Mam taki problem i nie wiem czy to tylko u mnie. Robię afirmacje już od jakiegoś czasu,skupiam się na sobie, na swoim życiu, ale za każdym razem jak widzę koleżankę która ma lepszą pracę albo chłopaka który ją uwielbia, to czuję jakiś taki ścisk w środku. I te moje afirmacje wtedy w ogóle nie działają, jakby gdzieś uciekały 🙂 Czy ktoś miał podobnie? Czy w ogóle można afirmacjami przepracować tę zawiść? Bo czytałam że można ale jakoś mi to nie wychodzi
O tak, znam to bardzo dobrze. U mnie ten ścisk to był dosłownie fizyczny, czułam go w okolicach splotu słonecznego, takie napięcie i lekkie pieczenie. Jak zaczęłam bardziej świadomie pracować z tą energią zamiast ją tłumić, trochę sie poluzowało. Ale mam pytanie do Ciebie - te Twoje afirmacje to są ogólne w stylu "jestem wystarczająca" czy bardziej konkretne, nakierowane na te sytuacje porównywania?
Uff, powiem wprost - problem z większością afirmacji stosowanych przy zawiści polega na tym, że ludzie powtarzają coś, w co głęboko nie wierzą, i ciało to wie. Mózg dostaje sprzeczny sygnał: słowa mówią jedno, a energia emocjonalna ciągnie w drugą stronę. To się nie skleja. Zanim w ogóle zaczniesz powtarzać "cieszę się z sukcesu innych", musisz najpierw zidentyfikować, co konkretnie ta zawiść Ci mówi o Tobie samej. Ona nie jest złem, ona jest informacją. Mówi: tu jest coś, czego pragnę i nie wierzę, że mogę to mieć. dopiero od tego miejsca ma sens budowanie afirmacji.
Dokładnie to samo. zawiść to napięcie w polu sercowym i splotu, one ze sobą rozmawiają i to napięcie czuć nawet fizycznie. Jak pole jest zimne, to znaczy że energia jest zablokowana i żadna afirmacja nie przebije się przez tą blokadę. Trzeba najpierw rozgrzać pole, najlepiej przez wizualizację ciepłego światła w klatce piersiowej, a potem dopiero afirmacje mają sens bo trafiają w przygotowany grunt.
Wybaczcie najście, ale nie rozumiem co znaczy "pole" w tym kontekście. Mówimy o czymś energetycznym, tak? Jak aura? I skąd w ogóle wiedzieć czy jest zimne czy ciepłe, bo ja na przykład nic takiego nie czuję kiedy robię medytacje
Żeby doprecyzować dla Teofilka.pl - w bioenergoterapii i pewnych szkołach pracy z energią mówi się o odczuciach w polu jako wskaźnikach stanu emocjonalnego. Ale to nie jest coś, co można zmierzyć ani zweryfikować obiektywnie, wiec jeśli nie czujesz nic - to nie znaczy, że coś z Tobą nie tak. Część ludzi poprostu nie pracuje w ten sposób i to jest zupełnie normalne. Afirmacje działają niezależnie od tego, czy czujesz pole czy nie.
A mnie interesuje inne pytanie - skąd wiadomo że to zawiść a nie na przykład zdrowa motywacja? Bo jak patrzę na koleżankę i myślę "chciałabym mieć taką pracę" to to jest już zawiść czy jeszcze nie? Mam wrażenie ze te granice są płynne i łatwo siebie niepotrzbnie oskarżyć
Pierwsza rzecz - zamiast tłumić tą zawiść afirmacją, popatrz na nią. Dosłownie - siądź i zapytaj siebie: co konkretnie mi przeszkadza w tym, że ona to ma? Nie chodzi o osądzanie siebie, tylko o nazwanie. Potem możesz zbudować afirmacje dokładnie na to co znajdziesz. Jeśli zawiść mówi "nie zasługuję na miłość", to afirmacja "jestem warta miłości" ma sens. Ale jeśli mówi "nie ufam że coś dobrego morze mi się przydarzyć", to tamta afirmacja nic nie zmieni, potrzebujesz zupełnie innej.
Uff, A czy ktoś próbował łączyć afirmacje z numerologią? Bo mam taką teorię że afirmacja wypowiadana określoną liczbę razy, powiązaną z numerem ścieżki życia, może wzmacniać efekt. Chodzi o to że liczby mają swoje wibracje i powtarzanie afirmacji 9 razy albo 11 razy to nie to samo co 3 albo 7 razy :/ Czy ktoś to testował?
Przepraszam że pytam bo może głupie ale jak się w ogóle wymyśla taką afirmację dla siebie? Znaczy czy można po prostu napisać cokolwiek co chcemy żeby było prawdą i to powtarzać? Bo na przykład mam koleżankę która umie rysować i zawsze mi trochę głupio że ja nie umiem i nie wiem jak to ująć w słowa
A skąd wiadomo że afirmacje w ogóle działają? Tzn. pytam poważnie bo może to tylko taki efekt placebo że jak cześto cos sobie mówimy to zaczynamy w to wierzyć ale faktyczna sytuacja sie nie zmienia? Nie chcę być nieprzyjemny, naprawde pytam bo mi sie wydaje ze może być jakas sztuczka psychologiczna tutaj
