Ostatnio kilka osób pytało mnie prywatnie o to, jak wrócić do regularności w afirmacjach, kiedy człowiek gdzieś po drodze kompletnie traci wątek. Pomyślałam, że napiszę tu szerzej bo temat jest ważny i mało kto tłumaczy go konkretnie, bez lania wody. Najpierw rozróżnienie które robi dużą różnicę: utrata ogarniętości w praktyce afirmacji to NIE jest lenistwo ani brak motywacji. To najczęściej kwestia tego, że mózg przestał traktować afirmację jako istotny sygnał. Mówiąc prościej, przyzwyczaił się i wyłączył... Dzieje się tak szczególnie przy afirmacjach zbyt ogólnych, które od początku były za duże, za ambitne albo za bardzo oderwane od codzienności. Co więc zrobić? Technika, którą polecam na początek, to tzw. zakotwiczenie afirmacji w czynnościach, które i tak robisz. Nie tworzysz nowego nawyku, tylko doklejasz afirmację do istniejącego. Wstajesz, robisz kawę i zanim ją wypijesz, mówisz jedno zdanie. Nie trzy, nie pięć. Jedno. I to zdanie ma być bardzo bliskie temu, co aktualnie przeżywasz, nie temu, kim chcesz być za pięć lat. Druga sprawa: treść afirmacji po przerwie musi być uczciwa. Jeśli przez trzy tygodnie nic nie robiłaś, nie zaczynaj od "jestem konsekwentna i zawsze dotrzymuję słowa danego sobie". Mózg to odrzuca, bo to nieprawda i on to wie. Zacznij od czegoś, co możesz przyjąć bez wewnętrznego oporu, na przykład "zaczynam znowu i to wystarczy". Są też techniki bardziej zaawansowane, ale najpierw chętnie odpowiem na pytania, bo każdy ma trochę inny problem z tym tematem.
Wow, to fajnie że ktoś w końcu napisał o tym tak konkretnie. Mam pytanie bo mnie to dotyczy bezpośrednio, mam wrażenie, że ciągle zaczynam od nowa i po tygodniu mi odpada. Czy to znaczy, że moje afirmacje są złe czy to kwestia tej czynności do której mam je przykleić? 🙂 Nie do końca rozumiem jak wybrać tą czynność.
A no,czytam i mysle, ze mam podobny problem ale u mnie to bardziej tak, ze zaczynam z impetem i potem poprostu zapominam, dosłownie wylatuje mi z głowy. Mam przypomnienie w telefonie ale i tak jakoś tak jest, ze widze notyfikkacje, klikam odrzuć i tyle. Nie wiem czy to kwestia afirmacji czy wogóle mam problem z nawykami 😀 Czy ktos mial tak samo?
Dawidek02 dokładnie to samo miałam przez długi czas! Przypomnienie w telefonie totalnie nie działa, bo w końcu zaczyna być traktowane jak każde inne powiadomienie i po prostu przestajesz je widzieć. U mnie przełom był, kiedy zamiast przypomnienia zrobiłam sobie małą karteczkę przy lustrze w łazience. Głupio proste, ale coś co jest fizycznie w przestrzeni działa inaczej niż powiadomienie na ekranie. Telefon mamy cały czas więc wszystko z nim zlewa się w jedno.
Dobra, czytam ten wątek z pewnym sceptycyzmem, bo zawsze wydawało mi się, że afirmacje to trochę... no, okłamywanie siebie w dobrej wierze. Ale ten punkt o tym, żeby afirmacja była "uczciwa" to mnie zatrzymał. bo rozumiem, że jeśli mówię coś czego nie czuję jako prawdziwe, to po prostu nie ma sensu, tak? Ale to mnie zastanawia, jak w takim razie afirmacja ma w ogóle cokolwiek zmienić jeśli zaczynamy od miejsca, w którym już jesteśmy? Nie widzę tu mechanizmu.
Ok, to ma więcej sensu niż to, co zwykle się o afirmacjach czyta. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo nie chcę za szybko kupić całej koncepcji: czy są jakieś badania za tym że to działa? oho, czy to bardziej tradycja i własne obserwacje? Nie pytam złośliwie, po prostu lubię wiedzieć, na czym stoję.
Hej, to trochę z innej beczki, ale zastanawiam się czy afirmacje robione wieczorem przed snem nie działają lepiej, bo czytałem że mózg przed zaśnięciem jest bardziej podatny na sugestię. Czy to prawda czy mit?
Chciałam zapytać o jedną rzecz, bo trochę się gubię w tym wszystkim. Mówi się o zakotwiczeniu afirmacji w czynności, o treści, o porze dnia... ale co jeśli ktoś przez jakiś czas wogóle nie ma dostępu do tej swojej "żelaznej czynności"? Na przykład jadę gdzieś na kilka dni i cała rutyna się rozsypuje. Czy wtedy po powrocie trzeba zaczynać od zera czy można wrócić jakby nic się nie stało?
Ojej, to jest ważne co napisałaś o tym "już przepadło". Ja mam dokładnie ten wzorzec... jak mi raz nie wyjdzie to mówię sobie, no nic, zaczne od poniedziałku i potem nic z tego nie wynika 😀 Ale mam pytanko, czy długość afirmacji ma znaczenie? Bo czytałam że mają być krótkie ale niektórzy piszą długie paragrafy i mówią że im wychodzi.
Wybaczcie najście, ale chciałam zapytać bo nie wiem czy dobrze rozumiem. Piszecie o afirmacjach w kontekście odzyskania regularności, ale ja w ogóle nie wiem od czego zacząć jeśli nigdy wcześniej tego nie robiłam. czy ten wątek jest też dla kogoś takiego jak ja, czy to raczej dla tych co już mają jakąś praktykę i zgubili wątek?
Ok, rozumiem. Ale właśnie to "jedno zdanie" mnie zatrzymuje, bo nie wiem jak je sformułować. Czy ono ma być o czymś bardzo konkretnym, jak "dobrze mi idzie w pracy", czy raczej ogólnym, jak "jestem spokojna"? Bo czytałam gdzieś, że im bardziej szczegółowe, tym lepiej, ale nie wiem czy to prawda.
Dobra, a mam takie pytanie do całego wątku, bo mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. Mówicie o regularności, o nawykach, o tym żeby wracać po przerwie. Ale co jeśli ktoś przez dłuższy czas robi afirmacje regularnie i nadal nic nie czuje? Nie mówię o efektach zewnętrznych, tylko nawet wewnętrznie, zero zmiany w nastawieniu? Czy to znaczy, że robi coś źle, czy po prostu tak ma? Bo znam osobę, która robiła to przez kilka miesięcy i mówi, że bez zmian.
A mam pytanie,troche inne, bo mi sie właśnie przypmoniało. mówiliscie wcześniej o zakotwiczeniu w jakiejś czynności. ale co z dniami kiedy ta czynnosc wylatuje z planu? tzn u mnie np to jest kawa rano ale zdarzaja sie dni kiedy wybiege bez kawy bo sie spóźnie. i wtedy ta afirmacja poprostu nie istnieje. czy robic cos zamiast tego czy odpuscic i tyle na dziś?
