Mam pytanie ktore od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie i nie mogę znaleźć sensownej odpowiedzi. Chodzi o afirmacje i pewien specyficzny przypadek - co jeśli ktoś logicznie rozumie i akceptuje że afirmacje działają,zna mechanizm, czyta o RAS i neuroplastyczności, ale emocjonalnie totalnie w to nie wierzy? Tzn. powtarza "jestem pewny siebie i osiągam swoje cele" i jednocześnie gdzieś w środku czuje że to nieprawda i trochę się z siebie śmieje. Czy taki stan daje jakikolwiek efekt czy to strata czasu? Bo znam kilka osób które twierdzą że im działało mimo że na początku czuły się głupio, ale nie wiem czy to nie jest efekt placebo albo po prostu zbieżność.
No bez przesady, O, dobry temat bo sama się nad tym zastanawiałam... Moim zdaniem jest jakaś różnica między "nie wierzę emocjonalnie" a "aktywnie zaprzeczam". Jak ktoś czuje się głupio albo sztucznie, ale niema w sobie takiego wewnętrznego krzyku "to bzdura", to jednak te słowa jakoś pracują. bynajmniej u mnie tak było. Przez pierwsze dwa tygodnie czułam się jak idiotka która mówi do lustra, a potem coś sie zaczęło zmieniać - nie spektakularnie, ale jednak. Mam to zapisane w notatniku więc nie zmyślam 🙂
E tam, A czy ktoś wie co jest ważniejsze - żeby afirmacja była bardzo konkretna czy żeby była bardziej ogólna? bo gdzieś czytałam że zbyt konkretna może zablokować, bo umysł od razu widzi że to nieprawda, a ogólna jakoś łatwiej przechodzi. Ale to trochę bez sensu brzmi bo po co wtedy w ogóle być precyzyjnym co się chce osiągnąć
Szczerze? Mam wątpliwości co do całego założenia tego pytania. To "logicznie wierzę ale emocjonalnie nie" brzmi jak coś co sami sobie opowiadamy zeby wytłumaczyć dlaczego nie działa. Bo jeśli naprawdę logicznie wierzysz w mechanizm, to ta wiara emocjonalna przyjdzie z czasem albo nie - i to już jest kwestia czegoś głębszego niż sama technika afirmacji. Może zamiast pytać "czy zadziała mimo braku wiary emocjonalnej" lepiej zapytać "skąd ten opór emocjonalny i co on mówi".
Z perspektywy pracy z energią i czakrami - emocje to jest materia solarna,siedzą w splocie słonecznym, i jeśli tam jest blokada to każda afirmacja która trafia do głowy napotyka na ścianę zanim dotrze do miejsca gdzie mogłaby realnie działać. Nie mówię że to beznadziejne, ale samo gadanie bez pracy z tym co jest pod spodem to trochę jak malowanie ściany bez gruntowania. Trzyma jakiś czas, potem odpada.
Dodam jeszcze do tego co napisałam wcześniej - jest taka stara metoda Coué, Emile Coué, Francuz z początku XX wieku, który twierdził że autosugestia działa najlepiej w stanie półsnu, tuż przed zaśnięciem albo zaraz po przebudzeniu. I jego wyniki były całkiem konkretne, mam na myśli że dokumentował przypadki. Pomijając cały kontekst ezoteryczny - jeśli umysł analityczny jest wtedy mniej aktywny, to może właśnie wtedy ta "logiczna wiara bez emocjonalnej" przestaje przeszkadzać?
Hmm, nie bede ukrywac ze sama miałam ten problem - robiłam afirmacje przez jakis czas i za każdym razem jak mówiłam "zasługuję na miłość i dobry związek" to w środku słyszałam taki głos "no tak, ale jednak nie". I nie wiedziałam czy to mnie blokuje czy nie. skończyło sie na tym ze przestałam bo czułam sie hipokrytką wobec siebie. Czy ktoś miał podobnie i znalazł na to jakiś sposób?
Ten wątek z pytaniem zamiast twierdzenia jest naprawdę warty uwagi. Sam słyszałem o tym od kogoś kto pracuje z NLP i podobno tam to jest jedna z podstawowych technik 🙂 Ale wracając do głównego pytania - czy ktoś ma doświadczenie lub zna kogoś gdzie afirmacje działały mimo kompletnego braku emocjonalnego zaangażowania? Nie "trochę wątpiłam" ale "naprawdę w to nie wierzyłam i robiłam mechanicznie"?
Uff, czytam ten watek od jakiegos czasu i mam glupawe pytanie ale muszę zapytać - czy afirmacje muszą być na głos czy mozna je tylko w głowie powtarzac? bo trochę się krępuję mówić do siebie na głos i zastanawiałam sie czy to w ogóle coś zmienia
Wcale nie głupie. Na głos ma znaczenie - słyszysz siebie, angażujesz więcej zmysłów, trudniej jednocześnie myśleć o czymś innym. W głowie łatwo afirmacja zamienia się w automatyczne bębnienie bez zadnego skupienia. Ale to nie znaczy że w głowie nie działa w ogóle, po prostu wymaga dużo więcej uwagi i koncentracji żeby nie wpaść w tryb autopilota.
Jeszcze raz o tym, co Metody68 pisał na początku - to logiczne vs emocjonalne to moim zdaniem nie jest tak oddzielone jak się wydaje. Jak ktos "logicznie wierzy" to przecież ta wiara gdzieś musi mieć zakorzenienie, no nie? no dobra, czysto zimna logika nie daje wiary w cokolwiek, daje co najwyżej hipotezę. więc może właśnie dlatego to nie działa tak efektywnie - bo ta "logiczna wiara" jest po prostu intelektualną ciekawością, a nie prawdziwym przekonaniem
Ja to rozumiem inaczej. Miałam momenty kiedy byłam przekonana do czegoś emocjonalnie, mocno, i to nie poamgało. I momenty kiedy robiłam coś bez przekonania ale konsekwentnie, i efekty były. Nie mówię że o afirmacjach, ale ogólnie. Może konsekwencja i regularność robią więcej niż intensywność emocji?
To co pisze Otyla71 o regularności mnie przekonuje bardziej niż te wszystkie teorie o energii i czakrach... Sama robiłam przez jakiś czas coś codziennie bez większego zaangażowania i po prostu wyrabiałam nawyk myślenia w innym kierunku. Nie wiem czy to magia, nie wiem czy energia ale zmieniło się coś w głowie. Może właśnie o to chodzi?
Właśnie ta regularność to jest cos czego mi zawsze brakuje. Zaczynam z entuzjazmem, tydzień, dwa, potem jakoś odpada. I nie wiem czy to problem z motywacją czy z tym że nie czuję efektów i mózg mówi "po co". Ktoś miał podobnie i jakoś to przeskoczył?
Ale wracajac do tego co bylo na początku - to pytanie o logicznie vs emocjonalnie nadal mnie zastanawia. Jak ktos intelektualnie "wie" że afirmacje działają ale w środku nie wierzy, to czy ten mechanizm z regularnoscia tez zadziała? Czy ta emocjonalna blokada jednak przeszkadza? 😀
Oj ale co ty, dokładnie to jest sedno pytania które zadałem na początku. znam przypadek gdzie ta blokada jest wyraźnie z dzieciństwa, konkretne komunikaty od rodziców w stylu "nie przesadzaj", "nie marz". I teraz głowa mówi ok, ale gdzieś głębiej coś odmawia. Ciekawe czy Coué działałby tu lepiej niż standardowe powtarzanie rano?
Z tym Coué to nie jest takie proste. On sam pisał że sugestia nie działa gdy jest bezpośrednia sprzeczność z głębszym przekonaniem. Czyli metoda półsnu pomaga ominąć cenzora ale nie wymazuje źródła blokady. To trochę jak zaklejenie lampki kontrolnej zamiast naprawienia silnika 😀 Coś na chwilę nie świeci, ale problem zostaje.
Ech, ojej, no właśnie to mnie zawsze odrzucało od tych porad w stylu "rób afirmacje i będzie dobrze". Jak masz naprawde głęboko zakorzenione że nie zasługujesz na coś, to mówienie sobie przez tydzień że zasługujesz nic nie zmieni. sama przez to przeszłam i poprostu byłam sfrustrowana że nie działa, a wina leżała gdzieś zupełnie indziej
Mam pytanie może naiwne ale - skąd wiadomo czy ma się właśnie tę głębszą blokadę czy po prostu za mało czasu minęło? Jak to w ogóle rozróżnić? Bo wydaje mi się że mogłabym sobie wmówić że mam blokadę i przez to nigdy nie dać afirmacjom szansy
