Miałem ostatnio rozmowę ze znajomą, która od miesięcy pracuje z afirmacjami i twierdzi, że efekty pojawiły sie dopiero kiedy zaczęła je zapisywać ręcznie w zeszycie zamiast wklepywać w telefon. mnie to zastanowiło, bo sam robiłem odwrotnie i jakoś szło. Stąd pytanie do was - czy piszecie ręcznie, cyfrowo, może nagrywasz głosowo? I czy macie wrażenie, że forma ma znaczenie, czy to bez różnicy?
O,wlasnie to samo zastanawiało mnie jakiś czas temu. Przez długo pisałam w notatniku na telefonie bo to szybciej, ale jakoś nie czułam żeby to szło. potem przeszłam na papier i zeszyt i coś się zmieniło, ale szczerze nie wiem czy to forma czy poprostu bardziej sie skupiałam. morze robiłam to bardziej uważnie, bo pisanie ręczne zajmuje więcej czasu? 😉 Trudno mi to rozdzielić
To jest klasyczna pułapka potwierdzenia. Zaczęłaś pisać ręcznie, jednocześnie bardziej skupiałaś uwagę na praktyce, efekty się pojawiły więc przypisałaś je formie zapisu. Nie twierdzę że ręczne pisanie nie ma żadnej wartości ale zanim przypisujemy mu działanie, warto zapytać: co jeszcze zmieniłaś w tym czasie?
To dobra uwaga. Bo rzeczywiście dużo osób w takich tematach dochodzi do wniosku, że "papier albo nic", a to chyba za daleko idące uproszczenie. Sam miałem etapy gdzie nagrywałem afirmacje na dyktafon i słuchałem przy zasypianiu, i też coś z tego brałem.
A jeśli chodzi o dźwięk,to jest cały osobny temat. Czytałem o tym, że dźwięk 432 Hz ma inaczej wpływać na podświadomość niż standardowe 440 Hz i niektórzy nagrywają afirmacje właśnie z takim podkładem. sam próbowałem raz-dwa razy, ale trudno mi ocenić efekty. Ktoś to praktykuje systematycznie?
A mam pytanie może głupie, ale - czy afirmacje pisane ręcznie muszą być codziennie w nowym miejscu w zeszycie, czy można wracać do tej samej strony i dopisywać? Bo widziałam różne podejścia i nie wiem co lepsze. I drugie pytanie: pisać drukowanymi czy zwykłym pismem? 🙂
Wtrącę się z innej strony bo mnie ten temat kojarzy się z praktykami, które czytałem przy okazji słowiańskich zaklęć słownych. tam dużo było o mówieniu na głos, szeptaniu, powtarzaniu do wody. Pisanie jako forma utrwalenia intencji to już nowsze. ciekawe czy ta różnica cicho-głośno-pisemnie ma w tym jakiś odpowiednik starszy. Nie twierdzę że afirmacje to zaklęcia ale mechanizm powtórzenia jest podobny.
A ja chce wiedziec kiedy to zaczyna działac, bo pisze już chyba trzy tygodnie codziennie rano i kompletnie nic nie czuje. ojej no, ani pisząc, ani mowiąc na głos. Może robię coś nie tak albo po prostu to nie dla mnie?
No właśnie i tu wracamy do sedna tego wątku, bo ręczne pisanie samo w sobie nic nie da jeśli robimy to na autopilocie. Cisza albo spokojny dźwięk w tle, kilka oddechów przed, intencja ustawiona zanim zaczniesz pisać - dopiero wtedy forma zaczyna mieć znaczenie. Bez tego cyfrowe czy ręczne, to bez różnicy, efekt będzie taki sam, czyli żaden.
Czytam Was od paru dni i mam pytanie do tych, co piszą ręcznie - co robicie z tymi zeszytami potem? Trzymacie, niszczycie, jest jakiś rytuał z tym związany? Bo jakoś nie wyobrażam sobie wyrzucić czegoś, w co wkładałam energię przez tygodnie.
Ja swoje trzymam. Mam już kilka takich zeszytów i czasem wracam do starszych. to jest na prawdę osobliwe uczucie, przeczytać afirmacje które pisałam rok temu i zobaczyc, które się zrealizowały a które nie. Trochę jak taki dziennik intencji. Ale to już temat na osobny wątek chyba.
Ojej, Hydromantka_W - to jest właśnie to co mnie zastanawiało, że można z tego zrobić coś w rodzaju archiwum... Ale powiedz, jak czytasz te stare afirmacje i widzisz że coś się nie zrealizowało, to co z tym robisz? Wykreślasz, przepisujesz, zostawiasz jak jest?
A Nawiązując do tego, co Iwonka96 napisała - dobra, masz rację że robiłam to na autopilocie. spróbuję z tym oddechem przed. Ale szczerze to nie wiem czy dam rade siedzieć i oddychać rano, bo mam mało czasu. Ile to tych oddechów ma być, żeby miało sens?
