Chciałam zapytać, bo szukam czegoś konkretnego i nie wiem, od czego zacząć. Mam dorosłe już życie, swoje decyzje, ale relacja z rodzicami wciąż jest dla mnie zagmatwana. Nie chodzi o jakiś konflikt, raczej o to, żeby zobaczyć, co się tam właściwie dzieje, jakie wzorce działają między nami. Czy jest jakiś rozkład tarota, który pasuje do takiego pytania? Nie coś ogólnego o rodzinie, tylko właśnie ta dynamika dorosłe dziecko - rodzice.
Ciekawe pytanie, bo rzeczywiście mało osób mysli o dedykowanych rozkładach do relacji z rodzicami, wszyscy lecą z keltyjskim krzyżem na wszystko. Ale zanim cokolwiek zasugeruję - co konkretnie chcesz zobaczyć? Czy bardziej interesuje cię to, jak ty postrzegasz rodziców, jak oni postrzegają ciebie, a może skąd w ogóle biorą się napięcia?
Jeśli chodzi o powtarzające sie schematy, to ja bym się zastanowiła nad rozkładem, który ma osobne pozycje dla każdej ze stron plus pozycję na to co jest pomiędzy - czyli ta niewidzialna dynamika, nie konkretna osoba. Keltyjski do tego nie służy najlepiej, bo jest zbyt skupiony na jednej osobie pytającej.
A czy w ogóle tarot to dobra metoda do analizy relacji z rodzicami? Pytam serio, bo wydawało mi się, że karty są bardziej do pytań "co będzie" niż "dlaczego tak jest".
Ja słyszałam o rozkładzie na relację, gdzie ciągnie się osobno trzy karty dla siebie, trzy dla drugiej osoby i jedną na rdzeń relacji. Ale czy to wystarczy przy rodzicach, skoro jest ich dwoje? Robiłam to raz dla relacji z mamą i wychodziło sensownie, ale tata to zupełnie inna historia.
Zdecydowanie osobno. Łączenie rodziców w jeden rozkład to jak pytanie o dwie różne sprawy jednocześnie - karty mogą się kłócić ze sobą i ciężko potem to sensownie przeczytać. Dwa oddzielne rozkłady, nawet jeśli potem porównujesz wyniki.
Ale czy nie wychodzi wtedy, że karty powtarzają pewne motywy w obu rozkładach? Bo chyba i tak wszystko sprowadza się do ciebie i twoich wzorców, a nie do samych rodziców? Mam wrażenie, że tarot w relacjach zawsze bardziej mówi o osobie pytającej.
Ja bym zaproponowała schemat, który sama stosuję do trudnych relacji rodzinnych. Siedem kart: pierwsza - jak ja widzę tę relację, druga - jak rodzic widzi tę relacje, trzecia - co wnoszę ja, czwarta - co wnosi rodzic, piąta - co blokuje przepływ między nami, szósta - co mogłoby pomóc, siódma - ukryty wzorzec z przeszłości. Ta siódma pozycja jest kluczowa przy relacjach z rodzicami, bo tam zazwyczaj wychodzi coś nieoczekiwanego.
Obie możliwości. Czasem wychodzi tam coś z dzieciństwa, wzorzec, ktory przejęłaś od rodziców i teraz go powielasz, nie wiedząc o tym. A czasem coś, co trwa od dawna i żadne ze stron nie nazywa wprost. Interpretacja zależy od kontekstu i od tego, jaka karta tam wpadnie.
Wow, ten siedmiokartowy schemat brzmi dla mnie bardzo sensownie, dziękuję że napisałaś bo nigdy bym na to sama nie wpadla. Czy kolejność ciągnięcia kart ma tu znaczenie? Znaczy, czy kładziemy je po kolei od jednej do siodmej, czy jest jakiś specjalny układ przestrzenny?
A jak ktos nie zna dobrze symboliki kart, to czy taki złożony rozkład ma wogóle sens? Pytam bo widzę, że mam 78 kart do ogarnięcia i 7 pozycji naraz...
Wracając do pytania z początku wątku - jest jeszcze jeden schemat, który pasuje do relacji rodzic-dorosłe dziecko, a rzadko się o nim mówi. Chodzi o rozkład oparty na trzech pokoleniach: ty, twoi rodzice i twoi dziadkowie. Chodzi o to, że pewne dynamiki rodzinne nie zaczynają się od twoich rodziców, tylko przychodzą z wyżej. Czy to jest kierunek, który cię interesuje, czy wolisz skupić się tylko na jednej relacji tu i teraz?
Fizyczna nieobecność dziadków nie jest przeszkodą - pracujesz wtedy z tym, co po nich zostało w tobie i w rodzicu. Rozkład trzypokoleniowy, który miałam na myśli, wygląda mniej więcej tak: pierwsza linia to ty, kilka kart. Druga linia nad tobą to twoi rodzice. Trzecia linia, najwyżej, to dziadkowie. Ale kluczowe są karty łączące linie - to tam widać, co "spłynęło" w dół. Widziałaś kiedyś wzorzec, który powtarza się u ciebie i u mamy tak samo? 🙂
No właśnie,chyba tak. Mama ma z kolei bardzo trudną relację z własną matką, czyli moją babcią. I czasem myślę, że to, co mi robi mama, to jest to samo, co babcia robiła jej. Tylko nie wiem, jak to sprawdzić w kartach.
A skąd wiadomo, że karta, która wychodzi na pozycję "dziadkowie", naprawdę mówi o nich, a nie o czymś innym? Bo mi się wydaje, że jak ciągniesz kartę z intencją "pokolenie dziadków", to po prostu interpretujesz ją tak, żeby pasowała do tego, co już wiesz. Czy to nie jest trochę... podkładanie sensu pod kartę?
ojej, Ja mam podobne wątpliwości co Glifia99, ale z innej strony. Tzn. rozumiem, że ktoś może używać kart jako pretekstu do przemyśleń, i to jest ok. Ale Majka62 napisała na początku, że chce zrozumieć, skąd biorą się napięcia. Czy rozkład trzypokoleniowy to nie jest zbyt duże strzelanie, nie wiadomo gdzie? Może lepiej zostać przy prostszym, skupionym na tu i teraz?
Mam wrażenie, że ten wątek trochę się rozjechał na pytanie "czy tarot w ogóle działa", a to chyba nie o to chodziło. Majka62, wróćmy do twojej sytuacji - czy bardziej interesuje cię relacja z mamą, z tatą, czy właśnie ta dynamika między wszystkimi trójką naraz? Bo od tego chyba powinniśmy wyjść
Chyba z mamą przede wszystkim. Ale ta uwaga o pokoleniach mnie zatrzymała, bo... no, widzę ten wzorzec. Nie wiem tylko, czy taki złożony rozkład to jest coś, czym sama dam radę, czy potrzebuję kogoś, kto to ze mną przejdzie.
A czy takich rozkładów trzypokoleniowych w ogóle można się gdzieś nauczyć? Mam na myśli, czy jest jakaś książka albo materiał, bo nigdy o tym nie słyszałam, a brzmi to naprawdę inaczej niż te standardowe schematy, które wszędzie się przewijają. Dziękuję za cały ten wątek, serio, dużo się nauczyłam!
Szczerze, to rozkład trzypokoleniowy nie jest czymś co znajdziesz w jednej konkretnej książce - to raczej coś, co wyewoluowało z połączenia tarota i myślenia systemowego o rodzinie. Poziomka, skąd ty to w ogóle masz? Bo brzmi jak coś własnego, nie ze standardowego kursu.
Constelacje rodzinne plus tarot to ciekawe połączenie. Sam się nad czymś podobnym zastanawiałem od strony numerologii - wzorce w datach urodzin w rodzinie potrafią być zadziwiająco spójne. Ale to pewnie za daleko od kart. Majka62, wróćmy do twojego pytania - jeśli chcesz zostać przy prostszym rozkładzie na relację z mamą, ten siedmiokartowy od Chalcedonka56 wydaje się najbardziej konkretny.
Właśnie w tym miejscu wiele osób się blokuje. Moja rada: jak ciągniesz siódmą kartę i od razu masz jakiś dyskomfort, coś cię uderza nawet zanim zaczniesz analizować - to jest zwykle właśnie ten wzorzec. Pierwsza reakcja zanim zacząłeś tłumaczyć, to jest często to.
ehh, czytam ten wątek od jakiegoś czasu i zastanawia mnie jedno - czy przy relacji z mamą powinno się robić ten rozkład samemu, czy może zbyt dużo emocji wchodzi w to i potem człowiek widzi tylko to, co chce zobaczyć? 🙂
A czy jest jakaś karta, która w takich relacjach rodzinnych pojawia się szczególnie często? Pytam, bo widzę w sieci że ludzie piszą o Cesarzowej, Cesarzu jako "karta matki i ojca", ale to brzmi zbyt dosłownie 🙂
Brzmi. Chyba właśnie o to chodzi - że wiem, że coś jest, ale nie nazywam tego wprost. Ta siódma pozycja z ukrytym wzorcem zaczyna mi się wydawać ważniejsza niż myślałam na początku. Tylko nadal mam pytanie, które zadałam wcześniej i nie do końca dostałam odpowiedź - jak odróżnić, że naprawdę "zobaczyłam" wzorzec, od tego, że po prostu dopasowałam kartę do swoich przekonań?
To pytanie wraca tu jak bumerang i mam wrażenie, ze celowo, bo Majka62 naprawdę chce wiedzieć. Powiem tak - jak interpretujesz siódmą kartę i masz myśl "no tak, oczywiście, przecież wiedziałam", to jest znak ostrzegawczy. Jak masz myśl "o, tego się nie spodziewałam, ale... czekaj" - to jest inaczej. Nie każda trafna interpretacja musi być wygodna.
