Mam taki problem, że za każdym razem gdy siadam do rozkładu i pytam o związek, mam wrażenie że to co wyciągam wpływa na moje zachowanie. Dostałam trzy razy z rzędu Wieżę i w sumie zaczęłam się zachowywać jakby rozstanie było nieuniknione, odpychałam partnera, byłam agresywna. I teraz nie wiem - czy karty to przepowiedziały, czy ja sama to spowodowałam? Jak wy formułujecie pytania żeby tego uniknąć? Bo może problem jest w tym co pytam, a nie w samych kartach. Dodam jeszcze że moja percepcja działa trochę inaczej niż u innych - bardzo silnie wchodzę w obrazy kart, czasem mam wrażenie że "jestem" w tej scenie. Nie wiem czy to pomaga czy przeszkadza.
To co opisujesz z Wieżą to bardzo klasyczna pułapka przy wróżeniu dla siebie. Pytanie jest kluczowe, ale zanim przejdę do samego pytania - powiedz mi więcej o tym "wchodzeniu w obrazy". Czy to się dzieje tylko przy kartach, czy też np. przy snach, meditacji? Bo to może bardzo zmienić to jak powinnaś podchodzić do rozkładu.
Ja bym powiedziała że to co opisujesz z tą Wieżą to klasyczny przykład jak sny wchodzą w rzeczywistość,u mnie podobnie działają wizje nocne - jeśli mi się śni rozstanie to przez kilka dni chodzę nakręcona. To jest kwestia wrażliwości, nie kart ani pytania. Trzeba się po prostu zahartować emocjonalnie.
Przepraszam że wchodzę, ale chciałam zapytać - czy w ogóle można pytać kart o koniec związku? Czytałam gdzieś że nie powinno się zadawać pytań które zakładają z góry jakiś wynik. Czy to właśnie jest ten problem o którym piszesz?
Tu jest kilka warstw naraz. Jedno to samo pytanie, drugie to to jak odbierasz odpowiedź. Sformułowanie "czy mój związek się skończy" to faktycznie pytanie które samo w sobie sugeruje odpowiedź. lepiej spytać o energię relacji w danym momencie albo o to co wspiera a co blokuje porozumienie. Ale to nie rozwiązuje całego problemu, bo jeśli masz bardzo silną percepcję wizualną, to nawet neutralne pytanie może wywołać silną reakcję. 🙂
z prostego powodu - pytanie o wynik zakłada że przyszłość jest ustalona. Pytanie o energię daje ci informację o tym co JEST, a nie o tym co BĘDZIE, i zostawia przestrzeń na działanie. Ale rozumiem co mówisz o tej pętli w głowie. Czy próbowałaś kiedyś zrobić rozkład przez kogoś trzeciego, żeby nie patrzeć na karty bezpośrednio?
Ja bym tu jeszcze dodała że to wszystko zależy od ukladu plante w danym momencie, bo jak Merkury jest retrograde to wróżby są mniej wiarygodne i można wpaść dokładnie w tę pułapkę o której piszesz. Nie wiem kiedy robiłaś te rozkłady z Wieżą, ale to mogło mieć znaczenie.
Ja mam może głupie pytanie, ale jak w ogóle zapisujesz te rozkłady? Bo czytałam że warto notować co wyciągnęłaś i potem do tego wracać, zamiast od razu reagować. Może to by pomogło nie wchodzić od razu w te obrazy?
Wracając do tego co powiedziałaś o wchodzeniu w obrazy - to jest tak naprawdę bardzo rzadka cecha i nie ma co jej gasić. Problem nie jest w percepcji, problem jest w tym ze nie masz wystarczającego dystansu PRZED rozkładem, nie po. Czy robisz jakieś uziemienie albo intencję zanim zaczniesz ciągnąć karty?
Czytam tę rozmowę i mam jedno pytanie zanim cokolwiek doradzę - czy te trzy Wieże ciągnęłaś przy tym samym pytaniu, czy przy różnych?
to jest ważna informacja. Trzy Wieże z rzędu przy podobnym pytaniu to nie jest przypadek, ale też niekoniecznie wyrok. Wieża rozbija to co jest zbudowane na fałszywych fundamentach, niekoniecznie niszczy wszystko. Pytanie "jak wygląda przyszłość związku" jest zbyt szerokie i pozwala na dowolną projekcję. Spróbuj czegoś konkretniejszego, np. "co blokuje bliskość między nami teraz". Zobaczysz inne karty bo pytasz o inną warstwę.
A może ta trójka Wież to nie jest przypadek i karty po prostu mówią jasno? Czytałem że powtarzające się karty w kolejnych sesjach to potwierdzenie, że przekaz jest ważny. Czy to nie znaczy że trzeba po prostu posłuchać zamiast szukać sposobu żeby to ominąć?
Zatrzymałbym się na chwilę przy tym co Madzialena mowila wcześniej o braku uziemienia przed rozkładem. To naprawdę może być sedno sprawy, bo jeśli wchodzisz w rozkład już w stanie lękowym, karty odbijają ten lek, nie rzeczywistość relacji. Jola, ty chyba o to pytałaś wcześniej - czy robiłaś cokolwiek przed?
Uziemienie robi różnicę właśnie dlatego, że zmienia punkt z którego wchodzisz. Jeśli zaczynasz rozkład ze spokojnym układem nerwowym, obrazy są czytelniejsze, ale nie przejmują. Jeśli zaczynasz nakręcona, każda karta dostaje ładunek emocjonalny zanim zdążysz ją zobaczyć. Nie chodzi o to żeby nie czuć, tylko żeby nie wchodzić w tryb zagrożenia. Co robisz kilka minut przed?
A czy uziemienie to musi być coś specjalnego? Pytam serio, bo wydaje mi się że ja po prostu siadam na wygodnym krześle i biorę kilka oddechów, ale nie wiem czy to "liczy" jako uziemienie.
Wracając do sedna, bo ta rozmowa trochę odpłynęła. Madzialena, powiedziałaś że pytanie brzmiało "jak wygląda przyszłość naszego związku". To pytanie jest otwarte, ale sugeruje że związek jest całością do oceny, a nie zbiorem procesów. Co gdybyś zamiast pytać o przyszłość związku, zapytała o siebie w tej relacji?
a jakie pytanie naprawdę chcesz zadać? Bo mam wrażenie że nie padło do tej pory wprost.
to jest tak ważne co napisałaś! Ja miałam dokładnie tak samo, że odpowiedź wiedziałam zanim wzięłam kartę i potem cały rozkład tylko to potwierdzał. Nie wiem jak to rozwiązałaś, ale to że to napisałaś wprost bardzo mi pomaga zrozumieć o co w ogóle w tym chodzi, naprawdę
