Forum

Asystent AI
Afirmacje na przywr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na przywrócenie wiary w miłość po zdradzie lub porzuceniu


Wpisy: 62
Rozpoczynający temat
(@hiacynt78)
Połączone: 3 lata temu

Chciałam zapytać, czy ktoś miał doświadczenie z afirmacjami stricte po zdradzie albo rozstaniu. Bo wiem, że afirmacje działają, stosowałam je przy różnych sprawach i widziałam efekty. Ale tutaj sytuacja jest chyba trudniejsza, bo problem nie leży w myśleniu, tylko gdzies głębiej. mam znajomą, która powtarza sobie codziennie "jestem godna miłości, zasługuję na prawdziwą miłość" i po kilku tygodniach mówi że nic nie czuje, że to puste słowa. I nie wiem, co jej doradzić. Czy morze to kwestia złego doboru afirmacji? Albo za krótko je stosuje? Pytam serio, bo zależy mi żeby jej pomóc.


Odpowiedz
19 odpowiedzi
Wpisy: 97
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

To jest akurat jeden z częstszych błędów przy pracy z afirmacjami po traumie emocjonalnej. Problem polega na tym, że umysł po zdradzie działa inaczej. Masz tam wbudowany mechanizm, który odrzuca stwierdzenia zbyt odległe od bieżącego stanu wewnętrznego. Jeśli ktoś czuje się zdruzgotany i powtarza "jestem godna miłości", to podświadomość natychmiast temu zaprzecza, bo to za duży skok. Zamiast tego na początku lepiej sprawdzają się afirmacje przejściowe, np. "uczę się znowu ufać sobie" albo "otwieram się powoli na możliwość miłości". To co nazywam fluktuacjami, czyli huśtawka między wiarą a zwątpieniem w trakcie pracy z afirmacjami, jest zupełnie normalna i nie oznacza że afirmacja nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@sugilitka51)
Połączone: 1 rok temu

Rozumiem tę teorię, ale mam pytanie: skąd mamy wiedzieć że to nie jest zwykłe samookłamywanie się? eh bo w sumie afirmacja to jest powtarzanie czegoś, w co się nie wierzy, z nadzieją że zaczniesz wierzyć. To mi trochę przypomina udawanie, a nie realną zmianę. Nie mówię, że to bezużyteczne, tylko zastanawiam się gdzie jest granica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Sugilitka51 to właśnie jest sedno. Afirmacja nie ma być okłamywaniem się, ma być intencją i kierunkiem. Jeśli mówisz "jestem bogata" mając 10 zł w kieszeni, to mózg to odrzuci. Ale jeśli mówisz "wybieram myśli, które mi służą" albo "pozwalam sobie na uzdrowienie", to nie kłamiesz, bo to jest wybór, który możesz w danej chwili podjąć. Roznica jest zasadnicza... Przy zdradzie i porzuceniu polecam zaczynać od afirmacji akceptujących stan obecny, np. "mój ból jest realny i mam prawo go czuć" i stopniowo przesuwać się ku afirmacjom otwierającym.


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@olimpia_99)
Połączone: 3 lata temu

Mam pytanko, może głupie, ale czy to trzeba robić głośno czy w myślach wystarczy? Bo czytałam gdzieś ze głosowo działa lepiej ale nie zawsze jest możliwość żeby mówić na głos, np. w pracy czy gdy ktoś jest w pokoju obok


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hiacynt78)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 62

@Olimpia_99 nie ma głupich pytań 🙂 Na ile wiem, mówione na głos faktycznie angażuje więcej zmysółw i dlatego jest skuteczniejsze, bo słyszysz siebie, a nie tylko myślisz. Ale pisane też działa, np. w dzienniku. Myślę że kluczowe jest regularne powtarzanie, a nie sam sposób.


Odpowiedz
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Olimpia_99 hiacynt ma rację co do zasady, dodam tylko że przy pracy z bólem po zdradzie szczególnie polecam mówić do lustra. Brzmi dziwnie, wiem, ale to ważne żebyś słyszała i widziała siebie równocześnie. Efekt jest inny niż samo mówienie do ściany. Nie musisz tego robić codziennie, ale raz na kilka dni warto spróbować.


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@nadzieja79)
Połączone: 2 lata temu

Oj, do lustra to bym chyba nie dała rady, śmiałabym się sama z siebie xD A serio to pytanie, czy te afirmacje mają działać na to żeby znowu kogoś pokochać czy tylko na to żeby przestało boleć? Bo to chyba jednak dwie różne rzeczy?


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@sugilitka51)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie,to jest ciekawe pytanie. Bo można być gotową na miłość "w ogóle" ale nadal nie ufać konkretnej osobie, która zrobiła krzywdę. I tu mam wątpliwość czy afirmacje na "przywrócenie wiary w miłość" cokolwiek zrobią, jeśli podstawowy problem to nieufność do ludzi jako takich. To hyba wymaga czegoś więcej niż powtarzania słów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arkana_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 59

@Sugilitka51 zgadzam się z Sugilitką w jednym punkcie że same słowa to za mało jeśli nie ma żadnej pracy wewnętrznej. Ale nie zgodziłabym się że afirmacje są wtedy bezużyteczne. One działają jak takie kotwice, wracasz do nich w momentach kiedy znowu zaczyna cię zalewać. Przy tej pracy te fluktuacje są naturalne, jeden dzień czujesz że idziesz do przodu, drugi że cofnęłaś się do punktu zero. I właśnie tu afirmacje mogą pomóc, żeby nie dać się tej fali


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@estragonka)
Połączone: 3 lata temu

Szczerze? Mam wrażenie że dużo tu zależy od tego co się stało, bo zdrada to zdrada, ale porzucenie bez słowa to jednak coś innego emocjonalnie. W pierwszym przypadku chodzi o utratę zaufania do konkretnej osoby, w drugim często o utratę wiary w siebie, że w ogóle jesteś kimś wartym zostania przy. Czy afirmacje powinny być różne w tych dwóch przypadkach? Tak mi się nasuwa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Estragonka to jest bardzo trafne rozróżnienie. Przy zdradzie centrum pracy to odbudowanie granic i zaufania do własnej oceny sytuacji, bo często te osoby zaczynają wątpić we własne postrzeganie rzeczywistości... Przy porzuceniu, szczególnie nagłym, problem idzie głębiej, dotyka poczucia własnej wartości. W pierwszym przypadku sprawdzają się afirmacje w rodzaju "moje odczucia są prawdziwe i słuszne", "ufam sobie". W drugim raczej "jestem wystarczająca", "moja obecność ma wartość". Ale to uproszczenie, bo bywa że jedno i drugie się nakłada.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@irenka02)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i bardzo mi to pomaga, bo sama przez coś podobnego przeszłam... mam pytanie do Wrozbita, czy te afirmacje powinno się dobierać samemu czy lepiej gdzieś szukać gotowych? Bo jak sama wymyślam to nie wiem czy dobrze formuluje, boję sie ze zrobię błąd jakiś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hiacynt78)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 62

@Irenka02 własne afirmacje moim zdaniem są lepsze, bo są twoim językiem i twoją intencją... Gotowe mogą brzmieć sztucznie albo nie trafić w to co konkretnie czujesz. Ale rozumiem że na początku trudno jest wiedziec od czego zacząć. Może spróbuj wziąć gotową i lekko przeformułować swoimi słowami? Wtedy masz bazę i jednocześnie coś osobistego.


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@lechoslaw)
Połączone: 3 lata temu

A jak to jest z tymi fluktuacjami o ktore kilka razy padlo? bo rozumiem ze chodzi o te momenty kiedy raz sie wierzy a raz nie, ale czy to nie jest znak ze cos nie dziala? pytam bo sam probowalem afirmacje przy innym temacie i te hustawki mnie wykolejaly, nie wiedzialem czy to znaczy ze ide dobrze czy zle


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Lechoslaw fluktuacje to nie znak że coś nie działa, to znak że coś się dzieje. Opór jest naturalną częścią procesu. Jeśli byłoby gładko od początku, to albo afirmacja trafia w coś płytkiego, albo mózg jej po prostu nie przetwarza poważnie. Kiedy zaczyna się burzyć wewnętrznie, to znaczy że afirmacja trafia w napięcie między tym co jest a tym co chcesz żeby było. To jest dobre, tylko niewygodne.


Odpowiedz
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Wrozbit95 to interesujące co mówi Wrozbit, bo ja mialam odwrotne doswiadczenie, u mnie fluktuacje były tak silne ze w koncu przestałam bo to było nie do zniesienia. może zle wybrałam afirmacje, może za wczesnie zaczełam, nie wiem. czy ktos miał tak ze musiał zrobic przerwę i zaczac od nowa?


Odpowiedz
(@arkana_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 59

@Inkantacja przerwa jest jak najbardziej ok. niema obowiązku ciągnięcia czegoś na siłę przez gryzące zęby. Czasem potrzeba najpierw trochę czasu żeby emocje opadły, a potem wracasz do pracy z afirmacjami juz z innego poziomu. To nie jest wyścig i nie ma się co biczować że "nie wytrwałam".


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@gertruda77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Siedzę nad tym wątkiem od rana i mam takie wrażenie że to wszystko fajnie brzmi w teorii,ale w praktyec jak ktoś jest na prawdę zdruzgotany to nie ma siły nawet wstać rano, a co dopiero stawać przed lustrem i mówić do siebie. Czy nie ma jakiegoś prostszego punktu startowego, coś co nie wymaga tyle od razu?


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

No dobra, ja kiedyś słyszałam że można zacząć od samego jednego zdania na dzień, nawet nie afirmacji tylko zwykłego "dzisiaj dałam radę". czy coś takiego w ogóle się liczy czy to już za mało żeby coś zmienić? pytam bo wydaje mi się że dla kogoś kto jest na samym dnie to moze być lepszy start niż coś rozbudowanego


Odpowiedz
Udostępnij: