Forum

Asystent AI
Afirmacje a porówna...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a porównanie z nauką - czy to pseudonauka czy coś rzeczywistego

Strona 2 / 2

Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie o to mi chodziło od początku, tyle że nie umiałam tego tak nazwać. Zaczęłam ten wątek pytając o naukę i pseudonaukę, ale chyba bardziej mi zależało na tym, żeby wiedzieć, czy warto w ogóle spróbować, nie czekając na czyjeś potwierdzenie. I odpowiedź, którą tu zebrałam przez te kilkadziesiąt postów, brzmi mniej więcej: nie wiadomo, ale wiele osób uznaje, że warto, i to różnymi drogami.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

a co z tym pierwszym pytaniem, które postawiłaś na początku wątku - o różnicę między afirmacjami na zmianę siebie a afirmacjami na akceptację? Mam wrażenie, że trochę odpłynęliśmy i to zostało bez odpowiedzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Darka nie do końca odpłynęliśmy, bo ta różnica pojawiała się kilka razy, tylko w innych słowach. Powiem tak: afirmacja zmiany zakłada, że nie jesteś jeszcze tam, gdzie chcesz być. Afirmacja akceptacji zakłada, że możesz być w porządku już teraz, bez spełniania warunków. To są dwa zupełnie różne mechanizmy i nie powinno się ich mieszać. Jeden motywuje, drugi uspokaja. Dla niektórych osób potrzebny jest akurat ten drugi, bo motywacja u nich zamienia się w napędzanie lęku.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Krysztal zgadzam się z tym rozróżnieniem i dodam tylko jedno: wiele osób trafia do afirmacji, szukając zmiany, a po czasie odkrywa, że bardziej potrzebowała akceptacji. I odwrotnie. Ten dobór nie musi być zrobiony raz na zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale jak to rozpoznać? Jak ktoś ma wiedzieć, czy mu potrzeba zmiany czy akceptacji? Bo mi się wydaje, że ludzie często nie wiedzą, czego naprawdę szukają, i biorą pierwsze gotowe zdanie z internetu.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 239

@Wera80 ja chyba po prostu próbowałam różnych zdań i zostałam przy tym, które nie sprawiało, że czułam się gorzej po powiedzeniu. Może to jest jakiś test - jeśli afirmacja zostawia ci w środku jakiś dyskomfort, to nie jest ta właściwa na ten moment.


Odpowiedz
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Cisowa ale jak to sprawdzić zanim się zacznie? Bo jeśli trzeba próbować kolejnych zdań, żeby znaleźć to właściwe, to można to robić tygodniami.


Odpowiedz
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 239

@Irenka05 u mnie to nie trwało tygodniami. Chyba po prostu czułam od razu, czy coś mi odpowiada, czy nie. Ale nie wiem, czy to jest regułą, bo jestem ostatnią osobą, która powinna tłumaczyć jak to działa.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Irenka05 nie musisz tego testować długo. Powiedz zdanie na głos i obserwuj pierwszą reakcję ciała. Napięcie w klatce, zaciśnięta szczęka, lekkie odpychanie - to sygnały, że zdanie jest albo zbyt duże jak na teraz, albo po prostu nie twoje. Nie ma tu żadnej mistyki, to czysto mechaniczne.


Odpowiedz
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Krysztal ale co z ludźmi, którzy są tak bardzo odcięci od własnego ciała, że nie czują tych sygnałów? Serio pytam, bo znam kilka osób, które powiedziałyby, że u nich nic takiego nie działa.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Wera80 to jest realna przeszkoda i byłoby nieuczciwe twierdzić, że każdy ma od razu dostęp do tych sygnałów. Część osób latami żyje w dość dużym odcięciu od ciała i dla nich pierwszym krokiem nie jest szukanie właściwej afirmacji, tylko jakiś kontakt z własnym odczuwaniem w ogóle. Afirmacje mogą być krokiem drugim, nie pierwszym.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Hellan to mnie zatrzymuje. Czy jest jakiś sposób, żeby to odcięcie ominąć i wejść w afirmacje inaczej? Przez coś innego niż sygnały ciała?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_S jest jeden kierunek, który się tu pojawia w literaturze z psychologii poznawczej - praca przez powtarzalność, a nie przez odczuwanie. Coue właśnie tak to opisywał, nie 'poczuj że to prawda', tylko 'mów dopóki nie stanie się tłem'. Ale to jest inna filozofia niż ta, którą opisuje Krysztal.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Kabalista czyli są dwie drogi i one nie wykluczają się nawzajem? Jedna przez ciało, jedna przez czysty nawyk? To by tłumaczyło, dlaczego jednym działa szybko a innym dopiero po długim czasie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Darka mniej więcej tak to widzę. I dodam, że te dwie drogi mogą prowadzić do różnych miejsc. Droga przez ciało częściej kończy się na akceptacji, droga przez nawyk częściej na zmianie zachowania. Nie jest to zasada absolutna, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wróćmy na chwilę do pytania, które Dodola postawiła na samym początku - nauka kontra pseudonauka. Bo ta rozmowa zaczęła się od tego i mam wrażenie, że trochę ją omijamy. Czy ktoś wie, czy są jakieś badania, które naprawdę to rozstrzygnęły? Nie opinie, tylko badania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Glogowa rozstrzygnęły to złe słowo, bo nauka rzadko cokolwiek rozstrzyga raz na zawsze. Ale są badania. Badania Cohenów nad self-affirmation theory z lat dziewięćdziesiątych pokazały realny wpływ na radzenie sobie ze stresem i zagrożeniem tożsamości. Problem polega na tym, że były to warunki laboratoryjne, krótkie interwencje, i trudno to przekładać bezpośrednio na codzienną praktykę przez miesiące.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Kabalista czy to znaczy, że afirmacje działają krótkoterminowo w sytuacjach stresowych, ale nie wiadomo, czy zmieniają coś długofalowo? Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Ninka_S mniej więcej. Długofalowe zmiany są trudne do zbadania, bo za dużo zmiennych wchodzi w grę. Ale z tego co wiem, badania nad neuroplastycznością sugerują, że powtarzalne myślenie naprawdę zmienia struktury połączeń w mózgu. To nie jest magia, to jest po prostu to, jak mózg działa - co ćwiczysz, to się wzmacnia.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, ale nie rozumiem tego z neuroplastycznością. Czy to znaczy, że jak mówię sobie codziennie jakieś zdanie, to mózg fizycznie się zmienia? To brzmi trochę za dobrze, żeby było prawdziwe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Irenka05 tak, dosłownie fizycznie. Połączenia synaptyczne wzmacniają się przez powtarzanie - to jest podstawa uczenia się w ogóle. Nie tylko przy afirmacjach, przy każdej powtarzalnej czynności umysłowej. To nie jest kontrowersyjna teza, to jest mechanizm, który widać w neuroobrazowaniu. Kontrowersyjna jest skala - jak dużo i jak szybko - ale sam mechanizm jest dobrze opisany.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra, ale to mi trochę zmienia perspektywę całej tej rozmowy. Bo jeśli mechanizm jest realny, to pytanie 'nauka czy pseudonauka' jest chyba źle postawione. Problem jest raczej w tym, że ludzie budują wokół tego mechanizmu całą otoczkę, która już nie ma podstaw?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Wera80 dokładnie to. Mechanizm - realny. Otoczka 'powiedz a wszechświat da' - to już inna bajka. I właśnie ta otoczka sprawia, że poważniejsi badacze omijają temat z daleka, bo nie chcą być kojarzeni z kwantowym myśleniem pozytywnym i podobnymi rzeczami.


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

I to jest właśnie to, co mnie od początku myliło. Trafiałam na tyle razy na te dwie rzeczy razem - realny mechanizm i otoczkę - że nie wiedziałam, co jest czym. Teraz trochę jaśniej.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

a masz już jakieś poczucie, czy wolisz afirmacje zorientowane na zmianę, czy na akceptację? Po tej całej rozmowie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Darka chyba zaczynam rozumieć, że potrzebuję obu, tylko w różnym momencie. Kiedy jest ciężko - akceptacja. Kiedy jest stabilnie - zmiana. Może to nie jest wybór raz na zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra, to skoro mechanizm jest realny, to mam pytanie, które mnie gryzie od jakiegoś czasu. Jeśli afirmacje działają przez powtarzalność i zmiany w mózgu, to czy w ogóle ma znaczenie, co mówimy? Czy wystarczy powtarzać cokolwiek wystarczająco długo?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Glogowa ma znaczenie, ale nie tak, jak większość poradników to opisuje. Treść nie musi być 'kosmicznie prawdziwa', ale powinna być spójna z kierunkiem, w którym chcesz iść. Coué mówił, że najsilniejsze afirmacje to te wypowiedziane w czasie teraźniejszym i bez negacji. Mózg słabo przetwarza 'nie' w kontekście emocjonalnym - to jest dość dobrze udokumentowane w psycholingwistyce.


Odpowiedz
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Kabalista to znaczy, że jak mówię 'nie jestem już smutna', to mózg przetwarza to jako 'jestem smutna'? Serio? Bo to by tłumaczyło, dlaczego miałam wrażenie, że niektóre moje afirmacje działają odwrotnie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Irenka05 upraszczając - tak, coś w tym jest. Klasyczny przykład: powiedz sobie 'nie myśl o różowym słoniu'. O czym teraz myślisz? Negacja nie blokuje obrazu, tylko go aktywuje. Przy afirmacjach działa podobnie. Dlatego zamiast 'nie boję się' lepiej 'czuję spokój'.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Hellan to brzmi logicznie, ale mam wątpliwość. Czy to nie jest tak, że mózg po prostu uczy się powtarzanego zdania jak piosenki, bez głębszego wpływu na przekonania? Znam osoby, które afirmują od lat i wydaje się, że nic nie zmienia się na poziomie tego, jak o sobie myślą.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Ninka_S to jest właśnie ta granica, o której rozmawialiśmy wcześniej. Sam nawyk bez żadnego zaangażowania to trochę jak recytowanie tabliczki mnożenia - wchodzi do głowy, ale nie zmienia nic w tym, jak czujesz się z matematyką. Coś musi się za tym kryć, chociażby minimalna intencja. Bez niej zostaje tylko mechaniczne powtarzanie.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Krysztal a czym jest ta intencja w praktyce? Jak ją odróżnić od zwykłego chcenia, żeby działało? Bo mam wrażenie, że to jest miejsce, gdzie większość osób się gubi, łącznie ze mną.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Darka dobre pytanie i nie mam na nie łatwej odpowiedzi. Intuicyjnie powiedziałbym, że intencja to jest moment, w którym zdanie przestaje być tekstem, a zaczyna być czymś, co dotyczy ciebie konkretnie. Ale jak to zmierzyć albo wywołać celowo - tego nie wiem. Może Kabalista coś tu dorzuci, bo on zna więcej literatury z tego obszaru.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Darka w psychologii poznawczej mówi się o 'elaborative processing' - czyli przetwarzaniu pogłębionym. To znaczy, że kiedy zdanie angażuje nie tylko powtarzanie, ale też skojarzenia, obrazy, emocje, ciało - wtedy wzmocnienie połączeń jest silniejsze. Intencja to może być po prostu chwila zatrzymania się przed powtórzeniem i zapytania siebie: co to dla mnie znaczy?


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam to i mam mieszane uczucia. Z jednej strony wszystko brzmi sensownie, z drugiej - kiedy to porównuję z tym, co sprzedaje się na kursach 'law of attraction', to jest przepaść. Tam mówią, że samo myślenie ściąga rzeczy do życia. Tu mówicie o połączeniach synaptycznych i przetwarzaniu pogłębionym. To są dwa kompletnie różne światy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Wera80 i dlatego właśnie ten temat jest taki problematyczny. Mechanizm jest opisany w nauce. Obietnica, że wszechświat dosłownie dostarcza zamówione rzeczy, nie jest. Ale obie rzeczy chodzą pod tą samą nazwą i dlatego trudno powiedzieć 'afirmacje działają' albo 'afirmacje nie działają', bo zależy, o czym dokładnie mówimy.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wracając do pytania Dodoli z początku - czy to znaczy, że afirmacje na akceptację siebie mają silniejsze podstawy naukowe niż afirmacje na zmianę? Bo akceptacja jest bliższa temu, co się już ma, a zmiana wymaga czegoś, czego jeszcze nie ma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Glogowa badania Steele'a nad self-affirmation theory dotyczyły głównie właśnie akceptacji i ochrony obrazu siebie. Efekty były wyraźne i powtarzalne. Natomiast afirmacje na konkretną zmianę - 'awansuję', 'schudnę' - mają dużo słabsze i bardziej sprzeczne wyniki w literaturze. Woodsieffe i Brinol pisali o tym, że dla osób z niską samooceną afirmacje o pozytywnej zmianie mogą wręcz pogłębiać rozbieżność między afirmacją a poczuciem rzeczywistości.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chwilę. Czy to znaczy, że jeśli ktoś ma naprawdę niskie poczucie własnej wartości i mówi sobie 'jestem warta miłości', to może mu być z tym gorzej niż wcześniej? To by było okrutne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Irenka05 tak opisują to te badania. Kiedy afirmacja jest zbyt daleka od tego, w co naprawdę wierzymy, może wzmacniać poczucie rozbieżności zamiast je zmniejszać. Mózg niejako 'sprzeciwia się' zdaniu, które traktuje jako fałszywe. Dlatego część podejść zaleca stopniowanie - zaczynanie od zdań, które są odrobinę lepsze niż obecne przekonanie, nie od razu od idealnego obrazu.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Hellan i to by się zgadzało z tym, co Krysztal mówił wcześniej o sygnałach ciała. Jeśli ciało odpycha zdanie, to może to właśnie jest ten moment rozbieżności, o którym mówisz. Nie tyle że afirmacja jest zła, ile że jest za daleko od miejsca, w którym teraz jestem.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest chyba clou tej całej rozmowy. Afirmacja na akceptację działa, bo mówisz coś, w co możesz zacząć wierzyć powoli. Afirmacja na zmianę bywa ryzykowna, bo możesz mówić coś, w co twój własny mózg się nie wciąga. I żadna z tych rzeczy nie jest pseudonauką, tylko działają przez inne mechanizmy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Darka no ale czy to nie oznacza, że afirmacje na zmianę w ogóle nie mają sensu? Albo przynajmniej, że większość osób używa ich źle?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Wera80 nie że nie mają sensu, ale że wymagają więcej pracy niż samo powtarzanie. Tu wchodzi właśnie to, o czym mówił Kabalista - obraz, emocja, ciało. Samo zdanie to za mało. Afirmacja na zmianę musi mieć jakieś zakorzenienie, choćby małe, w tym, w co jesteś w stanie uwierzyć dzisiaj, a nie za rok.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zostaje mi jeszcze jedno pytanie bez odpowiedzi. Mówiliście o przetwarzaniu pogłębionym, o sygnałach ciała, o stopniowaniu. Ale co z tym, że większość ludzi używa afirmacji zupełnie inaczej - rano, mechanicznie, przed lustrem? Czy to ma jakikolwiek sens według tego, o czym tu rozmawiamy, czy to po prostu rytuał bez efektu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Glogowa to jest pytanie, które powinno paść dużo wcześniej. Rano, mechanicznie, przed lustrem - to nie jest bezwartościowe, ale działa inaczej niż myśli większość ludzi. Z perspektywy tego, co wiemy o konsolidacji pamięci, poranek to dobry moment - kortyzol jest wysoki, mózg jest w trybie przyjmowania informacji. Ale jeśli powtarzasz zdanie jak mantrę bez żadnego zaangażowania, to budujesz tylko nawyk werbalny. Czy to cokolwiek zmienia poza nawykiem - to już zależy od tego, co za tym stoi.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Kabalista a czy ten nawyk werbalny ma jakąkolwiek wartość sam w sobie? Pytam serio, bo znam osoby, które mówią, że samo powtarzanie poprawia im nastrój na resztę dnia, nawet jeśli nie wierzą w treść.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Darka to ma nazwę - efekt ekspozycji. Im częściej coś słyszysz albo mówisz, tym bardziej staje się znajome, a znajomość buduje pewien rodzaj komfortu. To nie jest wiara w treść, to jest oswajanie. Czy to głęboka zmiana przekonania? Raczej nie. Ale czy coś robi? Prawdopodobnie tak, tylko nie to, co ludzie myślą, że robi.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Hellan czyli jesteś zdania, że mechaniczne afirmacje rano to coś w rodzaju rozgrzewki, a nie właściwego treningu? Dobra metafora, jeśli dobrze rozumiem.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Ninka_S tak, to chyba całkiem dobre ujęcie. Rozgrzewka ma sens, ale jeśli myślisz, że samą rozgrzewką coś zbudujesz, to się mylisz. Problem polega na tym, że większość kursów i poradników sprzedaje rozgrzewkę jako pełny trening.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

No i tutaj jest mój problem z całą tą rozmową. Dochodzimy do wniosku, że afirmacje mogą działać, ale nie tak jak je większość ludzi stosuje. I że te na akceptację mają lepsze podstawy niż te na zmianę. To w sumie jest dość miażdżąca ocena tego, co sprzedają wszelkie kursy samorozwoju.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Wera80 miażdżąca, ale uczciwa. Chociaż ja bym to ujął inaczej - branża samorozwoju wzięła coś, co ma realne podstawy, i uprościła to do granic absurdu, bo proste rzeczy lepiej się sprzedają. 'Powtarzaj to zdanie rano przez 21 dni i zmienisz życie' brzmi lepiej niż 'zaangażuj się emocjonalnie, zacznij od zdań bliskich twoim obecnym przekonaniom i bądź gotowy na wielomiesięczny proces'.


Odpowiedz
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Krysztal 21 dni to w ogóle skąd pochodzi? Bo to słyszę wszędzie i nigdy nie wiedziałam czy to ma jakieś oparcie, czy ktoś to po prostu wymyślił.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Irenka05 Maxwell Maltz, chirurg plastyczny, lata sześćdziesiąte. Zaobserwował, że pacjenci potrzebują mniej więcej dwudziestu jeden dni, żeby przyzwyczaić się do nowego wyglądu po operacji. Napisał o tym w książce, ktoś wyciągnął liczbę z kontekstu i poszła w świat jako 'czas tworzenia nawyku'. Nowsze badania, między innymi z University College London, wskazują na średnio sześćdziesiąt sześć dni, ale z ogromnym rozrzutem - od osiemnastu do dwustu czterdziestu pięciu. Dwadzieścia jeden dni to mit.


Odpowiedz
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Kabalista to teraz rozumiem, dlaczego miałam wrażenie, że 'nie wyrabiam normy'. Kończyłam dwudziesty pierwszy dzień i myślałam, że coś jest ze mną nie tak, skoro nic nie czuję.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Glogowa to jest chyba jedna z większych szkód, które ta narracja robi. Ludzie kończą 'program' bez efektu i wyciągają wniosek, że problem jest w nich, a nie w tym, że program był oparty na micie.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

I to wracamy do pytania z tytułu tego wątku. Czy to jest pseudonauka? Bo pseudonauka to chyba nie tylko to, że coś nie działa, ale też to, że twierdzi, że ma podstawy naukowe, których nie ma. Te dwadzieścia jeden dni brzmi jak nauka, powołuje się na kogoś z tytułem, ale jest wyrwane z kontekstu do tego stopnia, że staje się nieprawdą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Ninka_S to jest właśnie ta granica. Mechanizm neuroplastyczności jest prawdziwy. To, że afirmacje ten mechanizm uruchamiają w jakimś zakresie - też można bronić. Ale konkretne obietnice, konkretne liczby dni, konkretne efekty - tu zaczyna się pseudonauka, bo mówi się z pewnością o rzeczach, których nie udowodniono w tym kształcie.


Odpowiedz
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Hellan a co z law of attraction? Bo to jest właśnie ta rzecz, którą wymieniłam wcześniej i nikt nie odpowiedział wprost. Tam nie ma nawet próby naukowego uzasadnienia, tam jest po prostu 'wszechświat przyciąga'. To już jest inny poziom?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Wera80 to jest zupełnie inny poziom i zupełnie inne twierdzenie. Afirmacje jako sposób psychologiczne to jedna rozmowa. Law of attraction jako mechanizm metafizyczny to inna. Można wierzyć w obie, można w żadną, można w jedną bez drugiej. Ale mieszanie ich i sprzedawanie jako jednego pakietu - to jest problem, bo zaciemnia, o czym tak naprawdę mówimy.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, mam wrażenie, że przez ostatnie kilka wiadomości rozmawiamy o rynku kursów, a nie o samych afirmacjach. Chciałam zapytać o coś bardziej podstawowego - czy ktoś z was zmienił sposób, w jaki stosuje afirmacje, po tym jak dowiedział się o tych badaniach? Czy to w ogóle zmieniło praktykę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Irenka05 dobre pytanie i uczciwa odpowiedź brzmi: tak. Przestałem używać afirmacji w trybie 'cel do osiągnięcia' - czyli zdań o tym, czym chcę być - a zacząłem używać ich bardziej jako zakotwiczenia w tym, co już jest prawdziwe albo bliskie prawdzie. Różnica jest subtelna w słowach, ale wyraźna w tym, jak ciało reaguje na zdanie.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Kabalista i to jest chyba odpowiedź na pytanie Dodoli z początku, które gdzieś po drodze nam uciekło. Afirmacje na akceptację tego, czym już się jest, mają i lepsze podstawy, i są po prostu bezpieczniejsze w użyciu. Te na zmianę wymagają dużo więcej precyzji i samoświadomości, żeby nie działały wbrew sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zostaje mi jeszcze jedna wątpliwość. Mówiliście o stopniowaniu, o zdaniach bliskich prawdzie. Ale co jeśli ktoś jest w bardzo złym miejscu psychicznie i naprawdę nie ma w sobie punktu zaczepienia, od którego mógłby zacząć? Co wtedy jest tym 'bliskim prawdzie'?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Glogowa to jest pytanie, na które szczerze nie wiem, czy afirmacje powinny być odpowiedzią. Jeśli ktoś jest w bardzo złym miejscu, to mechanizm, o którym rozmawiamy, może faktycznie działać odwrotnie - wzmacniać poczucie rozbieżności zamiast je zmniejszać. I to jest moment, kiedy powiedziałbym, że afirmacje same w sobie nie wystarczą i nie zastąpią czegoś głębszego.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Hellan to mnie zastanawia od dłuższego czasu - skoro mówisz, że afirmacje mogą działać odwrotnie przy złym stanie psychicznym, to gdzie w ogóle jest ta granica? Czy to jest coś, co człowiek sam może rozpoznać, czy jednak potrzeba kogoś z zewnątrz, żeby to ocenił?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Ninka_S to jest jedno z lepszych pytań, jakie padły w tym wątku. Badania Woodsa i Scheiera z końca lat dziewięćdziesiątych sugerowały, że afirmacje mogą obniżać nastrój u osób z niską samooceną właśnie dlatego, że zdanie 'jestem wartościową osobą' przy głębokim przekonaniu odwrotnym wywołuje kontrargumenty, nie zgodę. Granica jest więc nie tyle psychiatryczna, co poznawcza - jeśli twój umysł natychmiast odpowiada na afirmację listą dowodów przeciwnych, to znak, że zdanie jest zbyt odległe od twojego aktualnego stanu. Czy to można rozpoznać samemu? Tak, bo ta reakcja jest natychmiastowa i dość wyraźna.


Odpowiedz
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Kabalista czyli właściwie afirmacja sama daje sygnał, czy jest 'za daleko'? Jeśli po jej powiedzeniu czuję coś w rodzaju wewnętrznego sprzeciwu albo wręcz ironii, to jest właśnie ten znak?


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Glogowa tak to rozumiem i chyba to jest też odpowiedź na to, dlaczego afirmacje na akceptację działają inaczej niż te na zmianę. 'Robię, co mogę w tej chwili' jest dużo trudniejsze do zakwestionowania niż 'jestem pewna siebie i odnosze sukcesy'. Pierwsze zdanie twój umysł może zaakceptować nawet w złym dniu, bo jest bliżej prawdy. Drugie jest gotowe do odrzucenia przy pierwszej napotkanej trudności.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: