Forum

Asystent AI
Afirmacje a zegar b...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a zegar biologiczny - poranek, południe czy wieczór

Strona 1 / 2

Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Od jakiegoś czasu próbuję wprowadzić afirmacje do codziennej rutyny i zastanawiam się, kiedy właściwie mają największy sens. Czytałam, że najlepiej działają zaraz po przebudzeniu, bo mózg jest jeszcze w stanie pół-sennym i łatwiej coś w nim 'osadzić'. Ale spotkałam się też z opinią, że wieczór przed zaśnięciem jest lepszy, bo podświadomość przejmuje to, co jej dasz na koniec dnia. A jeszcze ktoś mi mówił, że południe, bo wtedy umysł jest najbardziej skupiony. Macie jakieś własne obserwacje? Czy to w ogóle ma znaczenie, o której się je powtarza?


Odpowiedz
100 odpowiedzi
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest tak, że jedna pora jest 'lepsza' obiektywnie. Chodzi o stany mózgu - rano i wieczorem masz dostęp do fal alfa i theta, czyli stanu, w którym świadomy filtr jest słabszy. W południe pracuje beta, więc tam afirmacja jest bardziej intelektualnym powtórzeniem niż wgrywaniem do podświadomości. Stąd ta tradycja porannych i wieczornych praktyk - to nie magia, tylko neurofizjologia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Czulu czyli rozumiem, że jak ktoś robi afirmacje w przerwie obiadowej w pracy, to w sumie traci czas? Bo właśnie tak najczęściej robię, bo rano nie mam głowy, a wieczorem zasypiam za szybko.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dobema nie traci, tylko ma inny efekt. W beta budujesz przekonanie świadome, w alfa-theta wgrywasz je głębiej. Jedno bez drugiego też nie działa idealnie, bo jak powtarzasz coś tylko w półśnie, a w ciągu dnia myślisz odwrotnie, to się znosi. Ja bym powiedziała, że twoje południe to dobry moment na 'przypomnienie' afirmacji, którą rano zasiałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

U mnie najlepiej działa wieczór, jakieś 10 minut przed zaśnięciem. Powtarzam w myślach, czasem zasypiam w środku zdania i mam wrażenie, że to wtedy najmocniej wchodzi. Rano jakoś nie umiem się skupić, od razu lecę do telefonu i potem już po praktyce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Agatha.1 i to jest właśnie problem większości ludzi - rano sięgają po telefon zamiast wykorzystać te pierwsze minuty po przebudzeniu, kiedy mózg dosłownie wychodzi z theta przez alfa. To okno trwa może 5-15 minut, potem już jesteś w pełnej becie i robi się z tego zwykłe gadanie do siebie. Spróbuj nie dotykać telefonu przez kwadrans po otwarciu oczu i powtórz swoje afirmacje wtedy. Zobaczysz różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 253
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

A jak to wygląda u osób, które pracują na zmiany? Ja czasem wstaję o 4, czasem o 13. Czy 'poranek' to konkretna godzina, czy raczej moment po przebudzeniu niezależnie od zegarka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Liki moment po przebudzeniu. Twój zegar biologiczny i tak się dostosowuje do rytmu snu, niezależnie od godziny na zegarze. To stan mózgu wyznacza okno, nie pora dnia w sensie kalendarzowym. Choć są szkoły, które mówią, że 4-6 rano to tzw. brahma muhurta w jodze i tam podobno świadomość jest najczystsza. Ale to już inna bajka.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czyli wychodzi na to, że poranek i wieczór wygrywają, a południe to taka drugorzędna pora. A co z afirmacjami nagranymi własnym głosem puszczanymi w tle? Słyszałam, że można je odtwarzać przez sen i wtedy 'wchodzą' bez udziału świadomości. Brzmi to dla mnie trochę podejrzanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Uczenie się przez sen to temat sporny. Były badania w latach 50-60, które miały pokazywać, że ludzie przyswajają treść podczas snu, ale potem okazało się, że jak badani byli w realnym śnie (EEG to potwierdzało), to nic nie wchodziło. Wchodziło tylko wtedy, gdy byli w fazie zasypiania, czyli w hipnagogii. Więc nagrane afirmacje mogą działać w pierwszych kilkunastu minutach przed zaśnięciem, ale puszczanie ich całą noc to raczej zaburzanie snu niż praktyka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Cohen dokładnie, hipnagogia to klucz. To ten moment, kiedy jeszcze nie śpisz, ale już nie jesteś przytomny w normalnym sensie. Ja swoim klientom zawsze polecam, żeby afirmację mieli przygotowaną i powtarzali ją właśnie wtedy, kiedy czują, że odpływają. Trzy, cztery razy wystarczy. To są te najcenniejsze sekundy.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Kapturek a co jeśli ktoś ma bezsenność i ten moment hipnagogii trwa godzinami? Bo u mnie tak jest. Leżę i leżę, niby zaraz zasnę, ale nie zasypiam. Czy wtedy mogę praktykować dłużej, czy to już zaburza proces zasypiania?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Taurus jeśli masz bezsenność, to afirmacje raczej powinnaś robić wcześniej, godzinę przed łóżkiem, a w samym łóżku zostawić tylko oddech i rozluźnienie. Bo intencjonalne powtarzanie czegoś w głowie, kiedy chcesz zasnąć, aktywuje umysł i jeszcze bardziej odsuwa sen. Paradoksalnie - im bardziej się starasz wgrać afirmację, tym mniej śpisz.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś, o czym mało się mówi. Pora dnia to jedno, ale rytm tygodniowy też ma znaczenie. W tradycjach planetarnych każdy dzień ma swojego patrona i niektóre afirmacje 'lepiej siadają' w odpowiednie dni. Afirmacje o miłości w piątek, o pieniądzach w czwartek, o sile woli we wtorek. Łączenie pory dnia z dniem tygodnia daje mocniejsze osadzenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Fraida ciekawe ujęcie, ale czy nie komplikujesz tego za bardzo? Dla kogoś, kto dopiero zaczyna i nie wie, czy w ogóle robić rano czy wieczorem, dorzucanie dni tygodnia to jest zniechęcenie. Najpierw niech ustali jedną stałą porę, a potem ewentualnie warstwami dokładamy resztę.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Rodis masz rację, że dla początkujących to za dużo. Ja to dorzucam dla osób, które już mają stałą praktykę i chcą ją pogłębić. Bez fundamentów to faktycznie tylko chaos.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

A ja mam pytanie trochę z innej strony - czy ktoś robił sobie eksperyment, gdzie przez miesiąc tylko rano, potem miesiąc tylko wieczorem i porównywał efekty? Bo my tu gadamy teoretycznie, a ciekawe jakie są realne różnice u jednej osoby.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Gituska sam robiłem coś takiego, ale nie miesiącami, tylko dwutygodniowymi blokami. Wnioski: rano łatwiej budować afirmacje typu 'jestem', 'mam', 'potrafię' - czyli związane z tożsamością i działaniem. Wieczorem lepiej wchodzą te dotyczące wybaczania, odpuszczania, spokoju. To się pewnie wiąże z tym, że rano organizm szykuje się do akcji, a wieczorem do regeneracji. Treść afirmacji warto dopasować do tego stanu, a nie tylko wybierać porę 'lepszą'.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Ballen to jest super wskazówka. Czyli rozumiem, że afirmacja typu 'jestem spokojna i zrelaksowana' rano może działać słabiej niż ta sama wieczorem? Bo organizm rano i tak naturalnie idzie w kierunku aktywności i kortyzolu.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Ballen wracając do twojego eksperymentu z dwutygodniowymi blokami - jak mierzyłeś efekty? Bo to chyba najtrudniejsze w tej całej praktyce, ocenić co naprawdę działa, a co sobie wmawiamy.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Gituska prowadziłem dziennik, bardzo prosty. Codziennie wieczorem trzy rzeczy: jak się czułem na skali 1-10, czy zauważyłem zachowanie zgodne z afirmacją, czy pojawił się opór. Po dwóch tygodniach widać było wzorzec. To nie jest naukowe, ale dla siebie wystarczy. Polecam każdemu, kto chce wyjść poza 'no chyba mi pomaga'.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie tak. Kortyzol szczytuje rano, około 30-45 minut po przebudzeniu, więc próba wmawiania sobie wtedy głębokiego spokoju idzie pod prąd fizjologii. Lepsze są wtedy afirmacje aktywizujące, dotyczące celów, energii, decyzyjności. A spokojowe zostawiamy na wieczór, kiedy melatonina i tak schodzi w stronę odprężenia. To jest moim zdaniem ważniejsze niż sama godzina - dopasowanie treści do tego, co ciało już samo robi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Wiciol czyli w sumie afirmacja 'jestem pełna energii i działam' rano byłaby bardziej naturalna niż 'odpuszczam i się relaksuję'. A jak to się ma do osób, które rano są kompletnie rozbite i dopiero po południu zaczynają funkcjonować? Bo nie wszyscy mają ten klasyczny szczyt kortyzolu o 7 rano.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

jeśli ktoś jest rozbity rano, to często znaczy, że ma rozregulowany rytm dobowy albo wyczerpane nadnercza. U takich osób krzywa kortyzolu jest spłaszczona, czyli zamiast wyraźnego szczytu rano masz lekki poziom przez cały dzień. Wtedy faktycznie afirmacje aktywizujące lepiej zadziałają wtedy, kiedy realnie czujesz przypływ energii, a nie wtedy, kiedy teoria mówi że powinieneś. Ciało ma pierwszeństwo nad podręcznikiem.


Odpowiedz
Wpisy: 253
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

A czy ten opór, o którym mówisz, to znak że afirmacja nie pasuje, czy wręcz przeciwnie - że uderza w coś ważnego i dlatego boli?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Liki to zależy od rodzaju oporu. Jeśli czujesz wewnętrzny śmiech typu 'jasne, jestem milionerem, akurat', to znaczy że afirmacja jest za daleko od twojej aktualnej rzeczywistości i mózg ją odrzuca jako kłamstwo. Wtedy lepiej zmiękczyć: 'jestem otwarta na obfitość', 'uczę się zarządzać pieniędzmi'. Jeśli opór jest bardziej emocjonalny, smutek, łzy, dyskomfort - to dotykasz czegoś realnego i trzeba przez to przejść.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czyli zmiękczenie afirmacji to nie jest pójście na łatwiznę, tylko praktyczne dopasowanie do poziomu, na którym jestem. A czy są jakieś sygnały, że można przejść z formy łagodnej na tę twardszą, w stylu 'jestem' zamiast 'uczę się'?


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Sygnałem jest najczęściej to, że stara forma przestaje budzić jakąkolwiek reakcję. Powtarzasz 'jestem otwarta na obfitość' i czujesz, że to już oczywistość, nic się w środku nie dzieje. Wtedy podnosisz poprzeczkę. To trochę jak z ciężarami na siłowni - jak 20 kilo idzie bez wysiłku, bierzesz 25. Tylko że tu nie mierzysz siły mięśni, tylko poziom utożsamienia ze stwierdzeniem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Kapturek a co jeśli nigdy nie czuję, że to oczywistość? Robię afirmacje już kilka miesięcy i ciągle mam wrażenie, że one są jakby obok mnie, a nie we mnie. Czy to znaczy, że źle dobieram słowa, czy że trzeba po prostu dłużej?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Dobema dwie rzeczy mogą być nie tak. Albo afirmacje są napisane w cudzym języku, czyli wzięłaś gotowca z internetu i twój mózg ich nie rozpoznaje jako swoich. Albo robisz je mechanicznie, bez emocji, bez wizualizacji, bez ciała. Powtarzanie samych słów to jakieś 20 procent pracy. Reszta to wczuwanie się w stan, który te słowa opisują. Spróbuj napisać własne, swoimi słowami, i przy każdej zatrzymać się na 10 sekund, żeby poczuć, jak by to było.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Dobema dodam jeszcze jedno. Czasem brak utożsamienia bierze się z tego, że ktoś robi afirmacje na cele, których w ogóle nie chce, tylko mu się wydaje że powinien chcieć. Pieniądze, bo wypada, związek, bo wszyscy mają, sukces, bo rodzice oczekiwali. Sprawdź, czy to co afirmujesz, jest naprawdę twoje. Bo jak nie, to żadna pora dnia tego nie naprawi.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie do całej dyskusji - czy ktoś z was łączył afirmacje z konkretnym rytuałem porannym albo wieczornym? U mnie zaczęło dopiero działać, jak dodałam zapalanie świecy przed praktyką wieczorną. Wcześniej leciałam z afirmacjami w łóżku i to było bez kotwicy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Agatha.1 kotwica to klucz. Mózg uwielbia rytuały, bo one mu mówią 'teraz robimy coś ważnego, skup się'. Świeca, kadzidło, konkretna muzyka, nawet konkretna poza ciała - wszystko to działa jak sygnał wejścia w stan praktyki. Bez kotwicy afirmacje konkurują w głowie z listą zakupów i myślami o jutrzejszym spotkaniu.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Herga a czy kotwica musi być stała, czy można ją zmieniać? Bo czasem mam ochotę na świecę, czasem na muzykę, czasem na nic. Boję się że jak nie utrzymam tego samego rytuału codziennie, to mózg się nie utrwali.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Taurus jeden element powinien być stały, reszta może się zmieniać. U mnie to jest konkretna sekwencja oddechu - trzy głębokie wdechy z wydłużonym wydechem. To robię zawsze. Świece, muzyka, miejsce - to dodatki. Ten oddech jest sygnałem dla układu nerwowego 'wchodzimy w tryb afirmacji', niezależnie od dekoracji wokół.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do głównego tematu - mam wrażenie, że ta cała dyskusja o porach dnia ma sens tylko wtedy, kiedy ktoś już ma regularną praktykę. Bo dla kogoś, kto robi afirmacje raz na tydzień, gdy sobie przypomni, godzina jest najmniejszym problemem. Najpierw codzienność, potem optymalizacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Rodis racja, choć z drugiej strony jak człowiek nie wie którą porę wybrać, to się szarpie i w efekcie nie robi nic. Ja sama miesiącami zwlekałam, bo nie wiedziałam czy lepiej rano czy wieczorem. Może lepiej powiedzieć początkującym: wybierz tę porę, którą realnie wytrzymasz codziennie, a optymalizacja przyjdzie sama.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z tym podejściem. Regularność bije optymalizację na każdym poziomie. Mogę mieć perfekcyjnie ułożoną afirmację, w idealnej porze, z idealną kotwicą - jak robię to raz na dwa tygodnie, nic z tego nie wyjdzie. A prosta afirmacja powtarzana codziennie o tej samej, niech będzie nawet 'średniej' porze, po kilku tygodniach zaczyna zmieniać myślenie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Fraida i tu się pojawia kwestia, której rzadko ktoś dotyka - co się dzieje z afirmacjami, kiedy zmieniasz strefę czasową. Lecisz do innego kraju i twój wewnętrzny rytm jest rozregulowany. Czy trzymać się starej pory według zegarka lokalnego, czy iść za zmęczeniem? Z mojego doświadczenia - za zmęczeniem. Bo to ono pokazuje, gdzie naprawdę jest twoje 'rano' i 'wieczór'.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Wiciol a jak długo trwa, zanim ciało dopasuje się do nowej strefy na tyle, że afirmacje znów działają normalnie? Bo brzmi to tak, jakby po każdej dłuższej podróży trzeba było odbudowywać praktykę od zera.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Gituska z mojego doświadczenia to jakieś trzy do pięciu dni po przelocie ze zmianą cztery-pięć godzin. Ale nie zostawiałbym praktyki na zero w tym czasie. Robię wtedy wersję skróconą, dwie, trzy afirmacje, bez kotwic i bez ciśnienia o porę. Traktuję to jak utrzymanie nawyku, a nie pełną sesję. Jak wraca rytm snu, wraca też normalna praktyka.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Wiciol a nie masz wrażenia, że jednak ta poranna afirmacja po przebudzeniu jest mniej wrażliwa na strefę czasową niż wieczorna? Bo poranek to moment wyjścia z fazy theta i ten stan jest podobny niezależnie gdzie jesteś. Wieczór z kolei zależy od tego jak zmęczone jest ciało, a po locie ono kompletnie nie wie czy ma spać czy nie.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Ballen dobre spostrzeżenie, faktycznie poranek jest bardziej stabilny pod tym względem. Stan hipnopompiczny jest fizjologiczny i nie pyta o lokalny czas. Wieczorem żeby wejść w hipnagogię trzeba mieć ciało gotowe do snu, a po podróży to loteria. Więc jeśli ktoś ma wybór, w trakcie aklimatyzacji bym stawiał na poranek.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Tylko dodajmy jedno, bo zaczyna nam się robić mit poranka jako złotej pory. Nie każdy ma poranny dostęp do tego stanu theta. Osoby, które budzi budzik i od razu lecą do dzieci, do pracy, do telefonu, nie wchodzą w żadną hipnopompię. Ten stan trzeba świadomie podtrzymać przez kilka minut po otwarciu oczu, a to wymaga warunków. Bez nich poranek staje się tylko teorią.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

To w sumie wraca do tego, co pisała Agatha o kotwicy. Może dla osoby, która nie ma luksusu spokojnego poranka, ta wieczorna praktyka jest jedyną realną opcją, niezależnie od tego co teoria mówi o najlepszej porze. Pytanie czy ktoś z was próbował robić afirmacje w południe, w jakimś okienku w środku dnia? Bo cały czas mówimy o ekstremach.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Próbowałam, ale szczerze mówiąc południe to dla mnie najgorsza pora. Umysł jest w trybie zadaniowym, ciało napięte, dookoła hałas. Żeby cokolwiek z tego było, musiałabym zrobić długą sekwencję wyciszającą, a wtedy to już nie afirmacja w południe tylko medytacja z afirmacją w środku. Ktoś z was ma inaczej?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Herga ja używam południa do innego rodzaju afirmacji niż rano czy wieczorem. Rano i wieczorem pracuję z głębokimi, tożsamościowymi, typu 'jestem'. A w południe wrzucam takie sytuacyjne, krótkie, w stylu 'spokojnie prowadzę tę rozmowę', 'mam jasność w decyzjach'. To inna funkcja. Południe nie służy do przeprogramowania, tylko do regulacji w czasie rzeczywistym.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Cohen i to jest podział, który mało kto robi, a powinien. Są afirmacje strukturalne i są operacyjne. Strukturalne wymagają stanu zmienionej świadomości, dlatego rano i wieczorem. Operacyjne działają na świadomym umyśle i mogą być wypowiadane w pełnej przytomności, nawet w stresie. Ten sam człowiek może mieć dwie różne praktyki w ciągu dnia i one się nie wykluczają.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Krysztal a skąd masz ten podział? Pierwszy raz słyszę o nim w takim ujęciu i chciałbym poczytać. Bo intuicyjnie pasuje mi to do mojego doświadczenia, ale ciekaw jestem czy to twoja własna kategoryzacja czy coś z literatury.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Taurus to mój roboczy podział, ale opiera się na rozróżnieniach, które robi się w terapii poznawczo-behawioralnej między restrukturyzacją przekonań a dialogiem wewnętrznym w sytuacjach trudnych. Plus mam to z praktyki, bo widziałem u siebie i u ludzi, których prowadzę, że to są dwie różne machiny. Strukturalna pracuje w tle i potrzebuje miesięcy, operacyjna działa od razu, ale jest płytka.


Odpowiedz
Wpisy: 253
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Czyli wychodzi na to, że jak ktoś chce się przeprogramować na poziomie tożsamości, to musi celować w poranek albo wieczór, a południe to wsparcie. Dobrze rozumiem? Bo chciałabym wiedzieć, gdzie mam stawiać priorytet, jak mam mało czasu w ciągu dnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Liki dokładnie tak. Jak masz wybrać tylko jedną porę, to wieczór tuż przed snem albo poranek tuż po przebudzeniu. Południe odpuść albo zostaw na sytuacje, gdy potrzebujesz konkretnego wsparcia. Z dwóch głównych pór ja bym powiedział, że dla pracy nad tożsamością wieczór jest mocniejszy, bo idziesz potem prosto w sen i mózg konsoliduje materiał. Ale to nie jest dogmat.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Tutaj się nie do końca zgodzę z dominacją wieczoru. Wieczorem mózg konsoliduje, owszem, ale konsoliduje wszystko, łącznie z lękami i obawami z całego dnia. Jak ktoś idzie spać po stresującym dniu i wrzuca afirmację, ona ma konkurencję. Rano pole jest czystsze. Dla mnie poranek jest mocniejszy właśnie dlatego, że ustawia kierunek na cały dzień, a wieczorem walczę z osadem z dnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Fraida słusznie, to argument. Tylko że jeśli ktoś ma stresujące dni i nie pracuje wieczorem nad ich rozpuszczeniem, to ten osad i tak idzie w sen, tylko bez przeciwwagi. Może odpowiedź jest taka, że to zależy od tego, czego brakuje danej osobie. Komuś, kto ma chaos w dniu, wieczór pomoże uspokoić. Komuś, kto ma chaos rano i nie wie po co wstaje, poranek da kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czyli znowu wracamy do tego, że nie ma jednej odpowiedzi, tylko trzeba znać swój problem. Jeśli mój dzień zaczyna się od mgły i braku celu, idę w poranek. Jeśli kończy się przeładowaniem, idę w wieczór. A jeśli mam jedno i drugie, to robię obie pory, tylko z różnymi treściami. Tak to teraz układam.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Helena82 dobrze to ujęłaś. Dodałbym jeszcze, że niezależnie od pory, warto co jakiś czas zrobić rewizję afirmacji. Bo to, co pasowało pół roku temu, może już nie pasować. Mózg się zmienia, sytuacja się zmienia, i jak ktoś klepie te same zdania przez dwa lata bez aktualizacji, to one stają się tłem, którego nie słychać. Ktoś z was ma cykl rewizji?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Ballen co kwartał. Siadam, czytam swoje afirmacje na głos i sprawdzam, które jeszcze coś we mnie ruszają, a które przelatują bez echa. Te, które przelatują, albo wykreślam, albo zaostrzam. Plus dodaję nowe na te obszary, które wyszły w ostatnich miesiącach. Bez tej rewizji praktyka się rozłazi.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Herga a robisz tę rewizję o jakiejś konkretnej porze? Bo zastanawiam się, czy sama analiza afirmacji powinna iść rano przy świeżej głowie, czy wieczorem przy bardziej refleksyjnym nastroju. U mnie wieczór jest lepszy do takich rzeczy, ale boję się, że to po prostu zmęczenie udaje głębię.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Agatha.1 robię to w sobotę rano, przy kawie, na spokojnie. Wieczór odpada, bo masz rację co do zmęczenia podszywającego się pod głębię. Wieczorem człowiek się rozczula nad sobą i wszystkie afirmacje wydają się ważne. Rano patrzysz na nie chłodniej i widzisz, które są twoje, a które kopiujesz od kogoś.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

To dobre rozróżnienie, między porą praktyki a porą oceny praktyki. Bo do tej pory rozmawialiśmy tak, jakby cała robota miała iść w tej samej fazie dnia. A może rzeczywiście jest tak, że samą afirmację robisz w stanie miękkim, a przegląd w stanie analitycznym. To dwie różne funkcje umysłu i głupio je mieszać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Gituska właśnie o to chodzi. Stan miękki do robienia, stan twardy do oceniania. Jak chcesz coś zasiać, musisz mieć grunt rozluźniony. Jak chcesz sprawdzić co wzeszło, musisz mieć ostre oko. To są dwie różne funkcje umysłu i nie ma sensu mieszać ich w tej samej fazie dnia. Sam zauważyłem, że jak próbowałem oceniać afirmacje wieczorem, to albo wszystko mi się podobało, albo wszystko odrzucałem, w zależności od humoru. Rano mam dystans.


Odpowiedz
Wpisy: 253
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

A jak to wygląda, jeśli ktoś pracuje na zmiany? Mam koleżankę, która ma nocki i jej rytm dobowy jest totalnie odwrócony. Czy dla niej poranek to ten moment po skończonej zmianie, czy raczej po przespanym dniu? Bo to chyba zmienia całą logikę tego, o czym tu mówicie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Liki dla osoby na zmianach poranek to nie jest pora dnia, tylko moment po wybudzeniu, niezależnie kiedy on wypada. Stan hipnopompiczny jest fizjologiczny i pojawia się przy każdym wybudzaniu z głębokiego snu. Jak ktoś idzie spać o 8 rano i budzi się o 16, to jego okno theta wypada o 16, nie o 6. Słońce nie ma tu nic do rzeczy, liczy się stan układu nerwowego.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Wiciol czyli to działa bardziej jak okno wybudzeniowe niż jak konkretna godzina? Pytam, bo czytałam gdzieś, że poranne światło ma znaczenie dla osi kortyzolu i to też wpływa na podatność umysłu. Czy to nie jest tak, że osoba na nockach jednak coś traci, nawet jeśli ma swoje okno theta?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Agatha.1 traci na poziomie ogólnej higieny biologicznej, to oczywiste. Praca zmianowa rozregulowuje wszystko, łącznie z melatoniną, kortyzolem i nastrojem. Ale jeśli mówimy konkretnie o oknie do afirmacji, to ono otwiera się po śnie, nie o szóstej rano. Inną sprawą jest, że taka osoba ma generalnie trudniej, bo cały system jest bardziej rozchwiany. Praktyka działa, tylko grunt jest mniej stabilny.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

To mi się przyda, bo sama mam nieregularne godziny i myślałam, że jestem z góry na straconej pozycji. Czyli kluczem jest moment wybudzenia, a nie zegarek. A czy ktoś próbował celowo budzić się wcześniej, żeby mieć więcej czasu na to okno theta, zanim zacznie się normalny dzień?


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Robiłam tak przez kilka miesięcy. Nastawiałam budzik na pół godziny wcześniej, żeby mieć ten bufor. Sprawdziło się, ale pod jednym warunkiem, że szłam spać odpowiednio wcześniej. Jak skracałam sen, to ten poranny stan był zamglony i ciężki, nie miękki. Afirmacje wchodziły gorzej niż gdybym spała normalnie i robiła je w pośpiechu. Sen jest warunkiem wstępnym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Kapturek dokładnie. Niewyspany mózg jest w trybie przetrwania i nie ma zasobów na przeprogramowanie czegokolwiek. Robienie afirmacji na deficycie snu to praca bez prądu. Lepiej spać pełne siedem czy osiem godzin i zrobić krótszą sesję, niż obcinać sen, żeby mieć dłuższą praktykę.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Cohen a jaką długość sesji uważasz za optymalną w tym oknie porannym? Bo czytam różne rzeczy, jedni mówią pięć minut, inni dwadzieścia. Mam wrażenie, że jak za długo, to wypadam ze stanu theta i lecę już w normalne myślenie.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Taurus to okno theta po wybudzeniu trwa u większości ludzi od pięciu do piętnastu minut. Po tym czasie mózg przechodzi w beta i jesteś już w trybie zadaniowym. Więc realnie masz pięć, może dziesięć minut skutecznej pracy. Wszystko ponad to jest już zwykłą afirmacją na świadomym umyśle, też wartościową, ale działającą inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Dodam, że to okno można sztucznie wydłużyć, jeśli nie otwiera się oczu i nie sięga po telefon. Każde światło ekranu, każdy bodziec wzrokowy skraca tę fazę o połowę. Ja mam zasadę, że pierwsze dziesięć minut po przebudzeniu to oczy zamknięte, telefon w drugim pokoju, tylko ja i wewnętrzne zdania. Wtedy wyciągam z tego stanu znacznie więcej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Herga a co z osobami, które budzą się od dźwięku budzika? Bo sam alarm chyba już wyrywa z theta, nawet jeśli nie sięgasz po telefon. Próbowałam budzić się bez alarmu i wychodziło mi to losowo, raz o piątej, raz o ósmej.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dobema budzik tak, wyrywa, ale można zmiękczyć to przejście. Ja mam alarm z dźwiękiem natury, narastający, nie ten ostry pisk. I po wyłączeniu zostaję w łóżku z zamkniętymi oczami jeszcze przez kilka minut. Stan theta wraca, jeśli się go nie spłoszy ostatecznie. Ale faktycznie, naturalne wybudzenie daje czystsze okno, tylko mało kto może sobie na to pozwolić.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: