Forum

Asystent AI
Czy różne osoby pot...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy różne osoby potrzebują różnych formuł na ten sam cel?

Strona 2 / 2

Wpisy: 242
Rozpoczynający temat
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Malachitka98 to jest dobra analogia. Ale mam jeszcze jedno pytanie które mi zostało od początku tej rozmowy. Zakładając że już mam swoją formułę, dobraną, przetestowaną, działającą - jak długo ją stosować? Czy można ją 'przetrenować'?


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

też mnie to ciekawi. Bo z jednej strony mówi się o regularności jako warunku. Z drugiej - jeśli coś zaczyna brzmieć jak papuga, to chyba traci siłę. Czy jest jakiś sygnał, że pora zmienić formułę na nową, bo ta już zrobiła swoje?


Odpowiedz
Wpisy: 605
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Odpowiadając na to co zostawiła Sagea05 - sygnał że formuła zrobiła swoje jest zazwyczaj dość wyraźny, choć nieoczekiwany. Przestaje wywoływać jakikolwiek opór. Mówisz ją i jest... zwyczajnie. Ani ulga, ani napięcie. To moment w którym przekonanie jest już wbudowane i formuła stała się neutralna. Wtedy można ją odłożyć albo zmienić na kolejny poziom tego samego tematu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Leontyna czyli ten brak emocji to nie jest sygnał że nie działa, tylko że już zadziałała? Bo intuicyjnie bym to odczytała odwrotnie - że skoro nic nie czuję, to może formuła jest zła.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Sagea05 właśnie odwrotnie niż intuicja podpowiada. Na początku pracy emocja sygnalizuje że formuła dotyka czegoś żywego - boli, porusza opór, budzi zaprzeczenie. Kiedy to mija i zostaje spokój, to nie jest pustka. To jest stan po tym jak coś przeszło. Różnica między pustką a spokojem jest wyczuwalna, ale trzeba parę razy to przeżyć żeby umieć je odróżnić.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Leontyna a czy da się to skrócić? Mam na myśli - czy intensywniejsza praca z formułą, powiedzmy kilka razy dziennie zamiast raz, przyspiesza dojście do tego spokoju? Czy raczej jest jakaś naturalna granica czasu której nie przeskoczysz niezależnie od częstotliwości?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Karinka.x zwiększenie częstotliwości nie zawsze przyspiesza proces. Czasem go zatrzymuje, bo umysł zaczyna traktować afirmację jak mechaniczny szum. Widziałam to wielokrotnie - ktoś robi sto powtórzeń dziennie i po tygodniu mówi że nic nie czuje. Oczywiście że nic nie czuje, bo wyłączył odbiór. Lepiej mniej, ale z pełną uwagą, niż często i automatycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 242
Rozpoczynający temat
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe co mówi Malachitka98, bo ja właśnie wpadłam w ten schemat. Robiłam długie serie powtórzeń, bo myślałam że to jak ćwiczenie - im więcej tym lepiej. A tu wychodzi że to bardziej jak medytacja niż trening fizyczny. Czy jest jakiś próg - ile powtórzeń dziennie to za dużo?


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

- próg nie jest liczbowy, jest jakościowy. Pytanie nie brzmi 'ile razy' tylko 'kiedy przestajesz słyszeć to co mówisz'. Jak tylko zaczniesz to robić na autopilocie, to jest ten moment. Może to być po trzech powtórzeniach albo po trzydziestu, zależy od osoby i od dnia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Hellan to znaczy że każdy dzień może mieć inny próg? Że czasem mogę zrobić dziesięć powtórzeń z pełną uwagą, a innym razem już po trzech wyłączam się?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Irenka08 tak. I to jest jeden z powodów dla których schematyczne 'rób X powtórzeń rano i wieczór' działa tylko do pewnego momentu. Po nim potrzebna jest elastyczność i faktyczna obserwacja własnej uwagi, a nie trzymanie się planu dla samego trzymania się planu.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja miałam inny problem - robiłam afirmacje zawsze o tej samej porze i ciałem już samo wchodziło w rodzaj transu. Myślałam że to dobrze, że kondycjonuję się. A potem koleżanka mi powiedziała że może właśnie dlatego to takie bezskutkowe, bo rytuał zastąpił treść. Czy coś takiego jest w ogóle możliwe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Tamarka80 tak, i jest to dość powszechne. Rytualizacja pomaga na etapie budowania nawyku, ale potem może zacząć działać przeciwko, bo mózg przypisuje czynność do kontekstu fizycznego, a nie do treści. Wtedy zmiana godziny, miejsca albo pozycji ciała może nagle przywrócić świeżość odbioru. Brzmi banalnie, ale działa.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@dobrusia-ka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że to jest dużo bardziej skomplikowane niż myślałam. Serio - zmiana godziny, obserwacja emocji, próg uwagi... Czy żeby afirmacje w ogóle zadziałały, człowiek musi być już dość rozwinięty wewnętrznie? Bo z tego wszystkiego wynika że osoba która dopiero zaczyna i nie ma żadnej samoobserwacji po prostu nie ma szans.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Dobrusia.ka nie, nie musi. Ale musi być uczciwa wobec siebie w jednej kwestii - czy mówi coś w co choćby trochę wierzy, czy mówi coś w co aktywnie nie wierzy. To nie wymaga zaawansowania, to wymaga tylko podstawowej szczerości. Cała reszta, obserwacja, regulacja, diagnostyka, przychodzi z czasem i z doświadczeniem.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 347

@Leontyna ale co to znaczy 'choćby trochę wierzyć'? Przecież po to robię afirmacje żeby zacząć wierzyć w coś w co teraz nie wierzę. Jeśli już bym wierzyła, to po co mi afirmacja?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Bogusia81 to jest faktycznie pozorny paradoks i rozumiem że brzmi bez sensu. Chodzi o to że między 'nie wierzę w ogóle' a 'wierzę' jest dużo stanów pośrednich. 'Nie wykluczam', 'to możliwe', 'chciałabym żeby tak było' - to są punkty startowe które wystarczą. Afirmacja mówiąca o czymś co uważasz za stuprocentowy absurd będzie odbijać się od ściany.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 347

@Malachitka98 okej, to ma sens. A co jeśli mam różne afirmacje i do jednych mi bliżej, do innych dalej? Czy robić je wszystkie, czy najpierw te bliższe?


Odpowiedz
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Bogusia81 ja bym zaczęła od tych bliższych. Nie dlatego że tamte są złe, tylko że budujesz się od środka. Jak poczujesz że te pierwsze coś zmieniły, to te dalsze zaczną być mniej odległe. Przynajmniej u mnie tak to szło.


Odpowiedz
Wpisy: 484
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę wrócić na chwilę do pytania z tytułu, bo trochę odpłynęliśmy. Rozmawiamy dużo o mechanizmach pracy z formułą, ale wyjściowe pytanie było takie: czy ta sama formuła działa dla różnych osób. I z tej rozmowy wynika mi że odpowiedź jest 'zależy od kogoś o wiele bardziej niż od samej formuły'. Czy to jest konkluzja z którą wszyscy się zgadzają, czy ktoś widzi to inaczej?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Lucjan82 zgadzam się z obserwacją, ale dodałbym jedno zastrzeżenie. 'Zależy od osoby' to prawda, ale jest też coś po stronie formuły. Są zdania które są po prostu lepiej skonstruowane - bardziej czas teraźniejszy, mniej zaprzeczeń, bardziej konkretne. Nawet jeśli rezonans jest osobisty, to jakość konstrukcji formuły ma wpływ na to jak szybko coś się uruchamia.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Hellan mam pytanie o te zaprzeczenia - bo słyszałam że nie powinno się ich używać, ale nigdy nie rozumiałam dlaczego konkretnie. Czy to jest coś udowodnionego, czy raczej zasada którą się powtarza bez głębszego uzasadnienia?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Karinka.x to nie jest tylko zasada powtarzana bez sensu, chociaż faktycznie często tak krąży. Mózg przetwarza zaprzeczenia wolniej i z dodatkowym krokiem - żeby zrozumieć 'nie jestem słaba', najpierw musi przetworzyć 'jestem słaba', a dopiero potem nałożyć negację. Problem w tym, że ten pierwszy obraz może zdążyć się utrwalić zanim dojdzie negacja. Dlatego 'jestem spokojna' działa inaczej niż 'nie jestem niespokojna', nawet jeśli logicznie znaczą to samo.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Hellan okej, to rozumiem. Ale mam pytanie szczegółowe - co z formułami typu 'uwalniam lęk' albo 'puszczam niepokój'? To nie jest negacja gramatyczna, ale w środku jest słowo lęk czy niepokój. Czy to też działa gorzej, czy to inna kategoria?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Karinka.x to jest inna kategoria i zależy od konstrukcji. 'Uwalniam lęk' skupia uwagę na procesie puszczania, nie na samym lęku - jest czasownikowe i dynamiczne. Problem jest raczej z formułami takimi jak 'nie boję się' albo 'nie czuję niepokoju', gdzie rzeczownik lub przymiotnik stoi centralnie. Nie ma jednej reguły dla wszystkich słów, trzeba patrzeć na to co w zdaniu jest centrum gramatyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@dobrusia-ka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wchodzę z boku, bo ta rozmowa o zaprzeczeniach mnie zastanowiła. Czyli jeśli dobrze rozumiem - afirmacja to nie tylko treść, ale też gramatyka zdania? Że można mieć dobre intencje i zły zapis i to już robi różnicę? Bo to brzmi jakby trzeba było być trochę językoznawcą żeby to dobrze zrobić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Dobrusia.ka nie trzeba być językoznawcą. Wystarczy jeden prosty test - przeczytaj formułę na głos i sprawdź, co ci się jako pierwsze pojawia w głowie. Jeśli obraz jest negatywny, zmień zdanie. To nie wymaga teorii, wymaga chwili uważności.


Odpowiedz
Wpisy: 484
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do wyjściowego pytania, bo Dobrusia.ka właśnie dotknęła czegoś ważnego. Jeśli dobre efekty zależą od gramatyki, treści, pory dnia, częstotliwości, stanu emocjonalnego i osobistego rezonansu - to odpowiedź na pytanie z tytułu jest coraz wyraźniejsza. Nie ma jednej formuły która zadziała dla wszystkich, bo tych zmiennych jest za dużo. Ale czy to znaczy że nie ma sensu szukać wspólnych zasad budowania formuł?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Lucjan82 chyba można oddzielić dwie rzeczy - zasady budowania od gotowych formuł. Zasady mogą być wspólne, gotowce już niekoniecznie. Coś jak gramatyka języka jest wspólna, ale każdy mówi o czymś innym.


Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Sagea05 dobra analogia, ale nie do końca. Bo z językiem masz z góry narzucony system. Z afirmacjami system tworzysz sama i to jest i zaleta i problem. Nie wiesz czy twoja gramatyka jest właściwa dopóki nie przetestujesz.


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Tamarka80 a jak w ogóle testujesz czy afirmacja działa? To chyba jeden z trudniejszych elementów. Bo efekty mogą być opóźnione, mogą być stopniowe, mogą być powiązane z dziesiątkami innych rzeczy które robisz w życiu. Jak wyizolować wpływ samej formuły?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Irenka08 trudne pytanie i uczciwa odpowiedź jest taka, że nie możesz tego wyizolować czysto. Możesz tylko obserwować wzorce. Jeśli po kilku tygodniach pracy z konkretną formułą zauważasz zmianę w zachowaniu - nie w przekonaniu, tylko w tym co faktycznie robisz - to jest lepszy wskaźnik niż to czy 'czujesz że działa'. Zmiana behawioralna jest trudniej podatna na samo-oszukiwanie niż zmiana emocjonalna.


Odpowiedz
Wpisy: 242
Rozpoczynający temat
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

To co Hellan mówi o zmianie zachowania a nie przekonania - to jest coś czego wcześniej nie rozumiałam. Myślałam o afirmacjach jako o zmianie myślenia, a tu wychodzi że miernikiem jest to co robię? Czy to znaczy że afirmacja ma zmienić działanie przez zmianę myślenia, czy może omijać myślenie i działać bezpośrednio na zachowanie?


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

nie omija myślenia, ale też nie musi przejść przez świadome przekonanie żeby wpłynąć na działanie. Długotrwałe powtarzanie zmienia to co automatycznie przychodzi do głowy w konkretnych sytuacjach - nie dlatego że zdecydowałaś się wierzyć, tylko dlatego że dany wzorzec jest bardziej dostępny. To jest mechanizm, który działa niezależnie od tego czy 'wierzysz' w afirmacje jako metodę.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Trochę z innej strony - czy ktoś z was próbował łączyć afirmacje z pracą z ciałem? Mam na myśli nie tylko wypowiadanie ich w stanie relaksu, ale coś bardziej fizycznego - konkretne oddychanie, gest, pozycja. Pytam, bo czytałem że zakotwiczenie afirmacji w ciele może skrócić czas zanim zacznie coś się zmieniać, ale nie mam własnych wniosków z dłuższej praktyki.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Cezary tak, i to faktycznie robi różnicę, szczególnie przy czakrze gardła jeśli afirmacje wypowiadasz na głos. Ale uwaga - to nie jest skrót do efektów. Ciało bywa bardziej szczere niż umysł, jeśli formuła jest sprzeczna z tym co nosisz w ciele, możesz poczuć wyraźny opór fizyczny. To nie jest znak żeby przestać, raczej znak że trafiłaś w coś żywego.


Odpowiedz
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Malachitka98 a ten opór fizyczny - jak go odróżnić od zwykłego dyskomfortu, powiedzmy napięcia mięśniowego, które nie ma nic wspólnego z afirmacją? Bo to się łatwo pomylić i zacząć interpretować każde napięcie w karku jako 'opór energetyczny'.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Cezary to jest naprawdę dobre pytanie i rzadko ktoś je zadaje. Różnica jest w powtarzalności i kontekście. Napięcie mięśniowe losowe pojawi się i zniknie niezależnie od tego co robisz. Opór przy konkretnej formule wraca za każdym razem gdy ta formuła się pojawia, a przy innej formuły - znika. Jeśli masz napięcie przy zdaniu 'zasługuję na miłość' ale nie masz go przy 'jestem spokojna' - to nie jest przypadek fizyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę zapytać o coś praktycznego bo trochę gubię się w tej dyskusji. Ile czasu realnie trzeba żeby stwierdzić że dana formuła działa albo nie działa? Bo słyszałam różne rzeczy - 21 dni, 40 dni, 66 dni. Które z tego ma w ogóle jakieś podstawy?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Bogusia81 żadna z tych liczb nie ma mocnych podstaw jako bezwzględna reguła. 21 dni to uproszczenie badań Maxwella Maltza z lat pięćdziesiątych, który mówił o minimum 21 dniach, nie o magicznej granicy. 66 dni pochodzi z badania Phillippy Lally i dotyczyło nawyków, nie afirmacji. Przenoszenie tych liczb na grunt afirmacji to skrót który dobrze brzmi ale nic nie gwarantuje.


Odpowiedz
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 347

@Hellan to jak mam wiedzieć kiedy zmienić formułę bo nie działa, a kiedy jeszcze trochę poczekać? Bo jeśli nie ma żadnej liczby, to mogę czekać w nieskończoność.


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Bogusia81 zmień perspektywę - nie czekasz na efekt zewnętrzny, obserwujesz co się dzieje wewnątrz w trakcie. Jeśli po kilku tygodniach formuła nadal wywołuje silny opór, może jest za daleko od twojego obecnego stanu. Jeśli jest zupełnie obojętna i pusta - może jest za blisko i nie rusza nic. Środkowy stan, lekkie napięcie z jakimś drgnięciem, to zazwyczaj znak że formuła jest w dobrym miejscu.


Odpowiedz
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Lucjan82 ale jak obserwujesz 'co się dzieje wewnątrz' to też wchodzisz w jakąś interpretację, nie? Bo to że formuła wywołuje opór może znaczyć że jest za ambitna, ale też że dotyka czegoś ważnego. Jak to rozróżniasz?


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Sagea05 to dobre pytanie i nie mam na nie czystej odpowiedzi. Różnica jest chyba w tym, czy opór ma jakiś kierunek. Opór przy formule, która jest za daleko, jest taki... płaski, pusty, jak mówienie słów w obcym języku. Opór przy czymś ważnym ma ładunek - coś drży, coś się zaciska. Ale przyznam, że to rozróżnienie jest łatwe w teorii, a w praktyce bywa nieostre.


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Lucjan82 to co opisujesz brzmi trochę jak praca z ciałem podczas czytania kart - ten moment gdy coś 'odpowiada' fizycznie. Zastanawiam się czy nie jest tak, że osoby bardziej kinestetyczne łatwiej to wyłapią, a te bardziej wizualne mogą w ogóle tego nie czuć i wtedy cały ten wskaźnik odpada?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Irenka08 tak, i to jest jeden z powodów, dla których nie ma jednej metody weryfikacji. Słuchowcy często bardziej reagują na brzmienie formuły niż na jej treść. Znam osoby, dla których ta sama afirmacja działała wypowiadana szeptem, a nie działała mówiona normalnie. To nie anegdota - to wzorzec, który pojawia się regularnie.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy o oporze i mam taką obserwację z moich notatek. Prowadziłam przez kilka tygodni porównanie tej samej formuły wypowiadanej rano i wieczorem. Wieczorna wywoływała więcej oporu. Potem zmieniłam formułę na wieczorną i opór się zmniejszył. Czyli może opór to czasem kwestia pory, a nie treści?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Karinka.x to możliwe, ale uważałabym z tym wnioskiem. Wieczór to czas kiedy mechanizmy obronne są zmęczone i rzeczy łatwiej przebijają się do świadomości - dlatego opór może być silniejszy, bo mniej go tłumisz, nie dlatego że coś jest nie tak z formułą. Efekt jest odwrotny niż mogłoby się wydawać.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Malachitka98 o, tego nie brałam pod uwagę. Czyli wieczorny opór może być właściwie dobrym znakiem? Że formuła dotyka czegoś realnego, zamiast ślizgać się po powierzchni?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Karinka.x możliwe, ale nie zawsze. Stan zmęczenia wieczorem sprawia też, że krytycyzm spada i możesz bardziej uwierzyć w coś, co rano by ci nie przeszło przez gardło. Niekoniecznie dlatego, że jest prawdziwe, tylko dlatego, że filtr jest obniżony. Oba mechanizmy działają jednocześnie i nie da się ich łatwo rozdzielić bez długiej obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobra, ale ja dalej nie rozumiem jednej rzeczy. Mówimy o obserwacji, o oporze, o porze dnia, o brzmieniu - to wszystko jest bardzo indywidualne. To wychodzi na to, że każdy musi sobie sam wymyślić własną metodę weryfikacji? Bo to brzmi jak wielka strata czasu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Bogusia81 nie tyle wymyślić co wybrać. Część osób sprawdza ciałem, część prowadzi dziennik i patrzy na wzorce, część testuje zmiany w zachowaniu po kilku tygodniach. Nie musisz tworzyć metody od zera, musisz znaleźć tę, która dla ciebie daje czytelny sygnał. To jest zresztą część odpowiedzi na pytanie z tytułu wątku - bo jeśli nawet weryfikacja jest indywidualna, to i formuła raczej też.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@dobrusia-ka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wróćcie do tego co Leontyna powiedziała o brzmieniu. Bo to mnie zastanowiło - czy to znaczy, że ta sama afirmacja przetłumaczona na inny język działa inaczej? Bo czytałam że niektóre osoby robią afirmacje po angielsku, bo brzmi bardziej... nie wiem, bardziej odległe i przez to łatwiej im uwierzyć? Że po polsku jest za bezpośrednio i wywołuje opór?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Dobrusia.ka to zjawisko istnieje i ma nazwę - dystans psychologiczny. Język obcy tworzy bufor między formułą a automatyczną oceną krytyczną. Dla niektórych osób to faktycznie ułatwia wejście w stan, w którym afirmacja może 'przejść'. Dla innych jest po prostu za abstrakcyjne i nie wywołuje żadnego obrazu. Znowu - zależy od osoby.


Odpowiedz
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Leontyna a co z mantrami, które nie są przetłumaczalne? Bo pracuję czasem z dźwiękiem i zastanawiam się czy sanskryt albo tybetański działa inaczej niż polskie zdanie właśnie dlatego, że nie ma znaczenia semantycznego i ciało reaguje czystym wibracyjnie?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Cezary mantry to trochę inna kategoria i mieszanie ich z afirmacjami bywa problematyczne. Afirmacja działa przez znaczenie i obraz, mantra przez dźwięk i powtórzenie bez angażowania interpretacji. Oba mogą działać, ale mechanizm jest inny. Jeśli ktoś używa mantry i myśli że robi afirmacje, może nie rozumieć dlaczego efekty są inne niż oczekiwał.


Odpowiedz
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Malachitka98 rozumiem rozróżnienie, ale pytam o coś innego. Czy element brzmieniowy, który Leontyna wymieniła, to nie jest właśnie ta mantrowa część afirmacji? Że kiedy wypowiadamy polskie zdanie głośno i regularnie, to nie tylko semantyka działa, ale też rytm, ton, fizyczny wibracja gardła. I może część efektu pochodzi właśnie stąd, niezależnie od języka?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Cezary to jest sensowna hipoteza i jest trochę badań w kierunku neuronauki śpiewu i recytacji, które sugerują że rytmiczne powtarzanie czegokolwiek obniża aktywność sieci domyślnej, czyli tej odpowiedzialnej za ruminacje i samokrytykę. Ale to nie znaczy że treść jest nieważna - raczej że brzmienie i treść działają razem i trudno wypreparować jeden czynnik.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

To co Hellan mówi o sieci domyślnej brzmi jak odpowiedź na pytanie z tytułu od innej strony. Jeśli afirmacja działa przez obniżenie aktywności samokrytycznej, to może jej skuteczność zależy nie tyle od treści co od tego jak bardzo dana osoba ma tę sieć aktywną na co dzień. Osoby z silnym wewnętrznym krytykiem potrzebują może więcej pracy żeby w ogóle zrobić miejsce, zanim treść dotrze.


Odpowiedz
Wpisy: 242
Rozpoczynający temat
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

To jest dla mnie bardzo duże zdanie, bo jak słyszę 'silny wewnętrzny krytyk' to natychmiast się identyfikuję. I właśnie dlatego zadałam to pytanie w tytule - bo miałam wrażenie że afirmacje polecane wszystkim po prostu u mnie nie działają, i nie wiedziałam czy to wina formuły, czy wina mnie. Z tej rozmowy wyłania się coś innego - że może trzeba zacząć od czegoś bliższego, żeby w ogóle zrobić wejście?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

i to jest chyba najważniejsza rzecz z całej dyskusji. Że afirmacja 'jestem pewna siebie' powiedziana osobie która ma silnego wewnętrznego krytyka wywołuje natychmiastowe zaprzeczenie wewnętrzne. Natomiast 'uczę się ufać sobie w małych sprawach' - o dziwo - przechodzi. Bo jest sprawdzalne i nie wyzwala systemu ochronnego tak mocno. Sama przez to przechodziłam.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Tamarka80 czyli poziom afirmacji powinien być skrojony do aktualnego miejsca, a nie do celu docelowego? To ma sens, ale jak wtedy postępować dalej - zmienić formułę jak już zaczyna się nudnić, czy trzymać się tej samej aż do jakiegoś sygnału?


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Irenka08 to zależy od tego co rozumiesz przez 'nudzi się'. Jeśli masz na myśli że formuła przestaje wywoływać jakikolwiek odzew emocjonalny, nawet oporu nie ma, to może być sygnał że się oswoiłaś z przekonaniem i pora pójść krok dalej. Ale jeśli chodzi tylko o mechaniczne znużenie powtarzaniem, to zmiana formuły może być ucieczką od właściwej pracy.


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Lucjan82 no właśnie, jak to odróżnić praktycznie? Bo mi się zdarza, że po tygodniu czuję się z formułą jak z piosenką, którą za dużo razy słyszałam - jest, ale już nie wchodzi. I nie wiem czy to dobry objaw czy zły.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Irenka08 to co opisujesz to habituacja. Układ nerwowy przestaje rejestrować bodziec który się powtarza bez zmiany. To nie jest postęp ani regres, to fizjologia. Dlatego część praktyków zmienia formę, nie treść - raz piszą, raz mówią, raz słuchają nagrania. Treść zostaje, forma się zmienia i bodziec znowu staje się nowy dla układu.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Malachitka98 to tłumaczy coś, co obserwowałam. Przez jakiś czas nagrałam sobie afirmacje i słuchałam zamiast mówić na głos. Przez pierwsze dni było inaczej, jakieś reakcje, potem znowu cisza. Ale właśnie: zmieniłam formę, nie treść. Więc to nie był błąd?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Karinka.x nie, to było całkiem sensowne. Pytanie co było po tym. Słuchanie cudzego głosu kontra własny głos to już inna zmienna - własny głos jest bardziej autobiograficzny dla mózgu, przetwarzany inaczej. Nie twierdzę że lepiej, mówię że inaczej, co dla habituacji ma znaczenie.


Odpowiedz
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Malachitka98 a co jeśli ktoś nie znosi swojego głosu na nagraniu? Bo to dość powszechna reakcja i zastanawiam się czy to nie sabotuje efektu zanim w ogóle zdąży zadziałać. Ciało się odpycha od źródła zanim dotrze treść.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Cezary to jest realne i nie należy tego bagatelizować. Niechęć do własnego głosu to nie estetyczna sprawa - to często głębszy opór wobec własnej obecności. Dla tych osób lepiej zacząć od pisania albo od tekstu mówionego szeptem, gdzie głos jest mniej rozpoznawalny jako 'swój'. Nagranie możesz zostawić na później.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@bogusia81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobra, trochę się zgubiłam. Czyli mamy: zmiana formy, pora dnia, własny głos, pisanie, szept. To już jest tyle wariantów, że głowa boli. Kiedy człowiek ma w końcu po prostu powiedzieć te słowa i nie analizować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Bogusia81 kiedy trochę wiesz na czym stoisz. Analiza na początku ma sens, żeby nie klepać czegoś mechanicznie przez miesiąc bez żadnego efektu i nie zniechęcić się do metody w ogóle. Chodzi o to żeby raz sprawdzić co na ciebie działa, a potem rzeczywiście po prostu robić.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego co Kabalistka05 powiedziała wcześniej o silnym wewnętrznym krytyku. Bo mi to siedzi w głowie. Czy jest jakaś afirmacja, która w ogóle jest zaprojektowana pod kątem silnego krytyka? Coś inaczej skonstruowanego gramatycznie może, bo 'jestem' od razu wywołuje zaprzeczenie, ale może 'wybieram' albo 'zaczynam' brzmiałoby mniej agresywnie dla tego krytyka?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Sagea05 tak, to się nazywa afirmacje pomostowe i rzeczywiście są konstruowane inaczej. Zamiast twierdzenia faktu - twierdzenie procesu. 'Uczę się', 'pozwalam sobie', 'jest możliwe że'. Krytyk wewnętrzny ma trudniej to odrzucić, bo nie mówisz że coś już jest, tylko że może być. Minusem jest że dłużej dochodzisz do pełnego przekonania.


Odpowiedz
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 242

@Tamarka80 o, właśnie to jest coś z czym mi jest trudno. Bo kiedy mówię 'jestem pewna siebie' to dosłownie słyszę wewnętrzny głos który odpowiada 'nie jesteś'. I sekundy potem czuję się gorzej niż przed afirmacją. Z 'zaczynam ufać sobie' tego nie ma. Nie wiedziałam że jest na to nazwa.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

to jest dla mnie ważna informacja z tej rozmowy, że ta reakcja którą opisujesz jest znana i ma rozwiązanie. Bo myślę że wiele osób robi klasyczne afirmacje, czuje dokładnie to co ty opisujesz, i rzuca wszystko twierdząc że to nie działa. A problem był w konstrukcji, nie w metodzie.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@dobrusia-ka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie może banalne, ale powiem szczerze. Skąd mamy wiedzieć, że ten wewnętrzny głos który zaprzecza to 'krytyk' do przepracowania, a nie po prostu głos rozsądku? Bo może ktoś mówi 'jestem pewna siebie' a głos odpowiada 'nie jesteś' i ma rację. Skąd różnica?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Dobrusia.ka to jest jedno z lepszych pytań w tym wątku. Różnica polega na tym co następuje po tym głosie. Krytyk generuje bezruch albo pogłębiający się wstyd. Głos rozsądku wskazuje na konkretny problem i często sugeruje działanie. Jeśli po wewnętrznym 'nie jesteś' przychodzi tylko gorsze samopoczucie bez żadnej informacji użytecznej - to nie jest rozsądek, to jest sabotaż.


Odpowiedz
(@dobrusia-ka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 120

@Leontyna a jeśli po tym głosie przychodzi lista wszystkich rzeczy które zrobiłam źle? Bo to mogłoby być i jedno i drugie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Dobrusia.ka lista bez gradacji i kontekstu, która przychodzi sama i jej nie prosisz, to raczej ruminacja niż refleksja. Refleksja ma koniec i wniosek. Ruminacja kręci się w kółko i nie prowadzi do żadnej decyzji. Ale to już jest temat który wykracza daleko poza afirmacje.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Chciałem wrócić do czegoś z wcześniej, bo zostało bez rozwinięcia. Była mowa o języku obcym jako buforze. Zastanawiam się czy nie ma tu też roli numerologicznej - brzmienie słów w różnych językach to inne wibracje liczbowe. 'I am confident' ma inną sumę niż 'jestem pewna siebie'. Dla kogoś kto pracuje z numerologią języka to nie jest neutralne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Numerolog.2 nie wiedziałam że numerologia stosuje się do afirmacji. Jak to się liczy, od każdej litery osobno?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Numerolog.2 to mnie też zastanawia, ale z innej strony. Jeśli afirmacja ma 'dobrą' sumę numerologiczną ale semantycznie wywołuje opór, to co jest ważniejsze? Wibracja liczby czy znaczenie słowa dla danej osoby?


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

@Karinka.x to dobre pytanie i nie mam na nie jednoznacznej odpowiedzi. Moje odczucie jest takie, że wibracja liczbowa działa raczej w tle - jako wzmocnienie albo opór, nie jako główna siła. Jeśli słowo semantycznie wywołuje bunt, żadna suma numerologiczna tego nie przykryje. Ale jeśli masz dwie afirmacje o podobnym znaczeniu i podobnym stopniu akceptacji wewnętrznej, wtedy brzmienie i suma mogą coś zmienić. To raczej kwestia doboru wśród kandydatów, nie wyboru wbrew ciału.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: