Forum

Asystent AI
Afirmacje na odpusz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na odpuszczenie sobie błędów przeszłości - jak nie wracać myślami


Wpisy: 412
Rozpoczynający temat
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Siedzę ostatnio z jednym problemem i nie wiem czy to tylko moje, dlatego piszę. Chodzi o wracanie myślami do błędów z przeszłości, takich naprawdę dawnych rzeczy, których już nie zmienię... Próbowałam różnych afirmacji, ale jakoś żadna nie "siada". Powtarzam sobie "wybaczam sobie", "bylam wtedy najlepsza jak mogłam" i tak dalej, a i tak po chwili te same myśli wracają. Ktoś miał podobnie? I czy w ogóle afirmacje tu pomogą, czy trzeba czegoś innego?


Odpowiedz
24 odpowiedzi
Wpisy: 58
(@bolo84)
Połączone: 2 lata temu

Uff, to jest klasyczny problem z afirmacjami - większość ludzi myśli, że wystarczy powtarzać zdanie i po sprawie. A umysł jest sprytniejszy. Jeśli masz głębokie przekonanie, że na prawdę zawaliłaś, to żadne "wybaczam sobie" tego nie przykryje, tylko wywoła jeszcze większy opór. To jak naklejanie plastra na ranę, ktora nie jest oczyszczona. Pytanie do ciebie - kiedy powtarzasz tę afirmację, to czujesz jakikolwiek oddech, choćby przez sekundę? Czy od razu całkowite zaprzeczenie wewnętrzne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Bolo84 szczere? Raczej to drugie 🙂 Wewnętrznie od razu słyszę "nie, nie wybaczasz sobie, kłamiesz". I właśnie dlatego przestałam to robić bo czułam się głupio. Ale skoro mówisz o tym oporze to może to nie jest tak, że afirmacje nie działają tylko że źle zaczynam?


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@frydka87)
Połączone: 3 lata temu

Ja miałam bardzo podobnie! I wiem skąd to się bierze. Jak afirmacja jest za duże skok od tego co naprawdę czujemy to mózg ją odrzuca jak ciało odrzuca przeszczep xD trzeba zacząć od czegoś mniejszego, tak powoli 🙂 Zamiast "wybaczam sobie w pełni" coś w stylu "jestem gotowa by zacząć rozumieć tamtą siebie". to jest zdanie ktore nie kłamie, nie jest wielkim skokiem i mozna je powtarzać bez tego wewnetrznego buntu.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@teofilka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, czytam i mam pytanie bo nie bardzo rozumiem - czy te afirmacje robi się rano czy wieczorem? Bo słyszałam że rano działa inaczej na umysł i dlatego rano są lepsze, ale nie wiem czy to prawda. I czy mówić głośno czy wystarczy w głowie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bolo84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Teofilka.pl pora to jest na prawdę drugorzędna sprawa. to znaczy, można sobie wybrać rano bo wtedy umysł jest bardziej otwarty i mniej naładowany codziennym hałasem, ale jeśli ktoś rano wstaje i zaraz eee ta afirmacja to nie ma sensu. ważniejsze jest zeby to robić w chwili kiedy możesz chwilę posiedzieć spokojnie. Głośno czy cicho, też nie ma jednej odpowiedzi, ale głośno lepiej angażuje ciało, słyszysz swój własny głos i to ma znaczenie przy odpuszczaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@placyda)
Połączone: 2 lata temu

Nie chcę burzyć nastroju ale szczerze, to trochę brzmi jak autosugestia i tyle. Powtarzasz coś wystarczająco długo i w końcu zaczynasz wierzyć, nawet jeśli to nieprawda. Czy to nie jest trochę... oszukiwanie samej siebie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kubuś-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 198

@Placyda a co w tym złego jeśli to działa? Serio pytam... Cała terapia poznawczo-behawioralna robi właściwie to samo, zmienia nieadaptacyjne przekonania na inne. Pytanie nie jest "czy to autosugestia" bo oczywiście że jest, ale "czy prowadzi do czegoś prawdziwego wewnątrz". I tu jest faktycznie problem z prostym powtarzaniem, zgadzam się z Bolo84 - mechaniczne klepanie nic nie da jeśli nie ma emocji i żadnej pracy z tym co jest pod spodem.


Odpowiedz
(@placyda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Kubus.1 no dobra, ten argument ma sens. Nie pomyślałam o tym że terapia robi coś podobnego. Ale skąd wiadomo że się "przekonało prawdziwie" a nie tylko zakłamało coś w głowie?


Odpowiedz
(@kubuś-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 198

@Placyda dobre pytanie i niema prostej odpowiedzi. Mniej więej taki test: jeśli po jakimś czasie myślisz o tamtej sytuacji z przeszłości i jest lżej - nie zero emocji, ale lżej - to coś się rzeczywiście zmieniło. Jeśli musisz za każdym razem z całych sił powtarzać afirmację żeby stłumić ból, to tylko tłumisz. To jest różnica między przepracowaniem a zaklejeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 4
(@mariuszek)
Połączone: 4 lata temu

A jak długo to w ogóle trwa zanim efekty bedą widoczne? bo czytam takie rzeczy że 21 dni i po wszystkim, a gdzies indizej ze to kwestia miesięcy. Który z tych terminów jest bliżej prawdy bo trochę to sprzeczne


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frydka87)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 25

@Mariuszek oj ta sprawa z 21 dniami to jest naprawdę mit który bardzo się rozpowszechnił i szkoda. To liczba wzieta z ksiazki o nawykach z lat 60 i nawet ten autor nie mówił ze po 21 dniach zmiana gotowa, mówił że to minimum. Przy głebokich rzeczach jak wybaczenie sobie blamażu z przeszłości, to może być i pół roku systematycznej pracy. Efekty widać po drodze, nie na końcu jakiegoś terminu 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@obsydianka-ka)
Połączone: 3 lata temu

Joj, ja mam pytanie do Gruszanki - te błedy z przeszłosci o których piszesz to są rzeczy, które skrzywdziłas kogoś innego czy raczej wybory ktore zaszkodził tobie? 🙂 Bo wydaje mi sie ze to dwie różne rzeczy i moze inaczej to dziala


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Obsydianka.ka dobre pytanie, właściwie trochę jedno i drugie... Decyzje które były złe dla mnie, ale przez które też zawiodłam kogoś bliskiego. I hyba właśnie to połączenie sprawia że nie potrafię tego odpuścić, bo jak mam sobie wybaczyć skoro komuś zrobiłam przykrość?


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@bolo84)
Połączone: 2 lata temu

Joj, to co Gruszanka opisuje to zupełnie inny przypadek niż odpuszczenie sobie własnych błędów. Kiedy w grę wchodzi krzywda wyrządzona komuś innemu, samo afirmowanie "wybaczam sobie" bez zadnego kroku naprawy czy choćby uznania - to morze działać jak ucieczka, nie jak praca z sobą. najpierw trzeba sobie jasno powiedzieć co zrobiłaś i że to było złe, bez obrony. I dopiero wtedy te afirmacje mają grunt. inaczej to jest przykrywanie.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@hazel59)
Połączone: 2 lata temu

tesz mam ten problem z wracaniem do przeszłości i strasznie mnie to męczy. Ale mam inne pytanie - czy ktoś próbował łączyć afirmacje z medytacją? mhm, słyszałam że to działa lepiej bo jesteś wtedy w innym stanie umysłu i łatwiej przyswoisz nowe przekonania. Ale nie wiem od czego zacząć medytację jeśli nigdy wcześniej tego nie robiłam


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@danka_f)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 83

@Hazel59 ja próbowałam i coś w tym jest szczerze,ale nie powiedziałabym że to warunek konieczny. Medytacja pomaga wyciszyć ten wewnętrzny głos który mówi "to kłamstwo" kiedy powtarzasz afirmację. Jakbyś bardziej otwierała przestrzeń na przyjęcie czegoś nowego. Jeśli nigdy nie medytowałaś to zacznij od dosłownie 5 minut siedząc spokojnie z zamkniętymi oczami i poprostu obserwuj oddech. I dopiero po tym powtórz afirmację. Zobaczyś różnicę


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@mantra_f)
Połączone: 7 miesięcy temu

No cóż, śledzę to od pierwszego posta i mam szczery sceptycyzm. Nie przeszkadza mi że ludzie to robią, ale czy jest jakiś bardziej konkretny mechanizm działania, czy to jest po prostu "powtarzaj i wierz"? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kubuś-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 198

@Mantra_F mechanizm jest dość dobrze opisany od strony psychologicznej - chodzi o to że nawykowe myśli tworzą utarte ścieżki w sposobie przetwarzania przez umysł i częste, świadome wprowadzanie innego przekonania z czasem tworzy alternatywną ścieżkę. Efekt nie pojawia się bo zdanie jest "magiczne", tylko dlatego że je powtarzasz w skupieniu i z intencją wystarczająco regularnie. więc nie, to nie jest czysta magia, ale tesz nie jest zwykłe gadanie do ściany.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@baltazar74)
Połączone: 3 lata temu

Oho,A czy są jakies konkretne afirmacje ktore sprawdziły sie innym przy tym temacie? bo ta dyskusja jest fajna ale konkretów mało. Szukam czegoś gotowego do spróbowania


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@baltazar74)
Połączone: 3 lata temu

No to ja zapytam wprost bo troche sie pogubilam w tej dyskusji - czy ktos moze po prostu napisac kilka konkretnych afirmacji ktore sa dobre na to zeby odpuscic sobie bledy? chce sprobowac ale nie wiem od czego zaczac i te wszystkie teorytyczne rzeczy sa ok ale chcialbym cos gotowego


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frydka87)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 25

@Baltazar74 rozumiem ze chcesz gotowce ale uczciwie mowie - to nie działa tak ze wezmiesz czyjas afirmacje i bedzie git. serio. bo afirmacja musi byc twoja, bliska temu co ty czujesz, inaczej mózg to wypluje. ale ok, dam ci jakis start zeby bylo: "moje błędy nalezy do przeszlosci, ja jestem teraz", albo "zrobil_am co mogłam_em w tamtej chwili z tym co wiedzialam_em". to sa takie bardziej miękkie sformulowania, nie "wybaczam sobie wszystko" tylko cos mniejszego. i koniecznie dostosuj pod siebie


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@kubuś-1)
Połączone: 2 lata temu

Do Baltazara - Frydka ma rację w tej kwestii ale dodam jedną rzecz. To co ona podaje jako przykłady to afirmacje w formie opisowej a nie deklaratywnej, i to jest właśnie ten kierunek o którym była mowa wcześniej w wątku. Zamiast "wybaczam sobie" które brzmi jak rozkaz dla siebie samego, masz stwierdzenie o stanie rzeczy. Umysł łatwiej to przyjmuje bo to nie jest tak rażące wewnętrznie. Jeśli jednak konkretna sytuacja dotyczy też krzywdy wyrządzonej komuś bliskiemu, to ta warstwa afirmacyjna to dopiero połowa roboty ale to już Bolo84 lepiej ode mnie wyjaśnił wcześniej


Odpowiedz
Wpisy: 412
Rozpoczynający temat
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co Bolo napisał kilka postów wyżej, bo to we mnie siedzi. Że bez kroku naprawy to jest ucieczka 🙂 I mam z tym problem bo w moim przypadku ta osoba której zrobiłam krzywdę nie chce ze mną rozmawiać. Nie mam jak nic naprawić w sensie zewnętrznym. I teraz utknęłam z tym pytaniem - czy afirmacje mają w ogóle sens kiedy nie ma możliwości żadnego działania na zewnątrz? Czy to jest wtedy naprawdę przepracowanie, czy jednak ta ucieczka o której mówił?


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@bolo84)
Połączone: 2 lata temu

To ważne pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi, ale powiem tak: naprawa nie zawsze jest możliwa na zewnątrz i to nie jest twoja wina jeśli ta osoba nie chce kontaktu. Sens afirmacji w takiej sytuacji zmienia się trochę, nie chodzi już o to żeby zagłuszyć poczucie winy, ale żeby przejść przez pełen proces, uznać co się stało, przyjąć że nie możesz cofnąć, i zdecydować co dalej ze sobą. To się różni od "no trudno, odpuszczam i zapominam". Pytanie do ciebie: czy naprawdę uznałaś w sobie to co się stało, bez umniejszania, zanim wogóle zaczęłaś od afirmacji?


Odpowiedz
Udostępnij: