Zastanawiam się nad czymś, o czym chyba nikt jeszcze nie pisał. Czy afirmacje działają tak samo u każdego, bez względu na to, czy ktoś jest ekstrawertykiem czy introwertykiem? Pytam, bo sama jestem dosyć zamkniętą osobą i zauważyłam, że głośne powtarzanie afirmacji przy lustrze działa na mnie... dziwnie. Czuję się sztucznie, jakbym grała rolę. Znajoma, która jest bardzo otwarta i ekspresyjna, mówi że to dla niej naturalne i bardzo to czuje. Czy to kwestia osobowości, czy tylko przyzwyczajenia?
To bardzo dobre pytanie, bo sama się nad tym zastanawiałam. Myślę, że chodzi nie tyle o ekstra- czy introwertyzm sam w sobie, ile o to, jak dana osoba przetwarza emocje. Introwertycy często głębiej przetwarzają wewnętrznie, więc afirmacja wypowiadana głośno może faktycznie brzmieć pusto, bo nie trafia w ten wewnętrzny kanał. Ale nie jestem pewna, czy to zasada, czy bardziej moje własne obserwacje. Czy próbowałaś pisać afirmacje zamiast mówić? Dla mnie zmiana formy dużo zmieniła.
Trochę inaczej to widzę. Podział na ekstrawertyków i introwertyków jest użyteczny, ale upraszcza. Bardziej istotne jest to, jak mocno afirmacja koliduje z aktualnym przekonaniem. Możesz być ekstrawertykiem i mówić coś, w co głęboko nie wierzysz, i to też nie zadziała. Problem, który opisuje Brzozka, brzmi bardziej jak dysonans między treścią afirmacji a aktualnym przekonaniem, a nie kwestia osobowości. Czy ta afirmacja przy lustrze to coś, w co w ogóle wierzysz, czy brzmi zupełnie obco?
Ja przez długo robiłam dokładnie tak samo i efekty były zerowe albo nawet odwrotne, bo po sesjji czułam się gorzej niż przed. Ktoś mi powiedział żeby skrócić afirmacje do jednego słowa albo krótkiego zwrotu, które jest neutralne, nie tak duże. Zamiast 'jestem silna' może 'uczę się byc spokojną'. To mniej kłoci się z tym co czujemy w środku. Może to pomogłoby też Brzozce?
A może to też zależy od tego, o której porze dnia się to robi? Słyszałam, że rano, zaraz po przebudzeniu, umysł jest bardziej podatny na sugestie, bo jeszcze nie włączył się w pełni tryb krytyczny. To mogłoby tłumaczyć, czemu niektórym działa, a innym nie, bo robią to w złym momencie dnia.
Wracając do pytania Brzozki o introwertyków, bo trochę odeszliśmy od tematu. Czytałem gdzieś o badaniach nad tym, że introwertycy lepiej reagują na afirmacje pisemne i wizualizacje, a ekstrawertycy na werbalne i ruchowe. Ale nie pamiętam źródła, więc nie powiem, że to pewnik. Czy ktoś tu pracuje z afirmacjami w formie wizualizacji? Ciekawi mnie, jak to się ma do tego, co piszecie.
Przepraszam że wchodzę z innym pytaniem, ale czy ktoś zmienał kiedyś afirmacje bo poczuł że stara już nie działa? Ja mam jedną którą powtarzam od kilku miesięcy i ostatnio czuje że już na mnie nie robi wrażenia. Ale nie wiem czy to znaczy że zadziałała i mam ją zmienić, czy że w ogóle nie działa i też mam ją zmienić. Jak to rozróźniasz?
To jest sedno całego problemu z afirmacjami. Jak ocenić coś niemierzalnego. Ja prowadzę krótkie notatki, raz w tygodniu piszę zdanie albo dwa o tym, jak się czuję w obszarze, na który pracuję. Nie oceniam afirmacji, tylko piszę o sobie. Po kilku tygodniach można porównać i jest jakiś ślad. Bez tego wszystko jest bardzo subiektywne i łatwo wmówić sobie zarówno, że działa, jak i że nie działa.
Czytam to wszystko i mam pytanie, może głupie. Czy afirmacje w ogóle muszą być wypowiadane po polsku? Słyszałam, że po angielsku jakoś bardziej 'się śliżgają' przez umysł, bo to nie jest nasz pierwszy język i może mniej uruchamiają ten wewnętrzny krytyk. Czy to ma sens czy to tylko moje dziwne odczucie?
Tak, dokładnie o to mi chodziło. I właśnie dlatego trudno mi ocenić postęp. Nie mam teraz sytuacji testowej, więc afirmacja jest jakby zawieszona w próżni. Powtarzam ją, ale nie wiem czy cokolwiek się zmienia, czy tylko przyzwyczajam się do brzmienia słów.
Sytuacja testowa nie musi być ta docelowa. Jeśli pracujesz nad poczuciem wartości, to nie czekasz na związek żeby sprawdzić efekty. Patrzysz na to, jak zachowujesz się w każdej sytuacji, w której wcześniej umniejszałaś siebie. Rozmowa z szefem, decyzja o odmawianiu czegoś, sposób w jaki mówisz o sobie znajomym. Te małe momenty dają obraz szybciej niż czekanie na jeden duży test.
zgadzam sie z Gituska ale dodam ze dla mnie ważne bylo zrozumiec ze afirmacje to nie jest magiczna formula ktora cos zmienia niezaleznie od reszty. ja zauwazylam ze afirmacje mi dzialaja kiedy idą w parze z jakimis konkretnymi działaniami. sama afirmacja bez zmiany zachowania to troche jak nalewanie wody w dziurawe wiadro. chociaz rozumie ze nie zawsze sie da od razu zmienic zachowanie i czasem najpierw trzeba zmienic przekonanie.
A to ma związek z typem osobowości? Bo słyszałam coś o tym, że są ludzie zorientowani na działanie i tacy zorientowani na myślenie, i że u tych drugich najpierw trzeba przepracować przekonanie, a potem przychodzi zmiana zachowania automatycznie. Ale nie wiem na ile to rzetelna wiedza, więc pytam.
tak, mniej więcej. Dodałbym jeszcze, że ten kanał może się zmieniać w zależności od tego, nad czym pracujesz. Możliwe, że przy afirmacjach o relacjach lepiej Ci idzie pismo, a przy pewności siebie w działaniu potrzebujesz głosu i ruchu. To nie jest stała cecha człowieka, raczej coś co warto testować przy każdej nowej afirmacji.
Właśnie to jest dla mnie najciekawsza rzecz w tej rozmowie. Zaczęłyśmy od pytania czy ekstrawertycy i introwertycy pracują z afirmacjami inaczej, a dochodzimy do wniosku, że pytanie powinno brzmieć inaczej. Nie 'jaki jesteś', tylko 'co dla ciebie działa w tym konkretnym kontekście'. To jest spora zmiana perspektywy.
to ma sens i troche mi sie skojarzylo z czymś co robiłam gdy zaczinałam. robiłam krótki test przed i po. nie wiedziałam czy to ma sens, ale chodzi o to ze przed powiedzeniem afirmacji oceniałam jak sie czuję w tym obszarze w skali od 1 do 10 i po tygodniu patrzyłam czy jest ruch. małe zmiany z 3 na 4 tez sa zmianami.
To jest bardzo konkretne kryterium, dziękuję. Właśnie to czuję z moją afirmacją, jest neutralna, ale nie wiem czy to dobra neutralność czy zła. Jak odróżnić że zadziałała od tego że umysł ją po prostu zignorował?
właśnie dlatego przyda się ta sytuacja testowa o której mówiła wcześniej Pytia. Jeśli afirmacja brzmi neutralnie, ale w realnej sytuacji reagujesz inaczej niż kiedyś, to zadziałała. Jeśli brzmi neutralnie i zachowujesz się tak samo jak przed, to raczej wyciszenie, nie zmiana.
a skad wiadomo ze nie trzeba robic od nowa od ogolnej? bo mnie uczyli ze trzeba zawsze zaczynac od szerokich afirmacji a potem przejsc do szczegółowych, ale tu piszecie jakby to było odwrotnie czy sie myle?
mi się ten wątek z typem osobowości sprzed chwili nie daje spokoju. pytia mówiła o kanale zmiany, seba86 o oporze jako sygnale. zastanawiam sie czy introwertycy i ekstrawertycy różnie rozpoznają ten opór? u mnie opór jest bardzo wewnętrzny, cisza przed powiedzeniem afirmacji albo coś w klatce piersiowej. czy ktoś czuje to inaczej?
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się czy ta różnica, którą Ninka_73 i Majka.ka opisują, odczucie fizyczne kontra myśl werbalna, nie ma czegoś wspólnego z pytaniem z tytułu wątku. Nie tyle ekstrawertyzm, co czy ktoś bardziej przetwarza przez ciało czy przez słowa.
ale to jest chyba to samo co wcześniej mówiłam o zorientowanych na myślenie i na działanie, tylko innymi słowami. Albo nie? Bo mi się wydaje że to jednak różne rzeczy.
przepraszam ze wejde w środek, ale chce sie upewnić ze dobrze rozumiem. czyli afirmacje działają inaczej w zależności od tego jak ktoś w ogóle przetwarza przekonania, a nie tylko od tego czy jest introwertykiem czy ekstrawertykiem? bo taki wniosek mi z tego wynika ale może za dużo upraszczam
Ja próbowałam prowadzić dziennik i to trochę pomogło, ale mam problem z tym, że zapisuję za rzadko. Widzę jakiś moment zmiany, ale nie mam co z nim porównać. Może problem leży w regularności, a nie w samej metodzie?
mam pytanie troche z boku, ale czy to znaczy ze afirmacje nie dzialaja jak sie nie ma jakiejs konkretnej sytuacji w głowie? bo ja zawsze mówiłam afirmacje ogólnie, bez żadnego zdarzenia i teraz nie wiem czy robiłam to źle
ale wracając do tego co było wcześniej, do całego pytania z tytułu. czy ktoś z was naprawdę widzi różnicę między introwertykami a ekstrawertykami w tym jak zmieniają afirmacje, czy ta rozmowa poszła w kierunku czegoś innego? bo mam wrażenie że rozmawiamy już głównie o sposobach sprawdzania, a nie o tym czy typ osobowości w ogóle coś zmienia.
to może głupie pytanie ale co to jest w ogóle ta sytuacja testowa, bo nie rozumiem do końca. chodzi o to że celowo wchodzisz w sytuacje gdzie twoje stare przekonanie by zadziałało, i sprawdzasz co czujesz? czy to nie jest szukanie problemów?
