Zaczęłam ostatnio pracować z tarotem w kontekście, który mnie samą trochę zaskoczył - zamiast pytać o przyszłość, chcę użyć kart do przepracowania konkretnego poczucia winy. Chodzi mi o taką starą historię z rodziny, którą bardzo długo tłumiłam. Szukam rozkładu, który pomógłby mi dosłownie przejść przez to krok po kroku - zobaczyć, co zrobiłam, dlaczego, czego się przez to nauczyłam i jak mogę sobie wybaczyć. Czy ktoś pracował z kartami w ten sposób? Mam wrażenie, że tarot świetnie się do tego nadaje, bo zmusza do spojrzenia na sytuację z różnych stron, ale nie wiem od czego zacząć z takim rozkładem.
Też myslałam o czymś podobnym, bo mam kilka spraw, ktore mi siedzą z tyłu głowy od lat. Ale mam pytanie - czy to ma sens robić samej sobie taki rozkład? Zawsze słyszałam że przy trudnych emocjonalnie pytaniach ciężko jest być obiektywną i możemy podświadomie dobierać interpretacje które nam pasują. Jak Ty to obchodzisz?
No właśnie i tu jest pies pogrzebany. Rozklad do przepracowania winy to nie jest takie proste 'wyciągnij trzy karty i poczuj się lepiej'. Żeby to miało jakikolwiek sens, trzeba najpierw wiedzieć, czego szukasz - rozgrzeszenia, zrozumienia czy czegoś innego. Bo to są trzy zupełnie różne cele i każdy wymaga innego podejścia do interpretacji. Który to dla Ciebie przypadek?
To ma sens, co mówisz. Praca z kartami przy wyrzutach sumienia to jedna z tych rzeczy, gdzie musimy bardzo precyzyjnie ułożyć pytania do pozycji, bo inaczej rozkład się rozłazi i wychodzi z niego papka. Pracowałam z podobnymi układami i powiem Ci, że najlepiej sprawdzają się rozkłady, które rozdzielają kilka warstw: co tak naprawdę się stało (nie w sensie faktów, bo to wiesz, ale w sensie mechanizmów), jakie potrzeby wtedy miałaś, co ta sytuacja Cie kosztowała i co wniosła, nawet jeśli to brzmi paradoksalnie. I dopiero na końcu - co musisz zaakceptować, żeby iść dalej. Czy Twój problem ma jakiś konkretny aspekt, który najbardziej utknął? 😀
Zgadzam sie z Ostrze, choc musze dodac - przy rozkładach o poczuciu winy jest jeszcze jedna pulapka. Jezeli ciagniemy karty w czasie gdy jestesmy emocjonalnie bardzo poruszone, to nawet najlepsza karta moze sie wydawac atakiem. Ja zawsze radze zeby najpierw chwile posiedziec cicho, uspokoic oddech i dopiero wtedy siegnac po talie. To nie jest zadna magia, po prostu glowa musi byc troche spokojniejsza.
A ja mam pytanie do autorki - czy Ty chcesz rozkładu do samodzielnej pracy czy może szukasz kogoś, kto Ci to zrobi? bo to moim zdaniem robi duza roznicę. Przy takich osobistych tematach może być trudno być jednocześnie pytającą i interpretującą.
Mam pewien rozkład który znam i sprawdza się przy takich tematach. To siedem kart ułożonych w koło. Pierwsza to sytuacja wyjściowa, druga to Twoja rola, trzecia to rola innych osób, czwarta to co wtedy czulaś, piąta to co czujesz teraz, szósta to lekcja, siódma to przebaczenie. Koło dlatego, ze pokazuje że to jest zamknięty cykl, a nie prosta linia od winy do rozgrzeszenia.
Tu oboje macie rację i to jest właśnie to, co mnie zastanawia w rozkładach na trudne tematy. Bo z jednej strony rozumiem Wieszczbiarka84, ze kontekst relacyjny jest ważny. Ale Kartomanta54 ma rację że to jest bardzo ryzykowna pozycja bo zamiast przepracować winę, można wyjść z sesji z przekonaniem 'no właściwie to ich wina'. może lepiej te pozycję w ogóle wyciąć albo zmienić na coś w stylu 'jakie przekonania o sobie ta sytuacja we mnie uruchomiła'? 😛
Słuchajcie, może warto się zastanowić jakie karty wogóle najczęściej wychodzą przy tematyce winy i co z nimi robić. Bo to jest chyba praktycznie ważne. Z mojego doświadczenia - Sąd to oczywistosć, ale tez bywa, że ludzie go boją się wyciągnąć. Gwiazda przy tej tematyce to jest bardzo ciekawy przypadek, bo może oznaczać, że jesteś gotowa na uzdrowienie, albo że uciekasz w idealizowanie. Jak Malgosia87 interpretuje te dwie karty w kontekście winy? 😀
A nie jest tak, że właściwie każda karta przy temacie winy może mieć dobre albo zle znaczenie w zależności od tego, jak bardzo chcemy się biczować? Bo jak wyciągniesz Slońce, możesz powiedzieć 'o, jest nadzieja' albo 'jestem powierzchowna i nie rozumiem powagi tego co zrobiłam'. Skąd wiadomo, że interpretacja jest uczciwa wobec siebie?
O matko, to jest takie mądre co piszecie, naprawdę. Nigdy nie myślałam o tym, że tarot może służyć do czegoś tak głębokiego jak praca z wyrzutami sumienia. Mam pytanko trochę z boku - czy jest jakaś karta, która jest wyjątkowo 'dobra' do takiego tematu jak przebaczanie sobie? Coś co można by wziąć jako kartę intencji na początku rozkładu?
A to nie jest tak, że jak mamy 'pozycję zerową', to właściwie sami sobie sugerujemy odpowiedz jeszcze zanim wyciągniemy resztę? Bo jesli kładę Sąd jako intencję przebaczenia sobie, to czy nie będę potem wszystkich innych kart czytac przez ten filtr?
Słuchajcie, mam pytanie praktyczne, bo trochę sie gubię w tej dyskusji o intencjach i filtrach. Czy ktoś z Was robiłby ten rozkład raz, czy poleca się powracac do niego po jakimś czasie? Bo mam wrażenie, że raz to za mało, ale z drugiej strony boję się, że bedę go ciągnać w kółko, zeby 'dostać lepszą odpowiedź'. 😛
Eh, ja robiłam podobny rozkład trzykrotnie w odstępach kilku tygodni i za każdym razem wychodziło coś innego, co naprawdę wiele mówiło o tym jak się zmienialo moje podejście do sprawy. Więc raczej polecam wracać ale nie częściej niż raz na kilka tygodni i tylko jeśli naprawdę coś się zmieniło w środku.
Nie zgadzam sie z tym ze 'sama to czujesz' - bo wlasnie przy tematyce winy to uczucie bywa calkowicie zaburzone. Mozna sobie wmawiac ze jestesmy gotowe na nastepny rozklad, a tak naprawde uciekamy od poprzednich kart. Ja bym powiedziala ze warto miec jakis zewnetrzny znacznik - na przyklad zapisac co wyszlo i wrocic do notatki przed nastepnym razem.
Prowadzę, ale dośc chaotycznie - zapisuję karty i pierwsze skojarzenia, ale nie wracam do tego za często. Po tej rozmowie chyba zacznę robić to bardziej systematycznie. I mam jeszcze jedno pytanie, bo Wieszczbiarka84 opisała rozkład w kole - czy to musi być talia konkretna, czy można używać różnych?
Ja się wtrącę z boku, bo czytam ten wątek od początku i jestem pod wrażeniem jak dużo tu wiedzy. Mam głupie pytanie - czy do takiego rozkładu o winie mozna by wogóle połączyć karty z runami? Czy to nie ma sensu?
Wracam do tego co pisała Anima o Sądzie jako karcie intencji - to jest naprawdę coś, co do mnie przemawia. Ale mam pytanie: co jeśli ktoś bardzo boi się tej karty i nie jest w stanie jej położyć intencjonalnie? Czy jest jakiś 'łagodniejszy' zamiennik?
Wchodzę tu z boku, bo zwykle siedzę przy horoskopach, ale to mnie wciągnęło. Mam takie skojarzenie - czy Sąd w tarocie nie odpowiada trochę Plutonowi w astrologii? Bo Pluton to wlaśnie transformacja przez konfrontację z tym, czego nie chcemy widzieć. I może dlatego tak wiele osób sie go boi w rozkładach.
Szczerze, to nie - zapisuję karty i co mi przyszło do głowy, ale nie emocje jako takie. Teraz myślę, że to może byc ta brakująca warstwa. Bo wracam do notatki i widzę 'Wieża, Rycerz Mieczy, Dziesięć Kijów' i kompletnie nie pamiętam, czy to mnie wtedy zmiotło z krzesła, czy byłam spokojna.
To jest dokładnie ten problem, o którym pisalem wcześniej przy medytacji. Karta to jak zdanie wyrwane z kontekstu - bez zapisu tego, co czułaś w momencie czytania, za tydzień możesz to interpretować zupełnie inaczej i nawet nie wiesz czy to nowe spojrzenie czy przekłamujesz wspomnienie. Czy próbowalaś nagrywać siebie głosowo zaraz po rozkładzie?
A ja mam pytanie troche z innej strony - bo caly czas rozmawiamy o tym jak robic ten rozklad i kiedy, ale nie rozmawiamy o tym co sie dzieje jak karty pokaza cos trudnego. Jak ci wyjdzie na przyklad Diabeł w pozycji 'co Cie trzyma w tej winie' i naprawde sie z tym utożsamisz, to co wtedy? Czy jest jakis kolejny krok po samym rozkladzie?
Ja robiłam coś podobnego - po trudnych rozkładach chowałam kartę która mnie najbardziej uderzyła, pod poduszkę na jedną noc żeby 'przepracowała się przez sen'. Podobno pomaga, bo przez noc podświadomość robi robotę, której nie zrobi sam intelekt. polecam szczególnie przy Diable albo Wieży.
