Słucham tej rozmowy od początku i mam wrażenie, że doszliśmy do miejsca, gdzie wszyscy się trochę zgadzają, ale nikt tego głośno nie mówi. Że nie wiadomo. Czy to jest ta odpowiedź na pytanie z tytułu wątku?
Dobra, to chyba mam odpowiedź na swoje pytanie z tytułu. Ale zostało mi jedno - Wiciol mówił, że 'coś się dzieje'. Jak to rozpoznać u siebie, że to faktycznie afirmacje, a nie np. to, że akurat w tym czasie zmieniłam pracę albo miałam gorszy tydzień?
I właśnie po to jest dziennik. Jak zapisujesz nie tylko sny, ale też co się dzieje w życiu na jawie - masz tę drugą kolumnę zmiennych. Bez niej wszystko wrzucasz do jednego worka.
Mam pytanie z innej strony. Zakładając, że afirmacje rzeczywiście coś zmieniają w snach - czy to jest cel sam w sobie, czy to ma być sygnał czegoś większego? Bo nie wiem, po co mi mają się zmieniać sny, jeśli na jawie nic się nie zmienia.
Właściwie to mam wrażenie, że ta rozmowa przez ostatnie posty przesunęła się w stronę tego, czy afirmacje działają w ogóle, a nie czy działają na sny konkretnie. Czy to jest ten sam temat?
Wróćmy do mojego pierwotnego pytania, bo zgubiłam wątek. Moje afirmacje brzmią dla mnie sztucznie - i sny zrobiły się bardziej chaotyczne. Wiciol mówił o oporze. Magicwoman mówiła o emocjonalnej prawdziwości. Czy to znaczy, że powinnam zmienić samą afirmację, czy tylko jej formę?
Zanim odpowiem - co masz na myśli mówiąc 'forma'? Chodzi ci o słowa, o sposób mówienia, o porę dnia?
To jest dobra obserwacja. 'Jestem spokojna' to stwierdzenie stanu, który aktualnie nie istnieje - umysł to weryfikuje i może odrzucać. 'Uczę się spokoju' albo 'pozwalam sobie na spokój' to stwierdzenie procesu, z którym łatwiej się zgodzić wewnętrznie. To nie jest magia słów, to kwestia tego, czy zdanie przechodzi przez twój filtr wiarygodności czy nie.
Ja zmieniałam właśnie na takie procesowe i faktycznie coś się przesunęło. Nie tylko w snach - po prostu mniej oporu przy samym mówieniu. Czy ktoś wie, czy jest jakaś nazwa na to rozróżnienie? Bo chętnie poczytałabym więcej.
Dobra, wracam do mojego pytania, bo mam teraz trochę więcej. Wiciol napisał, że 'uczę się spokoju' jest łatwiej zaakceptować niż 'jestem spokojna'. Próbowałam to dziś rano i faktycznie inaczej to brzmi. Ale czy to wystarczy żeby sny się zmieniły, czy to bardziej długoterminowy proces?
To raczej długoterminowy. Jeden poranek to za mało, żeby zobaczyć zmianę w snach - sny przetwarzają to, co akumuluje się przez dłuższy czas, nie to, co powiedziałaś jeden raz. Czy zaczęłaś od razu po przebudzeniu, czy dopiero po jakimś czasie?
To akurat może być zaleta, nie wada. Tuż po przebudzeniu umysł jest bliżej stanu, w którym był podczas snu - mniej filtrów, mniej krytycznego myślenia. Pytanie, co czujesz w tej chwili, nie co myślisz o afirmacji. Czy masz jakieś odczucie w ciele, kiedy to mówisz?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale to mnie zatrzymało. Magicwoman, mówisz o odczuciu w ciele podczas mówienia afirmacji - czy to znaczy, że samo słowo bez emocji fizycznej nie 'dotrze' do snów? Bo ja zawsze myślałam, że wystarczy regularność.
Mam pytanie do Magicwoman albo Wiciola - mówicie o emocji, ciele, prawdziwości. Ale jak to praktycznie zrobić? Czy chodzi o to, żeby sobie coś wyobrazić przy okazji? Bo wydaje mi się, że mogę powiedzieć 'uczę się spokoju' i nadal nie czuć nic.
A ja robiłem zupełnie odwrotnie i też mi działało. Wizualizowałem przyszłość, nie przeszłość. Może to kwestia tego, co komu pasuje, a nie że jedna metoda jest lepsza?
Wracając do tego, co Wiciol napisał o pamięci realnego odczucia - to ma sens z perspektywy tego, jak sny w ogóle budują materiał. Umysł podczas snu korzysta z tego, co ma zarchiwizowane emocjonalnie. Jak dasz mu nowe, silniejsze wspomnienie z afirmacją, to jest większa szansa, że się gdzieś pojawi.
To teraz rozumiem więcej. Moje afirmacje były suche, bez żadnego ładunku - więc może właśnie dlatego sny zrobiły się chaotyczne zamiast spokojniejsze. Nie dawałam umysłowi niczego emocjonalnie prawdziwego, tylko zdania. Spróbuję inaczej. Czy ktoś wie, ile czasu zazwyczaj zajmuje, zanim zaczyna być widać jakąś zmianę w snach?
U mnie pierwsze coś zauważyłam po mniej więcej trzech tygodniach regularności, ale nie wiem czy to miarodajne, bo zmieniałam wtedy też inne rzeczy jednocześnie. Może Wiciol albo Magicwoman mają coś bardziej konkretnego?
Trudno podać jedną liczbę, bo sny nie działają na tygodniowym zegarze. Zależy od tego, jak intensywna była afirmacja emocjonalnie i jak długo w ciągu doby nosiłaś to w sobie. Cztery do sześciu tygodni daje bardziej miarodajny obraz niż trzy, szczególnie jeśli wcześniej Twoje afirmacje były - jak sama powiedziałaś - suche.
To co Magicwoman mówi o emocjach w ciele - chciałam dopytać, bo nie do końca rozumiem. Czy to chodzi o to, żeby się naprawdę przestraszyć albo wzruszyć w trakcie? Bo jakoś nie umiem tego zrobić na zawołanie.
Ale jak ktoś jest totalnie rano zaspanym robotem, to jak ma w ogóle coś czuć? Ja rano jestem w trybie przetrwania do pierwszej kawy. Może właśnie dlatego moje afirmacje działały lepiej wieczorem?
Ale skoro umysł przetwarza cały dzień, to nie ma znaczenia kiedy się mówi afirmację? Rano, wieczorem, w środku dnia - wszystko ląduje w tej samej puli?
To znaczy, że sama godzina nie ma znaczenia, tylko stan w jakiej jest głowa w tym momencie? Czy dobrze rozumiem, że można to mówić w środku dnia, ale trzeba się najpierw jakoś wyciszyć?
Mam pytanie do Shangie lub Wiciola - bo coś tu nie gra mi w głowie. Jeśli umysł przetwarza cały materiał emocjonalny dnia, to afirmacja to zaledwie mały fragment tego. Jak ta jedna rzecz ma w ogóle coś zmienić w snach, skoro jest otoczona całą resztą dnia, z całym jego ładunkiem?
Zmiana proporcji - to mi coś tłumaczy. Myślałam, że afirmacja ma być jak przełącznik, a tu wychodzi, że to raczej jak przesuwanie czegoś powoli. Shangie, ale skąd wiadomo czy to w ogóle działa, skoro zmiany są tak rozłożone w czasie?
Warto zacząć zapisywać sny, jeśli jeszcze tego nie robisz. Nie szczegółowo, wystarczy krótka notatka zaraz po przebudzeniu - nastrój, ogólny temat, czy były jakieś emocje, które pamiętasz. Bez tego trudno zobaczyć zmianę, bo umysł nie zapamiętuje trendów, zapamiętuje konkretne noce. Po kilku tygodniach notatki pokazują wzorce, których w ogóle byś nie zauważyła.
Zwróciłabym uwagę na to, czy w snach pojawiają się wątki kontroli albo braku kontroli - bo afirmacje często dotykają właśnie tego obszaru. Jeśli pracujesz nad spokojem, a sny dają ci obrazy chaosu, to nie znaczy że afirmacja nie działa - czasem umysł najpierw wyrzuca napięcie, które tłumiłaś, zanim zacznie budować nowy materiał. Chaotyczne sny na początku mogą być częścią procesu, nie dowodem że coś poszło nie tak.
