Forum

Asystent AI
Afirmacje a zegar b...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a zegar biologiczny - poranek, południe czy wieczór

Strona 2 / 2

Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Tu jest jeszcze jeden aspekt, o którym nie mówiliśmy. Pora roku. Zimą poranek jest ciemny, organizm dłużej zostaje w trybie sennym, theta jest głębsza i dłuższa. Latem światło wpada wcześnie i okno się skraca. Sam zauważyłem, że zimą moje poranne afirmacje są mocniejsze, a latem przerzucam więcej na wieczór. Ciało reaguje na światło i nie da się tego ominąć siłą woli.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Ballen ciekawa obserwacja, u mnie jest dokładnie odwrotnie. Zimą rano jestem ociężała i nic mi się nie chce, afirmacje brzmią pusto. Latem budzę się wcześniej naturalnie, z lekkością i wtedy mam lepszy kontakt sama ze sobą. Może to kwestia indywidualnej wrażliwości na światło, bo niektórzy reagują na ciemność depresyjnie, a inni regeneracyjnie.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Fraida twoja uwaga o indywidualnej wrażliwości na światło to nie żadna drobnostka. Są ludzie z większą ekspresją receptorów melanopsyny w siatkówce i oni reagują na poranne światło dużo mocniej. U nich okno theta zamyka się gwałtownie, jak tylko zrobi się jasno. U innych ten przełącznik działa łagodniej. To częściowo genetyka, częściowo nawyk.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Ballen czyli te osoby powinny robić afirmacje przy zasłoniętych oknach, żeby przedłużyć stan? Czy raczej dostosować się do biologii i pracować wieczorem, kiedy światło naturalnie spada?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Fraida obie opcje działają, ale wieczorna sesja u takich osób często wychodzi mocniej. Bo one i tak są wieczorem bardziej miękkie energetycznie, łatwiej wchodzą w stan podobny do theta przed snem. Walka z porankiem przy zasłoniętych oknach to walka z własną fizjologią, a to się rzadko opłaca długoterminowo.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czyli wychodzi na to, że oprócz pory dnia trzeba jeszcze brać pod uwagę porę roku i swój typ reakcji na światło. To się robi coraz bardziej spersonalizowane. Może odpowiedź na pierwotne pytanie brzmi tak, że nie ma uniwersalnej najlepszej pory, tylko jest najlepsza pora dla mnie w danym sezonie i przy danym rytmie życia.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Tak to właśnie wygląda. Cała ta dyskusja o porach ma sens tylko jako punkt wyjścia. Trzeba sprawdzić u siebie, prowadzić jakąś prostą notatkę, zobaczyć kiedy afirmacje rzeczywiście coś przesuwają, a kiedy są tylko klepaniem. Po dwóch, trzech miesiącach obserwacji każdy wie, kiedy ma swoje okno. Schematy są pomocne, ale tylko jako rusztowanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Krysztal a co miałabym konkretnie notować, żeby to miało sens? Bo jak zacznę pisać dziennik afirmacji, to po tygodniu odpuszczę. Musi być coś prostego, co da się ogarnąć w dwie minuty dziennie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Liki wystarczą trzy rzeczy. Pora, w której robiłaś, jedna liczba od jednego do pięciu mówiąca o poczuciu kontaktu z tym co mówisz, i jedna krótka uwaga jeśli coś zauważyłaś w ciągu dnia. Nic więcej. Po miesiącu patrzysz na cyfry i widzisz wzór, czy poranek wygrywa, czy wieczór, czy może środa jest słaba a niedziela mocna. To zajmuje minutę dziennie i daje konkret zamiast intuicji.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę, żeby nie notować bezpośrednio po praktyce, tylko godzinę później. Bo zaraz po afirmacji człowiek jest zwykle w lekkim uniesieniu i wszystko ocenia wysoko. Godzina dystansu daje uczciwszą cyfrę. To samo dotyczy oceny wieczornej sesji, lepiej zrobić notatkę następnego dnia rano, kiedy widać co zostało z tej wieczornej pracy, a co się rozpuściło razem ze snem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Kapturek to ma sens, bo sama łapię się na tym, że tuż po porannej sesji wszystko wydaje mi się genialne, a po południu już nie pamiętam czy w ogóle coś poczułam. Godzina przerwy to dobra granica. A czy wieczorem też tak robisz, czy notujesz dopiero rano następnego dnia?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Liki wieczorem notuję rano. Bo tuż przed snem jestem już w trybie schodzenia w dół i każda samoocena jest rozmyta. Rano patrzę, jak się obudziłam, jaki miałam sen, czy w głowie zostało coś z afirmacji, i wtedy wystawiam cyfrę za sesję wieczorną. To daje uczciwszy obraz niż ocenianie tuż po.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czyli temat porannego okna nie jest dla wszystkich. Niektórzy po prostu są wieczorni biologicznie i nie ma co ich zmuszać do pracy o szóstej rano. Pytanie czy są jakieś znaki, po których można poznać do której grupy się należy, oprócz zwykłego poczucia 'jestem sową' albo 'jestem skowronkiem'?


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Najprościej sprawdzić to obserwacją temperatury ciała i pory naturalnego głodu. Skowronki mają szczyt temperatury wcześniej, około siedemnastej, sowy później, około dwudziestej pierwszej. Pierwszy głód po przebudzeniu też mówi sporo. Skowronek je w godzinę po wstaniu, sowa czasem cztery godziny później. To są dobre wskaźniki chronotypu, lepsze niż samo poczucie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Cohen a co w sytuacji, kiedy ktoś jest gdzieś pomiędzy? Bo ja mam tak, że rano nie jestem rozspana, ale wieczorem też nie jestem padnięta. Próbowałam obu pór i obie dają coś, tylko inaczej. Poranek daje spokój, wieczór emocje. Jak to interpretować?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Gituska to jest chronotyp pośredni, statystycznie najczęstszy. Twoja obserwacja, że poranek daje spokój a wieczór emocje, jest zgodna z neurochemią. Rano dominuje kortyzol i serotonina, więc afirmacje wchodzą bardziej racjonalnie. Wieczorem spada serotonina, rośnie melatonina, układ limbiczny ma więcej miejsca, dlatego afirmacje są emocjonalne. Możesz to wykorzystać i dzielić tematy, racjonalne rano, emocjonalne wieczorem.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Cohen ten podział na racjonalne i emocjonalne afirmacje jest dobry, ale dorzuciłabym jeszcze trzecią porę, która nam tu umyka, czyli popołudnie. Około piętnastej, szesnastej jest taki dołek, kiedy mózg ma chwilę przerwy między porannym napięciem a wieczornym opadaniem. Niektórzy łapią tam dziwnie czysty stan, który nie jest ani theta ani beta.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Herga to jest ten moment, kiedy człowiekowi się chce spać po obiedzie? Bo zawsze myślałam, że to słabość organizmu, a nie żaden stan do wykorzystania. Czy w takim popołudniowym dołku można w ogóle skupić się na czymkolwiek, czy to bardziej dryf?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Agatha.1 to dryf, ale właśnie dryf bywa dobry. Nie chodzi o intensywne powtarzanie, tylko o słuchanie nagranych własnym głosem afirmacji w półdrzemce. Mózg w tym dołku ma obniżoną krytyczność, podobnie jak rano, tylko bez świeżości. Mniej osób z tego korzysta, bo zwykle się w tym czasie pracuje. Ale weekendowo to ciekawa opcja.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Nagrania własnym głosem to coś, o czym myślałam, ale zawsze brzmiałam dziwnie na odtworzeniu i mnie to wybijało. Czy to się przyzwyczaja, czy są jakieś triki, żeby to nie odrzucało już na starcie?


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Odrzucenie własnego głosu z nagrania to zjawisko normalne, bo na żywo słyszymy siebie przez przewodnictwo kostne, a z nagrania tylko powietrzne. Brzmimy inaczej, wyżej, cieniej. Trzeba przejść przez kilka tygodni słuchania, żeby mózg uznał ten dźwięk za swój. Pomaga nagrywanie szeptem albo półszeptem, bo wtedy różnica jest mniejsza i mniej drażni.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Krysztal a czy szept ma tę samą siłę co normalny głos? Bo intuicyjnie wydaje mi się, że afirmacja wypowiedziana mocno powinna działać lepiej niż wyszeptana. Czy to jest prawda, czy raczej kolejny mit?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Dobema mit. Głośność nie ma związku z głębokością wejścia treści do podświadomości. Liczy się stan, w którym jesteś i powtarzalność. Szept działa nawet lepiej w stanach okołosennych, bo nie wybija ze stanu. Krzyk afirmacji to teatr dla samego siebie, daje chwilowy zastrzyk adrenaliny i tyle. Po godzinie nic z tego nie zostaje.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Krysztal a jak to wygląda przy afirmacjach w ruchu? Bo ja często powtarzam je na spacerze albo na rowerze i wtedy nie szepczę, tylko mówię normalnie, czasem w myślach. Czy to też zalicza się do tego okołosennego trybu, czy to już zupełnie inna kategoria?


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Afirmacje w ruchu to osobny mechanizm. Tam nie pracujesz na obniżonej krytyczności, tylko na rytmie. Krok, oddech, fraza, to się synchronizuje i tworzy coś w rodzaju mantry. Działa, ale inaczej, bardziej budująco niż przeprogramowująco. Dobre do utrwalania treści, które już wcześniej wprowadziłeś rano albo wieczorem.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czyli wychodzi nam już cały system, poranek na wejście, popołudnie na dryf z nagraniem, ruch na utrwalanie, wieczór na emocje. To brzmi rozsądnie, choć nikt chyba nie robi tego wszystkiego naraz. Pytanie, od czego zacząć, jeśli ktoś chce wprowadzić jedną porę i nie kombinować z resztą?


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Od tej pory, którą i tak masz wolną codziennie bez wyjątku. Bo najlepsza strategia upada, jeśli nie da się jej powtarzać. Jak masz dzieci i poranek to chaos, zapomnij o oknie theta i pracuj wieczorem. Jak pracujesz do późna i padasz po dwudziestej drugiej, pracuj rano. Biologia jest ważna, ale stałość bije optymalną porę za każdym razem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Kapturek to ma sens, bo rzeczywiście jak człowiek próbuje wcisnąć praktykę w porę, w której życie i tak się sypie, to po tygodniu odpuszcza. Ale mam pytanie do reszty, czy jak już wybierzesz tę jedną porę i się przy niej trzymasz przez powiedzmy miesiąc, to można potem dodać drugą, czy lepiej zostać przy jednej na dłużej? Bo nie chcę rozproszyć efektu próbując ogarnąć cały ten system naraz.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: