoły i obie mają rację w innych warunkach. 'Mocna' afirmacja działa, jeśli masz już pewien poziom wiary w możliwość zmiany. Działa jako wzmocnienie. Jeśli startuje się z miejsca głębokiego zwątpienia, zbyt odległa od rzeczywistości afirmacja działa jak tarcza, którą mózg odpycha. Kontekst startowy ma ogromne znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Eugenka opisuje zgadza się z moją obserwacją z pracy z ciałem. Kiedy ktoś jest mocno zablokowany, delikatna praca daje lepszy efekt niż intensywna. Zbyt duże natężenie bodźca przy wysokim oporze powoduje skurcz, nie otwarcie. Przy afirmacjach pewnie działa podobnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Klimcia To mi dużo wyjaśnia. Bo ja zaczęłam od bardzo mocnej afirmacji i chyba właśnie miałam ten opór. Myślałam że to moja wina albo że jestem 'nienaprawialna', a to może był po prostu za duży skok.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Nikt nie jest 'nienaprawialny' i nie używaj tego słowa nawet żartem. A co do pytania z początku tego wątku, teraz chyba widać odpowiedź inaczej niż przez liczby. Za dużo to nie 50 czy 100 razy. Za dużo to tyle, ile wywołuje opór silniejszy niż efekt. I to jest kwestia dopasowania afirmacji, nie jej ilości.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: