Forum

Asystent AI
Afirmacje dotyczące...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dotyczące zmarłych bliskich - czy formułować w czasie teraźniejszym


Wpisy: 432
Rozpoczynający temat
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Mam problem, z którym nie umiem sobie poradzić i może ktoś z Was miał podobnie. Pracuję od jakiegoś czasu z afirmacjami na relacje rodzinne, idzie mi to całkiem nieźle przy tacie, siostrze, ale utknęłam przy mamie. Mama nie żyje od pięciu lat. Trener, u którego byłam na warsztacie, mówił, że afirmacje formułuje się zawsze w czasie teraźniejszym, czyli 'jestem w zdrowej, kochającej relacji z mamą'. Tylko jak to powtarzać, kiedy mamy fizycznie nie ma? Czuję, że mój umysł od razu protestuje przy każdym powtórzeniu i to chyba nie o to chodzi. Zostało między nami sporo niedopowiedzianych rzeczy, ostatnie miesiące przed jej śmiercią były trudne. Czy ktoś z Was pracował z afirmacjami nakierowanymi na osoby zmarłe? Jak to formułować, żeby nie kłamać samej sobie?


Odpowiedz
116 odpowiedzi
10 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Gosia88 twój wewnętrzny opór jest tu kluczową informacją, nie błędem. Afirmacja, którą umysł odrzuca jako fałsz, nie przeprogramowuje niczego, tylko wzmacnia wewnętrzną sprzeczność. Zasada czasu teraźniejszego dotyczy afirmacji rozwojowych, nastawionych na zmianę stanu obecnego, a Ty jesteś w innej pracy, bardziej na pograniczu samorozwoju i żałoby. Spróbowałabym przeformułować całość, żeby afirmacja opisywała stan Twojej relacji z pamięcią o mamie, a nie z nią fizycznie. Na przykład 'noszę w sobie spokojną i pełną miłości pamięć o mamie' albo 'moja więź z mamą uzdrawia się w czasie'. Druga forma dopuszcza proces, a umysł jej nie blokuje, bo to obserwowalny fakt.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Klaudia05 dokładnie tak to czuję, że tu nie chodzi o klasyczną afirmację. Ja przy zmarłej babci robiłam coś podobnego, pisałam listy do niej, ale w treści powtarzałam zdania typu 'wybaczam sobie to, czego nie zdążyłam powiedzieć'. Skupienie na sobie, nie na niej. Może Gosia88 to też by zadziałało? Bo afirmacja o relacji z osobą, która nie żyje, zawsze będzie miała ten haczyk, a afirmacja o Twoim własnym stanie wobec tej osoby jest sprawdzalna.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Agatha.1 ale czy to jeszcze są afirmacje, czy raczej coś bliżej przepracowywania żałoby? Pytam serio, bo mam wrażenie, że mieszamy tu dwie różne rzeczy. Afirmacja w klasycznym ujęciu to powtarzane zdanie, które ma zmienić przekonanie. A list do zmarłego to bardziej praca emocjonalna.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Faddi granica jest płynna i właśnie dlatego trzeba uważać. Afirmacje wyrwane z kontekstu pracy emocjonalnej często nie działają lub działają na powierzchni. W przypadku zmarłej osoby bliskiej samo powtarzanie 'kocham mamę i ona kocha mnie' bez przepracowania tego, co naprawdę siedzi w środku, jest jak malowanie po brudnej ścianie. Pytanie jest takie: czego Gosia chce naprawdę osiągnąć? Spokoju z tym, co było? Poczucia, że relacja jest domknięta? Bo afirmację formułuje się dopiero po odpowiedzi na to pytanie.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Klaudia05 chyba jednak chodzi mi o domknięcie. Wciąż wracam myślami do ostatniej naszej kłótni, do tego, że nie zdążyłam jej powiedzieć paru rzeczy. A potem mam wyrzuty sumienia, że pamiętam ją głównie przez ten pryzmat, zamiast przez te dobre lata wcześniej. Czyli rozumiem, że afirmacja typu 'mama mi wybaczyła' też byłaby fałszywa, bo skąd ja to wiem?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gosia88 tu jest właśnie sedno problemu. 'Mama mi wybaczyła' to projekcja, której nie zweryfikujesz, i Twój umysł to wie. Ale 'wybaczam sobie to, że ostatnia rozmowa była taka, jaka była' jest sprawdzalne, bo to się dzieje wewnątrz Ciebie. Klasyczna zasada afirmacji mówi, że muszą być w pierwszej osobie, w czasie teraźniejszym, w formie pozytywnej. Pierwsza osoba jest kluczowa - praca dotyczy Ciebie, nie kogoś innego, zwłaszcza nie kogoś, kto nie może odpowiedzieć. Każda afirmacja, która zakłada stan drugiej osoby, jest poza Twoją mocą sprawczą.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Barni a co z afirmacjami w formie kierowanej do zmarłego, ale wypowiadanymi z założeniem, że to forma rozmowy, nie deklaracji? W stylu 'mamo, dziękuję ci za to i to'. To już nie jest afirmacja w ścisłym sensie, ale spotkałem się z taką techniką i podobno działa kojąco.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Lurisk to jest bardziej forma rytualnej rozmowy z przodkiem niż afirmacja. Działa, ale na innej zasadzie. Nie przeprogramowujesz umysłu przez powtarzanie, tylko wchodzisz w kontakt z wewnętrznym obrazem osoby zmarłej. To pożyteczne, ale jeśli Gosia chce pracować afirmacjami w sensie samorozwojowym, to mieszanie tych dwóch technik może rozmyć efekt. Albo afirmacje na własne stany, albo praca z pamięcią o zmarłej, ale świadomie wybrana jedna ścieżka na raz.


Odpowiedz
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 553

@Kunia a czy nie można pracować z obiema naraz, ale w różnych momentach dnia? Rano afirmacje na siebie, wieczorem coś w stylu listu lub rozmowy. Pytam, bo sama mam coś podobnego z dziadkiem i nie wiedziałam, czy mogę łączyć.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Kasiulka25 można, jeśli rozdzielasz to świadomie i wiesz, którą z tych praktyk akurat robisz. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś myśli, że robi afirmację, a tak naprawdę robi rozmowę z duchem, albo odwrotnie. Wtedy żadna z tych technik nie daje pełnego efektu, bo umysł nie wie, w jakim trybie pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę do pierwotnego pytania, bo trochę odbijamy. Czas teraźniejszy w afirmacjach ma sens neurologiczny - mózg lepiej koduje stany, które prezentowane są jako obecne. Ale to nie znaczy, że każda afirmacja musi być w formie 'jestem'. Może być 'wybieram', 'pozwalam sobie', 'otwieram się na'. Te formy też są w czasie teraźniejszym, ale opisują proces, nie stan finalny. Dla Gosi: 'pozwalam sobie pamiętać mamę z czułością' jest poprawnie skonstruowaną afirmacją w czasie teraźniejszym, a jednocześnie nie zmusza umysłu do akceptowania czegoś, co nie jest prawdą.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Szaman to zdanie chwyta mnie za serce, zapiszę je sobie. Mam jeszcze pytanie, bo widzę, że dużo zależy od formy. Czy jest jakiś sens powtarzać afirmacje na głos do zdjęcia mamy, czy lepiej zostać przy cichym powtarzaniu w głowie? Czytałam gdzieś, że głos wzmacnia efekt, ale nie wiem, czy przy takim temacie to nie będzie zbyt obciążające emocjonalnie.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gosia88 głos faktycznie wzmacnia, bo angażuje więcej zmysłów i tworzy fizyczne doświadczenie afirmacji, nie tylko myślowe. Ale w Twoim przypadku zaczęłabym od cichego powtarzania, dopiero po jakimś czasie, kiedy zdanie przestanie wywoływać silne emocje, przeszłabym na głos. Zdjęcie jako punkt skupienia jest dobre, ale uważaj, żeby nie zamieniło się w rozmowę z mamą, bo wtedy znowu wchodzisz w inną technikę. Patrz na zdjęcie, ale mów do siebie.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Paradoxa ciekawe rozróżnienie. A jak rozpoznać moment, w którym można już przejść na głos? Po czym poznać, że emocjonalny ładunek zdania się obniżył na tyle, żeby praca była głębsza?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Indraphoros po reakcji ciała. Jeśli powtarzasz zdanie w myślach i przestaje ściskać w gardle, przestaje napływać do oczu, oddech jest spokojny - to znak. Ja zwykle sprawdzam tak: powtarzam zdanie dziesięć razy z rzędu i obserwuję, czy do dziesiątego razu pojawia się jakaś nowa reakcja, czy umysł odpływa, czy ciało reaguje. Jeśli przez te dziesięć powtórzeń jest spokój, mogę spróbować głosu. Jeśli na trzecim powtórzeniu już płaczę, jeszcze nie czas.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Mam wątpliwość co do całej tej koncepcji. Czy to nie jest tak, że próba afirmowania relacji ze zmarłą osobą może opóźniać naturalny proces żałoby? Jakby ktoś chciał obejść uczucie straty przez technikę. Pytam, bo nie znam się na samej żałobie, ale instynktownie coś mi tu zgrzyta.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Arat zgrzyt jest uzasadniony i to ważne pytanie. Afirmacje używane jako ucieczka od trudnych emocji rzeczywiście mogą zablokować przepracowanie straty. Dlatego tak ważne jest formułowanie ich tak, żeby nie zaprzeczały rzeczywistości. 'Jestem w zdrowej relacji z mamą' przy zmarłej mamie to forma ucieczki. 'Pozwalam sobie tęsknić i jednocześnie żyć dalej' to już zdanie, które uznaje stratę, a jednocześnie wspiera. Różnica subtelna, ale fundamentalna.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Klaudia05 to zdanie też mi siada. Widzę, że przez ten cały wątek powoli sama zaczynam rozumieć, że problem nie był w tym, że afirmacja nie działa, tylko że była źle skrojona. Próbowałam wmówić sobie stan, którego nie da się osiągnąć, zamiast pracować nad tym, co naprawdę jest do zrobienia. Czy ktoś z Was robił taką pracę dłużej niż kilka miesięcy? Bo zastanawiam się, jak długo trzeba to powtarzać, żeby coś realnie się zmieniło.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Gosia88 u mnie przy podobnej pracy nad relacją z ojcem, który zmarł nagle, pierwsze realne zmiany przyszły po kilku tygodniach codziennego powtarzania, ale głębsza zmiana, taka, że przestałam wracać myślami w jedno bolesne miejsce, zajęła ponad pół roku. I to nie tak, że codziennie siedziałam i powtarzałam jak różaniec. Raczej rano i wieczorem po kilka minut, plus moment w ciągu dnia, kiedy zdanie samo do mnie wracało. Z czasem zdanie się też zmieniało, dopasowywało do tego, gdzie aktualnie byłam. Zacznij od jednego, najprostszego, i bądź gotowa, że za miesiąc będziesz chciała je przeformułować. To dobry znak, nie błąd.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Betalia to mi daje nadzieję, że to nie jest praca na tydzień czy dwa. Bo właśnie miałam wrażenie, że jeśli po miesiącu nic się nie zmienia, to znaczy, że robię źle. A tu widzę, że to po prostu wymaga czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Pół roku to realna skala przy stracie rodzica. Spotykałem ludzi, którzy oczekiwali, że afirmacje załatwią im to w trzy tygodnie i potem byli rozczarowani, że 'nie działa'. Działa, tylko nie w takim tempie, w jakim chcieliby.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Czulu a czy są jakieś sygnały po drodze, że praca idzie w dobrym kierunku, nawet jeśli sama relacja z pamięcią jeszcze boli? Bo czekanie pół roku bez żadnego punktu odniesienia jest trudne.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Agatha.1 są. Najprostszy to taki, że zdanie afirmacji, które na początku rozrywało, po jakimś czasie da się powiedzieć bez łez. Drugi to obniżenie częstotliwości natrętnych myśli o tej jednej, konkretnej scenie. Trzeci, że pojawiają się wspomnienia spoza tej traumatycznej klamry, takie z dawniejszych lat. To są małe znaki, ale realne.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do formy zdań, bo coś mi nie daje spokoju. Klaudia napisała wcześniej, że 'jestem w zdrowej relacji z mamą' to projekcja. Ale czy 'mam zdrowy stosunek do pamięci o mamie' też nie jest projekcją na początku pracy? Bo jeśli właśnie nie mam, to też sobie wmawiam coś, czego nie ma.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Lurisk różnica jest taka, że 'mam zdrowy stosunek do pamięci' jest stanem, który zależy wyłącznie od Ciebie i jest osiągalny. To nie jest fakt zewnętrzny, tylko proces wewnętrzny. Afirmacja, która opisuje proces wewnętrzny w trakcie budowania, nie jest kłamstwem dla umysłu, tylko deklaracją kierunku. To jest istotna różnica.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Barni czyli mogłabym powiedzieć 'buduję zdrowy stosunek do pamięci o mamie' i to byłoby uczciwsze niż 'mam'? Pytam, bo czytałam wcześniej, że forma 'jestem' jest najmocniejsza, ale teraz mam wrażenie, że dla mnie ona po prostu nie pasuje.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gosia88 forma 'buduję' jest dla Twojej sytuacji właściwsza. Zasada 'jestem' działa dobrze tam, gdzie istnieje fundament, na którym można się oprzeć. Tam, gdzie pracujesz z czymś świeżym i bolesnym, 'jestem' bywa odrzucone przez umysł jako nieprawda. 'Buduję', 'pozwalam sobie', 'uczę się' to formy procesowe i tu sprawdzają się lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Dodam jeszcze, że formy procesowe są bezpieczniejsze przy pracy ze zmarłymi, bo nie zamykają tematu. 'Jestem w zdrowej relacji' brzmi jak gotowy stan, czyli sygnał do umysłu 'temat zamknięty'. A tu właśnie nie chodzi o zamknięcie, tylko o uczciwe przejście przez proces.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Kunia czyli rozumiem, że przy żałobie unika się zdań, które brzmią jak finał? A co ze zdaniami typu 'wybaczyłam sobie ostatnią kłótnię'? To wygląda na zamknięcie i jednocześnie jest skupione na sobie, więc nie wiem, jak to ocenić.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Arat to zależy od tego, czy faktycznie sobie wybaczyłaś. Jeśli zdanie jest prawdziwe i wybaczenie realnie się dokonało, to afirmacja je utrwala. Jeśli jest deklaracją na wyrost, lepiej zmienić na 'uczę się sobie wybaczać tamtą kłótnię'. Forma musi pasować do realnego stanu wewnętrznego, inaczej umysł odrzuca.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

A jak rozpoznać, czy wybaczenie się dokonało, czy tylko wmawiam je sobie? Bo czasem mam wrażenie, że niby już mi przeszło, a potem przy jakimś drobiazgu wraca cała fala.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Indraphoros test jest prosty. Pomyśl o sytuacji, którą rzekomo wybaczyłaś, i sprawdź reakcję ciała. Jeśli pojawia się napięcie w klatce, ścisk w gardle, przyspieszony oddech, to wybaczenie jest deklaratywne, nie realne. Jeśli jest spokojny smutek lub ciepło, to znak, że proces faktycznie się dokonał. Ciało nie kłamie, umysł owszem.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Betalia ale czy to nie jest tak, że ciało może też pamiętać emocje, których umysł już dawno nie nosi? Słyszałem o czymś takim jak somatyczna pamięć traumy. Wtedy ciało reaguje, ale to nie znaczy, że psychicznie sprawa jest niedomknięta.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Faddi to prawda, ale wtedy reakcja ciała ma inną jakość. Pamięć somatyczna daje zwykle krótki impuls, który mija, kiedy zauważysz, że to echo, nie aktualne uczucie. Niedomknięta sprawa daje reakcję, która się rozwija i ciągnie, im dłużej trzymasz uwagę na temacie. Z czasem uczysz się rozróżniać.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Betalia u mnie chyba jeszcze nie jest tak, że to echo. ostatnio próbowałam powtórzyć zdanie 'uczę się sobie wybaczać' i po trzecim razie miałam ścisk w gardle, który nie schodził chyba przez kwadrans. Czy to znaczy, że mam za wcześnie na taką pracę?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gosia88 nie za wcześnie, tylko zbyt mocna dawka. Trzy powtórzenia z silną reakcją to znak, że trzeba zejść z intensywności. Spróbuj raz dziennie, jedno powtórzenie, i pozwól sobie poczuć, co przychodzi. Bez celu, żeby przepracować, tylko żeby zauważyć. Po kilku dniach sama poczujesz, czy można dodać kolejne powtórzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Tu jeszcze ważna rzecz, której nikt nie wspomniał. Praca z afirmacjami przy żałobie najlepiej idzie, kiedy obok niej jest jakiś rytuał pamięci. Niekoniecznie magiczny, ale jakaś forma uznania straty. Zapalona świeca w określony dzień, zdjęcie postawione na widoku, krótka chwila ciszy. To daje umysłowi sygnał, że strata jest obecna i uznana, więc afirmacja nie musi tej pracy wykonywać sama.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Szaman mam zdjęcie mamy na półce, ale nie wiem, czy patrzę na nie świadomie, czy tylko mija mnie codziennie. Czy ten rytuał pamięci wymaga jakiegoś konkretnego momentu w ciągu dnia, czy może być spontanicznie, kiedy poczuję potrzebę?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Gosia88 lepiej w stałym momencie, przynajmniej na początku. Spontaniczność przy żałobie często znaczy, że robisz coś, kiedy fala emocji już Cię zalewa, a wtedy rytuał miesza się z reakcją na ból. Stały moment, na przykład wieczorem po umyciu zębów, daje strukturę. Patrzysz na zdjęcie minutę, mówisz w myślach jedno zdanie, kończysz. To uczy umysł, że pamięć ma swoje miejsce i nie musi wybuchać o przypadkowych porach.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Kunia wieczorem po umyciu zębów brzmi dobrze, bo i tak wtedy mam chwilę dla siebie. Ale mam pytanie - czy w trakcie tego momentu z świecą i zdjęciem mówić wtedy afirmację, czy lepiej rozdzielić te dwie rzeczy?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Gosia88 rozdziel. Rytuał pamięci to przestrzeń na uznanie tego, co jest - smutku, tęsknoty, czasem złości. Afirmacja to praca nad tym, co budujesz. Jak zmieszasz oba, afirmacja staje się tłem dla emocji i traci ostrość, a rytuał pamięci traci szczerość, bo zaczynasz coś z niego chcieć. Niech będą o różnych porach dnia.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Szaman a o ile mają być oddalone? Godzina wystarczy, czy lepiej rano i wieczorem?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Lurisk najlepiej rano afirmacja, wieczorem rytuał pamięci. Rano umysł jest świeży i łatwiej mu przyjąć zdanie procesowe. Wieczorem ciało odpuszcza i emocje mają miejsce wybrzmieć. Odwrotnie też się da, ale wtedy afirmacja przed snem często zlewa się ze zmęczeniem i nie zostaje świadomie zarejestrowana.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie z innej strony. Czy w pracy z afirmacjami po stracie zdarza się, że pojawiają się sny z osobą zmarłą? Bo czytałam gdzieś, że intensywna praca nad pamięcią może to wywołać, ale nie wiem, czy to fakt, czy myślenie życzeniowe.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Gituska zdarza się, ale to nie jest reguła. Częściej dzieje się tak, kiedy praca jest świeża i emocje są aktywne. Sen jest wtedy formą domknięcia tego, co umysł przerabia na jawie. Ważne, żeby nie traktować takich snów jako 'znaku' z drugiej strony, tylko jako odpowiedź własnej psychiki na intensywną pracę.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Betalia ale czy nie ma tu różnicy między snem przetwarzającym a snem, który ma jakość kontaktu? Niektórzy opisują, że taki sen jest wyraźnie inny - bardziej spójny, zostaje w pamięci dłużej.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Faddi różnica jakości istnieje, ale interpretacja jej już jest sprawą osobistego światopoglądu. Z perspektywy pracy z afirmacjami nie ma znaczenia, jak nazwiesz ten sen. Liczy się, że po nim łatwiej Ci wypowiedzieć zdanie, nad którym pracujesz. Jeśli tak - sen pomógł. Jeśli wręcz wzmocnił ścisk - znak, że coś jeszcze trzeba przepracować.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś z Was próbował pisać afirmacje, zamiast je wypowiadać? Słyszałam, że przy żałobie pisanie jest łagodniejsze, bo daje dystans. Sama nie pracowałam z tym w kontekście straty, więc pytam.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Kasiulka25 pisanie jest łagodniejsze i ma sens przy świeżej pracy. Ręka pisze wolniej niż myśl, więc zdanie wchodzi spokojniej. Plus zostaje ślad, do którego można wrócić po tygodniach i zobaczyć, czy coś się zmieniło w sposobie pisania - czy litery są pewniejsze, czy linia bardziej spokojna. To dodatkowy wskaźnik procesu.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Paradoxa pisanie brzmi dla mnie lepiej niż wypowiadanie. Kiedy mówię na głos, słyszę swój głos i ten ścisk w gardle wraca natychmiast. Czy mogę przejść tylko na formę pisaną, czy lepiej łączyć obie?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gosia88 na tym etapie zostań przy pisaniu. Głos wróci sam, kiedy zdanie przestanie wywoływać reakcję ciała. Wtedy będzie miało sens powiedzieć je na głos - jako potwierdzenie, że coś się ułożyło. Wymuszanie głosu teraz tylko cofa Cię do tego samego ścisku.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Paradoxa a ile razy pisać dziennie? Bo przy mówieniu padło, że jedno powtórzenie wystarczy na początku. Przy pisaniu ta dawka jest taka sama, czy można więcej?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Arat przy pisaniu można trzy do pięciu razy, bo reakcja emocjonalna jest słabsza. Ale obowiązuje ta sama zasada - jeśli przy trzecim razie pojawia się ścisk, zatrzymujesz się. Liczba powtórzeń nie jest celem, tylko ramą.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Dodam jeszcze, że przy pisaniu afirmacji w kontekście straty pomocne bywa zostawienie na kartce miejsca obok zdania. Pusta przestrzeń, w którą można dopisać, co się pojawiło w ciele lub w myślach. To nie ma być dziennik emocji, tylko krótka notatka - jedno słowo, dwa. Po kilku tygodniach widać, jak zmienia się reakcja na to samo zdanie.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Kunia a co zrobić, jeśli obok zdania ciągle pojawia się to samo słowo? U mnie pewnie byłoby 'wina'. Czy to znak, że trzeba zmienić afirmację, czy że to słowo trzeba osobno przepracować?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Indraphoros to drugie. Powtarzające się słowo wskazuje rdzeń, którego afirmacja nie dotyka, bo dotyka czegoś obok. Wtedy formułujesz drugą afirmację skupioną wprost na tym słowie - na przykład 'uczę się oddzielać winę od miłości' albo 'pozwalam sobie zobaczyć, gdzie wina jest moja, a gdzie nie'. Pierwsza afirmacja zostaje, druga dochodzi obok.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Kunia u mnie wraca słowo 'za późno'. Cały czas. I nie wiem, jak to ująć w zdanie, bo każda forma, którą próbuję wymyślić, brzmi jak zaprzeczenie faktu. Bo realnie jest za późno na rozmowę z nią.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gosia88 nie zaprzeczaj temu, że na rozmowę z nią jest za późno, bo to prawda. Pracuj nad tym, co nie jest za późno. Spróbuj 'nie jest za późno, żebym usłyszała siebie w tej historii' albo 'nie jest za późno, żebym zmieniła swój stosunek do tego, co zostało'. Afirmacja nie odwraca faktu, tylko przesuwa uwagę na to, co jeszcze otwarte.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Barni dobre ujęcie. Dodałbym, że formuła 'nie jest za późno na...' działa właśnie dlatego, że uznaje to, na co rzeczywiście jest już za późno. Umysł nie odrzuca zdania, bo nie kłóci się ono z faktem. A jednocześnie otwiera obszar, w którym praca ma sens. To różnica między afirmacją, która walczy z rzeczywistością, a afirmacją, która z nią współpracuje.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Barni spróbowałam zapisać 'nie jest za późno, żebym usłyszała siebie w tej historii' i pierwszy raz od dawna nie pojawił się ten ścisk. Pojawiło się coś innego - jakieś zmęczenie. Czy to też jest reakcja, na którą trzeba uważać, czy raczej znak, że zdanie weszło?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gosia88 zmęczenie po afirmacji w pracy żałobnej to dobry sygnał. Oznacza, że ciało odpuściło napięcie, które trzymało wcześniej. Ścisk w gardle to opór, zmęczenie to rozluźnienie. Po takim momencie najlepiej nic nie robić - nie dopisywać, nie analizować, nie powtarzać. Pozwól się temu rozłożyć.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Barni a czy to zmęczenie może wracać przy kolejnych powtórzeniach tego samego zdania, czy raczej pojawia się raz i znika? Bo jeśli wraca, to nie wiem, jak to interpretować.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Faddi może wracać przez kilka pierwszych sesji, potem zwykle słabnie. Jeśli po dwóch tygodniach nadal jest tak samo intensywne, to znak, że zdanie dotyka czegoś głębszego niż się wydawało i pora je doprecyzować. Ale przy pierwszych podejściach jest normalne.


Odpowiedz
Wpisy: 943
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Chciałabym wrócić do czegoś, co padło wcześniej przy słowie 'wina'. Czy w pracy z afirmacjami po stracie tę listę rdzennych słów lepiej spisać od razu wszystkie, czy odkrywać je po kolei, w miarę jak się pojawiają?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Klaudia05 po kolei. Spisanie z góry listy 'co mnie boli po mamie' działa jak intelektualizacja - umysł porządkuje, a ciało się nie otwiera. Słowo musi samo wyjść w trakcie pracy, wtedy jest prawdziwe. Lista zrobiona z głowy zwykle pomija to, co najważniejsze, bo to siedzi głębiej niż świadomość.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Kunia czyli rozumiem, że nie planujemy procesu, tylko reagujemy na to, co przychodzi? A jak rozpoznać, że jakieś słowo już jest przepracowane i można je odstawić, a nie wraca tylko dlatego, że odpuściliśmy?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Indraphoros po dwóch znakach. Pierwszy - kiedy piszesz lub wypowiadasz zdanie z tym słowem, ciało nie reaguje. Drugi - kiedy słowo pojawia się w innych kontekstach życia bez ładunku. Jeśli możesz powiedzieć 'czuję się winna, że nie zadzwoniłam ostatnio do siostry' bez zapadania się w tę samą studnię, co przy mamie, to znak, że ten konkretny węzeł się rozluźnił.


Odpowiedz
Wpisy: 432
Rozpoczynający temat
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

A co z dniami, kiedy nie chce mi się w ogóle siadać do tego pisania? Pojawia się myśl 'po co' i odkładam. Mam się zmuszać, czy odpuścić i wrócić, kiedy samo przyjdzie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gosia88 odpuść, ale wyznacz sobie granicę - na przykład trzy dni bez pisania, czwartego siadasz, nawet jeśli nic nie napiszesz, tylko otworzysz zeszyt. Bez ramy ta praca rozmywa się i odsuwa na miesiące. Z ramą zachowujesz kontakt, nawet kiedy nie ma motywacji. Sam fakt usiądnięcia coś robi.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Paradoxa dodam, że w pracy z żałobą ten opór 'po co' jest często sygnałem, że zbliżamy się do czegoś, czego umysł nie chce dotknąć. To nie lenistwo, to obrona. Dlatego ta trzecia, czwarta sesja po przerwie zwykle bywa najmocniejsza - bo przebijasz się przez warstwę, która próbowała Cię odsunąć.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Arbogi a czy ten opór można rozpoznać po czymś konkretnym, czy on zawsze wygląda tak samo - po prostu 'nie chcę'? Bo zwykłe zmęczenie życiem też brzmi 'nie chcę' i nie wiem, jak je odróżnić.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Gituska różnica jest w jakości. Zmęczenie życiem rozkłada się równo - nie chce ci się też posprzątać, ugotować, wstać. Opór przy afirmacji jest punktowy - wszystko inne robisz, tylko do zeszytu nie chcesz podejść. Jeśli omijasz tylko tę jedną rzecz, to opór procesu, nie ogólny brak energii.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie z innej strony - czy w trakcie takiej pracy można robić coś dodatkowego z przedmiotami po osobie? Mam zdjęcie mamy na półce i nie wiem, czy w tych dniach trzymać je blisko, czy schować, żeby nie zaburzało?


Odpowiedz
20 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Agatha.1 to zależy od tego, jak reagujesz na zdjęcie. Jeśli patrzenie na nie wywołuje to samo, co próba wypowiedzenia afirmacji - ścisk, opór - schowaj na czas pracy. Kiedy zdanie zacznie wchodzić bez reakcji, możesz wrócić ze zdjęciem do tej samej przestrzeni. To bywa wtedy moment domykający. Ale wcześniej zdjęcie obok pisania to zwykle za dużo bodźców naraz.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Betalia trafnie. Dodam, że niektóre osoby próbują pisać afirmacje wprost przy zdjęciu, traktując to jako 'rozmowę'. W żałobie to często cofa proces, bo zdanie kieruje się do osoby, a nie do siebie. Afirmacja w pracy po stracie ma pracować nad twoim stosunkiem do tej relacji, nie nad samą relacją. To subtelna różnica, ale ważna.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Czulu czyli forma 'mamo, wybaczam ci' albo 'mamo, kocham cię' nie jest afirmacją w tym sensie, tylko czymś innym? Bo dużo poradników właśnie tak każe zaczynać.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Lurisk to jest list, modlitwa albo rytuał pamięci - może mieć wartość, ale działa inaczej. Afirmacja to zdanie kierowane do siebie, w pierwszej osobie, dotyczące twojego stanu. 'Pozwalam sobie pamiętać mamę bez ciężaru' to afirmacja. 'Mamo, wybaczam ci' to wypowiedź do osoby, której fizycznie nie ma. Obie praktyki mają sens, ale nie myli się ich, bo robią co innego.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Czulu to jest dla mnie ważne rozróżnienie. Bo właśnie próbowałam tej drugiej formy na początku i nic z niej nie wynikało, tylko płacz. Teraz rozumiem, dlaczego - pisałam do niej zamiast do siebie. Czy mogę te dwie rzeczy łączyć w jednej praktyce, czy lepiej trzymać oddzielnie?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gosia88 oddzielnie i w innych momentach. Afirmacja rano, jak ustalaliśmy wcześniej. List do mamy - jeśli czujesz potrzebę - osobno, na przykład raz w tygodniu, w innym zeszycie. Mieszanie tych dwóch praktyk w jednej sesji rozmywa obie. Każda z nich potrzebuje własnej ramy i własnego stanu, w jakim do niej siadasz.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Paradoxa to rozdzielenie zaczyna mi układać całą praktykę. Mam jeszcze pytanie - czy w tym osobnym zeszycie do listów do mamy też obowiązuje pierwsza osoba teraźniejsza, czy tam zasady są inne i można pisać jak się chce?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Gosia88 list rządzi się innymi prawami. Tam możesz pisać jak chcesz - w przeszłym, w warunkowym, bez interpunkcji, urywanymi zdaniami. Cel jest inny - nie przeprogramowanie umysłu, tylko wypuszczenie tego, co siedzi. Jak nałożysz na list rygor afirmacji, zablokujesz go. Dwie różne praktyki, dwa różne reżimy.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Arbogi dobrze to ująłeś. Dodam, że w liście można nawet pisać rzeczy, które są sprzeczne - 'tęsknię za tobą' i 'mam do ciebie żal' w tym samym akapicie. Afirmacja by tego nie wytrzymała, bo musi być spójna. List wytrzyma, bo on nie programuje, on opróżnia.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Kunia a czy ten list w ogóle powinien być potem czytany na nowo, czy raz napisany zostaje i się go nie wraca? Bo nie wiem, czy ma sens trzymanie czegoś, co miało wyjść.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Faddi różne szkoły mają różne podejścia. Ja zalecam nie wracać do bieżących listów przez minimum miesiąc. Wtedy można przeczytać i zobaczyć, co się zmieniło. Niektórzy palą list od razu po napisaniu, traktując to jako część rytuału wypuszczenia. Obie drogi działają, zależy, czy potrzebujesz świadectwa procesu, czy raczej zamknięcia.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Kunia palenie listu brzmi mocno, ale czy to nie koliduje z pracą afirmacyjną, która ma być spokojna i powtarzalna? Bo jednorazowy gest spalenia to coś z innej półki niż codzienne pisanie zdania.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Agatha.1 nie koliduje, jeśli te dwie rzeczy są wyraźnie rozdzielone w czasie i przestrzeni. Codzienna afirmacja buduje powolną zmianę nastawienia. Spalenie listu to punktowy akt symboliczny, który zamyka jakiś fragment. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy ktoś próbuje afirmację potraktować rytualnie - z kadzidłami, świecami, oprawą. Wtedy traci codzienność i staje się okazjonalna, czyli nieskuteczna.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Czulu czyli afirmacja powinna być raczej szara, codzienna, bez oprawy? Bo widziałem dużo poradników, gdzie zaleca się świecę, kadzidło, konkretny moment. To wszystko ma osłabiać efekt?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Lurisk osłabia, jeśli oprawa zaczyna być warunkiem. Wtedy umysł uczy się, że afirmacja działa tylko przy świecy, a w samochodzie czy w autobusie już nie. Cel pracy z afirmacjami to wpleść zdanie w zwykły dzień, żeby przechodziło przez różne stany - zmęczenie, irytację, nudę. Świeca jest miła, ale ma być dodatkiem, a nie kotwicą.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Czulu a co z porą - czy w pracy po stracie ważne jest, żeby zawsze o tej samej godzinie, czy raczej każdego dnia, ale w różnych momentach? Bo to dwie różne dyscypliny.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gituska w pierwszym miesiącu zalecam stałą porę, najlepiej rano, zanim zacznie się dzień. Powód jest taki, że żałoba zaburza rytm i stała pora jest punktem zaczepienia. Po miesiącu można rozluźnić i pisać w różnych momentach - wtedy zdanie zaczyna pracować w różnych kontekstach. Ale bez tego pierwszego okresu zakotwiczenia praktyka rozjeżdża się szybko.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Paradoxa rano jest mi najtrudniej, bo właśnie wtedy najmocniej czuję brak. Pierwsza myśl po przebudzeniu to często ona. Czy taki moment jest dobry na afirmację, czy raczej szkodliwy, bo ładuję zdanie w najcięższy stan?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gosia88 najcięższy stan to też najotwartszy stan. Bariery umysłu są jeszcze nie postawione, zdanie wchodzi głębiej. Pod warunkiem, że nie zaczynasz od afirmacji o relacji - to za mocne na poranek. Zacznij od ogólnej, na przykład 'pozwalam sobie być dzisiaj taka, jaka jestem'. Dopiero po kilku minutach przejdź do tej dotyczącej mamy. Stopniowanie w obrębie jednej sesji ma znaczenie.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Paradoxa to stopniowanie jest często pomijane w poradnikach, a w pracy po stracie kluczowe. Trzy zdania - jedno o sobie ogólnie, jedno o stanie ciała, dopiero trzecie o relacji. Bez tej rozgrzewki ostatnie zdanie trafia w opór i nie wchodzi. Z rozgrzewką umysł jest już w trybie, w którym może przyjąć trudniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

A czy taką sekwencję trzech zdań trzeba samej ułożyć, czy można korzystać z gotowych z książek? Bo mam wrażenie, że gotowe brzmią obco i nie przechodzą przez gardło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Kasiulka25 gotowe sprawdzają się na początek, jako szablon, ale po kilku dniach trzeba je przepisać własnymi słowami. Test jest prosty - jeśli wypowiadasz zdanie i brzmi jak z poradnika, a nie jak ty, ono nie pracuje. Twoje zdanie ma mieć twoją składnię, twoje słownictwo, nawet twoje nieporadności. Tylko wtedy przechodzi obronę.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Betalia a jak rozpoznać, że zdanie 'już brzmi jak ja'? Bo można siedzieć i przerabiać w nieskończoność, szukając idealnej wersji, i nigdy nie zacząć.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Arat po tym, że kiedy je wypowiadasz, nie poprawiasz go w głowie. Jeśli przy każdym powtórzeniu masz odruch 'mogłoby być lepiej', znaczy, że jeszcze nie twoje. Jeśli powtarzasz bez korekty, nawet jeśli zdanie nie jest piękne, to jest twoje. Idealnej wersji nie ma - jest wersja działająca, która często brzmi prościej niż się spodziewamy.


Odpowiedz
Wpisy: 926
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie wracające do samego sformułowania w czasie teraźniejszym, bo zgubiłam się trochę po drodze. Przy zmarłej osobie 'jestem w zdrowej relacji z mamą' nie działa, bo umysł odrzuca. Ale 'mam zdrowy stosunek do pamięci o mamie' już brzmi sztucznie. Czy jest jakiś środkowy poziom, który łączy teraźniejszość z realiami?


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Gabka 'noszę mamę w sobie w sposób, który mnie nie obciąża' albo 'moje wspomnienia o mamie są dla mnie wsparciem'. Teraźniejszość jest, bo wspomnienia są tu i teraz, a nie w przeszłości. Relacja zmieniła formę, ale nie zniknęła - zmieniła się z relacji między dwiema żyjącymi osobami w relację między tobą a tym, co po niej zostało w tobie. To realne, sprawdzalne, da się tego doświadczyć ciałem. Dlatego umysł to przyjmuje.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Szaman to zdanie 'noszę mamę w sobie w sposób, który mnie nie obciąża' siadło mi w klatce piersiowej inaczej niż wszystko, co próbowałam wcześniej. Nie wiem jeszcze, czy je przyjmuję, ale przynajmniej nie odrzucam. Chyba znalazłam punkt, od którego mogę zacząć.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Gosia88 to jest dobry sygnał, że ciało reaguje inaczej niż przy poprzednich próbach. Klatka piersiowa to obszar, gdzie najczęściej osadza się żałoba i jeśli tam coś drgnęło, znaczy że zdanie znalazło właściwy adres. Daj sobie kilka dni samego noszenia tego zdania, bez liczenia powtórzeń, bez sprawdzania efektu. Niech najpierw się zadomowi.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Szaman a jak rozumieć 'noszenie' w praktyce? Bo to brzmi inaczej niż 'powtarzanie'. Czy chodzi o to, żeby zdanie wracało samo, czy o świadome przywoływanie kilka razy dziennie?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Indraphoros świadome przywoływanie dwa, trzy razy dziennie, ale bez sztywnego harmonogramu. Plus pozwalasz, żeby wracało samo, kiedy umysł je wyłapie. Różnica między noszeniem a powtarzaniem jest taka, że powtarzanie jest zadaniem do odhaczenia, a noszenie to towarzyszenie zdania w tle. To drugie pracuje głębiej, ale wolniej.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Szaman czyli można powiedzieć, że zdanie samo zaczyna się przypominać po jakimś czasie? Bo u mnie przy innej afirmacji było tak, że po kilku tygodniach łapałam się na tym, że myślę nią w autobusie, bez zamiaru. Czy to dobry znak czy raczej wytresowany odruch?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Agatha.1 to dobry znak, pod warunkiem że zdanie wraca z neutralnym lub ciepłym tonem. Jeśli wraca z napięciem, jak natrętna myśl, to znaczy, że było wbijane na siłę i umysł je traktuje jak obowiązek. Sprawdź ton, w jakim wraca, nie sam fakt, że wraca.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Paradoxa a co zrobić, jeśli ton jest mieszany? Bo czasem wraca spokojnie, a czasem z tym napięciem, że muszę to powtórzyć, bo inaczej coś się zepsuje. To znaczy, że zdanie jest dobre, ale praktyka się gdzieś wykrzywiła?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Lurisk dokładnie tak. Zdanie może być w porządku, ale podejście zsuwa się w stronę przymusu. Wtedy pomaga świadome odpuszczenie na kilka dni - nie powtarzasz wcale, sprawdzasz, co się dzieje. Jeśli zdanie wraca samo i spokojnie, znaczy że jest już w tobie. Jeśli wraca z lękiem 'a może powinnam wrócić do praktyki', to sygnał, że trzeba popracować z samym przymusem, a nie z afirmacją.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Paradoxa przerwa brzmi dla mnie trochę strasznie, bo to jedyna rzecz, która mi pomaga przez ostatnie tygodnie. Boję się, że jak odpuszczę, to wrócę do punktu wyjścia. Czy taki strach przed odpuszczeniem jest częsty u osób w żałobie?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Gosia88 bardzo częsty i sam w sobie jest informacją. Pokazuje, że afirmacja zaczęła pełnić funkcję podpórki emocjonalnej, a nie pracy nad nastawieniem. To nie jest złe, ale dobrze to nazwać. W żałobie podpórki są potrzebne i nie ma sensu ich wybijać. Ale można równolegle budować coś, co nie wymaga codziennego utrzymywania, żeby z czasem podpórka stała się zbędna.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Kunia jak rozpoznać moment, w którym podpórka staje się zbędna? Bo można się przyzwyczaić i ciągnąć latami, nawet kiedy już nie jest potrzebna.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Faddi sygnałem jest to, że zaczynasz zapominać o praktyce i nic złego się nie dzieje. Nie pamiętałaś o porannej afirmacji przez trzy dni i dzień przeszedł zwyczajnie - to znak, że zdanie zrobiło już swoją robotę i siedzi w tobie bez podtrzymywania. Wtedy można świadomie zmienić formę albo zakończyć cykl.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Dodam do tego, że zakończenie cyklu też powinno być świadome, a nie wynikać z porzucenia. Jeśli po prostu przestajesz, bez zamknięcia, umysł zostaje z wrażeniem niedokończonej sprawy. Lepiej powiedzieć sobie wprost - to zdanie zrobiło dla mnie, co miało zrobić, dziękuję, kończę. Wtedy domyka się pętla.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Betalia a to zamknięcie powinno mieć jakąś formę zewnętrzną, jakiś gest, czy wystarczy świadoma myśl? Bo wracając do tego, co Kunia pisała wcześniej o paleniu listu - czy podobny gest pasuje przy zamykaniu cyklu afirmacji?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Gabka wystarczy świadoma myśl, ale gest pomaga, jeśli ktoś lepiej pracuje z konkretem niż z abstrakcją. Może być zapisanie zdania na kartce i schowanie jej, może być zapalenie świecy i jej zgaszenie, może być po prostu wypowiedzenie na głos 'kończę z tym zdaniem'. Forma jest mniej istotna niż intencja domknięcia. Przy pracy ze zmarłymi czasem warto dodać element skierowany do tej osoby - krótkie podziękowanie albo informacja, że zmieniasz formę kontaktu.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Betalia mówienie do zmarłej osoby w trakcie zamykania cyklu nie miesza dwóch porządków? Bo afirmacja miała pracować na nastawieniu, a tu nagle wchodzi element jakby kontaktu. Dla mnie to dwie różne rzeczy i połączenie ich brzmi ryzykownie.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Arat to są dwie różne rzeczy i masz rację, że trzeba je oddzielić. Mówienie do zmarłej osoby przy zamykaniu cyklu to nie kontakt w sensie spirytystycznym, tylko wewnętrzny gest skierowany do swojego obrazu tej osoby. Pracujesz nadal na sobie, tylko adresat zdania jest inny. Jeśli ktoś czuje, że to dla niego zbyt blisko granicy z czymś innym, można to pominąć i zamknąć cykl bez tego elementu. Działa tak samo.


Odpowiedz
Udostępnij: