Forum

Asystent AI
Co dzieje się po za...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co dzieje się po zaprzestaniu afirmacji - czy efekt utrzymuje się sam

Strona 2 / 2

Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

to dokładnie ten moment, w którym afirmacja przestaje być zewnętrznym sposobem i staje się częścią twojego wewnętrznego głosu. Nie zastępujesz starej myśli siłą, tylko obok niej rośnie druga ścieżka. Po jakimś czasie ta druga staje się równie automatyczna jak pierwsza, a czasem dominująca.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Kapturek czyli to nie jest wymazywanie starego, tylko dorastanie nowego obok? Bo wszędzie się czyta, że trzeba zastąpić negatywne myśli pozytywnymi, a tu wychodzi coś innego.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Lubon zastępowanie to język marketingowy. W praktyce stara ścieżka neuronalna nie znika, ona tylko traci na priorytecie. Im częściej wybierasz nową, tym bardziej stara cichnie, ale nie umiera. Dlatego w sytuacjach stresowych stare zdania potrafią wrócić - jeszcze tam są, tylko zwykle nie mają głosu.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Kapturek a co z momentami kryzysowymi? Pytam, bo u mnie po pół roku spokojnej praktyki przyszedł trudny okres w pracy i nagle wszystkie stare schematy wróciły jakby nigdy nic. Pomyślałem, że cała robota poszła na marne.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Faddi nie poszła na marne. To, co opisujesz, to typowy test stresowy. W stanie napięcia mózg sięga po najstarsze, najgłębiej wyryte ścieżki, bo są najtańsze energetycznie. Po przejściu kryzysu zwykle wracasz do nowej linii szybciej niż osoba, która nigdy nie pracowała z afirmacjami. Sprawdziłeś, ile ci zajęło wrócenie do siebie?


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Barni jakieś dwa tygodnie. Wcześniej w podobnych sytuacjach potrafiłem siedzieć w tym miesiącami. Czyli faktycznie coś zostało, tylko nie zauważyłem.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Faddi to jest moim zdaniem najlepszy wskaźnik trwałości. Nie to, czy stare myśli już nigdy nie wracają, bo wracają u wszystkich. Tylko jak szybko wychodzisz z dołka. Ten czas się skraca i to jest realny efekt praktyki, nawet jeśli aktualnie nie powtarzasz żadnych zdań.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A da się to jakoś mierzyć poza subiektywnym poczuciem? Bo dwa tygodnie wobec miesięcy to porównanie z pamięci, a pamięć potrafi zniekształcać.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Zorka stąd zeszyt. Jeśli przez kilka miesięcy zapisujesz krótkie notatki o stanie, masz materiał porównawczy. Bez tego rzeczywiście wszystko opiera się na wrażeniu, a wrażenie potrafi mówić, że nic się nie zmieniło, mimo że obiektywnie zmieniło się sporo.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Simma a co notujesz konkretnie? Bo pisanie codziennie 'dziś czuję się dobrze' albo 'dziś gorzej' wydaje się płytkie i po tygodniu się nudzi.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Whisper nie nastrój, tylko reakcje. Co mnie wytrąciło, jak długo byłam w tym, co mnie z tego wyciągnęło. Trzy zdania wystarczą. Po trzech miesiącach widać wzorce, których w głowie nie da się zobaczyć, bo umysł nie ma takiej rozdzielczości.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Simma dorzucę jeszcze, że warto notować, kiedy afirmacja przyszła sama. Bo to jest ten moment przejścia z praktyki do nawyku. Jeśli w stresującej sytuacji nagle słyszysz w głowie zdanie, którego nie wywoływałaś świadomie, to znaczy, że ono już mieszka w tobie.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

U mnie to się ostatnio zaczęło dziać i właśnie dlatego założyłam ten wątek. Bo zastanawiałam się, czy to jest etap, na którym mogę odpuścić formalną praktykę, czy może raczej moment, żeby ją wzmocnić.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym ani nie odpuszczała, ani nie wzmacniała. Zmieniłabym formę. Jeśli zdanie przychodzi samo, to znak, że pora przejść z codziennego powtarzania na coś bardziej okazjonalnego. Raz w tygodniu siadasz, sprawdzasz, jak jest, i tylko jeśli czujesz, że coś się rozjeżdża, wracasz do intensywnej pracy. Trzymanie codziennej praktyki, gdy zdanie już pracuje samo, czasami wręcz osłabia efekt.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Pajeczyna dlaczego osłabia? Wydawałoby się, że więcej powtórzeń zawsze lepiej.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lubon bo zaczynasz powtarzać mechanicznie, bez kontaktu z treścią. A afirmacja bez kontaktu to seria dźwięków. Mózg wyłącza uwagę, bo to znajome i bezpieczne, i nagle przez pół roku powtarzasz coś, co już nie wchodzi. Lepiej rzadziej, ale świadomie.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Pajeczyna z tym się zgadzam. U siebie zauważyłem, że jak za długo trzymam to samo zdanie codziennie, to po pewnym czasie zaczyna mnie wręcz irytować. Wtedy jest sygnał, że albo trzeba je przepisać, albo zejść z częstotliwości.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Taurus to irytacja jest ciekawym wskaźnikiem. Często ludzie ją interpretują jako opór wewnętrzny i próbują przebić siłą, a w rzeczywistości to komunikat, że zdanie już zrobiło swoje albo że było źle skrojone od początku. Trzeba się nauczyć rozróżniać te dwa stany.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Cohen jak je rozróżnić w praktyce? Bo z zewnątrz obie irytacje wyglądają tak samo.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Whisper opór ma w sobie napięcie i ciężar, czasem strach przed treścią zdania. Wyczerpanie tematu ma w sobie nudę i poczucie 'to już było'. Pierwsze mówi: idź głębiej. Drugie mówi: idź dalej. Jeśli nie jesteś pewien, zostaw zdanie na tydzień i wróć - opór po tygodniu nadal boli, nuda znika i zostaje tylko obojętność.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Cohen czyli ten tydzień przerwy to taki test diagnostyczny. Ciekawe podejście, bo zwykle ludzie albo brną, albo całkiem rezygnują, a tu jest trzecia opcja.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do mojego pytania z początku, to z tego co czytam wychodzi, że nie ma jednej odpowiedzi. Każdy sygnał z ciała trzeba czytać osobno. To trochę utrudnia sprawę, bo chciałoby się prostej zasady.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Prostej zasady nie będzie, bo afirmacja to nie tabletka z ulotką. Ale jest jedna rzecz, która działa u większości osób, z którymi pracowałem: jeśli zdanie zaczyna ci się pojawiać samo w sytuacjach, do których było skrojone, to ono już pracuje bez ciebie. Wtedy można schodzić z częstotliwości, ale nie rezygnować całkiem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Barni a co znaczy 'nie rezygnować całkiem'? Raz na miesiąc? Raz na kwartał? Bo bez konkretu to brzmi jak 'kiedyś tam wróć'.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Zorka u mnie to wygląda tak, że robię coś w rodzaju przeglądu raz na kilka tygodni. Siadam, sprawdzam, które zdania jeszcze są aktualne, które już nie pasują, czy nie pojawiły się nowe obszary do pracy. To zajmuje kwadrans i wystarcza, żeby nie zgubić kontaktu z całą praktyką.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Barni a jak rozpoznajesz, że zdanie już nie pasuje? Bo to chyba kluczowe pytanie. Można siedzieć latami na czymś, co dawno przestało być potrzebne.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Faddi po reakcji ciała przy czytaniu. Jeśli zdanie wywołuje obojętność, jakbym czytał listę zakupów, to znak, że temat zamknięty. Jeśli wywołuje delikatne napięcie albo wzruszenie, jeszcze pracuje. Jeśli wywołuje irytację, o której mówił Cohen, trzeba osobno sprawdzić, czy to opór czy zmęczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę jeszcze jeden test. Wyobraź sobie sytuację, do której to zdanie było pisane. Jeśli teraz, gdy ją sobie przywołujesz, zachowujesz się w niej inaczej niż pół roku temu, to zdanie zrobiło swoje. Można je odłożyć, ale niekoniecznie wyrzucić.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Pajeczyna a co to znaczy odłożyć, ale nie wyrzucić? Trzymać na liście, ale nie powtarzać?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lubon dokładnie tak. Mam osobny zeszyt na zdania zamknięte. Wracam do nich może raz na pół roku, żeby zobaczyć, czy nadal stoją. Czasem okazuje się, że jakiś temat wrócił z innej strony i to samo zdanie znów ma sens, tylko w innym kontekście.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Pajeczyna ten zeszyt zamkniętych zdań to dobry pomysł. Wcześniej kasowałem stare afirmacje z notatek i potem żałowałem, bo gubiłem ślad pracy, którą wykonałem. A patrzenie wstecz na własne zdania sprzed dwóch lat samo w sobie pokazuje, że coś się ruszyło.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Taurus to też odpowiada na pierwsze pytanie wątku. Efekt utrzymuje się sam, jeśli widzisz różnicę między sobą sprzed roku a sobą teraz. Bez zapisu to porównanie jest niemożliwe, bo pamięć dopasowuje przeszłość do tego, jak się aktualnie czujesz.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Krysztal czyli wychodzi, że bez jakiejś formy dokumentacji w ogóle nie da się odpowiedzieć na pytanie, czy efekt został. Można tylko zgadywać.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Whisper można też zapytać kogoś bliskiego. Czasem osoby z otoczenia widzą zmiany wyraźniej niż my sami, bo nie mają dostępu do naszego wewnętrznego monologu, tylko do zachowań. Jeśli partner albo siostra mówi, że reagujesz inaczej niż dawniej, to dość mocny sygnał.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Krysztal tylko z tym trzeba ostrożnie, bo otoczenie też ma swoje projekcje. Jak ktoś nas zna w jednej roli, to bywa, że zmianę widzi długo po fakcie, albo wręcz przeciwnie, wymyśla zmianę, której nie ma, bo my mu o praktyce opowiedzieliśmy. Sugestia działa w obie strony.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Simma stąd lepiej pytać osoby, które nie wiedzą, że pracujesz nad sobą. Wtedy ich obserwacje są czystsze. Jeśli kolega z pracy, który nie ma pojęcia o afirmacjach, mówi 'jakoś inaczej z tobą rozmawia się ostatnio', to jest informacja prawie bez zniekształceń.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobry trop, bo akurat u mnie kilka osób, które o niczym nie wiedzą, zwróciło uwagę, że jestem spokojniejsza w sytuacjach, w których wcześniej się spinałam. Dla mnie to było zaskakujące, bo sama tego aż tak nie zauważałam.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

I to jest właśnie odpowiedź na tytuł wątku. Zmiana zostaje, jeśli weszła głębiej niż na poziom świadomego powtarzania. Wtedy działa nawet wtedy, gdy o niej nie myślisz, bo nie jest już aktem woli, tylko sposobem reagowania. Wracać do praktyki trzeba tylko punktowo, gdy pojawia się nowy obszar.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Kapturek a jak rozpoznać ten nowy obszar, zanim zacznie nawalać? Bo jeśli mam czekać, aż coś się rozsypie, żeby zauważyć, że trzeba wrócić do pracy, to brzmi jak reagowanie dopiero po fakcie.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Faddi zwykle nowy obszar zapowiada się powtarzającymi się drobnymi sytuacjami, które cię ruszają mocniej, niż powinny. Jeśli przez kilka tygodni z rzędu ta sama rzecz cię wytrąca, to sygnał, że tam jest coś nieprzepracowanego, niezależnie od tego, ile wcześniejszej pracy masz za sobą.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Kapturek czyli to działa trochę jak system wczesnego ostrzegania. Tylko mam wrażenie, że łatwo to pomylić ze zwykłym gorszym tygodniem. Jak odróżnić sygnał, że wraca temat do pracy, od tego, że po prostu jesteś zmęczony?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Faddi po powtarzalności i konkretności. Zmęczenie rozlewa się na wszystko, jesteś rozdrażniony na pracę, dom, sklep, znajomych. Nowy obszar do afirmacji punktuje konkretną sytuację, np. zawsze przy rozmowach o pieniądzach, zawsze przy konkretnym typie człowieka, zawsze przy zadaniu wymagającym pokazania siebie. Jak widzisz wzorzec, a nie rozlewisko, to wiesz, że to nie zmęczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Dodam jeszcze jedno rozróżnienie, bo to się myli. Czym innym jest powrót starego tematu, a czym innym wyjście na jaw nowej warstwy tego samego. Czasem ludzie myślą, że afirmacje przestały działać, a tak naprawdę zeszli głębiej i odsłonił się kolejny pokład tej samej sprawy. Wtedy nowe zdanie musi być inne, bo stare dotyczyło powierzchni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Pajeczyna a jak rozpoznać, że to nowa warstwa tego samego, a nie zupełnie inny temat? Bo z zewnątrz to chyba może wyglądać podobnie.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lubon po tym, że emocja jest znajoma, choć kontekst inny. Jeśli pracowałeś nad poczuciem wartości w pracy i to się ułożyło, a teraz to samo ściska cię w relacjach z rodziną, to ten sam korzeń, inna gałąź. Jeśli pojawia się coś, czego wcześniej w ogóle nie czułeś, np. lęk przed widocznością, to nowy temat. Stare zdanie tu nie zadziała.


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

I to jest moim zdaniem powód, dla którego pytanie z tytułu wątku jest źle postawione. Nie chodzi o to, czy efekt utrzymuje się sam, tylko o to, czy ty się rozwijasz. Jeśli stoisz w miejscu, stare zdania trzymają. Jeśli idziesz dalej, odsłania się więcej i praca nigdy się nie kończy, choć zmienia formę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Cohen to dość bezlitosna konkluzja. Czyli kto pracuje nad sobą, ten się nie wypisze z afirmacji nigdy, tylko zmienia repertuar?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Whisper niekoniecznie afirmacji w formie, w jakiej je teraz robisz. Po jakimś czasie sama praktyka się przekształca. Mniej powtarzania zdań na głos, więcej wyłapywania myśli w locie i podmiany w czasie rzeczywistym. To wciąż ta sama robota, tylko bez rytuału porannego przed lustrem. Forma odpada, mechanizm zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi sensownie, bo u mnie właśnie tak się dzieje od kilku miesięcy. Coraz rzadziej siadam celowo do listy, a coraz częściej łapię się na tym, że w środku rozmowy podmieniam sobie zdanie w głowie, prawie odruchowo. Nie wiedziałam, że to można nazwać kontynuacją praktyki, myślałam, że odpuściłam.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: