Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób z rodzinną historią chorób psychicznych - wsparcie bez zagrożenia

Strona 2 / 3

Wpisy: 441
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś z was miał sytuację gdzie lekarz aktywnie powiedział żeby nie robić afirmacji? Pytam bo zastanawiam się czy to w ogóle się zdarza, czy raczej lekarze po prostu to ignorują jako niemedyczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Faustynka05 Słyszałem o jednym takim przypadku, ale nie z pierwszej ręki - osoba z tendencjami maniakalnymi, gdzie lekarz miał zastrzeżenia że nadmierne skupianie się na pozytywnych przekonaniach może nasilać stan hipomaniakalny. To nie jest standardowe, ale przy niektórych diagnozach ma sens kliniczny. Nie mówię tego żeby straszyć, tylko żeby być precyzyjnym - to nie jest tak że afirmacje są zawsze neutralne dla każdej diagnozy.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Włanie to mnie trochę niepokoi w tym wątku. Bo skąd wiadomo czy moja sytuacja to jest ten bezpieczny przypadek czy ten o którym mówi Seba86? Mam w rodzinie kilka osób z diagnozami i sama nie wiem co u mnie jest a co nie jest.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Macierzanka To jest naprawdę ważne i dobrze że to mówisz wprost. Jeśli masz w rodzinie historię diagnoz psychiatrycznych i sama masz wątpliwości co do swojego stanu - to jest dokładnie ta sytuacja, w której nie powinno się zaczynać żadnej intensywnej praktyki bez wcześniejszej rozmowy z lekarzem lub psychologiem. Nie dlatego że afirmacje są niebezpieczne same w sobie, ale dlatego że warto mieć kogoś kto może ci powiedzieć 'twój przypadek jest taki, a nie inny'. To nie jest odmawianie ci prawa do pracy nad sobą - to jest dbanie o to, żeby ta praca była bezpieczna.


Odpowiedz
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 487

@Magicystka Nie mam diagnozy, po prostu się martwię bo wiem że to może być dziedziczne i nie chcę czegoś 'uruchomić'. Czy to w ogóle jest możliwe przez afirmacje?


Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Macierzanka Samo powtarzanie pozytywnych zdań nie 'uruchamia' niczego co by tam nie było. Ale tutaj muszę być precyzyjny - jeśli masz niepokój o swoje zdrowie psychiczne, to to niepokój jest sygnałem do rozmowy z psychiatrą lub psychologiem, nie do szukania odpowiedzi na forum. Rozumiem że to trudne, ale to nie jest pytanie które możemy ci tu sensownie rozstrzygnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Sebą. Dodam tylko z własnego doświadczenia - ten lęk że 'coś uruchomię' sam w sobie może być bardziej obciążający niż jakakolwiek praktyka. I właśnie dlatego rozmowa z psychiatrą czy psychologiem przed rozpoczęciem czegokolwiek jest tak ważna - nie żeby uzyskać pozwolenie, ale żeby ten lęk miał swoje miejsce i konkretną odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@jadeitka_b)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wracam do tego co pytałam wcześniej o porę dnia - bo Faustynka05 wspomniała o stanie alfa i stanem tuż po przebudzeniu. Czy to znaczy że wieczorne afirmacje przed snem są równie dobre? Bo mi wieczór pasuje bardziej, rano mam chaos.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Jadeitka_B Tak, stan tuż przed zaśnięciem jest podobny do porannego - mózg przechodzi w wolniejsze fale i jest podobnie podatny na przyjmowanie przekonań. Wieczór jest przez wielu praktyków wręcz preferowany, bo to co powtarzasz przed snem towarzyszy ci przez całą noc na pewnym poziomie przetwarzania. Nie ma jednej jedynej słusznej pory - liczy się regularność i to, żeby afirmacja była powiedziana kiedy jesteś spokojny, a nie w biegu.


Odpowiedz
Wpisy: 382
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co mówi Faustynka05 o wieczorze - u mnie wieczory bywają trudne, bo myśli potrafią się nakręcać przed snem. Czy w takim razie robienie afirmacji wtedy ma sens, jeśli przez resztę wieczoru i tak mam gonitwę myśli? Czy lepiej się wtedy wstrzymać i poczekać na rano?


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Jeśli wieczory masz trudne i myśli się nakręcają, to robienie afirmacji dokładnie w tym momencie może rzeczywiście nie być najlepszym pomysłem. Chodzi o to żeby nie wchodzić w afirmacje z poziomu już nakręconego umysłu, bo wtedy ciało jest spięte i przekaz nie przechodzi tak samo. Ja bym próbowała najpierw czegoś co obniży pobudzenie - oddech, kilka minut ciszy - a dopiero potem afirmacje. Albo przesunąć całość na moment kiedy już trochę opadniesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Faustynka05 A jak odróżnić moment kiedy już 'wystarczająco opadłam' od momentu kiedy po prostu zasnę przy afirmacjach? Bo to brzmi jakby było bardzo wąskie okno.


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Salomea63 To jest dokładnie to pytanie 🙂 Szczerze - u mnie to wąskie okno to dosłownie kilkanaście minut. Ale jeśli zaśniesz przy afirmacjach to nie jest katastrofa, bo ostatnie słowa przed snem i tak gdzieś zostają. Gorzej jeśli zaczynasz je mówić kiedy jesteś jeszcze w pełnym napięciu, bo wtedy to jest bardziej walka z sobą niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
Wpisy: 382
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ok, to rozumiem - ale mam pytanie praktyczne. Co jeśli wieczorem myśli nie odpuszczają w ogóle, nawet po oddechu? Czasem leżę i pół godziny to jest za mało żeby mózg zwolnił. Czy wtedy lepiej w ogóle zrezygnować z afirmacji na ten wieczór?


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Tak, lepiej zrezygnować i nie zmuszać się. To co opisujesz - myśli które nie odpuszczają mimo prób - to jest sygnał że układ nerwowy jest w stanie pobudzenia i żadna technika kognitywna nie przebije się skutecznie przez ten stan. Afirmacje to praca z przekonaniami, a nie z fizjologią. Jeśli fizjologia mówi 'alarm', afirmacje tego nie wyłączą. W taką noc lepiej skupić się tylko na spokojnym oddechu i nic więcej nie próbować.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

A co z medytacją przed afirmacjami? Bo słyszałam że jak się pomedutuję to potem afirmacje lepiej działają. Czy to ma sens czy to kolejny mit?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Macierzanka Nie mit, ale trzeba uważać co się nazywa medytacją. Jeśli masz na myśli obserwację oddechu przez kilka minut bez oceniania myśli - to tak, to może obniżyć pobudzenie i zrobić miejsce na afirmacje. Ale jeśli masz na myśli rozbudowane wizualizacje albo skanowanie ciała, to to jest już osobna praktyka i nie trzeba jej pakować przed afirmacje.


Odpowiedz
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Seba86 Czyli te bardziej rozbudowane medytacje mogą nawet przeszkodzić? Nie pomyślałabym o tym tak.


Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Jadzienkaa Nie tyle przeszkodzić co po prostu zmęczyć. Po długiej wizualizacji możesz być na tyle nieobecna myślami że afirmacje będą jak mówienie czegoś do ściany. Kolejność i długość mają znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do Teofilki i tego problemu z wieczorami - ja miałam identycznie i próbowałam różnych godzin. Ostatecznie wyszło że u mnie afirmacje działają najlepiej rano, nawet jeśli rano jest trochę chaotycznie, bo przynajmniej jestem świeża po śnie i nie mam jeszcze nawarstwionego zmęczenia dnia. Teofilko, mówiłaś że rano masz chaos - co konkretnie Ci przeszkadza, bo może dałoby się to jakoś obejść?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Chryzoprazka_76 Rano mam małe dziecko i pierwsze godziny są po prostu logistyczne - jedzenie, ubranie, wyjście. Dosłownie nie ma kiedy usiąść w ciszy na dłużej niż minutę. Dlatego wydawało mi się że wieczór to jedyna opcja.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

A minutę masz? Bo ja na tym etapie robiłam jedną afirmację, jedną jedyną, głośno do lustra jak wychodziłam z łazienki. To nie jest żadna rozbudowana praktyka, ale utrzymuje kontakt z tym co chcesz w sobie budować. I to szczerze mi wystarczało przez długi czas zanim dzieci podrosły.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Ale jedna afirmacja dziennie to w ogóle ma sens? Myślałem że to musi być jakiś regularny rytuał z powtórzeniami żeby cokolwiek osiągnąć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Ferdek86 Tu jest dość powszechne nieporozumienie. Skuteczność afirmacji nie zależy od liczby powtórzeń w jednej sesji, tylko od regularności i jakości skupienia w momencie powtarzania. Jedna afirmacja wypowiedziana z pełną uwagą każdego dnia to więcej niż dwadzieścia mechanicznie odrecytowanych. Badania nad samoprzekonaniem - między innymi prace Steele'a - sugerują że liczy się chwila, w której masz kontakt z tym co mówisz, a nie że siedzisz i liczysz powtórzenia.


Odpowiedz
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Magicystka Ok, ale co to znaczy 'kontakt z tym co mówisz'? Jak to sprawdzić?


Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Ferdek86 Dobre pytanie. Najprostszy test - czy po powiedzeniu afirmacji czujesz cokolwiek, jakikolwiek oddźwięk w ciele albo zmianę oddechu, czy to jest całkiem neutralne jak recytowanie tabliczki mnożenia? Jeśli kompletnie neutralne, to albo temat jest za daleki od ciebie, albo jesteś zbyt zmęczony żeby w ogóle próbować. To nie znaczy że masz czuć euforię, ale zupełna obojętność to sygnał że coś nie gra.


Odpowiedz
Wpisy: 477
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawe kryterium, bo ja przez długi czas myślałam że właśnie neutralność jest celem - że nie chodzi o emocje tylko o spokojne powtarzanie. A ty mówisz odwrotnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Salomea63 Nie do końca odwrotnie. Neutralność po czasie, kiedy afirmacja już się 'wbudowała', jest ok - to znaczy że przekonanie przestało być walką. Ale na początku, kiedy dopiero próbujesz zmienić coś co jest mocno zakorzenione, brak jakiegokolwiek oddźwięku może oznaczać że afirmacja jest za mocno oderwana od twojego obecnego stanu. Klasyczny błąd to mówić sobie 'jestem pełna spokoju' kiedy jesteś w środku kryzysu - mózg to odrzuca, bo to niezgodne z tym co faktycznie czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie dlatego wiele osób zaleca afirmacje w formie procesu, czyli nie 'jestem spokojna' tylko 'uczę się być spokojna' albo 'spokój staje się moją naturą'. To jest bliższe prawdy i łatwiej to przyjąć.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Oksanka.2 To jest dobra obserwacja, ale muszę tu trochę sprecyzować bo to może być mylące. Forma procesowa działa przy afirmacjach dotyczących cech i stanów, czyli np. spokój, pewność siebie, otwartość. Natomiast przy afirmacjach dotyczących wartości - czyli tego kim jestem dla siebie, nie jakiego stanu szukam - forma 'jestem' jest uzasadniona nawet jeśli brzmi odważnie. To różne poziomy i nie należy ich mieszać w jedno zalecenie.


Odpowiedz
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Seba86 A co z wartościami? Nie do końca rozumiem to rozróżnienie. Możesz podać jakiś przykład żeby to zobaczyć w praktyce?


Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Ferdek86 Jasne. Jeśli afirmacja dotyczy cechy - np. 'uczę się być spokojny' - forma procesowa ma sens, bo spokój to stan który budujesz stopniowo. Ale jeśli afirmacja dotyczy wartości - np. 'moja rodzina jest dla mnie ważna' - to forma procesowa brzmi dziwnie, bo to nie jest coś czego się uczysz, to jest coś co albo czujesz albo nie. Tam lepiej zostać przy prostym stwierdzeniu. Oksanka miała rację co do mechanizmu, ale wrzuciła wszystkie afirmacje do jednego worka.


Odpowiedz
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 345

@Seba86 Ok, przyznam że nie robiłam tego rozróżnienia i to ma sens. Ale mam pytanie - co z afirmacjami dotyczącymi zdrowia psychicznego, o które chodzi w tym wątku? Bo 'uczę się być bezpieczna' brzmi procesowo, ale czy to nie jest właśnie ta forma której tu szukamy?


Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Oksanka.2 To jest konkretne pytanie i dobrze że wracamy do sedna tematu. Przy afirmacjach dla osób z rodzinną historią chorób psychicznych forma procesowa ma dodatkową zaletę - nie tworzy fałszywej presji bycia już 'w porządku'. 'Uczę się ufać swojemu ciału' jest uczciwsze i mniej obciążające niż 'moje ciało jest zdrowe i silne', jeśli ktoś żyje z realnym lękiem o własne zdrowie. To nie jest kwestia estetyki zdania, tylko redukcji konfliktu wewnętrznego.


Odpowiedz
Wpisy: 382
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie o to mi chodzi od początku tego wątku. Moja mama miała epizody depresyjne i ja od lat mam w głowie że to samo czeka i mnie. Jak mówię 'jestem zdrowa psychicznie' to dosłownie coś we mnie protestuje, bo myślę - skąd wiesz. A 'uczę się dbać o swoje zdrowie psychiczne' jakoś mniej boli. Ale nie wiem czy to nie jest za słabe żeby w ogóle działało.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dokładnie to samo mam. Ten protest w środku to jest to najgorsze. Czy w ogóle można się go pozbyć przez afirmacje czy trzeba coś wcześniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Macierzanka To nie jest kwestia pozbycia się protestu przed afirmacjami - to jest kwestia tego, żeby afirmacja była wystarczająco bliska twojej aktualnej pozycji żeby protest nie był silniejszy niż sam przekaz. Protest który opisujecie obie to zdrowa reakcja - umysł wyłapuje niezgodność między tym co mówisz a tym w co wierzysz. To nie jest przeszkoda, to jest informacja o tym że afirmacja jest za daleka.


Odpowiedz
Wpisy: 477
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

A można zapytać - skąd wiadomo jak daleko można się posunąć? Bo rozumiem że 'jestem zdrowa psychicznie' może być za dużym skokiem, ale czy jest jakaś metoda żeby testować granicę, gdzie ta afirmacja jeszcze przechodzi a gdzie już nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Salomea63 Jest dość prosta technika. Powiedz afirmację na głos i obserwuj pierwsze pół sekundy reakcji ciała - nie myśli, tylko fizycznie. Napięcie w ramionach, zmiana oddechu, zaciskanie szczęki. Jeśli coś się napina - afirmacja jest za daleko. Jeśli jest neutralnie albo lekko cieplej - jest w zasięgu. To nie jest magia, to tylko słuchanie sygnałów których normalnie nie zauważamy.


Odpowiedz
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Salomea63 Ja do tego dodałabym jeszcze jedno kryterium które u mnie działa - czy afirmacja daje mi jakąś przestrzeń czy mnie zamyka. 'Jestem spokojna' brzmi jak twierdznie które muszę obronić przed sobą. 'Spokój jest dla mnie dostępny' brzmi jak zaproszenie. Może to tylko semantyka ale dla mnie to robi różnicę.


Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Chryzoprazka_76 'Spokój jest dla mnie dostępny' - to jest naprawdę inne w odczuciu. Nie ma w tym nic do obrony. Mogę to spróbować z moim konkretnym lękiem, czyli zamiast mówić cokolwiek o zdrowiu po prostu 'zdrowie psychiczne jest dla mnie dostępne'?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Tak, i to jest właśnie ta forma która ma chyba największy sens kiedy żyjesz z tym rodzinnym cieniem. Bo nie zaprzeczasz historii, nie mówisz że jej nie ma - tylko otwierasz możliwość że twoja droga może być inna. Przynajmniej tak to u mnie działało.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

A jeśli ktoś ma lęk nie o siebie ale o dzieci - że im przekaże ten wzorzec? Czy afirmacje mogą tu w ogóle coś zrobić czy to jest za duże?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Jadzienkaa To jest osobny i dość złożony wątek, bo lęk o przekazanie czegoś dzieciom to nie jest ten sam mechanizm co lęk o siebie. Ale krótko - afirmacje mogą pomóc zmniejszyć natężenie tego lęku i zmienić narrację z 'jestem zagrożeniem dla moich dzieci' na coś bardziej otwartego. Nie rozwiążą samego lęku jeśli jest głęboko zakorzeniony, ale mogą zmienić punkt wyjścia codziennego myślenia.


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Jadzienkaa Mam tu pewne doświadczenie, bo sama przez to przechodziłam. Najlepsza afirmacja jaką znalazłam dla siebie w tym kontekście to nie była żadna gotowa formułka tylko zdanie które sama skonstruowałam: 'daję dzieciom siebie, nie swoich przodków'. Brzmi prosto ale dla mnie niosło coś bardzo konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy te afirmacje które sami piszemy działają tak samo jak te z książek albo od specjalistów? Bo mam wrażenie że te gotowe są jakoś bardziej sprawdzone.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Ferdek86 Właśnie odwrotnie. Gotowe formuły są pisane dla średniego odbiorcy i siłą rzeczy omijają specyficzny kontekst konkretnej osoby. Afirmacja napisana własnym językiem, z własnego doświadczenia, jest zazwyczaj skuteczniejsza bo umysł ją rozpoznaje. 'Sprawdzone' w tym wypadku nie znaczy lepsze - znaczy tylko że ktoś inny uznał że to zdanie działa na kogoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@genio67)
Połączone: 1 rok temu

To trochę stoi w sprzeczności z tym co czytałem - że afirmacje muszą być pozytywne, w czasie teraźniejszym i bez słowa 'nie'. To są jakieś zasady których powinniśmy przestrzegać czy mit?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Genio67 Część prawda, część uproszczenie. Czas teraźniejszy i unikanie negacji - to ma pewne podstawy w tym jak mózg przetwarza język, bo 'nie bój się' aktywuje 'bój się' po drodze. Ale 'musi być pozytywne' to już nadinterpretacja. Afirmacja może być neutralna albo nawet opisywać trudność jeśli kończy się otwarciem, a nie zamknięciem. Przykład: 'mam trudny start, ale moje zdrowie jest sprawą otwartą' - to nie jest typowo pozytywne, ale jest prawdziwe i nie zamyka.


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Genio67 Dodam że ta zasada 'bez nie' jest dość stara i pochodzi głównie z literatury coachingowej lat 90. Współczesne podejścia są mniej sztywne. Ważniejsze jest to co Magicystka mówiła wcześniej - żeby afirmacja nie generowała wewnętrznego sprzeciwu, a nie żeby spełniała formalną listę reguł.


Odpowiedz
Wpisy: 382
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, to mam jeszcze jedno pytanie bo zostałam przy tym 'zdrowie psychiczne jest dla mnie dostępne' i próbowałam to rano. I rzeczywiście coś jest inaczej - nie czuję tego samego oporu. Ale zastanawiam się czy taka afirmacja ma w ogóle sens bez żadnej konkretnej intencji za nią? Czy to nie jest za ogólne?


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ogólność to nie jest wada o ile nie jest ucieczką od konkretów. 'Zdrowie psychiczne jest dla mnie dostępne' działa właśnie dlatego, że nie precyzuje jak, kiedy ani w jakiej formie - zostawia to otwarte. Intencja jest w samym otwarciu tej możliwości. Ale jeśli chcesz czegoś bardziej zakorzenionego, możesz dodać warunek czasu: 'dziś zdrowie psychiczne jest dla mnie dostępne'. To redukuje presję jeszcze bardziej.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

A jak długo trzeba to powtarzać żeby cokolwiek poczuć? Bo mam wrażenie że siedzę z tymi afirmacjami od kilku tygodni i nadal nic. Może robi się coś źle?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Ferdek86 Kilka tygodni to nie jest wcale długo, szczególnie gdy pracujesz z czymś tak głęboko zakorzenionym jak rodzinna historia chorób. Tu nie chodzi o efekt po miesiącu, tylko o stopniową zmianę toru myślenia który mógł być układany przez całe życie. I pytanie - jak je powtarzasz? Na głos, w ciszy, mechanicznie z kartki?


Odpowiedz
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Seba86 Głównie w myślach, po cichu, rano przy kawie. Może to jest problem?


Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Ferdek86 Może, może nie. Głos robi różnicę bo angażuje ciało - słyszysz siebie, czujesz wibrację. Ale sama technika to nie wszystko. Ważniejsze jest to, czy powtarzasz mechanicznie czy faktycznie zatrzymujesz się na znaczeniu każdego słowa. Dwadzieścia razy mechanicznie versus trzy razy z uwagą - to nie jest ta sama robota.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

A jest jakiś moment w ciągu dnia który lepiej działa? Bo czytałam że rano jest najlepiej ale też że tuż przed snem kiedy mózg jest bardziej odprężony. Trochę sprzeczne te informacje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Macierzanka Sprzeczne bo oba mają rację w różnych kontekstach. Rano - zanim nałożysz na siebie cały ciężar dnia. Przed snem - bo jesteś mniej oporna na nowe treści. Przy lęku związanym z rodzinną historią chorób psychicznych widziałam że wieczorne afirmacje mogą jednak wywoływać więcej niepokoju zamiast spokoju, bo myśl się rozwija zanim zaśniesz. Rano jest tu bezpieczniejszym wyborem.


Odpowiedz
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Salomea63 Dodałabym że to tez jest bardzo indywidualne. Mnie afirmacje wieczorne działają bo mam wtedy więcej ciszy i faktycznie je czuję a nie tylko recytuję. Ale mam koleżankę dla której to był koszmar bo zaczynała myśleć za dużo przed snem. Trzeba sprawdzić na sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co jeśli ktoś w ogóle nie umie się zatrzymać na słowach? Mówię to i od razu myśl ucieka gdzieś indziej. To afirmacje po prostu nie są dla mnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Jadzienkaa Uciekanie myśli to nie jest dowód że afirmacje nie działają - to jest dowód że umysł jest przyzwyczajony do niebycia w jednym miejscu. Spróbuj afirmację połączyć z czymś fizycznym - dłoń na klatce piersiowej, powolny wydech po każdym zdaniu. Ciało zostaje tam gdzie jest i ściąga uwagę z powrotem.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, ja to robię z oddechem i naprawdę pomaga. Ale mam inne pytanie - czy afirmacje mogą w którymś momencie przestać wystarczać? Pytam dlatego, że od jakiegoś czasu mam wrażenie że te które stosowałam przez długi czas trochę straciły moc. Czy trzeba je zmieniać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Faustynka05 Tak, i to jest dobry znak a nie problem. Jeśli afirmacja przestała generować opór, to prawdopodobnie nie jest już nowością dla twojego układu przekonań - czyli zrobiła swoje albo przynajmniej część roboty. Wtedy można albo ją pogłębić, albo przesunąć się o krok dalej. To jak z mostkiem - pomagasz sobie przejść z punktu A do B, a potem potrzebujesz mostu do C.


Odpowiedz
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 345

@Faustynka05 Ja bym powiedziała że to po prostu kwestia przyzwyczajenia - mózg ignoruje to co powtarzamy za długo tak samo jak ignoruje tykanie zegara. Dlatego wiele osób radzi żeby co jakiś czas losowo zmieniać porę albo formę.


Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Oksanka.2 To trochę upraszcza mechanizm. Habituacja do bodźca sensorycznego to co innego niż to co dzieje się z przekonaniem, które powtarzasz. Jeśli afirmacja naprawdę weszła głębiej, nie 'znika' jak tykanie zegara - zmienia się jej funkcja. Przestaje być przekonywaniem, zaczyna być potwierdzaniem. I wtedy rzeczywiście warto szukać nowego kroku, ale nie dlatego że mózg się znudził.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: