Forum

Asystent AI
Afirmacje a autokry...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a autokrytycyzm - jak przerwać wewnętrzny dialog negatywny

Strona 2 / 2

Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Dodam do tego co Elwirka92 mówi - to trochę jak z medytacją. Na początku każda sesja to walka z myślami, po pewnym czasie umysł sam wraca do punktu skupienia, bo tak jest łatwiej. Nie dlatego, że wygrałeś z myślami, tylko dlatego, że nowy nawyk jest już wyrobiony. Z afirmacjami jest tak samo, chodzi o przetarcie szlaku, nie o pokonanie krytyka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Celtyk ale to porównanie do medytacji zakłada, że siedzimy z afirmacją spokojnie, bez emocji. A co jeśli przy każdej próbie pojawia się ta złość albo żal, o których wcześniej pisaliśmy? Medytacja uczy obserwacji myśli, ale tutaj emocje są dużo bardziej naładowane. Nie wyobrażam sobie, żeby siedzieć z afirmacją 'jestem wystarczająca' tak samo spokojnie jak z oddechem.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

i nie musisz. Nikt nie mówi, że to ma być spokojne. Medytacja też nie jest spokojna na początku - to mit, który zniechęca ludzi. Chodzi o to, żebyś nie uciekała od tej emocji podczas ćwiczenia. Możesz siedzieć z afirmacją i jednocześnie czuć złość - to nie przekreśla ćwiczenia, to jest właśnie ono.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do wątku ciała, bo mam wrażenie, że trochę nam uciekł. Mówiłyśmy wcześniej o czakrach i o tym, co dzieje się w gardle czy splocie słonecznym przy krytyku. Ale czy ktoś próbował używać afirmacji z jednoczesną pracą z ciałem - na przykład rękę na mostku albo na brzuchu podczas powtarzania? U mnie to zrobiło dużą różnicę, ale nie wiem, czy to powszechne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Romcia03 tak, to jest właśnie technika, która jest często pomijana w rozmowach o afirmacjach, bo ludzie traktują je czysto kognitywnie. Dotyk aktywuje układ nerwowy inaczej niż samo słowo - ręka na mostku to sygnał dla ciała, że jest bezpiecznie. Jak ciało dostaje ten sygnał, to umysł jest trochę mniej na straży i afirmacja ma łatwiej.


Odpowiedz
(@poludnica)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 139

@Celtyk a to się robi przy każdej afirmacji, czy tylko przy tych, które wywołują opór? Bo wydaje się że to dość angażujące - każdorazowo zatrzymywać się, kłaść rękę, skupiać na ciele.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Poludnica na początku robiłam to przy każdej, żeby po prostu wejść w nawyk. Później samo wchodziło przy tych trudniejszych, przy łatwiejszych już nie było potrzebne. Ale nie powiem ci, że tak będzie u ciebie - to trzeba sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa pokazuje coś ważnego - że afirmacja sama w sobie to za mało, żeby przepisać wewnętrzny dialog. Że potrzeba do niej albo pisania, albo dotyku, albo obserwacji emocji, albo czegoś jeszcze. Czy ktoś z was pracował wyłącznie z samą afirmacją, bez żadnego z tych dodatków, i miał długotrwały efekt?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Brzozka81 to zależy, jak głęboko zakorzeniony jest krytyk. Jeśli przekonanie jest stosunkowo świeże i nie ma silnego ładunku emocjonalnego, sama afirmacja potrafi wystarczyć. Przy głębszym materiale - tym z dzieciństwa, z wieloletnich wzorców - bez dodatkowej warstwy rzadko widzę trwałe efekty. Sama afirmacja prześlizgnie się po powierzchni.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wchodzę tu trochę z boku, bo głównie siedzę w astrologii, ale to co piszecie o wewnętrznym krytyku i czasie efektu bardzo mi pasuje do jednej rzeczy. Osoby z mocnym Saturnem w karcie, szczególnie w aspekcie do Słońca, mają tego krytyka wbudowanego strukturalnie - to nie jest przypadkowy nawyk, tylko coś, co działa jak fundament tożsamości. Czy przy takiej strukturze afirmacje w ogóle coś zmieniają, czy tylko kują się o tę ścianę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Syriana67 to interesujące połączenie. Nie powiedziałbym, że przy silnym Saturnie afirmacje nie działają, ale podejście musi być inne. Saturn lubi strukturę i dowody - afirmacja 'jestem wystarczający' bez żadnego zakorzenienia w rzeczywistości będzie przez taką osobę odrzucona natychmiast. Lepiej zaczyna działać, jak afirmacja jest zbudowana bardziej przyrostowo: 'uczę się być wystarczający', 'coraz łatwiej mi przyjmować siebie'. Saturn to akceptuje, bo widzi ruch, nie deklarację.


Odpowiedz
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Anastazy56 a to, co mówisz o przyrostowości - to jest ta sama zasada, co z omijaniem oporu przez miększe sformułowania, o której wcześniej tutaj pisano? Bo jeśli tak, to Saturn po prostu wzmacnia potrzebę stopniowego podejścia, a nie wyklucza samej pracy z afirmacją.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Chcę wrócić do jednej rzeczy, bo mi nie daje spokoju. Mówimy o oswajaniu krytyka, o obserwacji, o braku walki z nim. Ale czy jest jakaś granica? Czy jest moment, w którym oswajanie staje się po prostu tolerowaniem głosu, który powinniśmy wyciszyć? Bo mam poczucie, że przy jakimś poziomie intensywności krytyka sama praca z afirmacją to za mało i potrzeba czegoś więcej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@filomena-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Jowitka to jest bardzo dobre pytanie i cieszę się, że je zadałaś, bo dużo osób się przy tym potyka. Granica między oswajaniem a tolerowaniem jest rzeczywiście subtelna. Moim zdaniem kryterium jest to, czy głos krytyka ma wpływ na twoje decyzje. Jeśli słyszysz go, obserwujesz i robisz swoje - to oswajanie. Jeśli słyszysz go i nie robisz czegoś, co chciałaś zrobić, bo on ci 'powiedział', że nie warto - to już nie jest oswajanie, to jest podporządkowanie. I tutaj afirmacja może nie wystarczyć.


Odpowiedz
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Filomena.1 a jak to rozpoznać w praktyce? Bo mi się wydaje, że często nie wiem w danej chwili, czy odpuściłam coś 'mądrze' czy dlatego, że krytyk mnie powstrzymał. To bywa nieczytelne.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Jowitka jest jeden prosty test, który stosuję. Pytasz siebie po fakcie: 'czy czuję ulgę, że nie zrobiłam, czy czuję żal?' Ulga to sygnał, że decyzja była twoja. Żal - nawet mały, gdzieś z tyłu - to sygnał, że krytyk wygrał. To nie jest niezawodne, ale jako punkt wyjścia do refleksji działa lepiej niż analiza samej myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 553
Rozpoczynający temat
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tylko że żal pojawia się czasem z zupełnie innych powodów, nie tylko dlatego, że krytyk coś zablokował. Może po prostu bałam się ryzyka i decyzja była rozsądna, a i tak mi szkoda. Czy ten test Anastazego nie jest trochę za uproszczony?


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

tak, zgadzam się, że to uproszczenie. Dlatego mówiłem 'punkt wyjścia', nie gotowe sposób diagnostyczne. Żal z powodu ryzyka i żal z powodu zablokowania przez krytyka mają jednak inny smak - jeden jest bardziej zewnętrzny, drugi siedzi głębiej i często idzie razem z myślą 'a tak naprawdę mogłam'. Ale żeby to rozróżnić, trzeba już trochę praktyki obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

masz rację, że to niejednoznaczne. Dodam jeszcze jedną warstwę - wewnętrzny krytyk bardzo często podszywa się pod rozsądek. To jest właśnie jego mocna strona: brzmi racjonalnie, przekonuje cię, że to twoja własna ocena sytuacji, a nie automatyczny głos z przeszłości. I dlatego sama afirmacja bywa niewystarczająca, bo nie daje ci wglądu w to, skąd ten głos pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Elwirka92 mówi o podszywaniu się pod rozsądek jest dla mnie kluczowe w całej tej rozmowie. Ja długo nie mogłam zrozumieć, dlaczego afirmacje nie 'przebijają', i dopiero kiedy zaczęłam pracować z ciałem - o czym mówiłam wcześniej - zobaczyłam, że krytyk nie mieszka w myślach, tylko w ciele. Myśl jest wtórna. Napięcie pojawia się wcześniej niż słowo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Romcia03 to ciekawe co mówisz o ciele. Czy możesz powiedzieć co konkretnie czujesz - w jakim miejscu i kiedy to napięcie się pojawia? Pytam bo próbowałem obserwować siebie w trakcie afirmacji i coś jakby mnie ściskało w klatce, ale nie byłem pewien czy to właśnie to.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Celtyk u mnie najczęściej splot słoneczny albo klatka piersiowa. I pojawia się zanim zdążę w ogóle pomyśleć 'nie zasługuję' czy cokolwiek. Po prostu ciało się zaciska i dopiero potem przychodzi myśl. Twój opis brzmi bardzo podobnie. To że to czujesz w klatce - to już coś, z czym można pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

A jak się z tym pracuje w praktyce, jeśli można zapytać? Bo rozumiem filozofię, ale nie wyobrażam sobie, jak miałoby wyglądać takie ćwiczenie krok po kroku. Czytam tę rozmowę od początku i nadal nie mam jasnego obrazu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Brzozka81 u mnie wygląda to tak: siadam, mówię afirmację i zanim oceniam czy 'wierzę' - sprawdzam ciało. Jeśli jest napięcie, nie idę dalej z tekstem, tylko zostają przy tym napięciu. Oddycham do tego miejsca. Czekam. Często po kilku oddechach napięcie lekko puszcza i dopiero wtedy wracam do afirmacji. Nie zawsze działa od razu, ale daje mi informację, co konkretnie ciało odrzuca.


Odpowiedz
(@szalwiowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 19

@Romcia03 ale skąd wiesz że to afirmacja wywołała to napiecie, a nie po prostu codzienny stres? Nie jestem pewna czy umiałabym to rozróznic.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Szalwiowa to uczciwe pytanie. Na początku trudno to rozróżnić. Dlatego dobrze jest robić to ćwiczenie w chwili, kiedy jesteś względnie spokojna - nie po ciężkim dniu, nie w trakcie napięcia zewnętrznego. Wtedy to, co się pojawia przy konkretnej afirmacji, jest bardziej czytelne jako odpowiedź na nią, nie na ogólne przeciążenie.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@poludnica)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie do całego wątku - czy to, o czym rozmawiacie, to jest coś, co można robić samemu w domu, czy na pewnym etapie jednak potrzebna jest pomoc zewnętrzna? Czytam i mam wrażenie, że przy głębszym materiale robienie tego w pojedynkę może być ryzykowne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Poludnica to bardzo ważne pytanie i cieszę się, że je zadałaś. Praca z afirmacją jako codzienna praktyka - tak, można samodzielnie. Ale jeśli przy której widzisz, że wywołuje silne emocje, że wracają trudne wspomnienia albo że zaczyna być coraz gorzej a nie lepiej - to jest sygnał, że sam tekst afirmacji nie wystarczy i warto poszukać kogoś do rozmowy. Nie mówię o tym, żeby straszyć, ale żeby nikt nie myślał, że to jest zawsze bezpieczna i lekka praktyka bez skutków ubocznych.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zgadzam się z Filomeną. Chcę dodać, że właśnie dlatego samo powtarzanie afirmacji bez żadnej refleksji wokół może być pułapką. Możesz tłumić coś, co powinno wyjść na powierzchnię. I wtedy afirmacja zamiast pomagać, działa jak plaster na coś głębszego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Jowitka to jest moim zdaniem sedno tego wątku. Wrócę do tego, co mówiłam o Saturnie - osoby, które mają silnie zakorzenioną samokrytykę, często właśnie tłumią przez afirmacje, bo chcą szybko poczuć się lepiej. A ta praca potrzebuje czasu i chęci zobaczenia co jest pod spodem, nie tylko zaklejenia.


Odpowiedz
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Syriana67 no właśnie, i to jest chyba odpowiedź na moje wcześniejsze pytanie - czy sama afirmacja wystarczy. Wygląda na to, że zależy od tego, jak głęboko siedzi wzorzec, ale też od tego, czy osoba jest gotowa patrzeć na to, co wychodzi, czy woli to zagłuszyć.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Brzozka81 trafnie to podsumowała. Dodam tylko, że 'gotowość do patrzenia' to nie jest cecha stała - można ją rozwijać. I właśnie do tego afirmacje mogą się przydać na wczesnym etapie: nie żeby rozwiązać problem, ale żeby zbudować wystarczające poczucie bezpieczeństwa, z którego można później zacząć patrzeć. Sekwencja się liczy - najpierw trochę stabilności, potem głębsza praca, nie odwrotnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Anastazy56 to co powiedziałeś o sekwencji zmienia trochę moje myślenie. Przez całą tę rozmowę miałam poczucie, że afirmacje i praca z krytykiem to alternatywy - albo jedno, albo drugie. A ty mówisz, że to może być etapowe. Że afirmacja ma sens jako pierwszy krok, a nie jako docelowe rozwiązanie. To jakoś spaja mi to wszystko w całość.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

właśnie to mnie uderzyło w tym co napisałaś - że przez całą rozmowę miałaś poczucie 'albo jedno albo drugie'. Bo ja miałem identycznie. I to chyba jest jakiś szerszy schemat - kiedy coś nie działa tak jak chcemy, od razu szukamy zamiennika, a nie patrzymy czy te rzeczy mogą razem pracować. Tylko mam pytanie do Anastazego - skoro afirmacja ma budować to poczucie bezpieczeństwa na początku, to jak długo ten etap powinien trwać? Bo nie chciałbym utknąć na afirmacjach i nigdy nie przejść do głębszej pracy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Celtyk to nie jest kwestia długości w tygodniach, tylko sygnałów. Kiedy afirmacja przestaje wywoływać opór - nie mówię o ślepej wierze, ale o tym że ciało jej nie odrzuca, że możesz ją powiedzieć i zostać przy niej przez chwilę bez natychmiastowego 'ale przecież nieprawda' - to jest sygnał, że możesz iść głębiej. U jednej osoby to może być miesiąc, u innej pół roku. I nie ma w tym nic złego. Problem pojawia się kiedy ktoś tkwi na etapie afirmacji i aktywnie unika pytania 'co za tym stoi'. To jest inna sytuacja niż po prostu wolniejsze tempo.


Odpowiedz
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Anastazy56 a co jeśli ktoś nie czuje żadnego oporu, mówi afirmacje spokojnie, ciało nie protestuje - ale jednocześnie nic się nie zmienia? Bo słyszałam o takim wariancie: wszystko niby gładko, a i tak krytyk działa po swojemu, tylko gdzieś głębiej. Czy to znaczy, że ta praca jest płytka, czy może że po prostu potrzeba więcej czasu?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Brzozka81 to może oznaczać kilka różnych rzeczy i nie chciałabym od razu wyrokować. Jeden wariant jest taki, że krytyk schował się głębiej - czujesz spokój na poziomie słów, ale wzorzec nadal działa w decyzjach, w tym co odkładasz, w tym co sobie odmawiasz. Drugi wariant jest taki, że afirmacja jest po prostu za bardzo oderwana od twojego realnego doświadczenia - za ładna, za gładka - i umysł ją przepuszcza jak neutralny szum, bez żadnej reakcji w żadną stronę. Więc pytanie do ciebie: czy widzisz jakieś zmiany w zachowaniu, czy tylko w tym jak się czujesz podczas samego powtarzania?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: