Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób,...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób, które nigdy się nie chwalą - jak nauczyć się autopromoacji


Wpisy: 345
Rozpoczynający temat
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Siedzę z tym tematem od jakiegoś czasu i w końcu piszę 🙂 Chodzi mi o coś, o czym mało kto mówi w kontekście afirmacji, a mianowicie o osoby które kompletnie nie umieją się chwalić. a no, znam to z własnego podwórka - całe życie słyszałam, że skromność jest cnotą, że nie wypada sie przechwałać, że "co ludzie powiedzą". I teraz siedzę z tym balastem i próbuję pracować z afirmacjami, które mówią "jestem dobra w tym co robię", "zasługuję na uznanie", "moje osiągnięcia mają wartość" - i dosłownie moje ciało sie buntuje... Gardło się ściska, pojawia się jakiś wstyd, no po prostu coś wewnętrznego krzyczy że to fałsz. Chciałam zapytać, czy ktoś przechodził przez podobny opór i jak go przełamywał. Bo wydaje mi się że dla takich osób jak ja standardowe afirmacje w stylu "jestem niesamowita" to zdecydowanie za duży krok na początku.


Odpowiedz
26 odpowiedzi
Wpisy: 176
(@kometka08)
Połączone: 1 rok temu

To jest naprawdę ważny temat, bo mówi się dużo o afirmacjach, ale rzadko o tym, że mogą po prostu nie działać jeśli umysł ich nie kupuje. Ten opór, o którym piszesz, to w praktyce głos wewnętrznego krytyka, który traktuje afirmację jak kłamstwo. I on ma rację, bo dla twojego układu nerwowego "jestem niesamowita" jest dosłownie nieprawdziwe jeśli nie masz żadnego doświadczenia tego uczucia 🙂 Ja w pracy z afirmacjami szłam metodą pomostów - zamiast skoku od "jestem zerem" do "jestem wspaniała", buduje się coś pośredniego. "Pracuję nad tym żeby lepiej mówić o sobie", "uczę się dostrzegać swoje sukcesy"... Nie twierdzenie, że już jest, tylko stwierdzenie procesu. Pytanie czy próbowałaś czegoś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@uniesława)
Połączone: 3 lata temu

O, ja mam dokładnie to samo! To uczucie zażenowania kiedy próbujesz powiedzieć sobie w lustrze, że jesteś dobra. Strasznie to opisujesz trafnie Heliosa z tym gardłem. U mnie to był taki skurcz i poczucie głupoty. Zaczęłam od kamieni, konkretnie od tygryście oko, bo to podobno wzmacnia pewność siebie i poczucie własnej wartości... Połączyłam to z prostszymi afirmacjami. Ale szczerze? Nie wiem do końca czy kamień tu cokolwiek zmienił czy po prostu czas i powtarzanie. Jak wy to oceniacie, czy litoterapia w ogóle ma sens przy pracy nad takim blokiem psychicznym?


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Z tym oporem to tak działa, ze afirmacje trzeba powtarzać bardzo dużo, min 21 dni bez przerwy, bo tyle trwa przeprogramowanie mózgu. Jak cos czujesz ze jest falszem to znaczy ze za mało powtarzasz. Wiem to bo sam przez to przechodzilem. Po 21 dniach bariera po prostu znika, jakby coś w głowie klikało. Zasada jest prosta: im więcej tym lepiej, rano i wieczór obowiązkowo i jeszcze w ciągu dnia jak możesz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Dzikitaurus a skąd masz te 21 dni? Bo to jest popularna teoria, ale o ile wiem to mit, który pochodzi z błędnej interpretacji badań chirurga Maxwella Maltza z lat 60. On pisał "minimum 21 dni" o kształtowaniu nawyków fizycznych, a nie o reprogramowaniu przekonań. Współczesne badania mówią o czymś zupełnie innym, różnie zależnie od nawyku, od osoby, od kontekstu. Nie mówię że afirmacje nie działają, tylko że ta konkretna cyfra jest uproszczeniem i myślę że robisz Heliosie niedźwiedzią przysługę obiecując klik po 21 dniach.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Obserwatorka no ale u mnie zadziałało po tym czasie więc coś musi byc w tym. Może nie u każdego dokładnie 21, ale orientacyjnie tak 😛 Nie trzeba od razu obalać, poprostu dla niektórych to działa.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Dzikitaurus to że u ciebie tak wyszło nie znaczy że tak musi działać mechanizm. Zgadzam się że regularność jest kluczowa, ale obiecywanie komuś konkretnej daty to ryzyko 🙂 jak ktoś po 21 dniach nie poczuje kliknięcia to pomyśli że coś z nim jest nie tak, a to ostatnia rzecz której potrzebuje osoba z problemem z samooceną.


Odpowiedz
Wpisy: 345
Rozpoczynający temat
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to "klikanie" po konkretnym czasie mnie zawsze niepokoiło, bo czytałam o tym wszędzie i zawsze miałam wrażenie że to zbyt piękne żeby było prawdziwe. Kometka, to co opisujesz z tymi pomostami brzmi zdecydowanie bardziej realistycznie 🙂 Ale mam pytanie, bo nie do końca rozumiem, jak przejść od etapu "uczę się dostrzegać sukcesy" do etapu gdzie faktycznie możesz powiedzieć komuś na zewnątrz, że coś ci wyszło. Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy, nie? Wewnętrzna afirmacja to jedno, a umiejętność powiedzenia szefowi "wykonałam ten projekt świetnie" to coś zupełnie innego.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@kometka08)
Połączone: 1 rok temu

Masz rację że to dwa różne poziomy i myślę że często robimy błąd skacząc od razu do tego drugiego. Afirmacja zmienia coś w środku,a autopromoacja to już kompetencja społeczna, która wymaga też praktyki w realnym świecie. Afirmacja może zredukować lęk przed tym zewnętrznym krokiem, ale go nie zastąpi. Więc może warto rozdzielić te dwa procesy? Pracować afirmacyjnie nad przekonaniem, a równolegle szukać bezpiecznych sytuacji do ćwiczenia mówienia o sobie. Choćby zacząć od napisania co ci dzisiaj wyszło, żeby się nie chwalić od razu na głos.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@sliwkowa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i zastanawiam się, bo u mnie jest podobny blok, tylko troche inaczej wygląda. Nie problem z afirmacjami w lustrze, ale z tym, żeby w ogóle przypisać sobie sukces. Zrobiłam coś dobrze i od razu myślę "to pewnie szczęście" albo "pomogły okoliczności". Czy afirmacje mogą coś zrobić z tym konkretnym mechanizmem, czy to już jest coś głębszego co wymaga np. terapii?


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz Sliwkowa to ma nawet swoją nazwę, syndrom oszusta, i tak afirmacje mogą pomóc, ale to jedna z tych rzeczy gdzie sama praca z afirmacjami raczej nie wystarczy. Ja łączyłam afirmacje z prowadzeniem dziennika sukcesów, codziennie wypisywałam trzy rzeczy które mi wyszły i celowo pisałam je w formie "ja to zrobiłam", nie "udało mi się" czy "wyszło". To wymuszanie aktywnego przypisywania sobie sprawczości w języku 😉 Po jakimś czasie afirmacje zaczęły brzmieć mniej pusto bo miałam konkretne dowody do których mogłam się odwoływać w środku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sliwkowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Henryka59 o, ten dziennik sukcesów brzmi sensownie. A te trzy rzeczy to były duże rzeczy czy cokolwiek, nawet małe? 😛 Bo mam wrażenie że jak bym miała czekać na duże sukcesy to bym pewnie rzadko pisała.


Odpowiedz
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Sliwkowa absolutnie cokolwiek. Naprawdę, zadzwoniłam do dentysty bo odkładałam od miesiąca, to jest sukces 😉 Ugotowałam obiad zamiast zamówić jedzenie, sukces. Chodzi o to żeby mózg zaczął wogóle rejestrować że jest w stanie wykonać zamiar. Przy osobach z niskim poczuciem własnej wartości problemem często jest że filtrują rzeczy do zera i nie widzą że cokolwiek im wychodzi. Małe rzeczy najpierw.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@aldonka_52)
Połączone: 1 rok temu

Mogę zapytać może głupie pytanie, ale czy te afirmacje to w ogóle muszą być mówione na głos? Bo ja bym się totalnie wstydziła mówić do lustra. Czy można tylko w myślach? I czy to ma taki sam efekt? 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@uniesława)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Aldonka_52 nic głupiego w tym nie ma w ogóle, sama się nad tym zastanawiałam... Czytałam że mówione na głos mają być skuteczniejsze bo angażujesz więcej zmysłów, słyszysz własny głos, to niby bardziej trafia do podświadomości. Ale tak szczerze, jeśli mówienie na głos wywołuje taki wstyd że w ogóle rezygnujesz z praktyki, to może lepiej w myślach niż wcale? To hyba zdrowy rozsądek.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@czarownik72)
Połączone: 3 lata temu

Ojejciu, wchodzę bo temat mi bliski. Mam znajomą, kobietę, która pracowała latami nad tym żeby poprostu wysłać CV z konkretnym opisem swoich osiągnięć zamiast pisać "starałam się" i "uczestniczyłam". I ona robiła te afirmacje, ale mówi że przełom przyszedł nie z afirmacji samych, tylko jak zaczęła ćwiczyć konretne zdania. Dosłownie siadała i ćwiczyła na głos zdania typu "zarządzałam projektem wartym X złotych". Afirmacja dała jej trochę luzu emocjonalnego, ale potem potrzebowała tez treningu konkretnych sformułowaań... Nie wiem czy to ma jakiś ezoteryczny wymiar ale na tym forum mowi się tez o pracy psychicznej i chyba to tu pasuje.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@nikodema_99)
Połączone: 3 lata temu

Dobra ale ile czasu to w ogóle ma trwać zanim człowiek poczuje jakąś zmianę? Bo czytam i wychodzi mi że to jest projekt na miesiące 🙂 A ja mam wrażenie że poprostu nigdy się tego nie nauczę, to jest chyba kwestia charakteru i tyle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Nikodema_99 nie jest kwestią charakteru, to jest kwestia wyuczonego wzorca. Nikt się nie rodzi z blokiem przed mówieniem o sobie dobrze, to się nabywa przez lata wychowania, środowiska, doświadczeń. To co jest nauczone można oduczyć, tylko to wymaga czasu, i tak, to nie jest sprint. Różnie u różnych osób 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

To może dziwne co powiem ale ja ostatnio zaczęłam łączyć afirmacje z pracą z czakrami, konkretnie z czakrą gardła i solarną. Bo mam wrażenie że właśnie te dwie są u mnie zablokowane jeśli chodzi o wyrażanie siebie i poczucie własnej wartości. Nie wiem czy to czysto ezoteryczne podejście pasuje do tematu afirmacji, ale u mnie coś się zaczęło ruszać odkąd dodałam tę warstwę. Może placebo, może nie, ale efekt jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Cytrynka08 wrócę na moment do tego, co pisała Cytrynka, też o tym myślałam i jestem podzielona. Z jednej strony ta kombinacja czakra solarna + gardło brzmi logicznie jeśli chodzi o temat własnej wartości i wyrażania siebie. Z drugiej, boje się że to jest taki mechanizm szukania jednego konkretnego miejsca gdzie siedzi problem, a on zwykle nie siedzi w jednym miejscu tylko jest rozlany po całej głowie i całym ciele. Co nie znaczy że praca z czakrami jest bez sensu, ale zastanawiam się czy ktoś miał realną zmianę w autopromoacji właśnie przez tę ścieżkę?


Odpowiedz
Wpisy: 345
Rozpoczynający temat
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe co piszesz Cytrynka, bo ja akurat słyszałam o tej kombinacji, czakra solarna jako centrum sprawczości i poczucia własnej wartości, czakra gardła jako centrum wyrażania. ale zastanawiam się czy to nie jest myślenie życzeniowe, że znajdziemy jedno konkretne miejsce i odblokujemy je i juz. Moje doświadczenie z numerologią i rozmaitymi praktykami jest takie że rzadko jest jedna przyczyna i jedno miejsce. Zazwyczaj to sieć wzajemnych powiązań 😛 Chociaż jeśli tobie pomaga to myślenie strukturalne, że "tu jest blok i tu pracuję", to może właśnie ta konkretność jest pomocna, a nie sam kamień czy czakra.


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ech, dokładnie to mam na myśli kiedy czytam tę dyskusję. Szukamy jednej odpowiedzi, jednego mechanizmu, jednego zestawu afirmacji który wszystko naprawi. A blok przed mówieniem o sobie dobrze to zwykle jest kilka warstw naraz, internalizacja cudzych opinii z dzieciństwa, lęk przed zazdrością innych, wychowanie że skromność jest cnotą. Każda z tych warstw może wymagać innego podejścia. Pytanie do osób które tu piszą że afirmacje pomogły, czy wiecie która konkretnie warstwa u was puściła? To mi się wydaje ważniejsze niż sama technika.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sliwkowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Obserwatorka o, Rzadko kto o to pyta i sama nie wiem jak na nie odpowiedzieć bo nie byłam tego świadoma w trakcie. Po prostu w pewnym momencie zauważyłam że łatwiej mi powiedzieć koleżance "tak, to mój pomysł był" zamiast od razu mówić "no wiesz, trochę pomogłam". Nie wiem która warstwa puściła, może ta ze skromnością? U mnie w domu bardzo mocno było że chwalenie się to coś nieładnego.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Obserwatorka a ja powiem że u mnie to nie było żadne warstwy tylko po prostu musiałem to po prostu robić regularnie az przestałem sie wstydzic. Może to uproszczone ale tez działa. Nie każdy musi analizować skąd to pochodzi zeby ruszyc do przodu.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Dzikitaurus hmm nie mówię że każdy musi robić psychoanalizę przed każdą afirmacją, spokojnie. Ale jest różnica między tym że ktoś trochę się wstydził i mu przeszło, a tym że ktoś ma na prawdę głęboki blok wynikający na przykład z ciągłej krytyki w domu... Dla tej drugiej osoby sama regularność może nie wystarczyć i dobrze żeby to wiedziała bo inaczej uzna że po prostu jest beznadziejna kiedy po miesiącu nic się nie zmieni.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@nikodema_99)
Połączone: 3 lata temu

No to ja jestem ta druga osoba hyba. W domu było zawsze że się nie chwalimy, że to nieeleganckie, i teraz w pracy po prostu fizycznie nie mogę powiedzieć szefowej co zrobiłam dobrze. dosłownie mnie blokuje 🙂 I Cały czas tu zaglądam i mam wrażenie że im więcej czytam tym bardziej mi się wydaje że to jest na lata pracy, a nie kilka tygodni afirmacji. Trochę mnie to przybija szczerze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Nikodema_99 nie zakładaj od razu że to na lata. To naprawdę zależy od osoby i od tego jak głęboko to siedzi. Ale mam do ciebie pytanie bo może to pomoże trochę zawęzić, czy ten blok jest wszędzie jednakowo silny? To znaczy, tak samo ciężko ci powiedzieć coś o sobie szefowej, koleżance z pracy, przyjaciółce, obcej osobie? Bo jeśli z obcą osobą jest trochę łatwiej to już jest jakiś punkt zaczepienia do pracy


Odpowiedz
Udostępnij: