Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób,...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób, które dorastały w domu pełnym krytyki


Wpisy: 69
Rozpoczynający temat
(@basieńka67)
Połączone: 2 lata temu

Zaczęłam się zastanawiać nad tym tematem, bo sama wychowałam się w domu, gdzie wszystko było poddawane w wątpliwość i krytykowane. Każdy krok, każda decyzja, każde zdanie. Teraz, kiedy próbuję powtarzać afirmacje w stylu 'jestem wystarczająca' albo 'zasługuję na miłość', coś się we mnie opiera. Jakby środek krzyczał: 'nie, nieprawda'. I nie wiem, czy to znaczy, że afirmacje po prostu na mnie nie działają, czy że robię coś źle. Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
51 odpowiedzi
Wpisy: 456
(@jarzebina)
Połączone: 6 dni temu

To, co opisujesz, znam z własnego doświadczenia. Ten wewnętrzny opór to nie jest znak, że afirmacje nie działają — to właśnie znak, że trafiłaś w czuły punkt. Ale tu jest ważna rzecz: jeśli powtarzasz coś, w co absolutnie nie wierzysz, umysł to odrzuca jak ciało odrzuca przeszczep. Gdzieś czytałam, że wtedy lepiej zaczynać od tzw. afirmacji pomostowych, czyli zdań, które są prawdziwe i jednocześnie otwierają drzwi. Zamiast 'jestem wystarczająca' — 'uczę się być dla siebie łagodna'. Coś pomiędzy tym, co jest, a tym, co chcesz osiągnąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 138

@Jarzebina Dziękuję za to 'afirmacje pomostowe', nigdy wcześniej nie słyszałem tego określenia. Mam podobny problem jak Basieńka67 — wyrastałem z ojcem, który zawsze mówił, że 'chwalenie dzieci je psuje'. Teraz kiedy mówię sobie cokolwiek pozytywnego, czuję się jak oszust. Te afirmacje pomostowe — sam je wymyślasz czy są gdzieś gotowe zestawy? Bo nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@kornelia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Szczerze mówiąc jestem sceptyczna wobec afirmacji w ogóle, ale ten wątek mnie zatrzymał, bo to brzmi inaczej niż typowe 'powtarzaj sto razy że jesteś bogata'. To pytanie do bardziej doświadczonych: czy jest jakaś różnica między afirmacjami a zwykłym okłamywaniem siebie? Bo rozumiem logikę pomostów, ale nadal brzmi to jak mówienie czegoś, co niekoniecznie jest prawdą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Kornelia To dobre pytanie i rozumiem tę wątpliwość, ale opiera się na błędnym założeniu. Afirmacja nie jest stwierdzeniem faktu — jest kierunkiem intencji. Nikt nie mówi, że masz sobie wmówić coś, co jest ewidentnie fałszywe. Problem pojawia się właśnie wtedy, gdy ludzie biorą gotowe zdania z internetu i powtarzają je mechanicznie bez żadnego zakorzenienia. To jest jak czytanie modlitwy w języku, którego nie rozumiesz. Litery są, sensu brak. Przy głęboko zakorzenionym krytycyzmie z dzieciństwa sama powtarzalność nie wystarczy — tu potrzeba pracy z ciałem, z oddechem, żeby te słowa w ogóle miały gdzie wejść.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Dodam do tego, co napisał Jaromir63, że w numerologii jest ciekawy trop. Afirmacje powtarzane 9 razy dziennie mają inną wibrację niż te powtarzane np. 3 razy. Dziewiątka to liczba zamknięcia cyklu i transformacji, więc dla osób wychodzących z trudnych wzorców dzieciństwa jest szczególnie odpowiednia. Polecam ustalić osobistą liczbę z imienia i dostosować rytm powtórzeń do niej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Skrzypowa.x Rozumiem skąd to pochodzi, ale muszę być szczery — nie ma żadnych podstaw, żeby twierdzić, że liczba powtórzeń powiązana z numerologią imienia zmienia skuteczność afirmacji. To miłe połączenie, ale jako rada dla kogoś, kto zmaga się z poważnym problemem po krytycznym domu, może dać fałszywe poczucie, że 'robi się to źle', bo wybrało się złą liczbę. Skuteczność afirmacji zależy od regularności, emocjonalnego zaangażowania i tego, czy zdanie ma dla ciebie osobisty sens. Nie od cyfry.


Odpowiedz
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 87

@Jaromir63 No ale rytm powtórzeń jednak ma znaczenie, nie? Sama widzę różnicę między powtarzaniem chaotycznym a ustrukturyzowanym. Nie mówię, że numerologia to jedyna droga, ale symbolika liczb może działać jako kotwica uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 69
Rozpoczynający temat
(@basieńka67)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe co pisze Jarzebina o tych afirmacjach pomostowych, bo rzeczywiście jak próbuję powiedzieć sobie 'jestem silna i wartościowa' to śmieje mi się w głowie jakiś wewnętrzny głos. Ale 'staram się być dla siebie łagodniejsza' jakoś przechodzi. To mniejszy opór. Chciałam zapytać — jak długo trwało, zanim poczułaś, że to naprawdę zaczyna działać? Bo boję się, że za szybko się zniechęcę.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@jarzebina)
Połączone: 6 dni temu

U mnie pierwsze realne poczucie zmiany przyszło po kilku tygodniach regularnej pracy, ale to nie było jak zapalenie lampki. Bardziej zaczęłam zauważać, że ten wewnętrzny krytyczny głos odzywa się trochę ciszej. Nie znikł, ale przestał dominować każdą chwilę. Ważne jest to, co Jaromir63 pisał o zaangażowaniu emocjonalnym — mówienie afirmacji przed lustrem, patrząc sobie w oczy, robi różnicę. Boli bardziej, ale działa mocniej.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale właśnie o tym czytam i jestem trochę zagubiona. Skąd wiadomo, że ten krytyczny głos wewnętrzny to właśnie echo z domu, a nie po prostu zdrowy realizm? Pytam szczerze, bo może mam podobnie, ale nie wiem jak to odróżnić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Lunaki76 Dobre pytanie. Zdrowy realizm ocenia sytuację: 'ten projekt był słaby, poprawię go'. Internalizowany krytycyzm atakuje osobę: 'jestem beznadziejna', 'nigdy mi nic nie wychodzi', 'nawet nie próbuj'. Różnica jest w tym, czy komentarz dotyczy tego, co robisz, czy tego, czym jesteś. Drugi rodzaj bardzo często ma konkretne brzmienie — bywa, że dosłownie słyszysz w głowie zdania, które ktoś ci kiedyś mówił. Rozpoznajesz czyiś ton?


Odpowiedz
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 154

@Jaromir63 To drugie... tak, rozpoznaję. Brzmi jak moja mama. Dzięki, to naprawdę pomogło mi to poukładać.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@wandzisia)
Połączone: 1 rok temu

To, co tu piszecie o wewnętrznym głosie, jest bardzo bliskie temu, co sama przeżywałam. Chcę dodać jedną obserwację: afirmacje pisane własną ręką działają na mnie inaczej niż mówione. Coś w samym akcie pisania spowalnia myśl i wymusza skupienie. Szczególnie rano, jeszcze przed kawą, kiedy głowa jest trochę pusta. Próbowałaś kiedyś tego, Basieńka67?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńka67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Wandzisia Nie próbowałam pisać, tylko mówiłam. Myślisz, że pisanie to lepsza metoda dla osób z takim bagażem jak ja opisałam?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@wandzisia)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem, czy lepsza, bo każdy jest inny. Ale ja mam wrażenie, że pisanie angażuje trochę inną uwagę niż mówienie. Kiedy mówię, mogę być na autopilocie. Kiedy piszę, ręka musi nadążyć za słowem i gdzieś po drodze muszę to zdanie naprawdę przez siebie przepuścić. Może warto spróbować przez tydzień i zobaczyć, co czujesz po.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Słyszałam też o metodzie łączenia afirmacji z kryształami — różaniec albo amazonit mają wspierać pracę z poczuciem własnej wartości. Czy ktoś z was to łączy? Zastanawiam się, czy to ma sens przy tak głębokich przekonaniach z dzieciństwa, czy raczej to tylko dekoracja do bardziej podstawowej pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Witchling80 Próbowałam różańca przy afirmacjach i byłam nastawiona sceptycznie, ale kamień w dłoni faktycznie działa na mnie jak kotwica uwagi — podobnie do tego, co Skrzypowa.x mówiła o rytmie, ale mniej abstrakcyjnie. Problem jest inny: przy bólu z dzieciństwa różaniec to zbyt delikatne wsparcie. To jak plastry na ranę, która wymaga czegoś więcej. Nie mówię, że nie używać, ale żeby nie traktować tego jako podstawy.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@czeremcha91)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przeczytałam cały wątek i mam jedno pytanie, które mi siedzi w głowie. Czy jest jakaś kolejność, od czego zacząć? Mam wrażenie, że słyszę tu o kilku rzeczach naraz — afirmacje pomostowe, pisanie, kamienie, praca z ciałem — i nie wiem, co najpierw. Dla kogoś kto ma z tym duży bagaż, to może być przytłaczające.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Czeremcha91 Rozumiem ten przesyt. Jakby odpowiedzieć prosto: zacznij od afirmacji pomostowych mówionych lub pisanych, bez żadnych dodatków. Żadnych kamieni, liczb, rytuałów. Jeden tydzień, jedno zdanie, raz dziennie, rano. Tylko tyle. Dodatki mają sens, kiedy masz już jakiś fundament, kiedy wiesz, jak to zdanie na ciebie działa. Budowanie na wierzchu bez fundamentu nic nie da, a może tylko bardziej skomplikować.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@wandzisia)
Połączone: 1 rok temu

To, co napisał Jaromir63 o kolejności, wydaje mi się bardzo rozsądne. Ale mam pytanie do Czeremcha91 — czy ten przesyt, który opisujesz, pojawia się już na etapie czytania o metodach, czy dopiero jak próbujesz cokolwiek zacząć stosować? Bo to może być ważna wskazówka, czy chodzi o za dużo informacji naraz, czy o jakiś wewnętrzny opór przed samym działaniem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czeremcha91)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 59

@Wandzisia Chyba jedno i drugie, szczerze mówiąc. Czytam i już mi się kręci w głowie, a potem jak siadam do czegokolwiek, to zastanawiam się, czy robię to dobrze i w ogóle tracę ochotę. Więc może ten opór, o którym piszesz, jest bliżej prawdy.


Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Czeremcha91 To, co opisujesz — sprawdzanie w trakcie, czy robię to dobrze — to klasyczna pułapka dla osób wychowanych w domach, gdzie każda aktywność była oceniana. Samoobserwacja zamienia się w samonadzór. Dlatego powiedziałem: jedno zdanie, raz dziennie. Żeby nie było co oceniać.


Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 138

@Jaromir63 To brzmi jak coś, co sam przeżywam. Jak zaczynam afirmację, to od razu jakiś wewnętrzny głos mówi 'i co z tego, że to powtarzasz'. Nie wiedziałem, że to może mieć związek z tym, jak byłem wychowany, ale teraz jak to piszesz, to zaczyna mi pasować do siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 69
Rozpoczynający temat
(@basieńka67)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie — ten wewnętrzny głos, który mówi 'i co z tego'. Ja mam dokładnie tak samo. Zastanawiam się, czy w ogóle możliwe jest, żeby kiedyś tego głosu nie było, czy on zostaje na zawsze, tylko uczy się być ciszej?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@jarzebina)
Połączone: 6 dni temu

Moim zdaniem on nie znika. Przynajmniej u mnie nie zniknął po kilku latach pracy. Ale zmienił się charakter tego głosu — z autorytetu, któremu automatycznie wierzę, stał się czymś, co słyszę i mogę zdecydować, czy daję mu posłuch. To spora różnica w codziennym funkcjonowaniu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 360

@Jarzebina A jak to się praktycznie objawia? Że słyszysz ten głos i... co potem? Jakoś go kontrować afirmacją, czy po prostu go zignorować? Bo z zewnątrz to brzmi jak rozmowa z samą sobą.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 456

@Kornelia W pewnym sensie tak właśnie jest. Nie kontruje się go siłą, bo wtedy zaczyna się wewnętrzna kłótnia, którą trudno wygrać. Bardziej chodzi o zauważenie: 'aha, ten głos znowu mówi, że jestem beznadziejna' — i niebudowanie na tym dalej. Afirmacja pomostowa nie jest odpowiedzią na ten głos, jest równoległą ścieżką.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to i mam pytanie może trochę z boku — czy ten głos wewnętrzny można jakoś powiązać z konkretną czakrą? Słyszałam, że czakra splotu słonecznego odpowiada za poczucie własnej wartości. Czy praca z nią miałaby tu sens obok afirmacji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Lunaki76 Można to połączyć, ale ostrożnie z kolejnością. Czakra Manipura rzeczywiście wiąże się z poczuciem mocy i wartości własnej, to prawda. Ale wchodzenie w pracę energetyczną przy świeżo odkrytych trudnych przekonaniach z dzieciństwa może być zbyt intensywne bez wcześniejszego zbudowania podstawy. Najpierw stabilizacja, potem ewentualnie praca z czakrami.


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Jaromir63 A co rozumiesz przez stabilizację w tym kontekście? Pytam, bo sama zaczynam od kamieni właśnie po to, żeby się uspokoić przed pracą głębszą. Czy to idzie w złą stronę?


Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Witchling80 Nie w złą, ale zależy od celu. Kamień jako kotwica uwagi przy afirmacji — jak pisała Gienia98 wcześniej — to ma sens i niczemu nie szkodzi. Gorzej, jeśli kamień staje się substytutem pracy, czyli trzymam różaniec i czuję się, jakbym już coś robiła. To może dawać pozorne poczucie postępu bez realnej zmiany.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@gienia98)
Połączone: 5 miesięcy temu

Muszę się do tego odnieść, bo właśnie tak to u mnie działało przez pierwsze miesiące. Kamień był wygodnym rytuałem, który sprawiał wrażenie pracy. Dopiero jak zaczęłam prowadzić notatki i porównywać, co się faktycznie zmienia, zobaczyłam, że przez długi czas kręciłam się w kółko. Kamień pomógł dopiero, gdy stał się jednym z elementów, a nie całym zestawem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 87

@Gienia98 Ale może to też kwestia doboru kamienia? Amazonit, który wspomniała Witchling80, jest rzeczywiście wiązany z komunikacją i wyrażaniem siebie, ale przy pracy z poczuciem wartości lepiej sprawdza się cytryn albo tygrysie oko. Nie każdy kamień ma tę samą wibrację.


Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Skrzypowa.x Nie ma podstaw, żeby twierdzić, że cytryn 'lepiej sprawdza się' przy poczuciu wartości niż amazonit. Kamienie mogą działać jako kotwica uwagi i mieć wartość symboliczną, którą sami im przypisujemy, ale hierarchia 'ten kamień jest lepszy do tego celu' to nadinterpretacja. Przy tak osobistej pracy jak ta, którą opisuje Basieńka67, ważniejsze jest to, który kamień dla danej osoby cokolwiek znaczy.


Odpowiedz
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 87

@Jaromir63 Dobrze, tu się zgadzam że przesadziłam z konkretami. Ale symbolika ma znaczenie, nawet jeśli subiektywne, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 69
Rozpoczynający temat
(@basieńka67)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o kamieniach i właściwie nie wiem, czy chcę to w ogóle wprowadzać. Mnie bardziej zależy na tym, żeby zrozumieć, jak te afirmacje pisane, o których pisała Wandzisia, połączyć z tym, co mówi Jarzebina o głosie wewnętrznym. Bo może pisanie właśnie powoduje, że ten głos ma mniej przestrzeni?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@wandzisia)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to mi chodzi, choć nie umiałam tego tak ładnie ująć. Kiedy piszę wolno, zdanie po zdaniu, głos ma mniej czasu na wejście, bo uwaga jest zajęta fizycznym aktem. Nie wiem, czy to ma głębsze wytłumaczenie, ale u mnie tak to działa. Może Jaromir63 wie więcej o tym mechanizmie?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Wandzisia Jest na to kilka wyjaśnień. Pisanie angażuje więcej obszarów mózgu niż samo mówienie — ruch ręki, wzrok, planowanie zdania. To ogranicza zasoby dostępne dla wewnętrznego krytyka. Poza tym pisanie wymusza linearne przetwarzanie — jedno słowo po drugim — co utrudnia spiralę ruminacji, czyli to natychmiastowe 'i co z tego'. Efekt, który opisujecie, jest realny, nawet jeśli każdy tłumaczy go inaczej.


Odpowiedz
(@czeremcha91)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 59

@Jaromir63 Czyli właściwie nie ma znaczenia, czy tłumaczę to czakrami, symboliką kamienia, czy neuronami — ważne, że to działa? Pytam serio, bo mam wrażenie, że tu na forum czasem toczy się dyskusja o to, która 'wersja wyjaśnienia' jest słuszna, a ja chcę po prostu zacząć cokolwiek robić i zobaczyć, czy mi to pomoże.


Odpowiedz
(@czeremcha91)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 59

@Jaromir63 Tak, właśnie o to mi chodzi. Nie chcę rozstrzygać, która teoria jest prawdziwa. Chcę przestać blokować się na afirmacjach. Mam jedno konkretne pytanie — czy ma znaczenie, o której porze dnia się to robi? Bo próbowałam rano i po tygodniu odpuściłam, może nie ta pora?


Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Czeremcha91 Pora ma znaczenie, ale nie magiczne — raczej biologiczne. Rano, zaraz po przebudzeniu, mózg jest jeszcze w stanie między snem a czuwaniem, fale theta są aktywne i receptywność na nowe treści jest wyższa. To dobry moment. Wieczór, tuż przed snem, działa podobnie z drugiej strony. Problem z porannym nawykiem u osób po trudnym dzieciństwie bywa inny — rano często od razu włącza się tryb czuwania, przewidywania zagrożeń. Jeśli afirmacja wpada w ten tryb, głos krytyczny ma ją pierwszą. Spróbuj po chwili spokojnego siedzenia, nie dosłownie po otwarciu oczu.


Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 360

@Jaromir63 To znaczy, że samo wstanie i zrobienie herbaty przed afirmacją już coś zmienia? Czy chodzi o coś konkretniejszego, jakąś krótką medytację?


Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Kornelia Nawet herbata wystarczy, jeśli jest robiona świadomie, a nie na autopilocie. Chodzi o to, żeby mieć kilka minut bez bodźców — bez telefonu, bez wiadomości. Medytacja może pomóc, ale nie jest warunkiem koniecznym. Ja bym nie komplikował tego etapu — to ma być proste, żeby dało się utrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@franek05)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tego i mam wrażenie, że mój problem leży właśnie tu — biorę telefon dosłownie sekundy po przebudzeniu i pewnie dlatego to nie działa. Nigdy bym nie skojarzył, że to może mieć związek. Dziękuję za to, naprawdę, bo to pierwszy raz kiedy coś mi kliknęło w tej całej układance.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 113

@Franek05 To bardzo konkretna obserwacja. Jak przestałam rano sprawdzać wiadomości przed jakimkolwiek własnym działaniem, to nie tylko afirmacje — w ogóle dzień wyglądał inaczej. Nie wiem, czy to tylko moje doświadczenie, ale może spróbuj przez tydzień i porównaj, czy coś czujesz jako różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 69
Rozpoczynający temat
(@basieńka67)
Połączone: 2 lata temu

A jak się już uda to poranne okienko bez telefonu stworzyć, to ile tych afirmacji? Bo czytałam gdzieś, że trzy wystarczą, ale gdzieś indziej widziałam listy po dwadzieścia zdań i nie wiem, od czego zacząć. Szczególnie gdy jeszcze nie bardzo wiem, co konkretnie zmienić chcę w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@jarzebina)
Połączone: 6 dni temu

Dwadzieścia zdań to brzmi jak zadanie domowe, nie jak praca z sobą. U mnie trzy maksymalnie, i to takie, które są ze sobą powiązane tematycznie. Jak za dużo, to część idzie na pamięciowy odpał i głos krytyczny dostaje pole do popisu przy każdym kolejnym zdaniu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gienia98)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Jarzebina Dokładnie tak miałam. Zaczęłam od siedmiu, po miesiącu byłam w stanie powiedzieć tylko, które mówiłam, ale nie co poczułam przy żadnej. Jak zmniejszyłam do dwóch, zaczęłam zauważać, przy której mam opór, a przy której coś lżej idzie. I to okazało się cenniejsze niż ilość.


Odpowiedz
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 154

@Gienia98 A jak rozpoznajesz, że masz opór przy konkretnej afirmacji? To jest jakieś fizyczne odczucie, czy raczej myśl, że 'to nieprawda'?


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Lunaki76 U mnie najczęściej fizyczne — coś w klatce piersiowej albo mimowolne wzruszenie ramionami, takie jakbym odpychała zdanie zanim zdążę je dokończyć. Czasem po prostu przyspieszam przy danym zdaniu, żeby je 'zaliczyć'. Jak to zauważyłam, zaczęłam traktować te miejsca jako wskazówkę, gdzie jest coś do przepracowania, nie jako powód, żeby zmienić afirmację na łatwiejszą.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@czeremcha91)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co pisze Gienia98 brzmi znajomo. Mam jedno zdanie, które powtarzam od trzech tygodni i dalej nie wierzę w ani jedno słowo. Miałam je wyrzucić i wybrać inne, ale może właśnie nie powinnam? Nie wiedziałam, że opór to może być sygnał, a nie błąd w wyborze afirmacji.


Odpowiedz
Udostępnij: