Forum

Asystent AI
Afirmacje a dług em...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a dług emocjonalny - kiedy czuję się głupio powtarzając


Wpisy: 576
Rozpoczynający temat
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Piszę, bo od jakiegoś czasu mam problem, o którym trochę wstyd mi mówić. Ćwiczę afirmacje regularnie, mniej więcej od roku, i ogólnie dużo mi to dało. Ale jest jedna sytuacja, w której kompletnie mi nie działają i nie wiem, czy to moja wina, czy może coś robię nie tak. Chodzi o to, że mam koleżankę, która właśnie dostała awans, pięknie umeblowała mieszkanie, w zasadzie wszystko jej ostatnio wychodzi. I ja zamiast się cieszyć razem z nią, czuję... zazdrość. Taką brzydką, lepką. A potem siadam do afirmacji i mówię sobie 'Cieszę się z sukcesów innych, ich radość mnie wzmacnia' i czuję się jak hipokrytka. Dosłownie śmiech mnie ogarnia, ale z zakłopotania, nie z humoru. Czy ktoś miał podobnie? Że afirmacja jest technicznie poprawna, ale w środku jest taki głos, który mówi 'no tak, jasne'?


Odpowiedz
60 odpowiedzi
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Tak, dokładnie to samo. Ten wewnętrzny głos to nie jest sabotaż, to po prostu znak, że afirmacja jest za bardzo oderwana od tego, gdzie teraz jesteś emocjonalnie. Jak próbujesz wskoczyć z -5 na +10 jednym zdaniem, to głowa to odrzuca. Ja miałam podobną sytuację ze znajomą i przestałam na chwilę z tymi afirmacjami o cudzej radości, bo mi szkodziły bardziej niż pomagały. Zaczęłam od czegoś bliższego prawdy, coś w stylu 'Uczę się rozumieć skąd bierze się ta zazdrość' i to mi otwierało dużo więcej niż pięknie brzmiące zdanie, w które nie wierzyłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Kamilka51 o właśnie, to 'uczę się' brzmi dużo bardziej uczciwie. Ale mam pytanie, czy to w ogóle jest jeszcze afirmacja, czy już bardziej intencja? Bo z tego co czytałam, afirmacja ma być stwierdzeniem faktu w czasie teraźniejszym, a nie procesem. Czy to ma znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

to jest właśnie częsty błąd ludzi co zaczynają z afirmacjami, afirmacje NIE muszą być w czasie teraźniejszym żeby działały, to mit który gdzieś sie pojął i sie powtarza. Liczy sie emocja jaka towarzyszy, a nie gramatyka. Badania to potwierdzają, przeprowadzono eksperymenty na ludziach i wynikało z nich że kluczowe jest zaangażowanie emocjonalne a nie forma zdania.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Dzikitaurus Zatrzymaj się chwilę. Które badania? To ważne rozróżnienie, bo jest tu kilka różnych rzeczy naraz. Po pierwsze, forma gramatyczna nie jest bez znaczenia, ale nie z powodu 'reguły afirmacji'. Chodzi o to, że forma teraźniejsza częściej uruchamia identyfikację z treścią, a nie dystans do niej. 'Jestem spokojna' angażuje inaczej niż 'będę spokojna'. Nie dlatego, że to magiczna formuła, tylko dlatego, jak działa język na reprezentacje wewnętrzne. Po drugie, sam słusznie mówisz o emocji, ale to dwusieczny miecz w przypadku zazdrości. Jeśli afirmacja wywołuje emocję sprzeczności, czyli właśnie to, co opisuje Rumianek79, to emocja jest, owszem, ale nie ta, która miała być.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Paradoxa no ale właśnie o tym mówię, emocja sprzeczności to znaczy że afirmacja dotknęła czegoś prawdziwego, to jest dobry znak tak naprawde. Dlatego mówię że forma nie jest najważniejsza.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Dzikitaurus Nie do końca. Emocja sprzeczności może oznaczać dwie różne rzeczy i warto je rozróżnić. Pierwsza to opór przed zmianą, czyli coś, co rzeczywiście może być sygnałem, że afirmacja trafia w czuły punkt. Druga to po prostu dysonans poznawczy, kiedy mówisz coś, w co w tej chwili absolutnie nie wierzysz, i twój umysł to odnotowuje jako fałsz. Te dwie rzeczy wyglądają podobnie od środka, ale mają inne implikacje. Rumianek79 opisuje konkretnie to drugie, bo sama pisze, że czuje się jak hipokrytka. To nie jest opór przed wzrostem, to sygnał, że zdanie jest za daleko od aktualnego stanu. I Kamilka51 ma rację, że w takich sytuacjach pomaga zejście o poziom niżej w treści afirmacji.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Simma to tłumaczy dlaczego jedno działa a drugie nie. Ale jak w praktyce rozpoznać, czy to jest ten 'dobry' opór, o którym mówił Dzikitaurus, czy jednak dysonans? Bo od środka naprawdę czuję to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@jadzia_n)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja mam inne pytanie do tego wątku, bo sama zmagam się z czymś podobnym. Czy afirmacje dotyczące cudzych sukcesów w ogóle mają sens, skoro zazdrość to taka... naturalna emocja? Rozumiem, że można chcieć ją przepracować, ale czy nie lepiej po prostu ją czuć i odpuścić, niż owijać w bawełnę afirmacjami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Jadzia_N to zależy od tego, co chcesz osiągnąć. Jeśli zazdrość pojawia się i odchodzi, to ok, można po prostu ją zauważyć i zostawić. Ale jeśli wraca przy każdym sukcesie tej samej osoby i zaczyna wpływać na relację, to wtedy już jest coś do przepracowania. Afirmacja sama w sobie nie przepracuje nic, jeśli nie ma za nią jakiegoś zrozumienia, skąd ten stan pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Jest tu jeden wątek, który umyka. Zazdrość wobec czyichś osiągnięć ma bardzo konkretną strukturę, to nie jest emocja prosta. Zazwyczaj mówi nam, czego sami chcemy dla siebie, ale z jakiegoś powodu nie wierzymy, że możemy to mieć. Afirmacja, która pomija tę warstwę i od razu idzie w 'cieszę się z sukcesów innych', skacze przez przepaść. Pytanie do Rumianek79: co konkretnie wywołuje zazdrość w sukcesach koleżanki? Awans, mieszkanie, ogólne poczucie, że jej 'wszystko wychodzi'? Bo to nie jest bez znaczenia dla doboru afirmacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Arbogi szczera odpowiedź? Chyba to poczucie, że jej wszystko przychodzi łatwo, a ja muszę się o każdą rzecz starać dwa razy mocniej. Nie chodzi mi o awans ani mieszkanie same w sobie. Bardziej o to wrażenie lekkości, które ona ma, a ja nie.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

To jest już zupełnie inny punkt wyjścia dla afirmacji. Nie 'cieszę się z sukcesów innych', tylko coś, co adresuje przekonanie o własnym wysiłku i zasługiwaniu. Coś w stylu 'mój wysiłek ma wartość' albo 'osiągam swoje cele swoim własnym tempem'. Tamta afirmacja była odpowiedzią na złą diagnozę problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam tę rozmowę i zastanawiam się nad czymś trochę innym. Czy ta zazdrość, zanim zaczniemy ją 'naprawiać' afirmacjami, nie mówi czegoś konkretnie o energii relacji? Pytam bez sądzenia, bo sama przechodziłam przez coś podobnego z bliską osobą i okazało się, że problem nie był we mnie jako osobie zazdrośniej, tylko w tym, że ta relacja miała jakiś ukryty rys konkurencji, który wcześniej ignorowałam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Dzidka81 To ciekawy wątek, ale trochę ryzykowne jest przechodzenie od 'czuję zazdrość' do 'relacja jest toksyczna' bez więcej danych. Zazdrość może się pojawiać nawet w bardzo zdrowych relacjach, szczególnie jeśli obie osoby są na podobnym etapie życia i jedna zaczyna wyraźnie przyspieszać. To nie jest od razu znak, że coś jest nie tak z relacją. Mnie bardziej zastanawia, co Rumianek79 mówi o poczuciu lekkości. To jest bardzo konkretny obraz, który pojawia się u osób, które gdzieś w środku mają przekonanie, że życie jest z natury ciężkie albo że zasługują tylko na to, co wypracują z trudem. I tu afirmacje mogą realnie coś zmienić, ale nie te o cudzej radości.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Eleonorka56 Dokładnie to miałam na myśli wcześniej, kiedy mówiłam o schodzeniu poziom niżej. Tylko że tu potrzeba zejść dwa poziomy niżej, nie jeden. Nie 'cieszę się z sukcesów innych', nie 'uczę się rozumieć zazdrość', ale dotarcie do tego przekonania o wysiłku i ciężkości, o którym mówi Arbogi. Dopiero stamtąd afirmacja ma sens. Jest na to ładne określenie, chyba z nurtu terapii schematów, 'dług emocjonalny'. Kiedy wychowałaś się w przekonaniu, że musisz zasługiwać, to każdy sukces, który przychodzi komuś bez tego ciężaru, wygląda jak niesprawiedliwość. I żadna afirmacja o radości z cudzych osiągnięć tego nie zmieni, bo ona nie adresuje długu, tylko przykrywa objaw.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Simma 'Dług emocjonalny' to dobre określenie. Tylko chcę doprecyzować jedną rzecz, bo może nie wszyscy to widzą tak samo: afirmacje nie są tu złym sposóbm, tylko źle skierowanym. Jeśli ktoś zidentyfikuje to bazowe przekonanie o ciężkości życia i skieruje afirmację tam, a nie na objaw, to może to zadziałać. Problem nie jest w samej technice, tylko w tym, że większość ludzi używa afirmacji jak plastra na coś, co wymaga innej interwencji.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jak się w ogóle dochodzi do tego bazowego przekonania? Znaczy, rozumiem, że trzeba zejść głębiej, ale od czego zacząć, żeby w ogóle wiedzieć, czego szukać? Czy to jest coś, co można zrobić samemu, czy to bardziej na terapię?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Darka.2 Ja robiłam to przez prowadzenie notatek, nie dziennika w sensie 'co dzisiaj robiłam', tylko zapisywałam konkretnie kiedy i przy jakiej okazji pojawia się dana emocja. Po kilku tygodniach zaczęły wyłaniać się wzorce. Zazdrość zawsze przy podobnych sytuacjach, złość zawsze kiedy ktoś dostaje coś 'bez zasług' w moim odczuciu, i tak dalej. To nie zastępuje terapii jeśli coś jest głęboko, ale pomaga zobaczyć schemat, zanim do niej trafisz.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Judytka67 to jest bardzo konkretna metoda. Mam pytanie, czy prowadziłaś te notatki zamiast afirmacji, czy równolegle? Bo zastanawiam się, czy nie warto w takim razie na jakiś czas odpuścić afirmacje o cudzych sukcesach i po prostu poobserwować kiedy ta zazdrość się pojawia, zanim zacznę próbować ją zmieniać.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Równolegle. I myślę, że to był klucz. Afirmacje nie zniknęły, ale przestały być głównym punktem. Stały się bardziej weryfikacją - po kilku tygodniach notatek wiedziałam już, która afirmacja trafia w coś realnego, a która jest życzeniowym myśleniem bez pokrycia. To zupełnie zmienia sposób, w jaki się je powtarza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Judytka67 to jest naprawdę pomocne, dziękuję. Czyli de facto notatki dały ci mapę, gdzie afirmacje mają sens, a gdzie jeszcze nie? Bo to zmienia perspektywę - zamiast pytać 'czy afirmacje działają', pytam najpierw 'na co konkretnie mam je skierować'.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

dokładnie o to chodzi i to jest jedno z niewielu podejść, które ma ręce i nogi. Afirmacja bez zidentyfikowanego przekonania bazowego to trochę jak przyklejanie plastra bez wiedzy, gdzie jest rana. Może coś zakryć, ale nie leczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Paradoxa no ale jednak wiele osób robi afirmacje bez tej całej analizy i tez im działa. Nie każdy musi prowadzić dzienniki i szukać bazowych przekonań żeby osiągnąć efekt. Czasem samo powtarzanie zmienia nastawienie stopniowo.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Dzikitaurus To prawda, że samo powtarzanie może coś zmienić. Ale tu rozmawiamy o konkretnym przypadku - zazdrości, która wraca i sprawia, że człowiek czuje się głupio powtarzając afirmacje. To nie jest sytuacja, w której proste powtarzanie wystarczy. Właśnie dlatego wątek się tu zatrzymał.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Jest jeszcze jeden aspekt, który tu umyka. Ten 'głupi' feeling przy powtarzaniu afirmacji - skąd on właściwie pochodzi? Czy to jest poczucie, że kłamiemy sami sobie, czy raczej wstyd, że w ogóle tego potrzebujemy? Bo to dwie różne sprawy i każda wymaga innego podejścia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Tadek97 dobre pytanie i muszę się zastanowić. Chyba jedno i drugie naraz. Trochę 'wiem, że to nieprawda, więc po co to mówię', a trochę 'co to o mnie mówi, że muszę sobie powtarzać, że jestem ok'. Jakby samo sięganie po afirmacje było przyznaniem się do czegoś.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To co opisuje Rumianek79 brzmi jak wstyd przed samą praktyką, nie przed treścią afirmacji. I to jest akurat coś, co obserwuję często - ludzie odrzucają afirmacje nie dlatego, że nie działają, tylko dlatego, że samo ich używanie wydaje się im oznaką słabości albo naiwności. To jest osobna warstwa do przepracowania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Eleonorka56 mnie to uderzyło. Bo ja sama miałam dokładnie ten moment - kiedy zaczęłam, to nie mówiłam o tym nikomu, jakby to było coś wstydliwego. I zastanawiam się, czy ta warstwa wstydu nie blokuje efektu bardziej niż sama treść afirmacji?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Kamilka51 Może blokować, ale inaczej niż myślisz. Wstyd przed praktyką nie niszczy samej afirmacji, ale sprawia, że ją porzucasz zanim cokolwiek zdąży zadziałać. To kwestia ciągłości. Nie ma efektu nie dlatego, że technika jest zła, tylko dlatego, że za każdym razem pojawia się opór i praktyka urywa się po kilku dniach.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam, że pytam o coś może oczywistego, ale co to właściwie znaczy 'przepracować' taki wstyd? Czytam tu o schodzeniu głębiej, o notatkach, o przekonaniach bazowych i trochę się gubię. Czy to wymaga jakiejś konkretnej techniki czy po prostu obserwowania siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Darka.2 z mojego doświadczenia to nie jest jakaś specjalna technika. To raczej zadanie sobie pytania: 'kiedy dokładnie pojawia się ten wstyd?' i zapisanie tego. Nie od razu szukasz odpowiedzi, tylko zbierasz obserwacje. Wzorzec wyłania się sam po jakimś czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego co mówiła Eleonorka56 o wstydzie przed samą praktyką - ja miałam podobnie i u mnie to miało źródło w tym, że afirmacje kojarzyły mi się z 'udawaniem'. Jakby to było nieautentyczne. Dopiero kiedy zrozumiałam, że to nie jest udawanie tylko intencja, zaczęło mi to siedzieć inaczej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Dzidka81 To rozróżnienie między udawaniem a intencją jest ważne, ale chcę zapytać, jak sama to dla siebie rozgraniczyłaś? Bo z zewnątrz te dwie rzeczy wyglądają identycznie - powtarzasz coś, w co jeszcze nie wierzysz. Gdzie jest granica?


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Paradoxa dla mnie granica była w kierunku. Udawanie jest na zewnątrz, dla kogoś. Intencja jest skierowana do siebie i do przyszłości. Ale szczerze - to bardziej odczucie niż definicja. Nie wiem, czy to jest poprawne wyjaśnienie.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Dzidka81 To odczucie ma sens i nie jest tak dalekie od tego, co opisuje badanie Steele'a o autoafirmacji - chodzi o podtrzymanie poczucia integralności, a nie o wytwarzanie fałszywego obrazu siebie. Intencja zakłada, że idziesz w stronę czegoś prawdziwego. Udawanie zakłada, że ukrywasz coś prawdziwego. To naprawdę inna dynamika, nawet jeśli słowa brzmią podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale wróćmy jeszcze do zazdrości, bo trochę odpłynęliśmy. Rumianek79 mówiła o tym, że koleżanka ma 'lekkość', a ona musi się wszystkiego o wiele bardziej starać. To przekonanie o własnym wysiłku to jest naprawdę silny blok. Afirmacja 'cieszę się z jej sukcesów' nijak tego nie dotknie. Ciekawe, czy ktoś próbował coś w stylu 'mój wysiłek to też część mojej drogi' albo czegoś, co nie porównuje, tylko zakotwicza we własnym procesie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Tadek97 próbowałam czegoś podobnego i to brzmi mniej pusto niż te o cudzych sukcesach. Jakby było bliżej mnie. Tylko że potem i tak wraca porównanie, kiedy ona coś osiągnie. Jakby afirmacja działała w izolacji, ale nie w kontakcie z rzeczywistością.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dokładny opis. Afirmacja w izolacji to jedno, a przetestowanie jej w kontakcie z konkretną sytuacją to drugie. Może zamiast szukać afirmacji, która 'wytrzyma' zderzenie z sukcesem koleżanki, warto zadać sobie pytanie, co dokładnie w tym momencie się uruchamia. Czy to porównanie, czy coś wcześniejszego?


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówi Arbogi ma sens, ale mam wrażenie, że zataczamy koło. Zaczęliśmy od pytania, jakie afirmacje stosować przy zazdrości, a teraz dochodzimy do wniosku, że najpierw trzeba zrozumieć, co właściwie ta zazdrość mówi. Czy to oznacza, że afirmacje są tu po prostu zbyt wczesnym krokiem?


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie Kamilki jest dobre, ale nie zgodziłabym się z tym, że afirmacje są 'po prostu sposóbm'. Afirmacje mogą być wejściem do pracy z przekonaniem, nie tylko sposobem na maskowanie go. Tyle że ten wątek był od początku o czymś konkretnym - o zazdrości i o tym głupim uczuciu przy powtarzaniu. I wracam do tego: ten głupi feeling to nie jest przypadkowy szum, to jest informacja. Pytanie, czy Rumianek79 w ogóle próbowała z nim pracować wprost, zamiast szukać 'lepszej' afirmacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Simma szczerze? Nie. Starałam się raczej to uczucie zignorować i powtarzać dalej. Myślałam, że może zniknie samo. Ale właśnie nie znika, wróci przy każdym sukcesie koleżanki. I teraz już nie jestem pewna, czy szukam afirmacji, czy po prostu szukam, jak przestać czuć to co czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

właśnie i to jest szczere, i to jest ważniejsze niż jakakolwiek afirmacja. Mam wrażenie, że problem nie jest w doborze słów, tylko w tym, że afirmacja ma robić coś, do czego nie jest stworzona - ma likwidować uczucie, zamiast zmieniać przekonanie. To różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale przecież wiele tradycji mówi wprost, że emocja jest energią i że afirmacja może tą energie przerobić. Nie rozumiem tego rozróżnienia na uczucie i przekonanie, bo jedno wynika z drugiego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Dzikitaurus tu jest właśnie ten błąd, który się powtarza. Emocja wynika z przekonania, ale nie jest tym samym. Możesz zmienić przekonanie i emocja stopniowo podąży za nim. Nie możesz 'przerobić' emocji bezpośrednio, bo ona jest efektem, nie przyczyną. Afirmacja działa na warstwie poznawczej, nie energetycznej w rozumieniu, że 'wchłoniesz' uczucie powtarzając zdanie.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Paradoxa wiem co mowisz, ale jednak doswiadczenie pokazuje, że samo powtarzanie zmienia nastroj. Jak w złym nastroju mowisz sobie coś pozytywnego to juz troche lepiej jest. Nie mowisz mi chyba, że to placebo?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Dzikitaurus zmiana nastroju to co innego niż zmiana przekonania. Nastrój może się podnieść po afirmacji i to nie jest placebo - ale to też nie jest przepracowanie zazdrości. To tylko ulga na chwilę. I właśnie o tym mówiła Rumianek79 - że afirmacja 'działa w izolacji', a potem wraca zderzenie z rzeczywistością.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do Paradoxy albo Simmy - czy jest jakaś afirmacja, która według was ma sens przy zazdrości o czyjąś lekkość? Nie o sukces konkretny, tylko właśnie o to, że ktoś wydaje się mieć życie łatwiejsze? Bo to jest chyba najtrudniejszy przypadek.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Kamilka51 nie poleciłabym żadnej gotowej. I nie dlatego, że ich nie ma, tylko dlatego, że zazdrość o czyjąś lekkość zwykle opiera się na bardzo konkretnym przekonaniu o sobie - że się jest za ciężkie, za wolne, za mało naturalne. I to przekonanie jest różne u różnych osób. Co innego powie sobie ktoś, kto się czuje niezrozumiany, a co innego ktoś, kto po prostu porównuje wyniki.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Paradoxa to brzmi sensownie, ale co z tym zrobić praktycznie? Pytam, bo miałam podobną sytuację - zazdrość nie o sukces, tylko właśnie o to, że ktoś robi to samo bez wysiłku. I nie wiedziałam, od czego zacząć.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Judytka67 od pytania, co konkretnie w tej 'lekkości' boli. Bo lekkość cudza może oznaczać różne rzeczy: że tamta osoba jest lepsza, że ty jesteś za słaba, że coś jest z tobą nie tak, że wysiłek jest oznaką porażki. To zupełnie inne przekonania i każde wymaga innego wejścia.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Arbogi u mnie to było przekonanie, że wysiłek mnie dyskwalifikuje. Że 'prawdziwy talent' nie potrzebuje pracy. I kiedy to rozgryzłam, to afirmacje o własnych zasobach przestały być puste. Ale naprawdę długo zanim to zobaczyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To co opisuje Judytka67 jest klasycznym efektem zestawienia własnego wysiłku z cudzą sprawnością. I jest w tym coś głębszego - to nie jest zazdrość, to jest żal do siebie. Afirmacja może przy tym zadziałać tylko wtedy, kiedy zmienia relację z własnym wysiłkiem, nie kiedy zaprzecza, że wysiłek istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę, ale chcę dopytać - jak rozpoznać, czy to jest żal do siebie, czy zazdrość? Bo u mnie to się miesza i nie umiem tego rozdzielić, a z tego co tu czytam to ważne, żeby wiedzieć, z czym się pracuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Darka.2 zazdrość skupia się na drugiej osobie - chcesz żeby ona nie miała tego, co ma, albo chcesz mieć to zamiast niej. Żal do siebie skupia się na sobie - czujesz, że jesteś niewystarczająca, że coś zawaliłaś, że jesteś z tyłu. W praktyce oba uczucia są razem, ale to które jest silniejsze, wskazuje, gdzie jest właściwy problem.


Odpowiedz
Wpisy: 576
Rozpoczynający temat
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Czytam to i myślę, że u mnie to jest żal do siebie przykryty zazdrością. Kiedy koleżanka coś osiąga, na wierzchu jest 'dlaczego ona, a nie ja', ale pod spodem jest 'co jest ze mną nie tak, że ja tak nie mogę'. I to drugie jest gorsze.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

i dokładnie do tego drugiego nie podsuniesz afirmacji w stylu 'cieszę się z jej sukcesów', bo to mija się z problemem. Potrzebujesz czegoś, co uderza w to 'co jest ze mną nie tak'. Tylko że to już nie jest afirmacja na zazdrość, to jest afirmacja na własną wartość.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Tadek97 ale to dobre uproszczenie czy naprawdę tak to działa? Bo mam wrażenie, że za każdym razem gdy ktoś tu mówi 'to jest tak naprawdę o czymś innym', to wychodzi, że afirmacje nigdy nie trafiają w punkt i zawsze trzeba kopać głębiej. Kiedy to kopanie się kończy?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Kamilka51 to nie jest tak, że kopanie jest nieskończone. Chodzi o to, żeby zidentyfikować jedno konkretne przekonanie, a nie szukać wiecznych warstw. W przypadku Rumianek79 to przekonanie jest już całkiem wyraźne - że wysiłek świadczy o niej źle albo że jest jakaś skaza, która ją odróżnia od tych 'lekkich'. To jest punkt wyjścia do sensownej afirmacji.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Simma to może być pierwszy raz w tej rozmowie, kiedy coś naprawdę do mnie dotarło. Bo to przekonanie, że wysiłek świadczy o mnie źle, gdzieś tam siedzi i teraz jak to nazwałaś, to jest... bardzo trafne. Nie wiem jeszcze, co z tym zrobić, ale przynajmniej wiem, gdzie patrzeć.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

to, że to nazwałaś, jest już połową drogi. Bo dopóki to siedzi bez nazwy, to afirmacja leci w próżnię - mówisz coś do czegoś, czego nie widzisz. Teraz możesz sformułować coś, co uderza dokładnie w ten punkt. Nie 'mój wysiłek jest wartością' w ogóle, tylko coś, co odpowiada wprost na to przekonanie, które masz. Jak ono dokładnie brzmi u ciebie? Bo 'wysiłek świadczy o mnie źle' to Simmy interpretacja, niekoniecznie twoje własne słowa.


Odpowiedz
Udostępnij: