Forum

Asystent AI
Afirmacje na odpusz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na odpuszczanie - jak afirmować coś, czego się nie robi


Wpisy: 723
Rozpoczynający temat
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Mam zagwozdkę i chciałabym usłyszeć, co o tym myślicie. Pracuję od jakiegoś czasu z afirmacjami na różne tematy i wszystko mi się układa, dopóki nie zaczęłam próbować formułować afirmacji na odpuszczanie. I tu zaczyna się problem. Bo jak afirmować coś, co z definicji polega na nicnierobieniu? Próbowałam 'pozwalam sobie odpocząć', 'odpuszczam kontrolę', 'pozwalam, żeby życie się działo'. I mam wrażenie, że to jest jakiś paradoks logiczny. Bo skoro powtarzam to po sto razy dziennie, to już jest robienie czegoś, a nie odpuszczanie. Czy 'pozwalam sobie odpocząć' to jeszcze afirmacja, czy już samo pozwolenie? Bo jeżeli pozwolenie, to po co je powtarzać? A jeżeli afirmacja, to czy nie zaprzecza sama sobie?


Odpowiedz
130 odpowiedzi
5 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Agatha.1 To jest dokładnie ten moment, w którym wielu ludzi się wykłada z afirmacjami. Bo afirmacja działa najlepiej wtedy, kiedy nie jest poleceniem dla siebie, tylko opisem stanu, który już zaczyna istnieć. 'Pozwalam sobie odpocząć' brzmi jak rozkaz wydany sobie samej, a rozkaz to napięcie, nie odpuszczenie. Spróbuj zamienić to na coś w stylu 'odpoczywanie jest dla mnie naturalne' albo 'mogę nic nie robić i to jest w porządku'. Czujesz różnicę między tonem 'pozwalam' a tonem 'jest'? Pierwsze ma w sobie ślad walki, drugie już nie.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Paradoxa a nie jest tak, że 'mogę nic nie robić' też jest poniekąd rozkazem? Bo 'mogę' zakłada, że wcześniej nie mogłam, więc znowu robisz coś, czego unikasz. Ja bym poszedł raczej w stronę zdań w czasie teraźniejszym oznajmujących, typu 'jestem w spoczynku', 'jestem bezpieczna w bezczynności'. To bardziej jak stwierdzenie faktu niż dawanie sobie zgody.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Whisper tu cię trochę poprawię, bo gubisz istotny niuans. 'Jestem w spoczynku' powtarzane przez osobę, która jest cała spięta i nie potrafi usiedzieć minuty, wywoła wewnętrzny opór. Umysł natychmiast krzyknie 'nieprawda'. I to jest klasyczny błąd początkujących, którzy formułują afirmacje za daleko od swojego aktualnego stanu. Mostek typu 'mogę' albo 'pozwalam sobie' nie jest słaby - on jest realistyczny. Trzeba dobrać poziom zdania do tego, gdzie się jest naprawdę, a nie gdzie się chce być za pół roku.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Kapturek czyli sugerujesz, że dla osoby, która ma silny przymus działania, 'jestem zrelaksowana' będzie wręcz szkodliwe? Bo mózg się buntuje i utrwala odwrotne przekonanie?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Agatha.1 dokładnie tak. To się nazywa efekt odwrotny - kiedy afirmacja jest zbyt odległa od aktualnego doświadczenia, wzmacnia to, czemu zaprzecza. Badania nad autoafirmacją pokazują to dość jasno. Dlatego dla kogoś, kto żyje w trybie zadaniowca, lepszą afirmacją będzie 'uczę się odpoczywać' albo 'odpoczynek jest częścią mojej pracy'. Drugie zdanie jest sprytne, bo nie atakuje tożsamości zadaniowca, tylko rozszerza ją o nową kategorię.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do całej dyskusji. Czy w ogóle ma sens afirmować odpuszczanie w formie zdań? Bo skoro chodzi o stan bez słów, bez celu, bez napinania, to może afirmacja powinna być niewerbalna? Coś jak oddech, gest, jakaś cisza między zdaniami?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Lubon to bardzo dobre pytanie i ja sama tak pracuję. Mam zestaw afirmacji na różne tematy, ale w temacie odpuszczania prawie wcale nie używam zdań. Używam za to oddechu z dłuższym wydechem i jednego słowa na koniec - 'tak'. Tylko tyle. 'Tak' jako zgoda na to, co jest, bez konkretyzowania. Zdania na odpuszczanie często się rozjeżdżają, bo same w sobie są aktem chwytania. Słowo bez kontekstu działa inaczej, bardziej jak kotwica niż instrukcja.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Bylica a to 'tak' wymawiasz na głos czy w myślach? I czy to musi być po wydechu, czy w trakcie? Pytam, bo chciałabym spróbować.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Tarotka u mnie to jest na samym końcu wydechu, kiedy płuca są już prawie puste. Wymawiam to bardzo cicho, czasem tylko ustami bez dźwięku. Ważne, że to nie jest punkt, do którego dążę, tylko coś, co zostaje po tym, jak wszystko inne odpłynęło. Spróbuj różnych wariantów, każdemu pasuje co innego.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania z początku - moim zdaniem tu jest błąd kategorialny. Afirmacje to sposób do programowania umysłu w stronę określonego działania albo przekonania. Odpuszczanie nie jest działaniem ani przekonaniem, tylko stanem braku napięcia. Próba afirmowania odpuszczania to trochę jak próba zaśnięcia przez intensywne myślenie o spaniu. Im bardziej się starasz, tym mniej działa. Dlatego ja w ogóle nie polecam afirmacji na ten obszar. Polecam praktyki - oddech, ruch, kontakt z ciałem. Słowa są tu zbyt głośne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Ballen z jednej strony zgoda, z drugiej strony nie do końca. Afirmacja nie musi programować działania. Może rozluźniać przekonanie, które blokuje stan. Jeśli ktoś nosi w sobie zdanie 'odpoczywanie jest leniwe', to póki to przekonanie tam siedzi, żaden oddech go nie ruszy na poziomie poznawczym. Afirmacja może być wtedy pracą na poziomie wierzeń, a praktyka cielesna na poziomie ciała. Te dwie warstwy nie muszą się wykluczać.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Paradoxa no dobrze, przyznaję rację. Jeśli traktujemy afirmację jako rozbrajanie konkurencyjnego przekonania, a nie jako budowanie nowego stanu, to ma to sens. Czyli zamiast 'jestem zrelaksowana' lepiej 'odpoczywanie nie jest lenistwem', bo to celuje w konkretny gwóźdź, który trzyma deskę.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ciekawe to rozróżnienie. A jak rozpoznać, które przekonanie konkretnie nas blokuje? Bo można podejrzewać 'odpoczywanie to lenistwo', ale tak naprawdę leżeć może coś innego, na przykład 'jak się zatrzymam, to wszystko się zawali'. To dwa różne lęki i dwie różne afirmacje.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Gituska najprostszy sposób to dokończyć zdanie 'gdybym odpoczęła, to...' i wypisać wszystko, co przychodzi, bez cenzury. Czasem wychodzi dziesięć rzeczy, z czego dziewięć to powierzchnia, a dziesiąta to ten prawdziwy korzeń. Wtedy afirmację formułujesz jako lustro tego korzenia, nie jako ogólnik. Jeśli wyszło 'gdybym odpoczęła, to ludzie pomyślą, że jestem nieudolna', to afirmacja brzmi 'moja wartość nie zależy od ciągłego działania', a nie 'kocham odpoczywać'.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Herga to ćwiczenie zrobiłam jakiś czas temu i u mnie wyszło coś dziwnego - 'gdybym odpoczęła, to poczułabym, jak bardzo jestem zmęczona'. Czyli boję się odpuścić, bo wtedy poczuję skalę wyczerpania. Jaką afirmację z tego ulepić? Bo to nie jest przekonanie, tylko bardziej strach przed konfrontacją z własnym stanem.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Agatha.1 to jest świetne odkrycie i bardzo częste u osób, które trzymają się w pionie napięciem. Tutaj afirmacja musi być oswajaniem, a nie zaprzeczeniem. Coś w stylu 'mogę poczuć zmęczenie i nic złego się nie stanie' albo 'moje ciało jest bezpieczne, kiedy zwalnia'. Drugi wariant kieruje uwagę na bezpieczeństwo, bo to jest tu prawdziwy temat. Nie odpoczynek, tylko bezpieczeństwo bycia w odpoczynku.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Herga ale czy 'nic złego się nie stanie' to nie jest właśnie taka afirmacja, którą wielu odradza? Bo przecież podobno podświadomość nie przetwarza zaprzeczeń i słyszy 'stanie się coś złego'. Czy to mit, czy w tym jest jakiś sens?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Whisper to częściowo mit, częściowo prawda. Sprawa nie jest binarna. Podświadomość przetwarza zaprzeczenia, ale słabiej niż twierdzenia, więc afirmacja w formie pozytywnej zwykle działa lepiej. Z drugiej strony, w pracy z lękiem czasem trzeba użyć zaprzeczenia, bo pozytywna forma kłamie. 'Jestem bezpieczna' brzmi fałszywie dla kogoś, kto siedzi w lęku. 'Nic mi nie grozi w tym momencie' brzmi bardziej weryfikowalnie, mimo zaprzeczenia. Trzeba czuć, co działa, nie trzymać się sztywno reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś, czego jeszcze nikt nie podniósł. W afirmacjach na odpuszczanie ogromne znaczenie ma tempo wypowiadania. Standardowa afirmacja na obfitość czy pewność siebie może być wypowiadana rytmicznie, energicznie, nawet z naciskiem. Afirmacja na odpuszczanie tak wypowiadana w ogóle nie zadziała, bo sama forma zaprzecza treści. To zdanie musi być wypowiadane wolno, z przerwami, najlepiej na wydechu. Inaczej powtarzasz słowa o spokoju w sposób, który podtrzymuje napięcie. To częsty błąd - ludzie kopiują formę z innych afirmacji i dziwią się, że nie działa.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Kunia to świetna uwaga i dodam coś od siebie. Tempo to jedno, ale też samogłoski. Afirmacje na odpuszczanie lepiej działają, kiedy są zbudowane na długich, otwartych samogłoskach typu 'a', 'o'. 'Pozwalam' brzmi inaczej niż 'odpuszczam', a 'odpuszczam' inaczej niż 'wybieram spokój'. Sprawdź to językiem - czy szczęka się rozluźnia, czy zaciska. Ciało ci powie, czy zdanie działa relaksacyjnie.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Bylica a to ma jakieś podłoże, czy bardziej intuicyjne? Pytam, bo brzmi sensownie, ale chciałbym wiedzieć, czy to jest gdzieś opisane, czy raczej obserwacja z praktyki.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Whisper i jedno i drugie. Praktyka mantryczna w wielu tradycjach opiera się na samogłoskach, bo one wibrują dłużej i głębiej niż spółgłoski. Ale możesz to sprawdzić sama. Powiedz na głos 'kontroluję' i potem 'pozwalam'. Pierwsze zaciska szczękę, drugie ją otwiera. To nie magia, to fonetyka.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Bylica zrobiłam ten test i faktycznie różnica jest wyraźna. Ale mam pytanie - czy to znaczy, że niektóre afirmacje są skazane na porażkę przez sam dobór słów? Bo wiele klasycznych list afirmacji na odpuszczanie zawiera słowa typu 'rezygnuję', 'uwalniam się', a to też ma twarde brzmienie.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Agatha.1 nie skazane na porażkę, ale mniej skuteczne. 'Uwalniam się' niesie energię szarpnięcia, jakbyś musiała coś z siebie zrzucić. 'Pozwalam odejść' jest miękkie, bo nie ty działasz, tylko coś samo odpływa. Język afirmacji na odpuszczanie powinien być bierny gramatycznie, a nie aktywny. To kluczowa zmiana, której wiele osób nie robi.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Kapturek tu się trochę nie zgodzę. Forma bierna w polskim brzmi nienaturalnie i sztucznie. 'Jestem odpuszczana' albo 'jest mi pozwalane odpocząć' to absurd językowy. Bardziej chodzi o czasowniki, które same w sobie są miękkie - 'opadam', 'rozluźniam się', 'oddycham'. To nie kwestia strony biernej, tylko semantyki.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Ballen masz rację, źle to ująłem. Nie chodzi o stronę bierną gramatycznie, tylko o brak energii sprawczej w treści. 'Opadam' jest perfekcyjnym przykładem - to czasownik czynny, ale opisuje proces, który dzieje się sam. Dziękuję za poprawkę, bo faktycznie mogło to wprowadzić w błąd.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Czy ktoś próbował afirmacji w trybie pytającym? Bo w jednej książce o coachingu czytałem, że pytania mają większą moc niż twierdzenia, bo angażują mózg do szukania odpowiedzi. Coś jak 'co by się stało, gdybym sobie pozwoliła odpocząć?' zamiast 'pozwalam sobie odpocząć'.


Odpowiedz
15 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Lubon tak, to się nazywa afirmacje pytające i mają sens w pewnych kontekstach. Problem polega na tym, że w temacie odpuszczania pytanie znowu uruchamia szukanie, analizę, kombinowanie. A odpuszczanie to stan, w którym mózg ma przestać szukać. Więc moim zdaniem pytania dobrze działają na afirmacje celowe, ale nie na te o spoczynku.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Herga ale czy nie można zadać pytania, które samo w sobie jest zatrzymujące? Coś w stylu 'co jest teraz?'. To pytanie nie szuka odpowiedzi w przyszłości, tylko kieruje uwagę na obecny moment. U mnie to działa lepiej niż klasyczne afirmacje.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Gituska to świetny przykład i przyznaję, że za szybko zgeneralizowałam. 'Co jest teraz' to pytanie zen-owe, ono nie szuka, tylko obserwuje. Różnica polega na tym, czy pytanie kieruje uwagę do wewnątrz, do obecnego stanu, czy na zewnątrz, do projekcji. Twoje pytanie robi to pierwsze i dlatego działa.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gituska dobre. Dodam, że są jeszcze pytania, które rozluźniają przez sam fakt, że nie wymagają odpowiedzi. 'Czy mogę tu po prostu być?' - jak je zadasz sobie szczerze, to ciało często samo się rozpuszcza, zanim umysł zdąży coś odpowiedzieć. Pytanie staje się wtedy formą afirmacji niewerbalnej.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Paradoxa a jak często powtarzać takie pytania? Bo przy klasycznych afirmacjach mówi się o 21 dniach, trzech razach dziennie, sto powtórzeń. Czy z pytaniami obowiązują te same zasady, czy raczej zadaje się je raz i czeka?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tarotka u mnie to nie działa na powtórzenia ani liczby. Zadaję sobie takie pytanie, kiedy łapię się na napięciu w ciele. Może to być pięć razy dziennie, może raz na trzy dni. Liczenie afirmacji w temacie odpuszczania wprowadza tylną furtką tę samą energię osiągania, której chcesz się pozbyć. To paradoks, o którym mówi tytuł wątku.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Paradoxa to mnie zatrzymało. Czyli sam fakt, że robię z afirmacji praktykę, harmonogram, plan na 21 dni, już sabotuje cel? Bo wtedy odpuszczanie staje się kolejnym projektem do realizacji?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Whisper dokładnie tak i to jest najczęstsza pułapka u osób ambitnych. Pamiętam jak Kapturek wcześniej pisała o efekcie odwrotnym - tutaj jest to samo, tylko na poziomie meta. Sama struktura praktyki niesie energię, której afirmacja chce się pozbyć. Dlatego afirmacje na odpuszczanie często działają lepiej bez ram - kiedy przychodzą spontanicznie, a nie z listy.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Kobalt ale jak osoba, która ma silne nawyki kontroli, ma to robić spontanicznie? Bo u mnie spontaniczność też jest kontrolowana 🙂 Próbowałam już 'spontanicznie odpoczywać' i to się kończyło patrzeniem na zegarek, czy już wystarczająco odpoczęłam.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Agatha.1 to bardzo częste i jest na to prosta sztuczka. Nie próbuj wcale odpuszczać. Zamiast tego ustaw sobie kontrolowane okno - pięć minut, w którym wolno ci być spiętą tak mocno, jak chcesz. Paradoksalnie wtedy ciało często samo odpuszcza, bo nie musi już walczyć z twoim wymaganiem rozluźnienia. To technika z terapii paradoksalnej.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Kunia to się zgadza z tym, co znam z pracy z klientkami. Często afirmacja typu 'pozwalam sobie być spięta tak długo, jak potrzebuję' działa lepiej niż 'jestem zrelaksowana'. Bo to zdejmuje wymaganie. A wymaganie rozluźnienia jest często większym źródłem napięcia niż sam stres.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Magicwoman czyli afirmacja na odpuszczanie może wyglądać jak zgoda na nieodpuszczanie? To brzmi jak językowy węzeł, ale chyba widzę logikę. Pozwolenie sobie na to, że nie umiem się zrelaksować, jest pierwszym krokiem do relaksu, bo zdejmuje presję.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Lubon dokładnie tak to działa. To się nazywa paradoksalna intencja, Frankl o tym pisał w kontekście nerwic. Im bardziej walczysz z napięciem, tym mocniej się trzyma. Zgoda na nieodpuszczanie nie jest sprytną sztuczką, tylko prawdziwą zmianą postawy. Sztuczka polega tylko na tym, że twoja głowa nie wierzy, że to zadziała, więc godzi się na 'eksperyment'.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Magicwoman czyli skuteczność afirmacji typu 'pozwalam sobie nie odpuszczać' zależy od tego, czy mówię to szczerze, czy jako sprytny manewr żeby jednak odpuścić? Bo jeśli w głowie siedzi 'mówię to, ale tak naprawdę chcę się rozluźnić', to chyba znowu wracamy do walki?


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Bryza świetne pytanie i tu jest sedno. Jeśli mówisz to z ukrytą agendą, ciało to wyczuje i nie zadziała. Dlatego ja proponuję klientkom najpierw przepracować szczerze pytanie 'co się stanie, jeśli nigdy nie odpuszczę?'. Dopiero kiedy zobaczysz, że świat się nie zawali, afirmacja zgody staje się prawdziwa, a nie taktyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam to wszystko i mam pytanie trochę z boku - czy ktoś z was łączy afirmacje na odpuszczanie z pracą z ciałem? Bo wydaje mi się, że samo mówienie tych zdań w głowie, kiedy ramiona mam podciągnięte pod uszy, niewiele zmienia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Habbia bardzo dobre pytanie i według mnie kluczowe. Afirmacja bez kotwicy w ciele jest jak modlitwa przez telefon bez sygnału. Ja zawsze radzę najpierw znaleźć w ciele miejsce, w którym czuje się napięcie, położyć tam rękę, wziąć trzy oddechy i dopiero potem wypowiedzieć zdanie. Wtedy słowa mają adres, do którego mają iść.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Kapturek a co jeśli napięcie jest wszędzie i nie umiem zlokalizować jednego miejsca? Bo u mnie często jest tak, że jak zaczynam skanować ciało, to wszystko wydaje się ściśnięte i nie wiem, gdzie położyć rękę.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Habbia wtedy połóż rękę na mostku i zostaw ją tam. Mostek to centrum, które obejmuje sercem cały ten chaos. Nie musisz wybierać konkretnego punktu, jeśli wszystko boli, wystarczy gest objęcia siebie w środku. Afirmacja wtedy nie idzie do jednego miejsca, tylko do całości.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś, bo widzę że dyskusja kręci się wokół pojedynczych zdań, a chciałabym zwrócić uwagę na rytm. Afirmacja na odpuszczanie powinna mieć rytm wydechu, nie wdechu. Sprawdźcie sobie 'pozwalam' - to słowo naturalnie wypowiada się na wydechu. A 'kontroluję' wymaga wdechu, żeby je wypchnąć. Sam dobór słów steruje oddechem.


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Gebda to ciekawe spostrzeżenie. Czy są jeszcze inne słowa, które mają taki naturalny wydechowy charakter? Bo chciałabym sobie zrobić własną listę.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Tarotka 'odpływa', 'opada', 'rozluźniam', 'oddycham', 'jestem'. Wszystkie kończą się samogłoską albo miękką spółgłoską, która pozwala wydechowi dokończyć się naturalnie. Unikaj słów kończących się na 'k', 't', 'p' - one ucinają wydech. 'Zrelaksowana' jest w porządku, 'spokój' już gorzej, bo to 'k' na końcu zatrzymuje.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Gebda nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. Czyli klasyczne 'jestem spokojny' jest gorsze niż 'jestem spokojna' tylko dlatego, że końcówka żeńska kończy się na 'a' i pozwala wydechowi się rozpłynąć? Brzmi jak detal, ale chyba muszę to przetestować.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Whisper to nie tylko detal, to różnica między afirmacją która osadza się w ciele, a taką która zawisa w gardle. Mężczyznom w temacie odpuszczania często polecam zmianę formy na bezosobową - 'jest spokojnie', 'oddycha się', 'jest mi lekko'. Wtedy ego nie musi się utożsamiać z konkretnym 'jestem' i ciało łatwiej się rozpuszcza.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Gebda forma bezosobowa to w sumie sprytne rozwiązanie, bo zdejmuje z mówiącego ciężar bycia kimś konkretnym. Ale czy nie ryzykujemy wtedy, że afirmacja przestaje być osobista i robi się jak obserwacja pogody? 'Jest spokojnie' brzmi jakbym komentował krajobraz, a nie pracował nad sobą.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Arat i o to chodzi. W temacie odpuszczania chcemy właśnie zejść z pozycji 'pracuję nad sobą' do pozycji obserwatora. Praca nad sobą to znowu kontrola, plan, projekt. Komentowanie krajobrazu wewnętrznego jest dokładnie tym, czego potrzebuje przeciążony umysł. To nie afirmacja zmiany, tylko afirmacja zauważenia.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Gebda to mi otwiera oczy. Czyli być może cały mój problem polega na tym, że traktuję afirmacje jak zadanie do odhaczenia, a powinnam je traktować jak prognozę pogody dla wnętrza. Zauważam, że jest spięcie, zauważam, że jest ulga, zauważam, że oddycha się głębiej. Bez ambicji żeby to zmienić.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Agatha.1 i to jest moment, w którym afirmacja zbliża się do praktyki uważności. Granica między nimi się rozmywa, bo obie polegają na zauważaniu bez chwytania. Z tym, że w afirmacji nadal jest element kierunku - mówisz coś, co subtelnie zaprasza stan. W uważności tylko obserwujesz to, co jest. W odpuszczaniu te dwie rzeczy się spotykają.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Shangie a jak rozpoznać, że już przekroczyłem granicę między afirmacją a uważnością? Bo brzmi to tak, jakby na pewnym etapie praktyki afirmacje stawały się zbędne. Czy ktoś z was doszedł do momentu, w którym przestał ich potrzebować?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Lubon u mnie tak się stało po kilku latach. Afirmacje na odpuszczanie zostały zastąpione jednym oddechem i krótkim 'tak' powiedzianym do tego, co jest. Ale nie polecałabym pomijać etapu afirmacji, bo on uczy język miękkości. Bez tej szkoły zdanie 'tak' jest puste, a po latach pracy ze słowami staje się gęste i niesie cały stan.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Shangie i tu się z tobą zgadzam całkowicie. Afirmacje to są szczeble drabiny, nie sama drabina. Problem zaczyna się, kiedy ludzie wierzą, że muszą stać na szczeblu do końca życia. Albo odwrotnie - przeskakują kilka stopni i lądują w pustym 'tak', które nic nie znaczy, bo nie ma za sobą pracy językowej.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kunia czyli wracając do pytania Lubona o pytania afirmacyjne i do tego co Paradoxa mówiła wcześniej o braku liczenia powtórzeń - praktyka odpuszczania ma swoje fazy? Bo brzmi to tak, jakbyśmy mówili o trzech różnych poziomach, a nie o jednej metodzie.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Whisper tak, to są fazy. Pierwsza to nauka języka - powtarzanie zdań, oswajanie się z brzmieniem miękkości. Druga to pytania afirmacyjne, bo zaczynasz negocjować z oporem zamiast go przekrzykiwać. Trzecia to obecność bez słów, gdzie wystarczy jeden gest wewnętrzny. Problem z większością poradników jest taki, że pokazują tylko pierwszą fazę i ludzie utykają w niej latami.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Shangie dobrze to ujęłaś, ale dorzuciłabym jeszcze fazę zerową, którą większość pomija. To jest faza rozpoznania, że w ogóle trzymam coś, czego nie muszę trzymać. Bez tego pierwszego zauważenia żadna afirmacja nie ma się od czego odbić. Spotykam ludzi, którzy od razu próbują pozwalać sobie odpocząć, a nawet nie wiedzą, co konkretnie ściskają. Wtedy afirmacja leci w próżnię.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Paradoxa a jak to rozpoznanie zrobić praktycznie? Bo brzmi to logicznie, ale nie mam pojęcia, od czego zacząć. Mam usiąść i zrobić listę rzeczy, które kontroluję? Czy to ma się dziać bardziej spontanicznie?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Lubon żadnej listy, bo lista to znowu kontrola. Proponuję inaczej - przez kilka dni notuj moment, w którym czujesz, że ramiona ci się unoszą, szczęka zaciska albo oddech robi się płytki. I do każdego takiego momentu dopisz jedno zdanie, czego dotyczyło. Po tygodniu zobaczysz wzór. To nie ty wybierasz, co kontrolujesz - twoje ciało już to wie i pokazuje ci to napięciem.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się, bo mam wrażenie, że gubimy jeden aspekt. Odpuszczanie ma też wymiar energetyczny, nie tylko psychologiczny. Kiedy trzymasz coś latami, tworzy się sznur, włókno, jakkolwiek to nazwać. Afirmacja może rozluźnić uchwyt na poziomie umysłu, ale samo włókno trzeba odciąć osobno. Inaczej za miesiąc znowu chwycisz to samo, tylko innym chwytem.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Herga a jak to odcięcie wygląda w praktyce? Bo czytałem o rytuałach odcinania więzów, ale zawsze dotyczyły relacji z konkretną osobą. Czy z sytuacją albo z nawykiem kontrolowania też można pracować w ten sposób?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Whisper można i działa to nawet czyściej niż z osobami, bo nie ma drugiej strony, która mogłaby utrzymywać włókno z powrotem. Robi się to prosto - świeca, kawałek nici, jeden koniec wiążesz wokół palca, drugi przypinasz do kartki, na której napisałaś, co odpuszczasz. Siedzisz z tym, oddychasz, mówisz swoje zdanie afirmacji, a potem przepalasz nić nad świecą. Kluczowe jest to, że afirmacja musi się odbyć przed przecięciem, nie po.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Herga dlaczego przed, a nie po? Wydawałoby się logiczne, że najpierw się odcina, a potem mówi afirmację jako nowy stan.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Agatha.1 Bo afirmacja przed cięciem jest deklaracją intencji złożoną w obecności jeszcze trwającego połączenia. Mówisz to ze świadomością, co konkretnie zostawiasz. Po cięciu jesteś już w pustce i mózg nie ma do czego przyczepić zdania. Druga sprawa - jeśli odetniesz najpierw, a potem afirmujesz, może się okazać, że afirmacja niechcący przywoła to z powrotem, bo zostawiłaś otwarte drzwi.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Herga zgadzam się co do kolejności, ale dodałabym jeszcze, że samo zdanie powinno być w czasie teraźniejszym ciągłym, nie dokonanym. 'Pozwalam' a nie 'pozwoliłam'. Forma dokonana zamyka proces, a odpuszczanie nie jest jednorazowym aktem. To stan, w który się wchodzi i z którego się czasem wypada. Język musi tę płynność oddawać.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Bylica a co z formami typu 'odpuszczam i odpuszczam'? Spotkałam się z taką konstrukcją w jakichś tekstach o afirmacjach i zastanawiam się, czy to ma sens, czy to tylko literacki ozdobnik.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Tarotka ma sens i to duży. Powtórzenie tego samego czasownika w jednym zdaniu robi pętlę, w której umysł nie ma dokąd uciec. 'Odpuszczam i odpuszczam' nie kończy się obietnicą rezultatu, tylko zamyka się na samej czynności. To jest bardzo stara konstrukcja, używana w modlitwach i mantrach z różnych tradycji. Wbrew pozorom dla odpuszczania działa lepiej niż wymyślne zdania z dopełnieniem.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Bylica próbowałam takiej pętli kilka razy i mam pytanie - po którymś powtórzeniu zaczyna mi się to wydawać bez sensu i chce mi się śmiać. Czy to normalna reakcja, czy znaczy, że robię coś źle?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Habbia to jest jedna z najlepszych reakcji, jakie mogą się pojawić. Śmiech w trakcie pętli afirmacyjnej oznacza, że twój układ nerwowy nagle zauważył absurd trzymania się czegoś, co od dawna nie służy. Powaga przy afirmacjach jest mocno przeceniana. Jeśli odpuszczanie ma być prawdziwe, to musi w pewnym momencie zrobić się lekkie, a lekkość często wchodzi przez śmiech.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Kunia dokładnie tak. Powiedziałabym nawet, że jeśli afirmacja na odpuszczanie nigdy ci się nie wydała śmieszna, to prawdopodobnie nigdy nie zeszła głębiej niż do warstwy intelektualnej. Śmiech jest sygnałem, że ciało zrozumiało coś, czego głowa jeszcze nie nadąża zinterpretować. Klientkom, które chichoczą podczas pracy, mówię, żeby się temu nie opierały.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Kapturek a czy ten śmiech musi być fizyczny? Pytam, bo u mnie to się objawia raczej jako wewnętrzne uśmiechnięcie, czasem lekkie wzruszenie ramionami, ale na zewnątrz nic nie widać. Czy to jest ta sama reakcja, tylko stłumiona?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Arat to ta sama reakcja, tylko w innej skali. U mężczyzn często widzę właśnie taką formę - lekki uśmiech kątem ust, westchnienie z półuśmiechem, czasem tylko zmiana w oczach. Nie ma znaczenia, czy się rozbawisz na głos. Znaczenie ma to, czy w środku coś pęka i robi miejsce. Tłumienie też nie jest dobre, ale jeśli to twoja naturalna ekspresja, nie wymuszaj rechotu.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Chciałabym wrócić do tego, co Paradoxa mówiła o fazie zerowej. Bo u mnie problem polega na tym, że ja chyba w ogóle nie odróżniam stanu trzymania od stanu odpuszczenia. Czuję się permanentnie spięta i nie pamiętam, kiedy ostatnio było inaczej. Jak afirmować odpuszczanie, kiedy nie ma się punktu odniesienia, z którego pamięta się ulgę?


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gituska to bardzo częsta sytuacja i wcale nie wyklucza praktyki, tylko zmienia jej charakter. Jeśli nie masz pamięci ulgi, to twoja afirmacja nie może obiecywać powrotu do stanu, którego nie znasz. Musi natomiast otwierać ciekawość. Zamiast 'pozwalam sobie odpocząć' spróbuj 'jestem ciekawa, jak smakuje odpoczynek'. Ciekawość nie wymaga pamięci, wymaga tylko gotowości. I to jest niesamowicie mało, bo na ciekawość każdy ma siłę.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Paradoxa to zdanie z ciekawością działa też dla mężczyzn? Bo brzmi to dla mnie miękko i sensownie, ale zastanawiam się, czy nie warto by je przerobić na coś bardziej neutralnego. Pytam, bo wcześniej Gebda pisała o formie bezosobowej i myślę, jak to połączyć z tym, co właśnie powiedziałaś.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Lubon działa, ale faktycznie u części mężczyzn 'pozwalam sobie' zatrzymuje się na poziomie deklaracji, bo w odbiorze brzmi jak proszenie samego siebie o zgodę. Bezosobowa forma Gebdy tu się przyda. 'Można sprawdzić, jak by to było bez tego napięcia w barkach' - bez ja, bez muszę, bez pozwalam. Tylko ciekawość warunkowa. To zdejmuje warstwę uległości, która niektórym facetom przeszkadza.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Paradoxa dorzucę, że ta forma bezosobowa ma jeszcze jedną zaletę - omija opór tożsamościowy. Bo 'ja odpuszczam' wymaga, żeby najpierw było jakieś ja, które trzyma. A jak ktoś jest tak spięty, że już sam siebie identyfikuje przez to trzymanie, to każde 'ja' tylko wzmacnia ten węzeł. Forma bezosobowa robi miejsce, w którym nic nikogo nie zmusza do bycia kimś konkretnym.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Gebda a czy to znaczy, że dla kogoś bardzo spiętego lepiej zacząć w ogóle bez słowa 'ja'? Bo ja jak słyszę 'ja odpuszczam', to natychmiast czuję, jakby ktoś mnie do czegoś popychał. A 'można odpuścić' brzmi zupełnie inaczej.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Habbia dokładnie tak. Dla układu, który długo był w trybie obronnym, każde 'ja muszę' albo 'ja pozwalam' jest jeszcze jednym poleceniem. A 'można' albo 'wolno' to nie polecenie, tylko otwarcie drzwi. Niektórzy zostają w tej formie miesiącami, zanim w ogóle wracają do pierwszej osoby. I to jest prawidłowy proces, nie obejście.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Gebda wtrącę się, bo to jest dobra obserwacja, ale chciałbym ją uzupełnić. Forma bezosobowa rzeczywiście zdejmuje opór, ale ma też pułapkę - jeśli zostaniesz w niej za długo, odpuszczanie staje się czymś, co dzieje się gdzieś obok ciebie. A w pewnym momencie trzeba zrobić krok i wziąć to na siebie, inaczej zmiana nie zakorzeni się w tożsamości. Pytanie tylko, kiedy ten krok zrobić.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Kobalt a po czym poznać, że już można przejść z 'można' na 'ja'? Bo ja widzę logikę w obu etapach, ale nie wiem, co miałoby być sygnałem, że jestem gotowy.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Lubon sygnałem jest moment, w którym forma bezosobowa zaczyna ci się wydawać zbyt daleka. Jakbyś mówił o kimś innym. Jeśli słyszysz 'można odpuścić' i czujesz lekkie zniecierpliwienie, że to przecież dotyczy ciebie, to znaczy, że ja już chce się odezwać. Wtedy przechodzisz na 'odpuszczam' i to brzmi naturalnie, nie wymuszenie.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Kobalt zgadzam się z tą sekwencją, ale dodałabym jeszcze etap pośredni. Między 'można' a 'ja' jest forma 'coś we mnie' albo 'jakaś część'. 'Coś we mnie odpuszcza' to jeszcze nie pełne ja, ale już nie zewnętrzne. Dla osób, które mają silny lęk przed wzięciem czegoś na siebie, ten stopień pomaga zrobić krok bez paniki.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Shangie a czy ta 'jakaś część' nie zaczyna brzmieć jak praca z cieniem albo z subosobowościami? Bo trochę przypomina to język terapeutyczny, a my mówimy o afirmacjach.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Tarotka granica jest płynna i tu się zresztą obie praktyki spotykają. Afirmacja na odpuszczanie z założenia dotyka rejonu, który w terapii nazwałoby się obroną. Nie ma sensu udawać, że afirmacje działają w odizolowanej bańce. Jeśli język 'jakiejś części' pomaga ominąć opór, to nieważne, czy nazwiemy to afirmacją, czy pracą z cieniem. Działa to samo.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Shangie a jak to wygląda w praktyce z poziomem energetycznym, o którym Herga mówiła wcześniej? Bo jeśli mówię 'coś we mnie odpuszcza', to czy włókno też się rozluźnia, czy tylko warstwa mentalna pracuje? Pytam, bo sam testowałem różne formy i przy bezosobowych miałem wrażenie, że ciało reaguje słabiej.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Whisper energetycznie bezosobowa forma działa wolniej, ale nie słabiej. To różnica jak między rozluźnianiem węzła a przecinaniem go. 'Ja odpuszczam' uderza w jeden punkt z pełną intencją i albo coś pęka, albo nie. 'Można odpuścić' rozprasza intencję na szersze pole i rozluźnia stopniowo. U niektórych ludzi pierwsza metoda jest za mocna i powoduje odbicie, druga jest bezpieczniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 723
Rozpoczynający temat
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Czyli wybór formy zależy nie tylko od tego, co odpuszczasz, ale i od tego, jak twoje ciało reaguje na bezpośredniość. To jest coś, czego nie widziałam w żadnym tekście o afirmacjach - tam zawsze jest jeden szablon i dopasuj się.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Agatha.1 to jeden z głównych powodów, dla których szablonowe afirmacje z internetu rzadko działają na dłużej. Każdy układ nerwowy ma inny próg tolerancji na bezpośredni komunikat. Ktoś, kto żył w środowisku, gdzie 'ja' było karane, będzie miał odruchowy skurcz na każdą afirmację w pierwszej osobie. Ktoś inny będzie potrzebował właśnie tego 'ja', żeby w ogóle coś poczuł.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Bryza a jak się to bada na sobie? Bo nie każdy ma świadomość, że jego układ nerwowy reaguje skurczem na 'ja'. Sam pewnie bym powiedział, że żadnej różnicy nie czuję, a potem może okazać się, że robię miesiącami coś, co mnie blokuje.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Arat najprościej jest powiedzieć trzy wersje tego samego zdania pod rząd i obserwować ciało. 'Ja odpuszczam', 'odpuszczam', 'można odpuścić'. Przy której z nich oddech robi się głębszy, a przy której coś się ścina w klatce. To nie wymaga eksperckiej uważności, wystarczy dosłownie minuta. Ciało odpowie szybciej niż umysł zdąży to skomentować.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Bryza zrobiłam taki test ostatnio i u mnie najmocniej zadziałało 'odpuszczam', bez 'ja'. 'Ja odpuszczam' brzmiało mi jak coś wymuszonego, a 'można' jak gadanie o kimś innym. Bez 'ja' samo zdanie było jakby bliżej. Czy to typowa konfiguracja?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Habbia to częsta konfiguracja u osób, które mają silne wewnętrzne instrukcje typu 'powinnam'. 'Ja odpuszczam' uruchamia ten sam tryb, w którym 'ja muszę', więc ciało traktuje to jako kolejne polecenie. Czasownik bez 'ja' omija ten tryb i wchodzi prosto w czynność. To jest forma, którą polecam ludziom przeciążonym obowiązkiem.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Kapturek to wyjaśnia, dlaczego mnie przy 'pozwalam sobie odpocząć' robi się gorzej. Bo to brzmi jak jeszcze jedno zadanie do wykonania - teraz mam jeszcze sobie pozwolić. A 'odpoczywam' bez nikogo, kto pozwala, jest dziwnie ulgowe. Choć i tak nie wiem, czy w to wierzę.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gituska to, czy w to wierzysz, jest na tym etapie mniej istotne niż to, że ciało zareagowało ulgą. Wiara dochodzi później, czasem po tygodniach. Najpierw układ nerwowy musi się przekonać, że można powiedzieć 'odpoczywam' i nic się złego nie wydarzy. Dopiero potem głowa zaczyna brać to za prawdę. Odwrotna kolejność, niż zakładają poradniki, ale taka działa.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Paradoxa to mnie trochę uspokaja, bo miałam wrażenie, że jeśli nie wierzę w to, co mówię, to całe powtarzanie jest tylko gadaniem do siebie. A wychodzi, że ciało i tak słucha, nawet jeśli głowa się krzywi.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Gituska ciało zawsze słucha pierwsze, głowa dochodzi później. Dlatego afirmacje na odpuszczanie nie są kwestią przekonania, tylko powtarzalności sygnału. Jeśli przez kilka tygodni codziennie mówisz 'odpoczywam' i nic złego się nie dzieje, to układ nerwowy w końcu przestaje traktować odpoczynek jako zagrożenie. Wiara to jest skutek, nie warunek wstępny.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś z was próbował to robić zupełnie bez słów, tylko z obrazem? Bo czytam wasze odpowiedzi i mam wrażenie, że samo słowo 'odpoczywam' już jest dla mnie spinaniem się. Może istnieje jakaś forma afirmacji bez zdania?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Helena82 istnieje, choć nazwanie tego afirmacją to już naciągnięcie. Niektórzy pracują z obrazem ciała, które opada na materac, albo z dłonią rozluźniającą się z pięści. Powtarzasz ten obraz tak, jak inni powtarzaliby zdanie. Działa, ale wolniej, bo brakuje warstwy językowej, która porządkuje proces. Z drugiej strony omija się wtedy całe ryzyko, że słowo 'ja' coś w tobie zaciska.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Bryza a czy te dwie ścieżki można łączyć? Mówić zdanie i jednocześnie trzymać obraz, czy to się rozprasza?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Lubon można, ale dopiero gdy każda z nich działa osobno. Jeśli zaczniesz od razu od łączenia, to większość uwagi pójdzie w pilnowanie, czy oba kanały są aktywne, a wtedy ani zdanie, ani obraz nie zdążą zejść w ciało. Najpierw kilka tygodni samego słowa, potem osobno samego obrazu, dopiero potem razem.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Bryza ja zauważyłem coś dziwnego przy łączeniu. Kiedy mówię 'odpoczywam' i jednocześnie widzę swoje barki opadające, to barki rzeczywiście opadają, ale później wracają wyżej niż były. Jakby na chwilę puściło, a potem ciało nadrabiało. Czy to częste?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Whisper to nadrabianie to klasyczna reakcja układu, który nie ufa rozluźnieniu. Krótko puszcza, sprawdza, czy nic mu nie grozi, i wraca do trybu czuwania na wszelki wypadek. Nie jest to błąd praktyki, tylko etap. Po kilku tygodniach ten powrót robi się słabszy, aż w końcu barki zostają na nowej wysokości na dłużej. Tylko nie wolno wtedy dociskać, że 'mają zostać niżej', bo to znowu polecenie.


Odpowiedz
Wpisy: 723
Rozpoczynający temat
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe, że tak naprawdę cała ta rozmowa zmierza w stronę, w której afirmacja na odpuszczanie przestaje być afirmacją w klasycznym sensie. To raczej praktyka uważnościowa z elementem słownym. Czy w ogóle ma sens trzymać się nazwy 'afirmacja' przy odpuszczaniu?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Agatha.1 Nazwa jest właściwie umowna i sama bym się z niej w tym przypadku wycofała. Klasyczna afirmacja zakłada budowanie czegoś nowego przez powtarzanie. Przy odpuszczaniu nic nie budujesz, tylko zdejmujesz warstwę. To bardziej przypomina rozplątywanie niż wbijanie gwoździa. A skoro mechanizm jest inny, to i język powinien być inny.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Kapturek a czy nie jest tak, że odpuszczanie też jest budowaniem - tylko że budujesz przestrzeń, w której coś nowego może się pojawić? Brzmi mi to jak różnica w słownictwie, a nie w mechanizmie.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Tarotka różnica jest realna, choć subtelna. Przy budowaniu wzmacniasz nowy wzorzec, czyli coś dokładasz. Przy odpuszczaniu zdejmujesz blokadę i to, co miało się pojawić, pojawia się samo, bo zawsze tam było, tylko nie miało miejsca. Przestrzeń nie jest niczym, co tworzysz, tylko czymś, co odsłaniasz. Stąd inne afirmacje na te dwa cele dają inne efekty, mimo że pozornie pracują tym samym mechanizmem powtarzania.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Kapturek dodałbym do tego jeszcze jedno rozróżnienie. Afirmacje budujące mają sens, kiedy układ jest w miarę spokojny i ma zasoby na przyjęcie nowego. Afirmacje odpuszczające są pierwszym krokiem, kiedy układ jest przeładowany. Próba budowania na przeładowanym systemie kończy się tym, że nowy wzorzec wchodzi na chwilę i odpada, bo nie ma gdzie się osadzić. Dlatego kolejność praktyki ma znaczenie.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Ballen czyli sugerujesz, że ktoś, kto próbuje afirmować obfitość albo pewność siebie i widzi, że nie działa, powinien najpierw zrobić serię afirmacji na odpuszczanie? Trochę kontrintuicyjne, bo większość poradników każe od razu wchodzić w pozytywne treści.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Arat dokładnie to sugeruję i jest to jeden z powodów, dla których internetowe afirmacje obfitości rzadko działają na ludziach najbardziej spiętych. Spięty system nie ma jak przyjąć komunikatu 'jestem otwarty na obfitość', bo każdy mięsień mówi co innego. Najpierw kilka tygodni 'można odpocząć', 'odpuszczam', dopiero potem treści budujące. To kolejność, której większość poradników nie pokazuje, bo nie sprzedaje się tak dobrze.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Ballen a jak długo trzeba pobyć w fazie odpuszczania, zanim ma sens wejść w budowanie? Bo to chyba zależy od osoby, ale jakiś punkt odniesienia by się przydał.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Magicwoman u większości osób trzy do sześciu tygodni codziennej krótkiej praktyki wystarcza, żeby zauważyć, że ciało reaguje inaczej na ten sam komunikat. Sygnałem przejścia jest moment, w którym odpuszczanie przestaje wymagać wysiłku i staje się tłem. Wtedy można dołożyć drugi wątek. Ale niektórzy zostają w samym odpuszczaniu przez pół roku i to też jest w porządku, bo każdy ma inny zapas spięcia do rozplątania.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Ballen u mnie po kilku tygodniach 'odpuszczam' faktycznie zrobiło się niemal automatyczne, ale jak próbowałam dołożyć coś budującego, to wracało spięcie. Może próbowałam za szybko? Czy to znak, że jeszcze nie czas, czy że dobrałam złą treść?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Habbia mogą być oba powody, ale jest jeszcze trzeci, który często umyka. Treść budująca powinna być z tej samej rodziny, co treść odpuszczająca. Jeśli odpuszczałaś kontrolę, to następny krok to coś w okolicach zaufania, a nie obfitości czy pewności siebie. Przeskok tematyczny też jest dla układu obciążeniem, nawet jeśli sama afirmacja brzmi neutralnie. Spróbuj zostać w tej samej gałęzi i sprawdź, czy wtedy wchodzi gładziej.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę jeszcze coś, bo widzę, że rozmowa idzie w stronę bardzo praktycznej sekwencji. Przy przejściu z odpuszczania w budowanie pomaga zostawić jedno zdanie odpuszczające jako kotwicę, nawet kiedy główna praca jest już gdzie indziej. Czyli rano krótko 'odpoczywam', a potem dopiero nowe treści. To trzyma układ w trybie, do którego się przyzwyczaił, i nowy materiał nie wpada na pusty grunt, tylko na już rozluźnione tło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Paradoxa kotwica jako jedno zdanie odpuszczające w trakcie budowania ma sens, ale czy nie ma ryzyka, że taka kotwica zacznie ciągnąć w dół całą pracę? Czyli że za każdym razem, kiedy mówię 'odpoczywam', wracam mentalnie do stanu, z którego chciałam już wyjść?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Habbia to dobre pytanie i odpowiedź jest taka, że kotwica nie ciągnie w dół, jeśli traktujesz ją jako tło, a nie jako wejście w stary stan. Różnica jest w intencji. Kiedy mówisz 'odpoczywam' rano przez pół minuty, nie wchodzisz w spięcie, tylko sprawdzasz poziom rozluźnienia. To bardziej barometr niż praktyka właściwa. Jeśli barometr pokazuje, że jest spokojnie, idziesz dalej. Jeśli pokazuje, że wraca napięcie, wracasz do pełnej serii odpuszczającej, zanim wejdziesz w budowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co z osobami, które mają problem z samym pojęciem odpuszczania, bo kojarzy im się z poddaniem albo rezygnacją? Bo u mnie samo słowo budzi opór, jakbym miała coś stracić, jeśli przestanę pilnować.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Gituska to bardzo częste i wtedy słowo 'odpuszczam' nie zadziała, bo system odbiera je jako zagrożenie. W takich przypadkach lepiej szukać słów neutralnych, które nie mają tej konotacji utraty. 'Zwalniam tempo', 'pozwalam sobie zatrzymać się na chwilę', 'nie muszę teraz nic rozwiązywać'. Każde z nich obchodzi opór bokiem, bo nie sugeruje, że coś oddajesz.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kapturek a czy to obchodzenie boku nie jest właśnie kolejną formą kontroli? Bo de facto kombinuję, którego słowa użyć, żeby siebie przechytrzyć. Trochę jakby umysł cały czas trzymał stery, tylko delikatniej.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Whisper jest w tym coś, ale to nie problem, tylko etap. Na początku zawsze umysł trzyma stery, bo nie ma innego mechanizmu, który by przejął. Z czasem te formuły przestają być potrzebne, bo ciało zaczyna samo rozpoznawać sygnał. Tak samo jak nauka jazdy samochodem - na początku pilnujesz każdego ruchu, potem nie myślisz o tym wcale. Kombinowanie ze słowem to leasing kontroli, a nie jej utrzymanie.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Bryza ciekawe porównanie z leasingiem. Czyli zakładamy, że ten 'umysł kontrolujący' jest potrzebny w fazie nauki, ale ma się sam wycofać? A co jeśli się nie wycofa i utknie w roli nadzorcy własnej praktyki?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Arat utyka, jeśli traktujesz praktykę jako zadanie do wykonania poprawnie. Wtedy nadzorca ma robotę, bo sprawdza, czy dobrze afirmujesz, czy dobrze oddychasz, czy obraz jest wyraźny. Wycofuje się dopiero, gdy zaczynasz robić to bez oczekiwania efektu. To paradoks tej pracy - im mniej ci zależy na rezultacie, tym szybciej przychodzi. I dlatego u wielu osób efekty pojawiają się, kiedy już prawie odpuściły samą praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czyli wracamy do punktu, że afirmacja na odpuszczanie najlepiej działa, kiedy przestajesz ją traktować jak afirmację. To brzmi prawie jak żart, ale chyba się z tym zgadzam po tym, co tu czytam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Helena82 nie jest to żart, tylko zasada, która dotyczy większości praktyk pracujących z systemem nerwowym. Wymuszenie blokuje efekt, bo każde wymuszenie to napięcie, a napięcie jest dokładnie tym, co próbujesz zdjąć. Dlatego w tradycjach pracujących z ciałem zawsze powtarza się, że praktyka ma być regularna, ale lekka. Lekkość jest częścią mechanizmu, a nie tylko stylem wykonania.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Shangie a jak rozpoznać, że jest się jeszcze w lekkości, a nie już w byle jakim wykonywaniu? Bo z zewnątrz może to wyglądać tak samo - krótko, bez wysiłku, bez emocji. Gdzie jest granica między odpuszczeniem a porzuceniem praktyki?


Odpowiedz
Udostępnij: