Słyszałam, że słuchanie afirmacji tuż przed zaśnięciem, kiedy człowiek jest już taki półprzytomny, działa lepiej niż rano przy kawie. Podobno umysł jest wtedy bardziej otwarty i łatwiej to zapada. Czy to ma sens? Bo zaczęłam tak robić od jakiegoś czasu i śnię dziwnie intensywnie, nie wiem czy to związek.
To ma pewne podstawy. Stan między jawą a snem to tak zwana hipnagogia i wtedy naprawdę spada aktywność fal beta, które odpowiadają za krytyczne myślenie. Mózg jest wtedy mniej oporny na sugestię, więc afirmacje mogą trafiać głębiej. Ale intensywne sny to niekoniecznie efekt afirmacji, równie dobrze mogą być efektem samego skupiania się na czymś emocjonalnie ważnym przed zaśnięciem. Marzanka, a co to są za sny? Czy mają jakiś związek z treścią afirmacji, czy coś zupełnie innego?
A ja mam pytanie do całego tematu, bo mnie to zawsze zastanawiało. Jeśli człowiek zasypia przy nagraniu, to ile w ogóle z tego słyszy? Bo mam wrażenie, że po jakichś dziesięciu minutach jestem już tak uśpiony, że żadne słowa do mnie nie docierają. Więc jaki jest sens puszczać to całą noc?
Dorzucę coś od siebie. Przy pracy z czakrą gardła i czołową te stany przejściowe są szczególnie ważne, bo czakra trzeciego oka jest aktywniejsza właśnie w hipnagogii. Więc afirmacje dotyczące intuicji albo wizji powinny trafiać znacznie lepiej niż na przykład afirmacje dotyczące działania czy materialności, bo te związane są bardziej z czakrą podstawy i wymagają stanu czuwania.
Myślę, że Nikodem ma rację w tym sensie, że stan umysłu ma znaczenie, ale może nie przez pryzmat czakr, tylko przez to, z jaką energią kładziesz się spać. Jeśli wieczorem jesteś pobudzony, rozkojarzony, to nawet najlepsze afirmacje mało zdziałają, bo nie ma odpowiedniego gruntu. Warto najpierw się wyciszyć.
A co z tymi karteczkami pod poduszką? Bo widziałam to gdzieś i nie rozumiem jak to ma działać, skoro się tego nie czyta przez sen.
I tu Boruta trafił w sedno. Karteczka pod poduszką to bardziej praca z intencją i podświadomością przez sam akt tworzenia. Kiedy piszesz afirmację ręcznie, angażujesz motorykę, skupienie, emocje. To jest moment prawdziwej pracy. To co dzieje się potem z karteczką to już symbolika, nie mechanizm. Ale ta symbolika też coś robi z przekonaniami, więc nie mówię, że bez sensu.
Ja karteczki robiłam przez jakiś czas i powiem szczerze, że bardziej niż samo leżenie pod poduszką pomagało mi to, że rano karteczkę wyjmowałam i czytałam na głos. Taki rytuał zamknięcia. Więc może to nie tyle sen co to, co otacza sen, ma znaczenie.
u mnie to były raczej subtelne zmiany, nie jakieś wielkie przełomy. Zaczęłam szybciej wyłapywać kiedy mówię do siebie z krytyką, jakby ta praca ostrzyła czujność. Ale to też może być efekt samego skupiania się na sobie, nie koniecznie magii afirmacji.
Mam inne podejście do tego. Pracowałem z afirmacjami nagranymi własnym głosem i to robi różnicę w porównaniu do cudzego nagrania. Własny głos mózg traktuje inaczej, jest mniej dystansu. Przed snem z własnym głosem w tle miałem wrażenie że to bardziej wchodzi, trudno powiedzieć inaczej. Ktoś próbował porównać oba?
Ja słucham nagrań z YouTube i nigdy nie myślałam żeby nagrać własny głos, ale teraz się zastanawiam. Adept, jak to technicznie robiłeś? Normalne nagranie na telefonie i tak po cichu puszczałeś?
Czy to nie jest tak, że jeśli człowiek już zasypia to afirmacje wpadają do głowy bez żadnego filtra i to może być trochę ryzykowne? Znaczy, co jeśli ktoś ma źle sformułowane afirmacje, jakieś negatywne w środku, i to idzie prosto do podświadomości bez kontroli?
Do kwestii negacji dodam tylko tyle, że to dobrze udokumentowany efekt językowy. Zdanie 'nie boję się' aktywuje w umyśle obraz strachu, zanim dotrze zaprzeczenie. Dlatego klasyczna zasada afirmacji mówi o sformułowaniach pozytywnych, nie o tym czego nie chcemy, tylko o tym co chcemy mieć albo czym chcemy być. Przed snem to nabiera większego znaczenia właśnie dlatego o czym mówiła Ulcia90.
Ja dorzucę cos praktycznego bo sie tu dużo mówi o teorii. Przez jakis czas robiłam afirmacje przed snem i rano i po miesiącu naprawde czułam róznicę w tym jak reaguje na stresowe sytuacje. Ale nie wiem czy to kwestia pory czy samej regularności, bo robiłam obie naraz.
To co Adept napisał brzmi znajomo. U mnie też ciężko oddzielić efekt samej afirmacji od efektu tego, że w ogóle zwalniamy przed snem i robimy coś spokojnego. Może samo wyciszenie już robi dużo, a afirmacja jest takim konkretnym kierunkiem dla tej ciszy?
myślę, że dobrze to ująłaś. Wieczorne wyciszenie samo w sobie reguluje układ nerwowy i to już jest praca, nawet bez afirmacji. Afirmacja dodaje do tego konkretny ładunek znaczeniowy. Razem to ma sens, osobno każde z tego też ma wartość.
Ja mam pytanie może trochę z boku ale z tym związane. Czy jeśli zasnę przy nagraniu i obudzę się w nocy i ono nadal gra, to jest to szkodliwe? Bo raz mi się zdarzyło i nie wiedziałam czy wyłączyć czy zostawić.
Przy okazji kwestii budzenia się w nocy, warto zaznaczyć, że przebudzenia między godzinami drugą a czwartą są często związane z aktywną czakrą splotu słonecznego. Jeśli ktoś budzi się regularnie o tej porze, to może być sygnał że właśnie na tę czakrę powinien kierować afirmacje.
A wracając do karteczek, bo Paprotka pisała że rano je czytała na głos, to znaczy że trzymała je przez kilka dni? Czy pisała nowe każdego wieczoru? Bo zastanawiam się ile taka karteczka powinna leżeć pod poduszką.
Ja mam pytanie bo do tej pory używałam afirmacji tylko do sytuacji uczuciowych, ale czytając ten wątek zastanawiam się czy wieczorna praca działa tak samo na afirmacje dotyczące relacji jak na te związane z pewnością siebie? Czy temat ma znaczenie?
tak, i to bedzie działać lepiej również przy wieczornej praktyce bo zasypiasz z poczuciem swojej sprawczosci a nie z oczekiwaniem na kogoś innego. To jest spora różnica w tym jak się budzi rano.
Dziękuję za tę odpowiedź Ulcia90, naprawdę mi ulżyło. Ale mam jeszcze jedno pytanie z tym związane, bo nie daje mi spokoju. Jak w ogóle odróżnić, że jesteśmy w tym stanie hipnagogicznym a nie już śpimy? Bo ja nigdy nie wiem kiedy dokładnie zasypiam.
A czy to znaczy że samo nagranie grające bez tego świadomego intencjonowania jest bez sensu? Bo trochę odbieram z tej dyskusji że ta świadomość jest kluczowa, ale z drugiej strony reklamy działają na nas bez naszej zgody, prawda?
Przepraszam że wracam do swojego pytania, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówiłaś Ulcia90 że przy afirmacjach związanych z relacjami łatwiej o pułapkę. Czy to znaczy że w ogóle nie powinnam ich robić wieczorami, czy tylko zmienić sformułowanie na takie bardziej o sobie?
Chcę się wtrącić bo sama przez to przechodziłam. Dla mnie zmiana sformułowania zrobiła ogromną różnicę. Zamiast myśleć o konkretnej sytuacji z kimś, zaczęłam używać afirmacji o tym jak się czuję, o swoim spokoju, swojej wartości. I to jest coś nad czym naprawdę mam kontrolę przed snem.
A jak właściwie brzmią takie afirmacje 'o sobie'? Czy to coś w stylu 'jestem spokojna' czy raczej coś bardziej szczegółowego? Bo zawsze mi się wydawało że afirmacja musi być o tym czego chcę, nie o tym jak jestem.
Warto dodać do tego co napisała Ulcia90, że afirmacje w czasie teraźniejszym działają inaczej niż w przyszłym. 'Jestem spokojna' daje mózgowi sygnał teraźniejszy, 'będę spokojna' przesuwa to w jakiś nieokreślony horyzont. Przy pracy przed snem, czas teraźniejszy ma chyba więcej sensu bo jesteś tu i teraz, a nie gdzieś w przyszłości.
