Chciałam zapytać bo szukam afirmacji które pomagają zaakceptować siebie - wygląd, ciało, to wszystko - ale BEZ presji żeby coś zmieniać. Chodzi mi o to, żeby nie było w stylu "jestem piękna i chudnę każdego dnia" albo "zmieniam się na lepsze", bo to wg mnie jest właśnie ta presja ukryta pod pozytywnym myśleniem. Znacie jakieś które są na prawdę neutralne? takie któer mówią ok, jestem jaka jestem, i to wystarczy? Pytam bo próbowałam kilku z internetu i zawsze coś mi w nich nie gra, jakiś haczyk.
Twoja sytuacja brzmi jak zupełnie normalny problem z afirmacjami ogólnodostępnymi w sieci - większość z nich jest skrojona pod coaching motywacyjny, gdzie celem jest zmiana, nie akceptacja. Afirmacje neutralne brzmiałyby mniej więcej tak: "moje ciało działa dla mnie każdego dnia", "jestem wystarczająca taka jaka jestem", "nie potrzebuję być inna zeby zasługiwać na szacunek". Kluczem jest żeby nie było żadnego porównania do stanu docelowego. Jak afirmacja zawiera słowo "staję się" albo "coraz bardziej" to już jest ruch w kierunku zmiany, nie akceptacji.
No i tu jest clou problemu bo większość ludzi nie rozróżnia afirmacji akceptacyjnych od motywacyjnych i miesza jedno z drugim. Kanimir dobrze to ujął ale dodałabym jedno - afirmacja żeby działała musi być dla ciebie wiarygodna. jeśli mówisz "kocham swoje ciało" a czujesz do niego niechęć, to twój umysł to odrzuci i efekt będzie odwrotny. Dlatego lepiej zaczynać od czegoś co możesz faktycznie poczuć, np. "moje ciało robi co moze" albo "akceptuję to, że dzisiaj tak wyglądham". Taki mały krok jest bardziej uczciwy.
Na głos zdecydowanie działa lepiej bo wibracja głosu aktywuje czakrę gardłową i wzmacnia przekaz energetyczny do podświadomości. Cisza nie niesie tej samej częstotliwości co słowo wypowiedziane, dlatego w medytacjach używa się mantr głośno a nie w myślach. ech, polecam mówić afirmacje przed lustrem patrząc sobie w oczy, to podnosi skuteczność kilkakrotnie.
Poczekaj chwilę, bo to co napisałaś o czakrze gardłowej to uproszczenie... no cóż, mówienie na głos pomaga, ale nie dlatego że "aktywuje czakrę" - po prostu angażuje więcej kanałów sensorycznych jednocześnie: słyszysz się, czujesz wibrację, jesteś bardziej skupiona. To ma przełożenie na to ile informacji dociera do kory przedczołowej. Czakry to osobny temat i mieszanie tych dwóch rzeczy prowadzi do błędnych wniosków. przed lustrem - tak, to działa ale mechanizm jest inny niż energetyczny.
Właśnie. I dlatego warto też powiedzieć że nie istnieje jeden standard "skuteczności" afirmacji. Dla jednych głośno, dla innych pisane w dzienniku, dla innych w myślach podczas chodzenia. Badania nad autosugestią - Coué badał to juz sto lat temu - pokazują że kluczowa jest regularność i wiara w treść, nie forma wypowiedzenia. Metoda jest sposóbm, nie dogmatem.
A no, A co to jest autosugestia? To to samo co afirmacje? Trochę się gubię w tych pojęciach bo wszędzie używają różnych słów na podobne rzeczy chyba.
Można powiedzieć że afirmacje to jedna z form autosugestii - świadome powtarzanie zdań, zeby zmienić przekonania. Autosugestia jest pojęciem szerszym i obejmuje też wizualizacje, hipnozę własną, pewne typy medytacji 😉 Afirmacje to konkretna technika w ramach tego większego worka. W praktyce różnica jest akademicka, dla codziennego użytku to bez znaczenia.
Można, ale to zależy od ciebie i od tego co czujesz. Świeca jako punkt skupienia uwagi pomaga niektórym się skoncentrować i wejść w odpowiedni stan. Nie ma w tym nic złego. Ale sama świeca nic nie zrobi jeśli afirmacja jest pusta. Odwróć priorytety - najpierw dobierz afirmacje które czujesz, potem ewentualnie dopasuj do nich warunki zewnętrzne jak świece czy kamienie.
Trochę się dziwię że to wszystko w ogóle działa na kogoś, szczerze 😀 Mówisz zdanie do lustra i to ma zmienić jak się postrzegasz? pytam bez złośliwości bo na prawdę nie rozumiem mechanizmu... Placebo?
No dobra, hmm, ok to ma sens jak to tak ujmujesz z tymi negatywnymi afirmacjami. Nigdy tak nie myślałem że krytyczne myśli to de facto też afirmacje, tylko w złą stronę. To ciekawe
Właśnie to jest ta granica której wiele osób nie widzi - między afirmacją a intencją. afirmacja bez żadnego zakorzenienia w ciele jest jak pusta deklaracja. Dlatego jak pracuję z akceptacją ciała to łączę to z oddechem albo z prostym skanem ciała - poprostu przechodzę uwagą przez każdą część siebie bez oceniania. dopiero potem wypowiadam zdanie. Ciało reaguje inaczej kiedy jest już trochę "słuchające".
To co pisze Izoldka brzmi sensownie, sama próbowałam czegoś podobnego. siadałam, zamykałam oczy, oddychałam spokojnie i dopiero wtedy mówiłam afirmację w myślach. Nie wiem czy to przez oddech czy przez to że byłam spokojniejsza ale cos faktycznie się zmieniało w nastawieniu. Choć u mnie to trwało kilka tygodni zanim wogóle poczułam różnicę, więc cierpliwości trzeba mieć.
Pytanie moze troche z innej strony - czy takie afirmacje na wygląd mozna robic przez pośrednictwo kogoś drugiego? tzn czy ktos bliski moze tez jakos wysylac taką energie akceptacji w twoim kierunku bez twojej wiedzy? czytałem cos o łączeniu energetycznym ale nie wiem czy to ma sens w tym kontekscie
Wracajac do sedna tematu bo troche odpłynęliśmy - czy ktoś faktycznie probował mieszać dwie rozne afirmacje naraz? Tzn jedna na akceptacje, druga np. na pewnosc siebie, w tej samej sesji? Bo mnie sie wydaje ze to moze rozmywac efekt, ale nie mam pewnosci.
No wlasnie z tymi blokami tematycznymi to jest tak ze brzmi sensownie w teorii ale w praktyce zanim wejdziesz w odpowiedni stan to juz konczysz te 10 minut. Szczegolnie na poczatku. Wole jedną afirmacje, ale zrobiona porządnie, niz piec na odpuscic.
Mam pytanie moze głupie - jak wogle wiadomo ze "weszlo sie w odpowiedni stan"? Bo sie nie znam na tym, ale wszystkie opisy brzmia dla mnie jak cos bardzo subiektywnego. Jeden powie ze wchodzi w trans po 5 minutach, drugi ze nigdy nie czul niczego podobnego
Eh, ja nigdy nie potrafię sie uspokoic na tyle żeby w ogóle zaczac. Myśli sie nie zatrzymuja. Czy to znaczy ze afirmacje w ogóle dla mnie nie zadzialaja?
