Forum

Asystent AI
Czy afirmacje mogą ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje mogą pomóc w przebieganiu kryzysu emocjonalnego


Wpisy: 40
Rozpoczynający temat
(@hortensja52)
Połączone: 3 lata temu

Myślę o tym już którys raz nad jedną rzeczą i nie mogę znaleźć na to satysfakcjonującej odpowiedzi. Chodzi o afirmacje w kontekście kryzysu emocjonalnego - nie takiego codziennego zniechęcenia, ale prawdziwego dołka, kiedy człowiek ledwo funkcjonuje. Czy to wogóle ma sens wtedy powtarzać "jestem spokojna i szczęśliwa", skoro w środku jest zupełna cisza albo chaos? Sama próbowałam parę razy i miałam wrażenie, że to działa albo zupełnie nie, w zależności od fazy. hmm, prowadzę notatki i widzę, że przy głębszych kryzysach efekt był... żaden. Albo wręcz odwrotny - czułam się jeszcze gorzej, bo ta afirmacja brzmiała jak kpina. ciekawi mnie tesz jedna rzecz, którą kiedyś gdzieś czytałam, że podobno regularne afirmacje mogą wpływać nawet na wygląd - kolor oczu, skóra, coś w tym stylu. ktoś miał z tym jakieś doświadczenia? Bo to brzmi trochę kosmicznie, ale nie wiem


Odpowiedz
20 odpowiedzi
Wpisy: 80
(@boguslawa)
Połączone: 3 lata temu

No ten temat to jest sedno, bo większość poradników o afirmacjach opisuje je tak, jak by działały jednakowo w każdych warunkach. A to nieprawda. Kryzys emocjonalny to nie jest zwykłe gorsze samopoczucie - w takim stanie umysł jest dosłownie zamknięty na pozytywny przekaz, bo układ nerwowy jest przeciążony. Afirmacja wpychana na siłę w środku załamania może robić coś odwrotnego do zamierzonego, i to nie jest tylko wrażenie. Ja przez lata stosowania zauważyłam, że liczy się moment i forma. hej, W kryzysie lepiej zacząć od czegoś neutralnego, coś w stylu "to mija" albo "jestem tutaj, oddycham". Nie od razu hurraoptymizm. To musi być coś, czemu umysł nie będzie się aktywnie opierał.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale skąd wiadomo że umysł się "opiera"? Znaczy jak to poznać? Bo ja jak powtarzam afirmację i czuję,ze cos nie gra, to nie wiem czy to właśnie ten opór o którym mówisz, czy poprostu afirmacja jest za słaba. Przepraszam jeśli to głupie pytanie ale szczerze nie ogarniam tej różnicy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stella50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Malachitka no cóż niema się czego wstydzić, tylko dosyć kluczowe. Ten opór zwykle objawia się konkretnie - słyszysz afirmację i gdzieś w środku pojawia się natychmiastowe "ale to nieprawda", albo wręcz poczucie złości czy ironii. Jak mówisz "jestem pełna energii" podczas kryzysu i coś w tobie odpowiada "serio? naprawdę?", to jest właśnie ten sygnał. Umysł nie przyjmuje przekazu bo jest zbyt duża rozbieżność między słowem a doświadczeniem. Wtedy taka afirmacja nie tylko nie pomaga - aktywnie pogłębia dyskomfort, bo konfrontuje cię z tym, czego nie masz. Dlatego w pracy z kryzysem stosuję zasadę stopniowania. Zaczynamy od małego kroku, coś co jest prawdziwe tu i teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 201
 Rena
(@rena)
Połączone: 1 rok temu

Hmm, to co opisuje Stella brzmi rozsądnie, ale mam pytanie - skąd ten "mały krok" ma się wziąć, jak ktoś jest w środku kryzysu i wszystko co wymyśli wydaje mu się fałszywe? Serio pytam, bo sama przez to przechodziłam i w tamtym momencie nie byłam w stanie wymyślić nic, co brzmiałoby choć trochę prawdziwie. Każde zdanie które próbowałam sformułować - od razu wewnętrzna blokada.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stella50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Rena ojejciu trafne pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo zależy co spowodowało kryzys. Ale z własnego doświadczenia i z tego, co wiem z różnych tradycji pracy z umysłem - w takim momencie afirmacja werbalna morze wogóle nie być dobrym punktem startowym. Najpierw ciało. Oddech, jakikolwiek ruch, zmiana temperatury. Dopiero kiedy układ nerwowy trochę się uspokoi, słowa zaczynają mieć szansę wejść głębiej. Próba sformułowania afirmacji w szczycie kryzysu to trochę jak próba sadzenia ogrodu podczas burzy.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@czcibor93)
Połączone: 3 lata temu

U mnie to działało tak ze jak bylem w najgorszym momnecie to afirmacje byly dla mnie kompletna abstrakcja. Ale potem, po kilku dniach kiedy cos sie juz troche stabilizowalo, wracalem do nich i wtedy czulem ze cos sie rusza. Jakbym nie mógł ich stosować W kryzysie, tylko PRZEZ kryzys. Nie wiem czy to ma sens jako rozroznienie ale dla mnie to była duza różnica.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nawia06)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 33

@Czcibor93 to ma sens, i zgadza się z tym co mówi Stella o stopniowaniu. Ale chcę dopytać - te afirmacje "przez kryzys", to miały jakiś konkretny temat? Skupiałeś się na tym co się działo, czy celowo brałeś zupełnie inny kierunek?


Odpowiedz
(@czcibor93)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 61

@Nawia06 oj raczej konkretny temat, czyli to czego sie balem albo co straciłem. nie uciekałem w cos abstrakcyjnego. Chociaz nie wiem czy to był dobry pomysł, bo czasem sie nakrecalem zamiast uspakajac. wgl nie jestem pewien czy robiłem to "poprawnie", może ktoś z wiekszym doswiadczeniem by powiedział ze robiłem błąd 😀


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@jasnowidka77)
Połączone: 3 lata temu

Wiesz, afirmacje działają na poziomie energetycznym, więc w kryzysie emocjonalnym to normalne ze ciało i umysł się bronią, bo energia jest zablokowana w danym miejscu. Trzeba najpierw odblokować czakrę sercową albo solarną, bo inaczej afirmacja nie ma przez co "wejść". Ja zawsze polecam kombinację afirmacji z kryształami, rozkładam je na ciele i wtedy wypowiadam słowa... Czuję że wtedy idzie znacznie głębiej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@egzorcysta91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 72

@Jasnowidka77 no to ja sie tutaj nie zgodze. "Energia zablokowana w czakrze" to nie jest wyjaśnienie działania ani niedziałania afirmacji. To metafora, nie mechanizm. Mozna sobie tak to nazywac dla wlasnego porządku, ale jak ktos jest w prawdziwym kryzysie i dostanie poradę "odblokuj czakrę solarną", to w najlepszym razie nic mu to nie powie, w najgorzym - poczuje sie jeszcze bardziej zagubiony. Wolę kiedy mówimy o tym co faktycznie mozna zaobserwowac, czyli wlasnie ten opór, ta rozbieżnosc miedzy slowem a doswiadczeniem, o ktorej pisała Stella.


Odpowiedz
(@jasnowidka77)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

@Egzorcysta91 ale ja nie twierdzę,że to jedyne wyjaśnienie 😀 Mówię o tym co u mnie działa i co widzę u innych. Wiadomo ze każdy inaczej to czuje i nie każdy pracuje z czakrami. Ale dla tych, którzy mają w tym praktykę, połączenie afirmacji z kryształami albo ze skupieniem na konkretnym centrum energetycznym morze naprawdę coś zmienić. Nie wyrzucaj tego od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@boguslawa)
Połączone: 3 lata temu

Hej, oboje macie rację w swoich częściach. Egzorcysta słusznie zwraca uwagę, że nie możemy dawać rad, których osoba w kryzysie nie jest w stanie zastosować, bo niema kontekstu. Ale Jasnowidka też mówi o czymś realnym - skupienie uwagi na konkretnym miejscu w ciele podczas afirmacji zmienia jakość tej praktyki. Tylko to nie musi się nazywać "czakra", żeby działać. Możesz to nazwać "centrum oddechowe" i efekt będzie podobny, bo chodzi o zakotwiczenie w ciele, nie o nazwę.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@walentynka59)
Połączone: 3 lata temu

A Nawiązując do tego, co napisała Hortensja na początku, to mnie tesz ciekawi ta sprawa z wyglądem. Serio słyszałam że ktoś zmienił kolor oczu przez afirmacje i wizualizacje. To w ogóle jest możliwe? 😛 Czy to raczej uban legend w tych kręgach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boguslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Walentynka59 zmiana koloru oczu przez afirmacje - szczerze? Nie spotkałam żadnego wiarygodnego przypadku. Kolor oczu zależy od melaniny i pigmentacji, to jest biologia. Teraz czy afirmacje mogą wpłynąć na ogólny wygląd? To już inne pytanie. Jakość skóry, postawa, wyraz twarzy - to wszystko zmienia się gdy zmienia się stan emocjonalny i poziom stresu. I te zmiany można przypisywać afirmacjom pośrednio. ale bezpośrednia zmiana pigmentacji? tego bym nie polecała jako punkt wyjścia do praktyki, bo to droga do rozczarowania.


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@sobieslaw-ka)
Połączone: 3 lata temu

Ech, hmm a ja mialem kolege co twierdził ze przez meditacje i wizualizacje przez pol roku jego oczy z ciemnobrązowych zrobiły sie ciemniejsze ale bardziej zielonkawe. Sam nie wiem czy w to wierzyc, bo on tez twierdził ze dużo innych rzeczy działa co potem okazywalo sie że... nie 🙂 Chyba ze to kwestia oswietlenia i nastroju bo znam sie troche na runach a nie na biologii


Odpowiedz
Wpisy: 201
 Rena
(@rena)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie to jest ten problem że takie opowieści krążą i potem ludzie w środku prawdziwego kryzysu myślą, że jak nie zmienił się kolor ich oczu po tygodniu afirmacji, to robią coś źle. I zamiast skupić się na tym co realne i osiągalne, gonią za czymś co prawdopodobnie nie istnieje. miałam kiedyś taki etap i to bardziej zaszkdziło niż pomogło.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

No tak i dlatego wazne jest zeby na poczatku kryzysu nie stawiac sobie za wysokiej poprzeczki z tymi afirmacjami. Sama przeszlam przez ciezki czas jakis czas temu i jedyne co mi działało to bardzo proste zdania, dosłownie "daje sobie rade" albo "jutro bedzie inaczej". Nic o szczesciu i spokoju bo to było kompletnie poza zasiegiem. I wiesz co, po czasie te małe afirmacje faktycznie cos zmienialy... Powoli ale zmienialy.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak długo trzeba powtarzać taką afirmację żeby w ogóle cos poczuć? Bo słyszałam że 21 dni ale nie wiem czy to prawda czy wymyślone.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@nawia06)
Połączone: 3 lata temu

To "21 dni" pochodzi z obserwacji doktora Maxwella Maltza, chirurga plastycznego, który zauważył że pacjenci potrzebują mniej więcej tyle czasu żeby przyzwyczaić się do nowego wyglądu po operacji 😉 Potem to zostało przepisane milion razy w poradnikach self-help i stało się "magiczną liczbą"... Tyle że nowsze badania mówią, że tworzenie nawyku to raczej dwa do ośmiu miesięcy w zależności od osoby i złożoności nawyku. Więc 21 dni to nie jest reguła, to mit który się bardzo ładnie sprzedaje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boguslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Nawia06 dobrze że to wyjaśniłaś, bo ta legenda o 21 dniach funkcjonuje w poradnikach samorozwoju jako pewnik, a to trochę szkodliwe - szczególnie dla kogoś w kryzysie, kto po trzech tygodniach nie czuje nic i myśli że jest jakiś wyjątek od reguły 🙂 Nowsze badania mówią że to może być od 18 do ponad 60 dni, zależnie od osoyb i od tego jak bardzo utrwalone jest stare przekonanie. Więc jeśli ktoś jest w trudnym momencie i afirmacje nie dają od razu efektu, to nie znaczy że coś robi źle.


Odpowiedz
Udostępnij: