Uff, ostatnio dużo czytam o afirmacjach i mam takie pytanie, które mnie nurtuje od jakiegoś czasu. czy osoba, która już raz doświadczyła realnej zmiany przez afirmacje, potem przyciąga efekty szybciej? chodzi mi o to, że może umysł po pierwszym sukcesie jakoś inaczej przyjmuje te słowa, nie blokuje ich tak mocno? Piszę to bo sama zaczynam i jeszcze nic nie czuję, a znajoma mówi że u niej teraz działa to niemal od razu, po latach praktyki. Zastanawiam się czy to kwestia wiary, nawyku, czy może czegoś głębszego.
No i to jest sedno i myślę że dotykasz czegoś ważnego. Z tego co obserwuję u siebie, po kilku latach regularnej pracy z afirmacjami mój umysł rzeczywiście przestał się tak opierać. Nie wiem czy to wiara ale coś się przestawiło. Jakby ciało zaczęło rozpoznawać ten stan zanim jeszcze skończę zdanie. Tylko czy to przyspiesza efekty w sensie dosłownym - tego nie jestem pewna. morze poprostu lepiej widzę znaki, które wcześniej ignorowałam?
To co opisuje Iwka_R ma swoją nazwę w neuropsychologii - to aktywacja układu siatkowatego wstępującego, RAS po angielsku. Mówiąc prościej: mózg zaczyna wyłapywać z otoczenia to, na co go nastroiłaś. Po pewnym czasie robisz to automatycznie, bez wysiłku, bo neural pathway jest już wydeptana. Więc efekty nie tyle przychodzą szybciej, co stają się bardziej widoczne bo przestałaś je przeoczać. To dwie różne rzeczy i warto to rozróżnić bo inaczej można się mylić co do mechanizmu. Teraz pytanie do Dominiczki - ile czasu mija u ciebie między afirmacją a chwilą, w której zaczynasz ją odczuwać jako prawdziwą, nie recytowaną?
Hm ale Wrzosianka, ten RAS to jest wyjaśnienie neurologiczne, a my chyba mówimy o czymś innym, nie? ja rozumiem temat jako pytanie o to, czy samo doświadczenie zmiany - to pierwsze, przełomowe - zmienia coś w naszej energii. Że potem idziesz przez życie z innym przeświadczeniem. I to przeświadczenie jest tym co przyciąga, nie żaden układ nerwowy. pracuje z afirmacjami od dobrych paru lat i czuję wyraźnie, że po pierwszym dużym sukcesie cos we mnie usiadło. Jakby wewnętrzny głos przestał mówić "to nie działa" 🙂 Moze to to samo co mówisz, tylko innymi słowami?
To ważna uwaga. Przerwa potrafi naprawdę wyzerować ten nawyk i mówię to z własnego doświadczenia 🙂 Kilka miesięcy bez regularnej pracy i wracałam do czegoś co wyglądało jak poczatek. Nie identycznego, bo jakieś wspomnienie zostaje, ale musisz znowu mozolnie budować. Więc nie powiedziałabym, że doświadczenie raz zdobyte działa na zawsze jak jakiś klucz. Raczej - daje ci mapę. Wiesz dokąd iść i trochę szybciej rozpoznajesz drogę. Ale musisz chodzić
E tam, tu jest pewne nieporozumienie, które się ciągnie przez całą tą rozmowę. Pytanie w tytule wątku dotyczy osób które już doswiadczyly zmian, a odpowiedź brzmi: tak, ale nie dlatego że magia "pamięta". Tylko dlatego że taka osoba przestała zadawać sobie pytanie czy afirmacje działają. To jeden mniej poziom szumu wewnętrznego. errata81 to dobrze czuje, Wrzosianka dobrze nazywa. Obie macie rację i to nie jest sprzeczność. Co do przerw, Nadzieja50 - 3 razy w tygodniu to spokojnie wystarczy na początku, stres o regularność działa gorzej niż sama nieregularność.
